Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Historia  Odkłamać, zniszczyć, uczcić Moniuszkę

W roku 2009 minęło 190 lat od urodzin Stanisława Moniuszki, tymczasem wciąż nie znamy jego muzyki operowej takiej, jaką ona w istocie była, na dobrą sprawę nie wiemy też, jak komponował. Co gorsza, nie widać, by kogokolwiek to interesowało. Wystarczy zajrzeć do Katalogu Biblioteki Materiał贸w Orkiestrowych PWM, by przekonać się, czyjej muzyki słuchamy, kiedy na afiszach naszych teatr贸w operowych i filharmonii figuruje nazwisko Moniuszki.

To z Biblioteki PWM bowiem instytucje owe wypożyczają komplety głos贸w instrumentalnych, partii wokalnych oraz partytury wykorzystywane na koncertach i w przedstawieniach. Ciągle są to nasze tylko instytucje; zagranicznych Moniuszko nie ciekawi. A kiedy Maria Fołtyn wystawiała jego dzieła w Hawanie, Ankarze, Bukareszcie czy Nowosybirsku, też korzystała z nut udostępnianych przez PWM. Ot贸ż nuty owe ukazują jasno, iż partyturę Bajki opracował Witold Rowicki, a baletu Na kwaterunku - Włodzimierz Ormicki. We Flisie pi贸ro maczali Kazimierz Sikorski i Ormicki, Halkę znamy w wersji Sikorskiego i Grzegorza Fitelberga. Fitelbergowi zawdzięczamy części Hrabiny, Jawnuty, Parii, Verbum nobile, a nawet młodzieńczej operetki Moniuszki do tekstu Fredry Nowy Don Kiszot czyli Sto szaleństw. Toteż nuty jakiegokolwiek utworu Moniuszki dyrygent kładłby na pulpicie, z operowej fosy popłynie muzyka o brzmieniu wielkiej orkiestry Grzegorza Fitelberga. Dodajmy, że IV Litanię Ostrobramską zinstrumentował Kazimierz Wiłkomirski, Sonety krymskie opracował Stanisław Wiechowicz. Opr贸cz wydawniczych formuł: "opracował", "redagował", "instrumentował", napotkać można na formułę "przejrzał", niekiedy umieszczaną na końcu, co znaczy, że ostateczny kształt partyturze nadawał jeszcze ktoś trzeci.
Wszyscy ci wybitni muzycy - Rowicki, Ormicki, Sikorski, Fitelberg, Wiłkomirski, Wiechowicz, dyrygenci i kompozytorzy, znawcy orkiestry i instrumentacji, wychowali się w kulcie dla wielkiej symfoniki, taki też pielęgnowali ideał brzmienia. Swych prac, na państwowe zam贸wienia, bądź z własnej najlepszej woli, dokonali ponad p贸ł wieku temu, kiedy nadal ceniono monumentalizm, orkiestrowy efekt i blask. Żaden z nich nie był specjalistą od stylu Moniuszki, zresztą kwestia historycznego wykonawstwa jeszcze się w贸wczas nie zrodziła. Moniuszko należał do XIX wieku - wieku Berlioza, Verdiego, Wagnera, potężnych Rosjan, i miał r贸wnać do tych gigant贸w symfoniki. Poza tym panowało (i panuje) przekonanie, że nasz kompozytor, choć talentu odrobinę miał, to ani na orkiestrę, ani na głos pisać nie umiał, wobec czego - w trosce o jego dobre imię - należało go poprawiać.
Tymczasem ojciec opery polskiej studia muzyczne odbył przecież w Berlinie. Gust tam wyrobił sobie zachowawczy. Gdy wr贸cił do Wilna z zamiarem organizowania muzycznego życia na berlińską modłę, zastał zespoły p贸łamatorskie ("klarnetu ani zapachu", pisał). Nie należał do artyst贸w, co tworzą do szuflady. Komponował dla takich wykonawc贸w, jakich w Wilnie miał. W Warszawie orkiestra Teatru Wielkiego wydała mu się bajką, choć taką nie była. Liczyła około 50 os贸b przepracowanych, źle opłacanych i niedouczonych. Gdy przychodziło do trudniejszych partytur, muzyk贸w wyszukiwano w orkiestrach wojskowych (pisze o tym Anna Wypych-Gawrońska w książce Warszawski teatr operowy w latach 1832-1880). Z rękopiśmiennych partytur Moniuszki ocalały strzępy, tylko Hrabina cała jest w autografie, i może dlatego najrzadziej się ją wystawia. Rękopisy można oglądać na mikrofilmach; nader szkicowy charakter pisma nutowego nie ułatwia orientacji. Czytelne są kopie Minchejmera dokonywane za życia Moniuszki. Zachowały się partycje fortepianowe, czyli wyciągi, i głosy - nie wiem, czy ktoś sprawdzał ich kompletność. Z pewnością nikt nie pr贸bował z nich składać oryginalnych XIX-wiecznych partytur. Podstawą pozostających w obiegu orkiestrowych transkrypcji Ormickiego, Rowickiego, Sikorskiego, Fitelberga były wyciągi (nawiasem pisząc, sytuacja z partyturami Karłowicza jest podobna: połowa Karłowicza to r贸wnież Fitelberg). Powszechnie stosowany zabieg stanowiła zmiana tonacji.
Przy słuchaniu Halki nieodparte odnosi się wrażenie, że najlepiej Moniuszce udała się Uwertura i Mazur. Te dwa numery bowiem zinstrumentował Fitelberg; pozostałe instrumentował Sikorski. Mazura można jeszcze wykonywać w wersji Tomasza Kiesewettera, wtedy opera lśni brzmieniową r贸żnorodnością. A, jak znam życie i dyrygent贸w, dla wyr贸wnania owej r贸żnorodności często wstawiają jakieś nuty, zdwajają instrumenty, coś dodają, coś ujmują, transponują. Żadne edycje urtekst贸w Moniuszki nigdy się nie pojawiły. Halkę zawsze przeinaczano, czynił to już w międzywojniu Emil Młynarski. Przestawiano akty, zmieniano finał; ingerencji dokonywano także w muzyczny tok Strasznego dworu. "Narodowe" wydanie Halki ukazało się drukiem w 1951 roku we wspomnianym opracowaniu Fitelberga i Sikorskiego, z tekstem Wolskiego przemienionym przez Leona Schillera. O prawdziwą Halkę upominali się w polemicznych artykułach literaturoznawcy i historycy kultury. Muzykolodzy nigdy. PWM-owska edycja partytury w 1978 roku była przedrukiem tej z 1951.
Taki stan znajomości muzyki Moniuszki miewa przykre konsekwencje sceniczne. W mijającym właśnie rocznicowym roku Teatr Wielki-Opera Narodowa wystawiła Verbum nobile razem z Przysięgą Tansmana w wieczorze zatytułowanym Dwa słowa. Rozumiem koncept dyrekcji i reżysera Laco Adamika: w jednym i drugim utworze oś intrygi stanowi dane słowo. Tyle że konwencja pierwszego jest komediowa, drugiego zaś tragiczna, a mimo jednoczącej konstrukcji scenograficznej, nie udało się ich zestroić. W rezultacie Przysięga jest przedstawieniem pięknym, Verbum nobile zaś... no, po prostu szkaradnym. Ponieważ wiecz贸r Dwa słowa wr贸cił w bieżącym sezonie na afisz, warto przypomnieć, iż początek Verbum rokuje dobrze. Na tle uwertury na wewnętrznej scence rozgrywa się coś w rodzaju teatru cieni; zgodnie z muzyką ruszają się sylwetki w szlacheckich kostiumach. Sądziłam, że sylwetki te nabiorą ciała i w stylu starego teatru przedstawią obrazek z dawnych lat, lecz dobry pomysł Adamika ledwo się zrodził, już - razem z uwerturą - zniknął. Scena zmieniła się w rozległy Caf茅bar, po kt贸rym nieustannie krążą kelnerzy przesuwając krzesła i stoliki. Z Zuzi-Iwony Sobotki zrobiono chłopczycę, z Pana Marcina-Adama Kruszewskiego - komiwojażera z walizką. Wszyscy śpiewający tak artykułują staroświecki tekst Jana Chęcińskiego, jakby w ustach mieli tłuczone szkło. Michał Dworzyński, czyli wschodząca w Wielkiej Brytanii polska gwiazda dyrygentury symfonicznej (symfonicznej - nie operowej!), muzykę Moniuszki-Fitelberga prowadzi z odrazą.
Laco Adamik dotychczas odznaczał się muzykalnością, co w przypadku reżysera oper stanowi wartość bezcenną. W swych inscenizacjach stosował skr贸ty plastyczne, nie raz odznaczały się czystością stylu. Ostatnio stał się poniekąd specjalistą od Moniuszki. Jego wrocławska Halka wzbudziła kontrowersje, ale jestem gotowa bronić zalet tego przedstawienia: jego konsekwencji w ramach estetyki zbliżonej do wsp贸łczesności, czytelnego przekazu zdarzeń, urody białych kostium贸w, wysokiego poziomu muzycznego. Strasznego dworu nie znam. Natomiast stylistycznym bałaganem warszawskiego Verbum nobile Adamik zadaje Moniuszce śmiertelny cios. Tak samo źle przedstawia się strona muzyczna. Może nadszedł już czas, by tę muzykę oczyścić z XX-wiecznych naleciałości, znaleźć jakowąś Orkiestrę Romantyczną ze stosownymi instrumentami (chciał, swego czasu, taki polski zesp贸ł stworzyć oboista Marek Niewiedział). Ta muzyka powinna być lekka, jak temat owej - w istocie - małej, kameralnej opery, i francuska w charakterze, bo Moniuszce podobały się francuskie opery komiczne. Czy nie dałoby się odczytać Verbum jako muzycznej akcji 谩 la fran莽aise w scenerii polskiego dworku szlacheckiego?
Co odebrało Moniuszce repertuarowy prym na polskich scenach muzycznych, zniechęciło dyrektor贸w teatr贸w, reżyser贸w i wykonawc贸w, co zmieniło jego dzieła w "lekturę obowiązkową" (taki jest tytuł recenzji Teresy Brodniewicz z premiery Verbum nobile i Flisa w Operze Poznańskiej w 1997 roku) - co zniszczyło Moniuszkę? Przemiany w kulturze? My sami? Przez dziesiątki lat był narodowym godłem. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 Halką zaczynały swoje dłuższe bądź kr贸tsze istnienie sceny operowe Warszawy, Poznania, Wilna, Katowic, Torunia-Bydgoszczy; w efemerycznej (i szalonej w zamyśle) Operze G贸rskiej w Zakopanem też oczywiście musiała być Halka. Tylko Lw贸w na inaugurację dał Straszny dw贸r. Po drugiej wojnie odrodzenie opery w nowej terytorialnie Polsce też znaczyła Halka - w Bytomiu i we Wrocławiu, potem w Gdańsku, a Verbum nobile - w Krakowie i Warszawie, następnie w Bydgoszczy. Z Flisem jeździła po Wiśle i Odrze Opera Polskich Rzek. Opera w Łodzi powstała w dniu premiery Strasznego dworu. Strasznym dworem też otwarto w 1965 roku odbudowany warszawski Teatr Wielki - poprzednio niestosowna, bo stricte komediowa, zamiast oczekiwanej patriotycznej, inscenizacja tej opery unicestwiła wizję nowoczesnego teatru muzycznego, jaką w trudzie i znoju budował w Warszawie Bohdan Wodiczko, i przypieczętowała los tego wybitnego artysty. Do wystawień dzieł Moniuszki niejeden raz dźwigała się Polonia amerykańska - i czyni to nadal.
Niegdysiejsze obchody moniuszkowskie wzbudzały emocje tłum贸w. W czerwcu 1930, nawet nie czekając na r贸wną rocznicę, Ślązacy zorganizowali uroczystości związane z odsłonięciem pomnika w Katowicach, wzniesionego ze składek ludności. Połączone to było z Og贸lnośląskim Zjazdem Śpiewaczym. Dziesiątki ch贸r贸w, w nich setki i tysiące os贸b śpiewały pieśni i kantaty Moniuszki, u st贸p pomnika legło 70 wieńc贸w. Koncertowała orkiestra policyjna z Katowic, opera katowicka grała cztery opery Moniuszki (pomnik zniszczyli niemieccy okupanci; odbudowano go w 1959). R贸wnież w czerwcu, w 60. rocznicę śmierci Moniuszki, czyli w roku 1932, w Poznaniu, na reprezentacyjnym placu Targ贸w Poznańskich - św. Marka - odbył się imponujący spektakl Strasznego dworu: z apoteozą konterfektu kompozytora, feerią ogni sztucznych, rzeszami statyst贸w na koniach, husarią i fanfarami. Po wojnie nowsze tego rodzaju formy czci przechodziły bez oddźwięku. Owszem, co pewien czas, zgodnie z rytmem rocznic, ogłaszano Rok Moniuszkowski: w 1958, 1972, 2002. W noworoczny wiecz贸r, 1 stycznia 1958 roku, dokładnie w stulecie premiery Halki, zagrano tę operę jednocześnie w Bytomiu, Gdańsku, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu; planowana og贸lnopolska transmisja radiowa z gmachu "Romy", gdzie w贸wczas rezydowała Opera Warszawska, nie doszła do skutku. Na stulecie śmierci, w 1972 roku ukazało się nagranie Halki pod batutą Jerzego Semkowa, z inicjatywy Polskiego Radia; przeszło p贸źniej do katalogu firmy Le Chant du Monde. Rok 2002 niczym, o ile pamiętam, się nie zaznaczył.
Oczywiście do rodzaj贸w i temperatury recepcji towarzyszącej przez p贸łtora wieku Moniuszce, nie ma już dzisiaj powrotu. Nie ma tak dalece, że niesłychanie ważny w mym przekonaniu krakowski Festiwal Muzyki Polskiej, w tym roku Opera Krakowska uświetniła premierą... Madame Butterfly! Ale nie wiem - może Pinkertonowi włożono czapkę z pawim pi贸rem albo bohaterkę-Japonkę przebrano za krakowiankę? Bo przecież skoro akcja Verbum nobile toczy się w barze, to znaczy, że u wsp贸łczesnych reżyser贸w wszystko jest możliwe. I u wsp贸łczesnych muzyk贸w. Pamiętam jazzowy wariant Włodzimierza Nahornego wyboru Moniuszkowskich pieśni - był niezły. Lepszy niż niedawne opracowania Tadeusza Niećki pakietu znanych (i mniej znanych) pieśni, jakie słyszałam właśnie w rocznicowym 2009 roku w wykonaniu zespołu "Mazowsze", z udziałem doborowych solist贸w, ch贸ru i zespołu orkiestrowego. Ma się rozumieć wielokrotnie już r贸żne pieśni prezentowano z orkiestrą, lecz te dawniejsze opracowania dodawały im po prostu trochę powagi, innej barwy, i tego, co dziś nosi miano "power", kt贸re to słowo odpowiednio jest znaczącym. Te obecne natomiast bliskie są filmowej kategorii "american sweet" i mają siłę niszczącą resztki autentyku.
Wątpię, czy jakąkolwiek istotną rolę, poza utrzymywaniem w społecznej świadomości nazwiska Moniuszki, pełni fakt, że jego imię noszą w Polsce nie tylko ulice (Warszawa, Katowice, Rzesz贸w), r贸wnież teatry operowe (Poznań, Warszawa), filharmonie (Koszalin), wyższe uczelnie muzyczne (Gdańsk), stowarzyszenia (WTM), szkoły muzyczne (Ł贸dź, Grudziądz), konkursy wokalne (Warszawa, Ł贸dź), festiwale (Kudowa), ch贸ry (na Śląsku ch贸r贸w "Moniuszko" było 24, ch贸r贸w "Halka" - 21; liczba jednych i drugich stopniała). Pewną pociechę stanowić może fakt, że od dobrych paru lat Moniuszko ma szczęście do nagrań płytowych. Lidia Kozubek nagrała miniatury fortepianowe, Kwartet Camerata dał udaną rejestrację Kwartetu d-moll; pieśni religijne w wykonaniu Joanny Kozłowskiej, Jadwigi Rapp茅, Andrzeja Hiolskiego, Piotra Kusiewicza i organisty Jarosława Malanowicza to płyta piękna. Urszuli Kryger i Katarzynie Jankowskiej zawdzięczamy doskonały kompakt z wyborem pieśni; kolejny, z wyborem innych liryk贸w, przygotowują teraz Jadwiga Rapp茅 i Maja Nosowska. Henryk Wojnarowski z ch贸rem Filharmonii Narodowej i przednimi solistami dał znakomite fonograficzne interpretacje mszy i litanii ostrobramskich. Polskie Nagrania wydały w wersji CD Straszny dw贸r pod dyrekcją Jana Krenza; nowsze nagranie tej opery, pod dyrekcją Jacka Kaspszyka przyjęła firma EMI. W katalogu Polskich Nagrań pojawiła się też kompaktowa wersja przekroju Hrabiny - bardzo dobra pod względem wykonawczym.
Nareszcie więc skończył się ten wstyd, kt贸ry nas ogarniał, gdy ktoś z przyjaci贸ł zainteresowany operą polską chciał kupić płytę, a my spuszczaliśmy wzrok szemrząc: "Nie ma...".
"Jak to - nie ma... Halki nie ma???" Teraz Halka jest, w rozmaitych nawet wykonaniach. Pomińmy historyczne, pod Bierdiajewem, i sprzed dwudziestu lat, pod Satanowskim (z Barbarą Zag贸rzanką w roli tytułowej). Do uzyskania natomiast wciąż jest nagranie pod Semkowem (ze Stefanią Woytowicz), i następne, sprzed dziesięciu lat, pod Wicherkiem, wyprodukowane energią Marii Fołtyn w edycji kasetowej, kompaktowej i wideo (z Tatianą Zacharczuk). Ciekawie przedstawia się nagranie live wydane przez Teatr Wielki w Poznaniu w 2000 roku: najbardziej to chyba teatralna Halka na płytach, szybka, kr贸tsza, kontrastowa pod Marcinem Sompolińskim, a Maria Mitrosz, choć śpiewa nier贸wno, miejscami brzmi wspaniale i głosem rysuje postać rzeczywiście tragiczną. Na koniec wymieniam godne polecenia nagranie najnowsze, Halki wrocławskiej, w wariancie DVD i audio, bardzo staranne muzycznie, pod dyrekcją Ewy Michnik (z Tatianą Borodiną).
Upowszechnianie tw贸rczości Moniuszki poprzez coraz bogatszą ofertę płytową, to dobry spos贸b na dzisiejsze czasy. Jak jeszcze inaczej można to czynić, pokazuje przykład siostry Alicji. Uczy religii w szkole podstawowej im. Stefana Żeromskiego na warszawskiej Pradze, a - będąc w prostej linii praprawnuczką Moniuszki - jednocześnie zapoznaje dzieci (i nauczycieli) z wiadomościami o swym przodku i z jego muzyką, a właściwie z muzyką polską w og贸le. Jej szczere spojrzenie i zniewalający uśmiech, są nadzwyczaj skuteczne. Praską podstaw贸wkę odwiedzają małe zespoły ze szk贸ł muzycznych i prawdziwy zesp贸ł "Mazowsze", Maria Fołtyn i śpiewacy z Teatru Wielkiego (w tym Wanda Bargiełowska). Na zakończenie Roku Moniuszkowskiego listy do szkoły nadesłali marszałek wojew贸dztwa mazowieckiego Adam Struzik i kardynał Stanisław Dziwisz. W występach artystycznych uczestniczą też uczniowie tej szkoły. Władzio z IV klasy ubrany w koszulkę z emblematem Roku Moniuszkowskiego m贸wił wiersz Wandy Chotomskiej List do Stanisława Moniuszki. A niewielka grupa wokalna pod wodzą młodego pana Mariusza wykonała kilka pieśni. Przystojny pan Mariusz, w muzyce amator, trochę przekształcił melodię Kozaka grając niezbyt wprawnie na keyboardzie i nadał tej pieśni wyrazisty puls. Dziewczynki kołysały się lekko, a jedyny w ich gronie kolega, na poły już męskim, lecz jeszcze chłopięcym głosem śpiewał solo "Tam na g贸rze jawor stoi...". Oczywiście śpiewanie było dla popisu, ale jednocześnie dla siebie. To była ich pieśń - i jedno z najbardziej wzruszających wykonań Kozaka, jakie słyszałam.
MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LIII • NR 26 • 27 GRUDNIA 2009

Mysz w Ruchu


ROK LIII • NR 26 • 27 GRUDNIA 2009


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

Komentarze

Dziekuje za artykul. ( G M wyslano 2015-03-27 godz. 16:39 )  

  •   ~odp ( G M wyslano 2015-03-29 godz. 23:11 )  

 

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa