Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  Wspomnienie o Tadeuszu Kaczyńskim

W dziesiątą rocznicę śmierci Tadeusza Kaczyńskiego (ur. 18 II 1932, Warszawa, zm. 10 IX 1999 Zakopane)

Z Tadeuszem zetknąłem się na początku lat siedemdziesiątych. Był już znanym krytykiem muzycznym, redaktorem "Ruchu Muzycznego", autorem wielu recenzji i artykuł贸w, a także dw贸ch ważnych książek: Dziej贸w scenicznych "Halki" i Rozm贸w z Lutosławskim. Wzajemna prezentacja musiała się odbyć bez zbytnich ceregieli, gdyż nie pamiętam wcale okoliczności, w jakich się poznaliśmy. Może na jakiejś konferencji muzykologicznej, kiedy dopiero raczkowałem jako świeżo upieczony magister? Może na jakimś koncercie? W każdym razie z miejsca przeszedł ze mną, muzykologicznym gołowąsem, na ty - czym mnie wielce zaszczycił.

Tadeusz studia muzykologiczne odbył w Krakowie w latach 1950-1955. Krakowska muzykologia po wojnie to profesorowie: Stefania Łobaczewska, Zdzisław Jachimecki i J贸zef Reiss. Pierwszej zawdzięczał solidny warsztat naukowy, dw贸m pozostałym wzory znakomitego pisarstwa muzycznego - odznaczali się lekkim pi贸rem; potrafili pisać nie tylko rozprawy lub syntezy, także popularne eseje muzyczne dla prasy, artykuły o muzyce i recenzje z koncert贸w. Tadeusz prowadził początkowo działalność dwutorową: muzykologiczną i publicystyczną, lecz niebawem poświęcił się prawie wyłącznie publicystyce i krytyce muzycznej, rezygnując z typowej kariery akademickiej.

Zaczynał w Polskim Radiu w Warszawie jako redaktor muzyczny program贸w dla zagranicy. Były to lata 1956-57, po nich nastąpił dwuletni epizod w Bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. W roku 1960 wszedł do zespołu redakcyjnego dwutygodnika "Ruch Muzyczny", gdzie przepracował ponad trzydzieści lat (do roku 1991). W tym czasie wsp贸łpracował też z innymi czasopismami, przede wszystkim z "Tygodnikiem Powszechnym" i ze "Sztandarem Młodych"; w tym drugim - regularnie przez szesnaście lat - zamieszczał recenzje muzyczne. Jest autorem ważnych książek: o Messiaenie, u kt贸rego studiował w latach 1963-1964 w Paryżu, o Lutosławskim i o Panufniku, z kt贸rymi się przyjaźnił i kt贸rym był szczerze oddany.

  Z Witoldem Lutosławskim w styczniu 1972  
  Z Witoldem Lutosławskim w styczniu 1972  
Działalność Tadeusza nie ograniczała się do pisania. Tadeusz był urodzonym społecznikiem, niespożytym inicjatorem i organizatorem licznych przedsięwzięć, działał w wielu gremiach, udzielał się w rozmaitych stowarzyszeniach: był sekretarzem Stowarzyszenia Polskich Artyst贸w Muzyk贸w, p贸źniej wiceprzewodniczącym Sekcji Krytyk贸w w tymże Stowarzyszeniu, członkiem komisji repertuarowej "Warszawskiej Jesieni", wchodził w skład Zarządu Gł贸wnego Związku Kompozytor贸w Polskich, a przez kilka kadencji kierował Sekcją Muzykolog贸w ZKP jako jej przewodniczący. W latach stanu wojennego działał w Prymasowskim Komitecie Pomocy Uwięzionym, opiekował się internowanymi w Białołęce, dowoził im paczki. Na początku lat dziewięćdziesiątych był kierownikiem artystycznym Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.

Ale pozostanie też w naszej pamięci jako tw贸rca Filharmonii imienia Romualda Traugutta - jedynej w swoim rodzaju instytucji. Założył ją w drugim roku stanu wojennego. Skupieni w niej artyści, przede wszystkim muzycy i aktorzy, koncertowali i dawali widowiska poetycko-muzyczne w kościołach całej Polski, śpiewali pieśni patriotyczne i religijne, recytowali wiersze i teksty, kt贸rych nigdzie indziej nie można było wtedy usłyszeć, kr贸tko m贸wiąc: krzepili w tych ciężkich, smutnych czasach i podnosili ludzi na duchu.

Byłem na pierwszym koncercie Filharmonii. Grywałem wtedy na organach w kościele św. Jacka, u ojc贸w dominikan贸w na ulicy Freta. 脫wczesny przeor, ojciec Włodzimierz Kucharek, chętnie udostępnił zespołowi świątynię. Przed koncertem Tadeusz rozdał publiczności pełny tekst dziesięciu zwrotek hymnu Boże, coś Polskę, a mnie poprosił o akompaniament organowy, co odebrałem jako wyr贸żnienie. Zastrzegł tylko, żebym nie powtarzał refrenu, bo wydłużyłoby to znacznie czas koncertu. Hymn miałem zaintonować na zakończenie koncertu. Bezpośrednio po refrenie - zgodnie z prośbą Tadeusza - zacząłem grać następną zwrotkę, lecz przyzwyczajeni do powt贸rek ludzie, nie zważając na to, powt贸rzyli refren ze śpiewanym w贸wczas manifestacyjnie zawołaniem "Ojczyznę wolną racz nam wr贸cić, Panie!" Przy następnych zwrotkach już nawet nie pr贸bowałem niczego narzucać. Odśpiewano z żarem wszystkie dziesięć zwrotek hymnu, za każdym razem powtarzając refren. Nikt ze zgromadzonych ani myślał wcześniej wyjść z kościoła!

Tadeusz pr贸bował wciągnąć mnie do pracy w Filharmonii. Nie bardzo wiedziałem, co miałbym w niej - jako muzykolog - robić, chociaż przynajmniej raz się przydałem, podpowiadając Tadziowi, że w Bibliotece Narodowej znajdują się wydane w Nowym Jorku nuty hymnu Hej, Orle Biały Paderewskiego. Był to rzadki druk z 1918 roku. Tadeusz natychmiast wprowadził ten "Hymn bojowy poświęcony Armii Polskiej" do repertuaru zespołu. Nie zostałem więc członkiem, lecz pozostałem sympatykiem FiT-u, jak Filharmonię imienia Traugutta zaczęto w skr贸cie nazywać. Zachował się nawet żartobliwy - nawiązujący umyślnie do Mazurka 3 Maja - polonezik, kt贸ry poświęciłem Filharmonii i jej tw贸rcy, a w 31-tomowej Wielkiej Encyklopedii PWN w haśle "filharmonia" zamieściłem wzmiankę o niej oraz osobno biogram Tadeusza, niestety, opatrzony już datą Jego tragicznej śmierci...

  W roku 1995  
  W roku 1995  
Jaki był Tadeusz dla innych? Szukam sł贸w, kt贸re by Go najlepiej charakteryzowały, i wydaje mi się, że są nimi: "dobroć, życzliwość i bezinteresowność". Tadeusz promieniował bezinteresowną dobrocią i nie udawaną życzliwością. Był życzliwy i dobry dla każdego, uczynny, zawsze gotowy do poświęceń, serdeczny. Oddawał innym sw贸j czas, kt贸rego miał - jak się potem okazało - mniej niż myślano. I mniej niż sam myślał. Był zabiegany jak mało kto. Zajmował się tysiącem r贸żnych rzeczy naraz. Miał wiele zobowiązań, kt贸rych nigdy nie lekceważył, i wiele plan贸w, kt贸rych już nigdy nie zrealizuje.

Z owym wiecznym zabieganiem Tadeusza wiązało się jego roztargnienie, z kt贸rego słynął, z kt贸rego zdawał sobie sprawę i z kt贸rego sam się śmiał najwięcej. Opowiadał mi kilka zabawnych anegdot ze sobą w roli sprawcy i bohatera buffo. Mnie r贸wnież zdarzyło się być świadkiem kilku takich komicznych sytuacji z udziałem Tadeusza. Pamiętam, jak na kt贸rymś zjeździe muzykolog贸w powitał przedstawiciela kompozytor贸w, Edwarda Sielickiego. Wiadomo, że ojciec Edwarda, Ryszard, to także kompozytor. "Witam serdecznie - powiada Tadeusz - Bolesława Sielickiego". "Edwarda" - poprawia Sielicki. "Och, bardzo przepraszam, pomyliłem pana z ojcem". "Raczej z dziadkiem" - rzecze na to kompozytor.

Chciałbym jeszcze przypomnieć, jakim Tadeusz był odbiorcą sztuki. Do muzyki podchodził bez namaszczenia. Odbierał ją po swojemu - niezwykle żywiołowo i szczerze. Nie potrafił słuchać jej biernie. Widywało się, jak gorączkowo robi notatki na marginesach książki programowej. Jego recenzje rodziły się w sali koncertowej - na koncercie słuchał i pisał jednocześnie. Notował wrażenia na gorąco, jakby się obawiał, że recenzja pisana w domu stanie się tylko ćwiczeniem stylistycznym. Dbał o autentyczność i spontaniczność swoich sąd贸w.

Tak samo autentycznie i spontanicznie reagował na słowo - najczęściej głośnym śmiechem, gdy tylko na to zasługiwało. Był tak zwanym wdzięcznym słuchaczem, wdzięcznym i inteligentnym, odgadującym puentę zanim jeszcze została wypowiedziana. Co znaczy wdzięczny słuchacz lub widz - wiedzą najlepiej aktorzy. Potrafi on w mig rozruszać i zarazić śmiechem całą widownię albo też sobie wiadomym sposobem sprawić, że zacznie ona wzdychać i ronić ukradkiem łzy. Takim właśnie wspaniałym wodzirejem publiczności był Tadeusz.

Kilka razy sam znajdowałem w Nim wdzięcznego słuchacza. Miałem kiedyś poranek autorski w Muzeum Iwaszkiewicz贸w w Stawisku. Improwizowałem przerywniki muzyczne na historycznym fortepianie, na kt贸rym grywali Szymanowski i Rubinstein, oraz czytałem swoje aforyzmy. Aforyzm - wiadomo - gatunek dość specyficzny. Dzięki paradoksom, grze sł贸w, nieoczekiwanym puentom - zawiera często spory ładunek humoru. Ale bywają też aforyzmy refleksyjne. Tadeusz błyskawicznie i bezbłędnie pojmował zawartą w moich aforyzmach myśl i natychmiast reagował albo wybuchem śmiechu, albo jakimś ekspresyjnym wykrzyknikiem lub głośno wypowiedzianą celną uwagą.

Przeczytałem wtedy także aforyzm o śmierci: "Antropomorfizacja śmierci nic nie da, śmierć i tak będzie nieludzka". Wydaje mi się, że zapamiętałem skupiony wtedy wyraz twarzy Tadeusza. Ale przecież o wiele lepiej pamiętam Tadeusza uśmiechniętego, Tadeusza w działaniu, wiecznie czynnego, zajętego i zaabsorbowanego jakąś nową myślą i jej urzeczywistnianiem. Napisałem: "Kto nie żyje po śmierci, umarł za życia". Tadeusz nie umierał za życia, nie zmarnował go, dlatego żyć będzie po śmierci - w naszej pamięci.

Tekst pochodzi z okolicznościowego albumu Będziemy dalej uprawiać ten ogr贸d. 25 lat Filharmonii im. Romualda Traugutta 1983-2008, Warszawa 2008.
KRZYSZTOF BILICA

ROK LIII • NR 18 • 6 WRZEŚNIA 2009

Mysz w Ruchu


ROK LIII • NR 18 • 6 WRZEŚNIA 2009


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa