Muzyka wspó³czesna
Relacje
Opera
Historia
P³yty
Archiwum Artyku³y Ksią¿ki P³yty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og³oszenia Forum Kontakt
P³yty  Muzyka ponad podziałami

Było tylko kwestią czasu, że Jordi Savall wybierze się w wyobrażoną podróż do Meksyku i innych krajów Ameryki Łacińskiej w poszukiwaniu tego, co łączy tamtejszy folklor z muzyką hiszpańskiego baroku. Albo inaczej: jak europejski barok odbija się (nadal!) w latynoamerykańskiej muzyce ludowej, której niegdyś był ważnym elementem składowym. Savall nagrywał już repertuar amerykański, by wspomnieć choćby album Villancicos y danzas criollas. Teraz, po kilku latach, powrócił do niego, bogatszy o doświadczenia ze współpracy z muzykami arabskimi, perskimi, greckimi, tureckimi, chińskimi, żydowskimi, indyjskimi. I nie ograniczył się już do własnych zespołów, ale zaprosił też artystów z drugiej strony Oceanu.

Kiedy dwa lata temu, przy okazji jednego z pobytów w Polsce, rozmawiałem z Savallem o jego sztuce, często powracały słowa: piękno, duchowość, porozumienie, tolerancja. Katalończyk mówił o wielkiej rewolucji, jaka dokonała się w muzyce ostatnich kilku dekad. Rewolucja ta dała nam szerszą panoramę historii muzyki, przywróciła życiu koncertowemu ważne nazwiska i ważny repertuar. Dlatego - zdaniem artysty - drugą połowę XX i początek XXI wieku możemy nazwać renesansem muzyki w ogóle.
A przecież muzyką "w ogóle" - czyli tworzoną w różnych epokach i tradycjach - Savall zajmuje się od lat. To ona, postrzegana w całej pełni i różnorodności historycznej, jest najlepszym nośnikiem piękna i tolerancji. Działalność tego artysty już dawno stała się czymś więcej niż tylko wykonywaniem muzyki. Jego zadziwiająca pasja i niespotykana intensywność, z jaką pracuje, zdaje się być napędzana jakąś ponadartystyczną idée fixe.
Jest nią, w moim odczuciu, głęboka potrzeba działania na rzecz pojednania międzykulturowego. Wykorzystywanie muzyki jako podstawowego narzędzia nie jest niczym nowym, ale Savall jest przecież wyjątkowy: wywodzi się wszak ze świata akademickiego wykonawstwa muzycznego. Świat ów był i w dużej części nadal jest światem hermetycznym, dla osób z zewnątrz niezrozumiałym. "Trzeba wreszcie skończyć z charakterystycznym dla Zachodu intelektualnym graniem i słuchaniem muzyki" - mówił Savall. "Muzyka to emocje; to coś, co przynależy przede wszystkim do sfery duchowej. By odnaleźć zagubioną istotę muzyki, należy zerwać z niewolniczym przywiązaniem do zapisu nutowego, który w profesjonalnej tradycji europejskiej stał się świętością. A przecież przez całe stulecia pozostawał li tylko wykonawczą wskazówką, nie stuprocentowym odwzorowaniem dzieła muzycznego. Co więcej, muzyka różnych warstw społecznych, a co za tym idzie - różnych muzycznych światów - pozostawała w ścisłym związku. Aż nastała era sal koncertowych i rozmaitych instytucji, ściśle określonych form prezentowania i odbierania sztuki dźwięków. Wielka przepaść, która wówczas odgrodziła muzykę komponowaną od «nieprofesjonalnej», zdawała się nie do pokonania".
Jordi Savall dowodzi, że można ją zasypać, co więcej - że dzieje się to z korzyścią dla wszystkich, także dla samej sztuki. Od czterdziestu lat przemierza muzyczny świat (w jego przestrzeni historycznej i geograficznej), pokazując, czym i po co jest muzyka. Jego artystyczny dorobek składa się na swego rodzaju współczesną musica mundana, której brzmienie wreszcie usłyszeliśmy.
Nowy album Savalla podziwiam z takiej właśnie perspektywy. Słyszę w nim nieskrępowaną radość i głębokie porozumienie. Słyszę skromność i szacunek dla drugiego człowieka. "Dzielenie się muzyką jest dla mnie przywilejem" - podkreśla artysta. Owo dzielenie się, czyli dawanie i branie, odbywa się tu w atmosferze radości i pełnego zaufania, która udziela się także słuchaczowi.
Płyta El Nuevo Mundo to dawka "pozytywnych wibracji", po której świat wydaje się lepszy i piękniejszy. A może nawet taki się staje. To także - last but not least - po prostu znakomicie wykonana muzyka; to interpretacje na najwyższym poziomie.
Savall jest artystą i - z tego, co mogłem obserwować podczas spotkania z nim - człowiekiem wyjątkowo skromnym, spokojnym i łagodnym. Taka też jest wykonywana przez niego muzyka - wystarczy posłuchać choćby jednej frazy. Jego wielkość polega również na braku kompleksów czy lęków, co taki artysta jak on może, a czego nie powinien robić. Oto spotyka się w studiu z meksykańskim Tembembe Continuo Ensamble, który choć wykonuje hiszpański repertuar barokowy, najczęściej brzmi jak weselna kapela mariachi. Savall dokłada do niego Hespčrion XXI i La Capella Reial de Catalunya w najlepszych składach. Miesza utwory Santiago de Murcii, Juana Hidalgo, Gaspara Sanza, José Marína z tradycyjnymi melodiami z Ameryki Łacińskiej, pozwala wyszaleć się Meksykanom, którym dzielnie sekundują gwiazdy z zespołów Savalla: Andrew Lawrence-King, Pedro Estevan, Xavier-Diaz Latorre, Pierre Hamon.
Wiola Savalla pobrzmiewa tu i tam, choć mistrz wyraźnie pozostaje w cieniu, skąd - wyobrażam to sobie - spogląda z uśmiechem zadowolenia i ojcowską satysfakcją na swe stworzenie i wie, że jest dobre.


EL NUEVO MUNDO - FOLÍAS CRIOLLAS
Montserrat Figueras
sopran, Tembembe Ensamble Continuo, La Capella Reial de Catalunya, Hespčrion XXI, dyr. Jordi Savall
Alia Vox AVSA 9876 (2010)

PIOTR MATWIEJCZUK (Polskie Radio)

ROK LIV • NR 14 • 11 LIPCA 2010


ROK LIV • NR 14 • 11 LIPCA 2010

Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP
Szko³y muzyczne

  Wstecz  Do góry  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa