Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Cudowne dzieci w FN

Jak ubranko na szybko rosnącym dziecku pękała w szwach Sala Kameralna Filharmonii Narodowej w wigilię Dnia Dziecka. Na I Og贸lnopolski Koncert Suzuki przybyła tłumnie publiczność od osesk贸w - bo i takie, śpiące smacznie na rękach rodzic贸w widziałem - do nie myślących wcale o drzemce staruszk贸w, zapewne pradziadk贸w i prababć tych pierwszych. Najwięcej wszelako było - przede wszystkim na estradzie - dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. I one - te wspaniałe dzieciaki przy swych muzycznych instrumentach - nadawały ton całemu koncertowi, ton radosnej, beztroskiej zabawy. To dzieci kształcone metodą Suzuki. Czym jest ta metoda?

Zacytuję własne hasełko z Wielkiej encyklopedii PWN: to "programowo-metodyczna koncepcja nauczania gry na skrzypcach małych dzieci (od 3.-4. roku życia), zaprojektowana i sprawdzona w praktyce przez japońskiego skrzypka i pedagoga muzycznego Suzuki Shin'ichi (1898-1998)". Muzyczno-wychowawczy system Suzuki jest zresztą "stosowany też w nauce gry na innych instrumentach" (nawiasem m贸wiąc, w Encyklopedii muzycznej PWM Suzuki nie doczekał się biogramu).
Dla japońskiego pedagoga ważne było przekonanie, że muzyka jest pewnego rodzaju językiem i jako taka powinna być przyswajana podobnie jak ojczysta mowa. Tę zaś opanowujemy we wczesnym dzieciństwie, ucząc się przede wszystkim od rodzic贸w. Dlatego też ich wsp贸łudział w wychowaniu muzycznym potomka uznał Suzuki za nieodzowny - matka i/lub ojciec powinni opanować, choćby w stopniu podstawowym, grę na instrumencie, by m贸c wraz z nauczycielem umiejętność tę przekazać dziecku.
Uczyć się grać mogą już trzylatki, kt贸re rozumieją, co do nich się m贸wi i same potrafią się wysłowić. Lekcje prowadzi nauczyciel w obecności jednego lub dwojga rodzic贸w. Dziecko gra początkowo ze słuchu, nie poznając na razie nut - najpierw uczymy się przecież m贸wić, dopiero potem czytać i pisać. Nauczyciel dozuje mu ćwiczenia, podwyższając stopniowo poprzeczkę, i dba, żeby nauka muzyki zachowała wszelkie cechy zabawy. Kiedy ostatni dzwonek do rozpoczęcia takiej nauki?
Obecny na koncercie profesor Andrzej Rakowski, orędownik upowszechniania muzyki wśr贸d dzieci i młodzieży, a także ceniony ekspert w tej dziedzinie, m贸wił mi o badaniach, kt贸re wykazały, że "mowę muzyczną" najłatwiej opanować można do dziewiątego-dziesiątego roku życia, coraz trudniej zaś nauczyć się jej po dwunastym. Nie chodzi przy tym koniecznie o nauczenie się gry na jakimś instrumencie (nastolatek też może opanować kilkanaście akord贸w na gitarze), lecz o zwykłe osłuchanie się z wartościową muzyką, o jej rozumienie. Jeśli więc w przedszkolu lub podstaw贸wce dzieci w niej nie zasmakują, w wieku dojrzałym będą skazane na konsumpcję muzycznych chips贸w, na tani masowy kicz.
Koncert z ostatniej majowej niedzieli daje wszak nadzieję, że coraz prężniejszy u nas ruch Suzuki może być jeśli nie alternatywą dla sparaliżowanego i skarlałego nauczania muzyki w szkołach powszechnych, to znakomitym jego uzupełnieniem. Wprawdzie jest to ruch oddolny, lecz dobrze już zorganizowany i mający mocne powiązania międzynarodowe (vide: Centrum Rozwoju Uzdolnień Metodą Suzuki http://www.suzuki.edu.pl/). Sieć plac贸wek Suzuki w Polsce gęstnieje, liczba nauczających tą metodą wciąż wzrasta.
Niełatwo zostać nauczycielem Suzuki. Konieczne są odpowiednie predyspozycje psychiczne, nie m贸wiąc o kwalifikacjach muzycznych. Trzeba odbyć odpowiedni kurs i zdać egzamin, żeby otrzymać licencję. To nie koniec. Można piąć się wyżej. Ponad nauczycielami stoją w hierarchii instruktorzy, najwyższą zaś pozycję zajmują trenerzy z międzynarodowym certyfikatem. W Polsce są dwie panie, kt贸re go uzyskały: skrzypaczka Anna Podhajska z Gdańska i pianistka Marzena Jasińska z Warszawy. One też były gł贸wnymi wsp贸łorganizatorkami majowego koncertu wraz z pozostałymi nauczycielkami: Barbarą Plazą, Ewą Guz-Seroką, Dagmarą Burian, Dorotą Obijalską, Anną Mulowską-Plaskotą, Anną Dramowicz, Olgą Miler, Jolantą Ptasińską. Wr贸ćmy jednak na salę filharmonii.
Tak rozćwierkanego, tak wypełnionego radosnym dziecięcym gwarem, ale i zasłuchanego audytorium - dawno nie było, chyba na koncertach Cioci Jadzi, z tą tylko r贸żnicą, że tym razem dzieci i słuchały, i same grały.
Koncert złożono z trzech części. W pierwszej wystąpili solo, przy akompaniamencie fortepianu Agnieszki Kozło i Beaty Ludwickiej lub drugich skrzypiec Anny Mulowskiej-Plaskoty - mali skrzypkowie: Hubert Dydel (5 lat), Michaś Majewski (7), Martusia Dettlaff, Antoś Ingielewicz i Wojtuś Plaza (8), Natalka Nowak (9) i Wiktoria Borkowska (12). Solo zagrali pianiści: Gosia Gębala, Mikołaj Seroka, Wiktoria Sęk-Mastej i Janek Widlarz z sześciolatk贸w, Marcel Łoś-Leźnicki i Julia Łozowska (8), Koharu Piskorska (9), dziesięcioletnie Anie - Szczep i Soroka oraz dwunastolatek Igor Stawierej. Rozbrzmiewały kr贸tkie utwory, między innymi Bacha, H盲ndla, Hummla, Chopina, Schumanna, Masseneta, z naszych kompozytor贸w - Bacewicz贸wny, Malawskiego, Cofalika i Twardowskiego.
W części drugiej skrzypkom Januszkowi Kotikowi (7) i Kasi Zyskowskiej (13) oraz pianistce Emmie Pilch (12) towarzyszyła orkiestra Zespołu Szk贸ł Muzycznych Nr 1 pod dyrekcją Ewy Marchwickiej. Wykonali oni wybrane części Koncertu fortepianowego dla dzieci Kordaczuka oraz koncert贸w Bacha - skrzypcowego a-moll i fortepianowego A-dur. Następnie wystąpili solo - z utworami Haydna, Chopina, Mendelssohna, Debussy'ego, Clebanoffa i Janosa - pianiści: Ania Bednarczuk i Basia Sybilska (9), Kuba Mazurkiewicz (10), Diana Kuls (12) i Julia Michalik (16) oraz dziesięcioletnia skrzypaczka Adriana Jaros (z towarzyszeniem fortepianu).
Ostatnią część koncertu poświęcono występom zbiorowym skrzypk贸w. Niewielka początkowo grupa, przygotowana przez Dorotę Obijalską, wykonała Allegro z Koncertu a-moll op. 3 nr 6 Vivaldiego. Powiększająca się o następnych skrzypk贸w i prowadzona kolejno (poza wymienionymi nauczycielkami) przez Martę Mazurek, Marię Magdalenę Rogowską, Iwonę Sobieraj-Markowską, Sylwię Wdowiak, Katarzynę Janas i Aleksandrę Frączek - zagrała utwory Seitza, Dvoř谩ka, Schumanna, Brahmsa, Webera, Bacha i innych. Aż wreszcie na estradzie pojawił się zesp贸ł w pełnym składzie - ponad 150 małych wirtuoz贸w smyczka, z najmłodszą, niespełna trzyletnią, grającą na trzydziestodw贸jkach! - i ten pod dyrekcją Anny Podhajskiej wykonał Temat i cztery wariacje "Wyszły w pole kurki trzy" w opracowaniu Suzuki.
Zupełnie więc było odwrotnie niż w Haydnowskiej Symfonii "Pożegnalnej" skierowanej do wysoko urodzonego księcia Esterh谩zy'ego. Czy wysoko postawieni decydenci z Ministerstwa Edukacji Narodowej potrafiliby także z tej symbolicznej sceny wyciągnąć odpowiednie wnioski? Niestety, nie było ich na koncercie...
Nie spos贸b oceniać gry dzieci według kryteri贸w stosowanych wobec dorosłych. Nie była to oczywiście gra w pełni wirtuozowska, lecz z całą pewnością poprawna i dla małych skrzypk贸w i pianist贸w jak najlepiej rokująca. Zresztą celem metody nie jest kształcenie wirtuoz贸w, lecz rozbudzanie wrażliwości, kształtowanie charakteru, rozwijanie inteligencji (dałbym głowę, że obecne na koncercie dzieciaki miały IQ wyższe od przeciętnej)... Wszyscy młodzi muzycy grali znakomicie jak na sw贸j wiek. Chciałbym jednak wyr贸żnić ośmioletniego Antosia Ingielewicza, ucznia Anny Podhajskiej, i dwunastoletnią Dianę Kuls, uczennicę Marzeny Jasińskiej. Tych dwoje zagrało wprost rewelacyjnie - zaimponowali rozwiniętą już w znacznym stopniu techniką, zdumieli dojrzałością ekspresji i zachwycili muzykalnością. Przede wszystkim jednak wzruszyli mnie, tak samo jak Potężna Gromadka pozostałych dziewczynek i chłopc贸w.
Oto uświadomiłem sobie, że język, jaki już dość dobrze opanowali, wbrew pesymistycznym prognozom - wcale nie obumiera, że z tymi dziećmi można się w mig porozumieć bez jakichkolwiek sł贸w, bo mową, jaką wzajemnie rozumiemy, jest prawdziwa muzyka, nie banalne melodyjki lub zrytmizowany hałas. C贸ż, potrzebna będzie niebawem dla suzuczk贸w dużo większa sala koncertowa! A nasza telewizja przegapiła tym razem niebywałą okazję...
Gdy - poruszony do głębi muzyką młodziutkich wykonawc贸w - wychodziłem z filharmonii, siąpił jeszcze majowy deszcz. Miałem wilgotne oczy. Na nic się zdał parasol.
KRZYSZTOF BILICA

ROK LIII • NR 13 • 28 CZERWCA 2009

Mysz w Ruchu


ROK LIII • NR 13 • 28 CZERWCA 2009


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa