Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Chopin nad Newą

Nie będę krył, że moją relację z Festiwalu-Konkursu Chopin 2010, kt贸ry od 15 do 19 marca odbywał się w Sankt Petersburgu, zburzyła wiadomość o katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Po tej narodowej hekatombie nie mogłem już pisać tak, jak to pierwej umyśliłem. Zapętlił się bowiem czas - mordu, jakiego dokonano siedemdziesiąt lat temu w katyńskim lesie, z czasem tragedii, jaka wstrząsnęła nami wszystkimi 10 kwietnia; spl贸tł się czas mego pobytu w mieście nad Newą - przeszły dokonany - z tak silnie odczuwanym teraźniejszym, dokonującym się tu i teraz...

Mam jeszcze przed oczyma postać Tomasza Merty, podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wsp贸łzałożyciela Muzeum Historii Polski, bodaj najwyżej cenionego w minionym dwudziestoleciu wiceministra, kompetentnego, pracowitego, prawego. Był rozmiłowany w muzyce i dobrze w jej sprawach zorientowany. Wysiadłszy w Petersburgu z samolotu wspominaliśmy niedawno zakończony Kongres Chopinowski. Pogratulowałem mu finezyjnego, wysmakowanego, po prostu pięknego przem贸wienia na otwarcie Kongresu... Nie przem贸wi więcej. Zginął w smoleńskim lesie...
Przybył do Petersburga z naszą grupką muzyk贸w i teoretyk贸w, by dokonać uroczystego odsłonięcia popiersia Chopina - skopiowanego z marmurowej rzeźby Bolesława Syrewicza z około 1872 roku, znajdującej się w Muzeum Narodowym w Warszawie (inna kopia została w roku 1999 umieszczona w Ogrodzie Luksemburskim w Paryżu). Popiersie - podarowane Konserwatorium w Petersburgu przez Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej - stanęło w eksponowanym miejscu przed wejściem do słynnej Małej Sali im. Aleksandra Głazunowa. Uroczystość zapoczątkowała szereg imprez muzycznych i naukowych zorganizowanych przez Konserwatorium we wsp贸łpracy z Konsulatem Generalnym RP. Komitetowi organizacyjnemu Festiwalu-Konkursu przewodniczyli: Siergiej Stadler, rektor Konserwatorium w Petersburgu, znany skrzypek i dyrygent goszczący wielokrotnie w Polsce, z naszej zaś strony Jarosław Drozd, konsul generalny RP, i Cezary Karpiński, dyrektor Instytutu Polskiego w Petersburgu. Naszą grupą opiekował się wicekonsul Zbigniew Piotrowski.
W poniedziałkowe przedpołudnie można było jeszcze kontynuować rozpoczęte w przeddzień pośpieszne zwiedzanie miasta. Petersburg jest stosunkowo młodym miastem. W roku przyjścia na świat Chopina liczył niewiele ponad sto lat, a drugie tyle z okładem, gdy przeżył tragiczną tysiącdniową blokadę, kt贸ra pochłonęła prawie milion ofiar. Otrząsnął się z tej traumy. W roku 2003 obchodzono hucznie jego trzechsetlecie. Większość zabytkowych gmach贸w - pałac贸w, sobor贸w, cerkwi, także zwykłych budynk贸w - została z tej okazji odnowiona. Jest nadal piękny i tajemniczy. Za mało jednak było czasu, by wałęsając się po placach, ulicach i zaułkach ujrzeć zjawy bohater贸w Puszkina, Gogola czy Dostojewskiego. Długo by trzeba chodzić. Dzisiejszy Petersburg nawet nocą tętni życiem. Mn贸stwo tu czynnych do p贸źna bar贸w, kafejek, restauracji. A z fantomami Oniegina, Kowalewa lub Rogożyna najprędzej spotkać się można w czynnej całą dobę księgarni Singera przy Newskim Prospekcie.
Do Petersburga przyjeżdżało w XIX wieku wielu polskich muzyk贸w. Żyła w nim zresztą niemała nasza kolonia. O roli, jaką odegrał w rozwijaniu polsko-rosyjskich stosunk贸w na polu muzyki, pisała niedawno Magdalena Dziadek (Warszawa-Petersburg. Kontakty muzyczne dw贸ch stolic, "Muzyka" nr 3-4/2009). Przedtem zaś Grzegorz Wiśniewski wydał - po polsku i rosyjsku - książeczkę Stanisław Moniuszko i jego opery w Petersburgu (Petersburg 2002). Opisał między innymi czterokrotne wizyty kompozytora w mieście nad Newą, od pierwszej, w roku 1842, gdy młody jeszcze pan Stanisław tłumaczył żonie: "służyć przecież gdziekolwiek muszę, jeżeli nie dla pieniędzy, to dla rangi - gdzież się obr贸cić, jeżeli nie w Petersburgu", aż do ostatniej, w roku 1870, gdy odbyła się tam premiera jego Halki; oczarowany miastem pisał do żony: "Pierwszy raz po długim niewidzeniu zajrzałem w oczy wielkim gmachom, kt贸re mi się większymi być wydawały [...], pewno z tego, że widząc Paryż, zdawało mi się, że wszystko, com przedtem widział, skarleje. Tymczasem stało się przeciwnie" (ciekawe, że po latach inny kompozytor, Nicolas Nabokov, kuzyn pisarza Vladimira, miał powiedzieć - jak twierdzi Iwaszkiewicz - że tylko dwie w Europie są stolice: Paryż i Petersburg).
Przyjąłem chętnie propozycję autora wspomnianej książeczki, dobrze znającego Rosję, byśmy obejrzeli domy, w kt贸rych mieszkał zauroczony muzyką Chopina Bałakiriew. Byliśmy na Kołomienskiej 7, gdzie tw贸rca suity Chopiniana spędził schyłek życia (1889-1910), potem na Dekabryst贸w 17, gdzie w latach 1861-1864 zapewne odwiedzali go często Musorgski i inni kuczkiści. Do Bałakiriewa trudno nie czuć sympatii - choćby ze względu na jego zasługi dla szerzenia kultu Chopina. Przecież to on pierwszy zainteresował się zapoznanym miejscem urodzenia kompozytora - Żelazową Wolą, i to jego interwencja w roku 1891 sprawiła, że nasi dziadowie ocknęli się z zawstydzeniem i zebrali wreszcie fundusze na pomnik, jaki stanął tam trzy lata potem.
O Bałakiriewie pisałem w "Ruchu Muzycznym" (nr 17-18/2008; artykuł Ktokolwiek by wiedział... jest też na naszej stronie internetowej). Postulowałem, abyśmy w Roku Chopinowskim uhonorowali go - jako przyjaciela Chopina - wraz z Władysławem Żeleńskim i nieznanym z imienia kapelanem niemieckim Schultzem (bądź Schulzem), kt贸ry uratował w czasie powstania warszawskiego serce kompozytora. Artykuł spotkał się u nas - jak to u nas - z zupełnym brakiem zainteresowania tych, kt贸rzy mogliby w tym względzie coś zrobić. Jakież było moje zdziwienie, gdy spotkana w petersburskim Konserwatorium Irina Iwanowna, bibliotekarka, autorka otwartej tam właśnie wystawy dokument贸w poświęconych Chopinowi, powiedziała mi, że dobrze zna m贸j artykuł, przetłumaczony na rosyjski przez Walentina Antonowa i umieszczony na stronie http://vilavi.ru/sud/230509/230509.shtml. Bez komentarza.
Wieczorem 15 marca Małą Salę im. Głazunowa zapełniła szczelnie publiczność. Rosjanie kochają Chopina i dają temu wyraz. Z jego utworami wystąpili pedagodzy, absolwenci i studenci Konserwatorium - Ekaterina Murina, Aleksandr Sandler, Tatiana Zagorowska, Władimir Miszczuk, Anna Ryczkowa z wiolonczelistą Dmitrijem Ereminem, Andriej Iwanowicz i Walerij Wiszniewski - oraz zaproszeni nasi artyści: Jadwiga Rapp茅, kt贸rej akompaniował Mariusz Rutkowski, i Jerzy Sterczyński (po brawurowym wykonaniu Poloneza As-dur rozentuzjazmowani słuchacze zgotowali mu gorący aplauz). Poziom wykonawczy pianist贸w był wysoki, choć ściślej m贸wiąc zdawał się odwrotnie proporcjonalny do ich wieku: im młodszych się słuchało, tym większy zachwyt wzbudzali. Chciałbym się jednak zatrzymać tylko przy dw贸ch wydarzeniach tego koncertu, kt贸re zrobiły na mnie największe wrażenie.
Najpierw więc występ Jadwigi Rapp茅 z mini-recitalem pieśni Chopina, dobranych pod względem dramatycznym celnie, choć może pod względem "handlowym" ryzykownie: po Piosence litewskiej o dziewiczym wianku bowiem, po Pierścieniu o zawiedzionej miłości młodzieńca, po ukazaniu poryw贸w serca dziewczyny (Gdzie lubi... ) i tęsknoty matki za c贸rką, kt贸ra "poszła za żołnierza" (Poseł) - nastąpiła przejmująco smutna, głęboko refleksyjna Melodia; tam życie i miłość w r贸żnorakich swych przejawach, tu żałoba i śmierć. Cała ludzka egzystencja, cały ludzki los. Przeciętny słuchacz nie lubi takiego zakończenia...
Wykonanie było znakomite muzycznie, także aktorsko - śpiewaczka wcielała się sugestywnie w rozmaite postacie. Wydaje się wszelako, że Chopinowskie pieśni nie zostały odebrane tak, jakby na to zasługiwały (niedoceniane są jeszcze także u nas). Barierą był zapewne język - słuchacze ich nie zrozumieli. Może powinni byli dostać tłumaczenie tekst贸w?
Umieszczając na końcu mini-recitalu pieśń do sł贸w Zygmunta Krasińskiego, trzeciego naszego wieszcza, Jadwiga Rapp茅 musiała zdawać sobie sprawę, że potrąca strunę martyrologii narodowej. Słuchając Melodii w jej wykonaniu, doznałem wstrząsu. Było to wtedy przeżycie natury przede wszystkim estetycznej. Dziś, gdy przypominam sobie tę pieśń, przeżywam ją - w kontekście niedawnych tragicznych wydarzeń - jeszcze głębiej, dostrzegam jej uniwersalną wymowę. Mogłaby przecież być trenem - pokłonem nie tylko dla ofiar wszystkich naszych powstań narodowych, wojen, Katynia, ale też ofiar oblężonego Leningradu i katastrofy pod Smoleńskiem:

Z g贸r, gdzie dźwigali strasznych
krzyż贸w brzemię,
widzieli z dala obiecaną ziemię.
Widzieli światło niebieskich promieni,
ku kt贸rym w dole ciągnęło ich plemię,
a sami do tych nie wejdą przestrzeni!
Do god贸w życia nigdy nie zasiędą,

- tu ścisnęło coś Chopina za gardło, zmąciło jego śpiew, bo łkając (stawiając hoketowe pauzy w partii wokalnej) i burząc metrum wersu, zwielokrotnił tylko słowa poety* -

i nawet, nawet może zapomnieni,
zapomnieni, zapomnieni będą.

Wydarzeniem innego rodzaju było prawykonanie Sehnsucht, nieznanego utworu Leszetyckiego. Rękopis odkryła w zasobach bibliotecznych Konserwatorium Natalia Braginska, kierownik katedry historii muzyki powszechnej. Urodzony w Łańcucie Teodor Leszetycki (1830-1915) w dzieciństwie przeni贸sł się z rodzicami do Wiednia i tam otrzymał solidne wykształcenie muzyczne. Jako uznany już pedagog wyjechał w roku 1852 do Petersburga, gdzie spędził ponad ćwierć wieku; z tego też czasu zapewne pochodzi odnaleziony utw贸r. Został napisany dawną, znaną jeszcze w renesansie techniką parodiowania, stosowaną przede wszystkim do mszy (missa parodia). Obcą kompozycję traktowano jako podstawę nowego opracowania, nowego utworu. Leszetycki wykorzystał Chopinowską Etiudę f-moll op. 25 nr 2. Brzmi ona w Sehnsucht bez jakiejkolwiek zmiany, została tylko obudowana partiami wokalnymi - sopranu i mezzosopranu - oraz partią drugiego fortepianu. Wykonawcami tego interesującego dziełka byli: Ekaterina Gonczarowa (sopran), Marija Katajewa (mezzosopran) oraz pianiści Elena Katajewa i Andriej Tiełkow.
Wtorek był pracowity dla wszystkich. Jadwiga Rapp茅 i Jerzy Sterczyński prowadzili kursy mistrzowskie śpiewu i gry fortepianowej, muzykolodzy zaś i teoretycy odbyli konferencję naukową zorganizowaną pod hasłem "Chopin w kontekście europejskiej kultury muzycznej". Wystąpiło jedenastu uczestnik贸w z Petersburga, Moskwy, Mińska, Jerozolimy i Warszawy. Po referacie Natalii Braginskiej wykonano raz jeszcze Sehnsucht Chopina/Leszetyckiego (prof. Braginska obiecała przysłać nam artykuł o tym utworze). A studenci i aspiranci Konserwatorium przygotowywali się do konkursu pianistycznego, w kt贸rego jury zasiadł m.in. Jerzy Sterczyński. Już po powrocie do kraju poznaliśmy wyniki. Pierwszą nagrodę przyznano Siergiejowi Redkinowi, uczniowi prof. Sandlera, drugiej nagrody nie przyznano, nagrodę trzecią ex equo otrzymali Wasilij Popow, uczeń prof. Muriny, i Jurij Połos'makow, uczeń prof. Jegorowa. Laureatom zafundowano tygodniowy pobyt w Polsce i umożliwiono udział w zaplanowanych tam w kwietniu koncertach. Czy się odbyły?
Nastała pora pożegnania z miastem. Wyszedłem na ostatni przed wyjazdem spacer. Trudno było się poruszać, chodniki były bardzo oblodzone. Pomyślałem, iż rozumiem dlaczego Rosjanie są tak dobrzy w łyżwiarstwie figurowym, a hokej na lodzie to ich narodowy sport. Teraz jednak, gdy wspominam minione chwile i zarazem śledzę bieżące wypadki, nachodzi mnie inna refleksja: może i mają Rosjanie l贸d na chodnikach, ale nie mają go w sercach. Dowiadujemy się z medi贸w o wzruszających gestach solidarności, wsp贸łczucia i otuchy, jakie okazują nam spontanicznie rzesze nie znanych nam osobiście ludzi. Pokazywane są reakcje os贸b publicznych. Widzieliśmy, jak premier Putin uścisnął naszego premiera. Słyszeliśmy, jak prezydent Miedwiediew ogłaszał żałobę w Rosji. Otrzymujemy e-maile i telefony. Od przyjaciela z Moskwy, Walentina Antonowa, dostałem już w pierwszych godzinach po katastrofie e-mail ze wzruszającymi słowami. Przysłała kondolencje profesor Braginska z petersburskiego Konserwatorium. Odezwała się też Elizaweta Łarionowa, studentka tamtejszej uczelni pisząca rozprawę o pieśni polskiej...
Jedno z końcowych zdań przem贸wienia, jakie w Katyniu miał wygłosić prezydent Lech Kaczyński, brzmi jak wskazanie testamentu: "Tą drogą, kt贸ra zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się na niej ani nie cofając".


* Nie czas i miejsce, by analizować tu Melodię Chopina, ale zachęcam do przyjrzenia się, jak trafnie, zgodnie z zasadami retoryki muzycznej, obrazuje w niej kompozytor przedstawione przez poetę opozycje "g贸ra--d贸ł", "niebo (niebieskie promienie)-ziemia", "życie-(śmierć) zapomnienie".


Program konferencji naukowej "Chopin w kontekście europejskiej kultury muzycznej"

Grzegorz Wiśniewski (Warszawa) Chopin w rosyjskiej kulturze: spojrzenie z Polski
Krzysztof Bilica (Warszawa) Melos polski w utworach Chopina
Konstantin W. Zenkin (Moskwa) Czas w balladach Chopina jako wyraz estetyki romantycznej
Ekaterina N. Dułowa (Mińsk) Chopin w zwierciadle teorii: o fenomenie analizy gatunkowej
Arkadij J. Klimowicki (Petersburg) O jednej z tajemnic słuchu Chopina
Josif Tawor (Moskwa/Jerozolima) Muzyka Chopina w Izraelu
Dmitri N. Czasowitin (Petersburg) W kwestii redagowania utwor贸w Chopina: Paderewski i Ekier
Michaił P. Miszczenko (Petersburg) Paderewski o Chopinie, o tempo rubato i o tym, o czym nie powiedział Paderewski
Olga A. Skorbiaszczenska (Petersburg) Chopin i problemy techniki kompozytorskiej XX wieku
Tamara I. Twierdowska (Petersburg) Barkarola Chopina i Wyspa radości Debussy'ego - niekt贸re stylistyczne paralele
Natalia A. Braginska (Petersburg) Etiuda Chopina w opracowaniu T. Leszetyckiego: nieznany autograf w Oddziale rękopis贸w petersburskiego Konserwatorium
KRZYSZTOF BILICA

ROK LIV • NR 9 • 2 MAJA 2010

Mysz w Ruchu


ROK LIV • NR 9 • 2 MAJA 2010


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa