Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Przedruk  Z tysiąca i jednej opery (2)

przedruk fragmentu książki pod tym tytułem

Po om贸wieniach Zamku Sinobrodego Bart贸ka i Podr贸ży do Reims Rossiniego ("Ruch Muzyczny" 16/2008) przedstawiamy kolejny fragment przewodnika operowego Piotra Kamińskiego Tysiąc i jedna opera ("Mille et un op茅ra", Paryż 2003), dotyczący Platei Rameau. Wydanie tego przewodnika w przekładzie autora zapowiada na październik Polskie Wydawnictwo Muzyczne.

Platea / Plat茅e
Ballet bouffon (komedia muzyczna) w 3 aktach z prologiem
Libretto: Adrien-Joseph Le Valois d'Orville
Prapremiera: Wersal, Wielkie Stajnie Kr贸lewskie, 31 III 1745 (Acad茅mie Royale de Musique, 4 II 1749)

Prolog: Talia: Marie Fel, sopran; Tespis: p. Latour, tenor; Momus: p. Albert, bas; Amor: Marie-Ang茅颅lique Coup茅, sopran; Satyr: p. Beno卯t, bas; Balet: Platea: Pierre J茅lyotte, tenor (p. Latour); Szale艅stwo1: Marie Fel, sopran; Merkury: Jean-Antoine B茅rard, tenor; Jowisz: Claude Chass茅 de Chinais, bas; Momus: Louis-Antoine Cuvelier, bas; Juno: Marie-Jeanne Chevalier, sopran; Kitajron: Fran莽ois Le Page, bas; Clarine: p. Bourbonnois, sopran; Najada: p. Metz, sopran.
Treść. Prolog. Jesteśmy w kr贸lestwie Bachusa, gdzie wśr贸d winnic stoją wielkie beczki i tłocznie, z kt贸rych sączy się upojny nektar. Tespis, wynalazca komedii, śpi na miękkiej trawie na proscenium. Satyry, Menady i wieśniacy pracujący w winnicy, wraz z żonami i dziećmi żądają odeń nowych rozrywek. Tespis got贸w jest spełnić życzenia, ostrzega tylko, że nie oszczędzi nikogo! Talia i Momus, a potem sam Amor, proponują mu wsp贸łpracę, podsuwając temat: komiczny romans Jowisza. Akt I. U st贸p g贸ry
Kitajron, gdzie wznosi się świątynia Bachusa, leżą głębokie mokradła. Merkury zstępuje z niebios w poszukiwaniu nowej rozrywki dla pryncypała, dumając zarazem, jak uleczyć zazdrość Junony. Kitajron wskazuje mu adres panny Platei, nimfy żabiego rodu, gotowej ukoić najgorętsze serca, choć - ku jej rozpaczy - częściej darzą ją one szacunkiem niż cieplejszymi uczuciami. Szacunek - znienawidzone słowo! Platea zwierza się ze swej frustracji Kitajronowi, myląc się niestety raz jeszcze co do jego zamiar贸w... Zadośćuczynieniem będzie jednak pomyślna wieść spływająca z ust Merkurego: Jowisz, miłosnym ogarnięty szałem, pragnie czym prędzej złożyć jej wiadome, z dawna utęsknione hołdy. Nagła burza, jawny wyraz wściekłej zazdrości Junony, potwierdza prawdziwość sł贸w boskiego posłańca. Na wezwanie Platei (Quittez, Nymphes, quittez), całe bagno wita ulewę choreograficznym chlupotem. Akt II. Podczas gdy Junona, chytrze poinformowana przez Merkurego, szykuje zemstę, Jowisz zjeżdża z Olimpu prosto w bagno. Tam niezr贸wnana Platea podchodzi ostrożnie do jego rydwanu. Otaczające go opary unoszą się, ukazując miłego czworonoga o długich uszkach strojnych w kwiecie, muzyka nie pozostawia zaś żadnych wątpliwości co do jego oślej natury. Co czynić? Świadoma swych wdzięk贸w najada grucha czarownie, na co uszasty rumak zamienia się w pięknego puszczyka i odlatuje. Platea, sądząc, że wszystko stracone, wybucha płaczem - przedwcześnie, gdyż Gromowładny, stwierdziwszy przezornie, iż kształty i seledynowa cera wybranki wykluczają wszelkie podejrzenia o zdrożne chucie, powraca w swym kształcie rzeczywistym. Platea aż przysiada z wrażenia, Jowisz zaś organizuje na cześć błotnej dziewicy wystawne widowisko, pod dyrekcją Momusa. Jego trupa nie szczędzi arcyżabie komplement贸w, nagle pojawia się jednak postać całkiem nowa - Szaleństwo. Wykradłszy Apollinowi lirę, oryginalna ta figura intonuje koloraturową arię o jego romansie z Dafne (Aux langueurs d'Apollon), po czym ogłasza (Je veux finir par un coup de g茅nie) koronację nowej Junony. Zachwycona Platea tańczy w ekstazie. Akt III. Nie wiedząc, z kim ma do czynienia, Junona nie posiada się ze złości (Haine, d茅pit, jalouse rage!). Ukoiwszy jej gniew, Merkury śpieszy na wielkie święto zaślubin Jowisza z Plateą. Nimfa domaga się niezwłocznego przybycia Hymena i Amora, a już przynajmniej jednego z dw贸ch, tymczasem jednak taneczno-wokalne igrzyska wloką się niemiłosiernie i żaba przebiera udkami z niecierpliwości. Ot贸ż wreszcie i Amor czy też dokładniej Momus w jego skąpych szatkach ("Potężny Amor zbyt zapracowany..."). W imieniu skrzydlatego Momus proponuje Platei bogaty zestaw miłosnych wzruszeń: łzy, cierpienia, tęsknoty, w najlepszym zaś razie pochlebną nadzieję... Platea odtrąca to menu, wołając o deser. By op贸źnić fatalną chwilę, Momus organizuje dalsze rozrywki, tańce fałszywych Gracji i prawdziwych Wieśniak贸w, celebrujących hałaśliwie pogromczynię Gromowładnego, tymczasem zaś Junona czegoś zwleka... nareszcie! Plując jadowitą furią, boska małżonka rzuca się na rywalkę, odsłania welon i cofa się w wielkim pomieszaniu, dławiąc śmiech. Jowisz ocalił pok贸j domowego ogniska, tylko wydrwiona Platea kumka w bezsilnej wściekłości i wraz z całym dworem daje nura w bagno.
Historia. Nigdy się zapewne nie dowiemy, z jakich powod贸w nadzorcy kr贸lewskich rozrywek zaprogramowali takie widowisko na wesele Delfina Ludwika z MariąTeresą Hiszpańską, kt贸ra, jeśli wierzyć historykom, mogła seksapilem rywalizować z Plateą. Temat komicznego baletu znaleziono u Pauzaniasza, za pośrednictwem baletu Jacques'a Autrou Plat茅e ou Junon jalouse, do kt贸rego adaptacji Rameau zapewnił sobie prawa. Utw贸r odegrano w Wersalu tylko raz, wznowiono go cztery lata p贸źniej w Th茅芒tre du Palais-Royal, z librettem poprawionym przez Ballota de Sauvot. Został on w贸wczas odegrany kilkanaście razy między lutym a marcem i jeszcze sześć razy w lutym roku następnego - trudno więc m贸wić o triumfie. Krytycy okazali tym razem większe rozeznanie, skoro od roku 1752 baron Grimm, Jean-Jacques Rousseau, d'Alembert, Charles Coll茅 i "Mercure de France" wspominają o tym klejnocie sceny muzycznej, najoryginalniejszym utworze, jaki kiedykolwiek spłynął z pi贸ra Rameau. D'Alembert wysuwa hipotezę, że Platea przygotowała publiczność francuską na przybycie komik贸w włoskich, kt贸rzy w roku 1752 zatriumfowali w Paryżu intermezzem Pergolesiego La serva padrona. Ostatnie przedstawienie w XVIII wieku odbyło się w roku 1759, następne stulecie natomiast utw贸r zignorowało. Pierwszą produkcję wsp贸łczesną zaryzykowano w Monachium (1901), lecz choć poddano utw贸r daleko idącym przer贸bkom - było to pierwsze tak ambitne wznowienie dzieła operowego Rameau w wieku XX. W ślady Monachium p贸jdzie Monte Carlo (1917), gdzie utw贸r usłyszano w języku oryginału. Prawdziwe zmartwychwstanie Platei nastąpiło jednak na Festiwalu w Aix-en-Provence (1956), w realizacji muzycznej Ren茅e Viollier, pod dyrekcją Hansa Rosbauda i z niezr贸wnanym Michelem S茅n茅chalem w roli tytułowej. Opera Paryska wstawiła operę do programu dopiero w roku 1999 (Pałac Garniera, reż. Laurent Pelly, dyr. Marc Minkowski); planowana zaledwie na kilka przedstawień produkcja obr贸ciła się w triumf, parokrotnie wracając na afisz (2002, 2006) i to nie tylko w Paryżu (1999: Gandawa, Antwerpia; 2001: Bordeaux, Genewa, Montpellier), po czym została sfilmowana.
Komentarz. Libretto nie drwi z brzydoty Platei, lecz z jej złudzeń co do własnej osoby. Tym samym Valois d'Orville - autor najlepszego tekstu, jaki kiedykolwiek wpadł w ręce Rameau - idzie w ślady Moliera i Szekspira. Arnolf ze Szkoły żon nie chce przyjąć do wiadomości, iż naturalną kondycją ramola są rogi; Falstaff wyobraża sobie, że jest jeszcze wcale wcale, choć byle wypolerowana patelnia wywiodłaby go z błędu, a Malvolio z Wieczoru Trzech Kr贸li nie wątpi, iż serce Olivii bije tylko dla niego. Ich siostra, Platea, nawet słyszeć nie chce o swej żabiej naturze, uważając się za coś lepszego. To właśnie czyni z nich wszystkich wymarzony przedmiot okrutnych żart贸w. Farsa muzyczna to we Francji nie nowość, jak tego dowodzą Romanse Ragondy Moureta czy Don Quichotte Bodina de Boismortier. Pierwszy z tych utwor贸w, kt贸ry Rameau m贸gł widzieć w roku 1742 i w kt贸rym rolę tytułową otrzymał znany mu świetnie Cuvelier - ma za bohaterkę starą lubieżnicę, graną przez mężczyznę w kiecce. Typowa jest też karnawałowa postać Szaleństwa, obecna w wielu dworskich baletach. Libretto zachwyca nie tylko świetną konstrukcją, zmierzającą prosto do celu bez zbytecznych dygresji, lecz i wirtuozowskim igraniem słowami: rymy na "oi" (wymawiane "ua") naśladują żabie kumkanie, a obok stuka obsesyjnie powracająca, "wybuchowa" literka T, kończąca ohydne sł贸wko "respekT". Rameau z entuzjazmem daje nura w te mokradła. Już w pierwszych taktach słyszymy akordy, kt贸rymi posłuży się potem przy wejściu Szaleństwa. Typowe, punktowane rytmy uwertury francuskiej rozpadają się na ostre, groteskowe zderzenia, podczas gdy plotkarski jazgot części szybkiej trąci karykaturą. Dziarskie rytmy otwierające Prolog informują nas, że jesteśmy na wsi; Tespis wypowiada się z gracją Dworzanina Doskonałego, lecz jego ornamenty drwią sobie z publiki. Tańce i finałowy ch贸r nawiązują do przaśnej energii wstępu, w rigaudons zaś pobrzmiewa stuk drewnianych sabot贸w. Małżeńska scena na Olimpie wiedzie orkiestrę do granic ataku serca - po czym niezr贸wnana Platea wkracza na scenę w pełnym wahania rytmie arietki, gdzie afektacja dławi uczucie, a drobne kroczki sugerują nie tyle lekkość nimfy, co żabie podskoki. Oto i cała postać, dwuznaczność i muł bagienny, jeden z najpiękniejszych portret贸w jakie zna opera: ani to mężczyzna ani kobieta, ni płaz, ni pensjonarka, groza, groteska, a zarazem parodia 贸wczesnych operowych konwencji. Orkiestra - kumkające fagoty, rozćwierkane flety - ogłaszają przybycie jej świty. Zaloty Platei do Kitajrona to cały katalog muzycznej kokieterii, p贸ki rzeczywista natura podlotka nie wybuchnie we wściekłych quoi, quoi, quoi! Dama pośpiesznie odzyska kontenans, śpiewając wirtuozowską arietkę w stylu włoskim, gdzie tylko rozkraczone interwały orkiestry zdradzą parodystyczną intencję. Orkiestra też nasyci wilgocią kolejne tańce, passepieds i tamburyny, aż spadną wreszcie pierwsze krople deszczu, rychło przekształcone w jedną ze wspaniałych burz Rameau - lecz to burza komiczna, prawie radosna, w niczym niepodobna do jego nawałnic tragicznych. Scena Platei z zoologicznymi wcieleniami Jowisza (jakże odmiennymi od Byka Europy i Łabędzia Ledy...) to klejnot muzycznej charakteryzacji: panna podchodzi, gruchając zalotnie, wiercąc n贸żką, wymienia tkliwe wyznania z porykującą orkiestrą, zalewa się łzami, po czym dławi się z wrażenia na widok ukochanego w stroju oficjalnym. Ch贸r wita go osłupiałą czkawką - tu ukłoni się Offenbach w I akcie Opowieści Hoffmanna. No i wreszcie, z towarzyszeniem prześmiewczych akord贸w uwertury, staje przed nami święta patronka uczuć źle zainwestowanych, Szaleństwo w żeńskiej postaci, ze świtą Wesołych i Smutnych Wariat贸w, w choreograficznych konwulsjach, zdobnych w tryle, gamy i triole nieprzytomne. Odmierzywszy parę akord贸w na orkiestrowej lirze, ich władczyni rzuca się w arię komiczną, pełną ekstrawaganckich skok贸w i wokaliz. Skwitują ją przesławne Menuets dans le go疟t de vi膷le (Menuety w tonie gęślowym?), kt贸rych czarodziejska uroda oddala posądzenie o parodię. Po czym, na znak Szaleństwa, wszyscy podejmują pieśń weselną ku czci Platei, na co Miss Mokradła odpowiada w k贸łko, p贸łzmysłowo, p贸łnieprzytomnie bon, bon, bon... Junona dor贸wnuje swej zołzowatej reputacji, podczas gdy trwa weselisko, gdzie Panna Młoda gdacze nieciepliwie w nerwowych staccati. To jeszcze nie koniec jej męczarni, gdyż oto rozpoczyna się tasiemcowa i uroczysta chaconne, gdzie Pierwszy Zastępca Amora składa u jej st贸p zbyteczne prezenty, a Szaleństwo drwi z niej sobie raz jeszcze w ironicznej arii. Widowisko nie oszczędzi oblubienicy niczego, mnożąc rytmy i nastroje, musettes, passepieds, tamburyny, po czym ch贸r złoży jej kolejny hołd - ten sam, kt贸ry w jakże odmiennym tonie podjęty zostanie po okrutnej puencie. Opera kończy się jednak wysoce niekonwencjonalnie - żadnych pogodnych balet贸w, by rozładować przykre wrażenie, tylko drwiny ch贸ru, Kitajron udający niewiniątko i żabia furia w trzech rozwścieczonych akordach.
Platea to przedmiot niezr贸wnany, olśniewające dementi wobec tych, co wciąż podejrzewają Rameau o belferski chł贸d i pedanterię, jedno z najwyższych osiągnięć muzycznej komedii.
Nagrania: Ragon, Smith, de Mey, Le Texier, Laurens, Deletr茅, Gens, Verschaeve, dyr. Minkowski (Erato 1988) - S茅n茅chal, Micheau, Gedda, Jansen, dyr. Rosbaud (EMI 1956) - (DVD) Agnew, Delunsch, Beuron, Le Texier, Naouri, dyr. Minkowski (TDK 2001)

1 W oryginale ta kobieca postać nosi imię La Folie - słowo rodzaju żeńskiego. Niestety, w języku polskim nie ma żadnego udanego odpowiednika w tym rodzaju...
PIOTR KAMIŃSKI

ROK LII • NR 17/18 • 31 SIERPNIA 2008

Mysz w Ruchu


ROK LII • NR 17/18 • 31 SIERPNIA 2008


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa