Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  Słowo podejrzane, choć niezbędne

Czy warto dziś zastanawiać się, czym jest piękno? Wydawałoby się, że nie, skoro pytając kompozytor贸w o sens tego pojęcia, otrzymamy tyleż odpowiedzi, co nowych pytań.

W tej sytuacji niemożliwa jest zgoda nawet na poziomie podstawowej terminologii: okazuje się, że pojęcie, kt贸re w naiwnym wyobrażeniu powinno łączyć - raczej dzieli, jeśli obstawać przy słuszności takiego, a nie innego jego rozumienia.

Nie spos贸b jednak nie dociekać jego znaczenia - wniosek taki wypływa choćby z "wirtualnej rozmowy dwudziestu kompozytor贸w", kt贸rą drukujemy na dalszych stronach, a także - i przede wszystkim - z historii nowej muzyki.

Najczęściej przytacza się nazwiska Sch枚nberga i Adorna jako tych, kt贸rzy słowo "piękno" obarczyli pejoratywną treścią, przyczyniając się w ten spos贸b do zamiecenia pod dywan nie tylko samego terminu, niekiedy r贸wnież problematyki estetycznej w og贸le (co z pewnością nie było zamiarem frankfurckiego filozofa). Jest w tym niewątpliwie sporo prawdy, niemniej czytając dziś ich polemiki nie należy zapominać, przeciw czemu były kierowane. Niezbędne r贸wnież jest odr贸żnienie u obu autor贸w dw贸ch styl贸w wypowiedzi, kt贸re można by nazwać tonem polemicznym i rzeczowym. Cytaty z Sch枚nberga ("Piękno zaczyna się tam, gdzie nieproduktywni zaczynają za nim tęsknić") i Adorna ("Choć pojęcia piękna nie da się zdefiniować, nie spos贸b r贸wnież z niego zrezygnować"), świadczą o tym, że nawet zachowując dystans, obaj nie chcieli - lub nie potrafili - zrezygnować z pozytywnych konotacji związanych z podejrzanym słowem.
Chęć odgrodzenia się od dyskursu odziedziczonego po XIX wieku dominowała w awangardowych kręgach przez kilkanaście powojennych lat: postrzegane jako akademickie rozumienie piękna utożsamiano z kiczem, naczelną zaś, moralnie słuszną wartością stała się "prawda" (pojęcie, w odniesieniu do muzyki, przynajmniej r贸wnie niejasne, być może wręcz nieadekwatne). Lub też odrzucano wszelką estetyczną "metafizykę" wskazując na jej mętność i pobudki, jakie się za nią kryją (doświadczenia polityki kulturalnej nazizmu dostarczały najbardziej drastycznych uzasadnień takiego stanowiska); postawa ta przeważała w środowisku umownie zwanym szkołą darmsztadzką. Warto jednak zwr贸cić uwagę, że z "darmsztadzkiej tr贸jcy" jeden tylko Boulez miał wyraźną awersję do słowa "piękno" (jeszcze niedawno stwierdzał, że nie lubi tego słowa, bo "kojarzy mu się z niskimi przyjemnościami"). Nie wstydził się go Nono, kt贸ry w latach pięćdziesiątych wyznawał mało popularną w awangardowych kręgach "estetykę wyrazu", ani Stockhausen1. Niemniej sam Boulez w opublikowanym w roku 1960 artykule N茅cessit茅 d'une orientation esth茅tique uznał estetykę za obszar niesłusznie zaniedbany, trafnie wyliczając historyczne powody tego stanu rzeczy:
"Wydaje mi się, że nasze pokolenie z najgłębszą podejrzliwością traktowało słowa takie, jak "estetyka" czy "poetyka" [...]. Dlaczego byliśmy aż tak podejrzliwi, aż po odrzucenie wszelkich spekulacji estetycznych jako niebezpiecznych i bezcelowych, ograniczając się w ten spos贸b (r贸wnie niebezpieczny) do jednego obszaru zainteresowań - techniki [...]? Czy dlatego, że byliśmy aż tak pewni naszych estetycznych cel贸w, że nie odczuwaliśmy potrzeby szczeg贸łowego rozmyślania o nich? Czy chodziło o nadmiar pewności siebie, o jej brak, o brak zainteresowania, czy też o zaniedbanie? Może nie chcieliśmy wkraczać na obszar słynący z miraży będąc przekonani, że technika języka muzycznego lepiej nadaje się do ujęcia w słowa? A może był to brak "kultury" lub zwykła reakcja na błądzenie po rozdrożach nie budzącej zaufania filozofii? Czy też baliśmy się okazać gorsi od intelektualist贸w zaprawionych w walkach polegających w znacznej mierze na samym wymachiwaniu bronią?
Coś z tego wszystkiego można odnaleźć w tej nieufności, niechęci (lub agresywnej odmowie, co wychodzi na jedno) do podejmowania problem贸w, kt贸re w rzeczywistości mają znaczenie podstawowe"2.
Treść autorskich not zamieszczonych w książkach programowych festiwali jest być może najlepszym wskaźnikiem zmian w sposobie, w jaki kompozytorzy komentują swoje utwory. Dziś dla czytelnika-słuchacza przeszkodą w ich zrozumieniu rzadko bywa technicystyczny język - problemem jest raczej niejasność, a niekiedy mętność sens贸w nadawanych przez tw贸rc贸w własnym kompozycjom. W wypowiedziach słowa "piękno" i "prawda" pojawiają się w najrozmaitszych znaczeniach i kontekstach. Skutki lekcji nieufności wobec pewnych pojęć rzadko dzisiaj objawiają się awersją wobec samego pojęcia piękna - widać je raczej w dość powszechnie podzielanym przekonaniu o konieczności zdefiniowania go za każdym razem na nowo.
Przekonanie to wyklucza możliwość systematycznego przedstawienia pogląd贸w wsp贸łczesnych tw贸rc贸w, niemniej warto śledzić indywidualne pr贸by uchwycenia sensu pojęć - choćby po to, by rozwijać umiejętność podchodzenia w spos贸b zr贸żnicowany i adekwatny do wielości zjawisk we wsp贸łczesnej muzyce. Kilka możliwych ujęć rozumienia piękna w nowej muzyce interesująco przedstawił ostatnio Max Nyffeler, kt贸ry pod tym kątem przeanalizował rozmaite wypowiedzi, przede wszystkim kompozytor贸w, na temat własnych utwor贸w (Jos茅 Luis Del谩s, Helmut Lachenmann, Hans Werner Henze, Christian Wolff, Bettina Skrzypczak, Liza Lim), ale nie tylko3. Na ich podstawie można stwierdzić, że nadal żywe jest idealistyczne wyobrażenie piękna jako czegoś niedostrzegalnego samego w sobie: czegoś, co "prześwituje" (Liza Lim) lub co daje się odkryć w poszczeg贸lnych jego aspektach (Bettina Skrzypczak). Z drugiej strony stwierdzenie Adorna, iż "dziś panuje daleko posunięta zgoda, że piękno tkwi w subiektywnym doświadczeniu, nie zaś w samych przedmiotach", otwiera drogę socjologicznym, psychologicznym lub historycznym interpretacjom piękna jako sposobu widzenia właściwego określonej grupie społecznej, jednostce lub epoce. Wielu zastanawia się nad "paradoksem", określanym czasem jako "dialektyczny", kt贸ry rodzi się, gdy brzydota (zwłaszcza dźwięki uważane za brzydkie) stają się składnikiem piękna; Christian Wolff stwierdza, że w jego utworach "brzydota ma swoje miejsce, ale rezultat jako całość powinien być piękny. Jeśli jednak utw贸r jest tylko piękny, to staje się tylko ładny", czyli powierzchowny. Wydaje się, że "paradoks" polegający na tym, że to, co brzydkie, jest zarazem piękne, wynika często z odnoszenia pojęć piękna i brzydoty czasem do brzmienia, czasem zaś do konstrukcji lub koncepcji.
O brzmieniu m贸wi Nikolaus Harnoncourt w cytowanym przez Nyffelera wywiadzie dla "Der Spiegel": "Teraz wiem, dlaczego jako dziecko wzbraniałem się przed graniem na fortepianie - dźwięk wydawał mi się taki brzydki! Potem w brzmieniu starych instrument贸w nagle odnalazłem bogate w alikwoty, szumiące dźwięki basowe, aż do całkiem czystych barw, kt贸rych już od dawna nie ma. Wtedy zacząłem snuć własne teorie: Jak to jest, że brzydkie jest piękne? Co właściwie jest piękne w dźwięku? Głos śpiewaka lub śpiewaczki staje się piękny dopiero przez brud (...), przez większą domieszkę przydźwięk贸w i szum贸w (...), przez coś, co czyni głos rozpoznawalnym i poruszającym, osobistym i ludzkim. Weźmy Symfonię fantastyczną Berlioza: słuchając wykonania z udziałem instrument贸w dętych takich, na jakie została skomponowana, w paru momentach odnosimy wrażenie, że słyszymy pierdzenie diabła. Ale jeśli partie te zagrać na wsp贸łczesnych tubach, to mamy diabła, kt贸ry uczęszczał do konserwatorium i tam się nauczył to samo robić wytwornie".
Muzyki "ładnej" - w sensie zacytowanej wypowiedzi Christiana Wolffa - obawiał się także Helmut Lachenmann, kiedy w roku 1982, w słynnej dyskusji z Hansem Wernerem Henze zarzucił mu, że jego muzyka zaniedbuje "refleksję nad własnymi środkami" i w rezultacie prowadzi do idylli - na co Henze odpowiedział, że jego prawem jest pisać "szczęśliwą muzykę". Przywoływane często i w wielu kręgach znajdujące uznanie rozumienie piękna przez Helmuta Lachenmanna wiąże się z jego koncepcją "aparatu estetycznego" - og贸łu estetycznych potrzeb i norm danej epoki, kt贸ry "ucieleśnia ludzką potrzebę piękna i zarazem ucieczkę przed rzeczywistością; ludzkie pragnienie wolności i zarazem strach przed nią". Zatem krytyka "aparatu estetycznego" i obnażanie "fałszywej świadomości" jest zadaniem kompozytora. Mimo nadal trwającej pewnej popularności tych wyobrażeń, lewicowe moralizatorstwo i podporządkowanie sztuki zadaniom wychowawczym coraz bardziej wydaje się reliktem lat sześćdziesiątych i coraz mniej pasuje także do muzyki Helmuta Lachenmanna, kt贸rego dziś rzadziej postrzega się jako kompozytora "negatywnego" i prowokującego.
Piękno muzyki nieraz daje się uchwycić w kategoriach wypracowanych dla analizy doznań religijnych lub uchodzących za takie. Nyffeler przytacza rozważania filozofa i religioznawcy Rudolfa Otto nad pojęciem Numinosum (od łac. numen, czyli b贸stwo; za pomocą tego terminu Otto opisywał uczucie leżące u podstaw doświadczenia religijnego) i jego czterech aspekt贸w: grozy (tremendum, majestatu (Majestas) mocy i tajemnicy (Mysterium)". Okazuje się, że pojęcia te dość precyzyjnie opisują wrażenia, jakie u wielu słuchaczy wywołują utwory Xenakisa, zdeklarowanego ateisty, podkreślającego naukowy rodow贸d swojej muzyki. Liza Lim zaś, urodzona w zamieszkałej w Australii rodzinie chińskiej, przywołuje wyobrażenia obecne w jej rodzimej kulturze, kt贸re bynajmniej nie są obce wielu tw贸rcom europejskim: "Piękno wiąże się z siłą duchową i życiową energią."


1 Zarejestrowany w roku 1953 wywiad radiowy Herberta Eimerta ze Stockhausenem o rozumieniu piękna przez młodą awangardę zamieścił Thomas Manfred Braun w książce Karlheinz Stockhausens Musik im Brennpunkt 盲sthetischer Beurteilung, Gustav Bosse Verlag 2004. Sam Stockhausen dopiero od lat sześćdziesiatych zaczął włączać problematykę estetyczną do zbioru własnych pism Texte zur Musik.
2 Tekst Putting the Phantoms to Fight zamieszczony w zbiorze artykuł贸w Bouleza Orientations, Faber & Faber Ltd 1986 (tytuł oryginału francuskiego: Points de rep膷re, Christian Bourgois 1985).
3 www.beckmesser.de
KRZYSZTOF KWIATKOWSKI

ROK LIV • NR 9 • 2 MAJA 2010

Mysz w Ruchu


ROK LIV • NR 9 • 2 MAJA 2010


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa