Muzyka wspó³czesna
Relacje
Opera
Historia
P³yty
Archiwum Artyku³y Ksią¿ki P³yty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og³oszenia Forum Kontakt
P³yty  PANUFNIK Utwory symfoniczne, tom 1

Gdy w połowie lat siedemdziesiątych zniknął w Polsce zapis cenzury na nazwisko i muzykę Andrzeja Panufnika, jego utwory na koncertach pojawiały się dość często. Wykonywał je też Łukasz Borowicz z utworzoną z jego inicjatywy, jeszcze w latach studenckich, akademicką Polską Orkiestrą Jeunesses Musicales. Był to bardzo dobry zespół i szkoda, że ten cenny epizod Borowicz pomija w swej tak już bogatej artystycznej biografii.
Ze słuchania Panufnika na żywo pamiętam rozkosz wchłaniania fascynującej konstrukcji dźwiękowej, przemyślną grę grup instrumentów, dobitne bębny, czyli bardziej zmysłowy niż emocjonalny odbiór tej muzyki. Owszem, raz i drugi zadrgało mi serce przy sinfoniach Sacra i Votiva, przy Universal Prayer. Ale to były wyjątki potwierdzające regułę.
Co z tego przeniosło się na płytę? Przede wszystkim, nieobecny w mej pamięci, element dynamiki - przynajmniej w akustycznej wersji polskich reżyserów dźwięku pracujących tu dla cpo. Słuchając tego nagrania nie można spuścić palca z przycisku "volume" na pilocie. Ostrym wejściem otwierają się uwertury Tragiczna i Heroiczna oraz Procesja dla pokoju. Ale w Procesji, kompozycji z założenia plenerowej, więc przestrzennej, udało się realizatorom oddać ową grę rozmaitych brzmień, typową chyba dla Panufnika. Uwagę przyciąga to suche ostinato werbla, to mroczny chorał blachy, to znów kołyszące kroki drzewa, a po nich chmura smyczków. Tak jak w matematycznej teorii zbiorów, jeśli czasem wnikają one w swoje dźwiękowe pola, to i tak zachowują odrębność, nawet w tutti, które następuje po uporczywie marszowym, jakby coraz szerszym i rosnącym w siłę ruchu. Orkiestra, która wydaje się większa niż jest, dobrze oddaje progresywny charakter kompozycji.
Nokturn, niegdyś jeden z pierwszych tytułów do sławy Panufnika, po prostu nie jest "fonogeniczny" - w analogii do ludzi: fotogenicznym zdjęcie przydaje urody, tym drugim - odbiera. Otóż obojętna aparatura niweluje napięcie, jakie powinno wytwarzać (i na żywym koncercie wytwarza) niesłychanie wolno postępujące crescendo od piana pianissima. Całość trwa siedemnaście i pół minuty, a ten pierwszy odcinek niesamowitych szmerów, jęków, skradających się kroków ciągnie się dłużej niż późniejsza kulminacja i decrescendo. Nie chodzi tu o kalejdoskop instrumentalnych barw. W intencji obficie cytowanego w płytowej książeczce Panufnika Nokturn miał przedstawiać nocne powojenne koszmary. Jest to zastanawiające. Kompozytor, który w partyturach i ich schematach graficznych sprawiał zawsze wrażenie mistrza czystej dźwiękowej formy, wszystkie utwory pisał pod wpływem osobistych przeżyć i historycznych chwil, nadawał im znaczące tytuły i objaśniał treść!
Wiedząc zatem, że Uwertura tragiczna powstała w dniach wojny, wiele momentów odbieramy dosłownie: w glissandzie puzonu słyszymy wizg przelatującego messerchmitta, w solo na kotłach - kanonadę bomb. Uwertura heroiczna wyrażać ma wiarę w dzielność polskiego narodu, Procesja... - ideę pokoju, Harmony - harmonię muzyczną i uczuciową małżonków Camilli i Andrzeja (w 25-tą rocznicę ślubu). Tutaj dominują łagodne konsonanse i ów długi na kwadrans poemat na orkiestrę kameralną rzeczywiście harmonijnie się zaczyna, ale zbyt nagle kończy, o co obwiniam Borowicza z orkiestrą, że nie wyciszył, nie zwolnił, nie przedłużył... Epitafium katyńskie, z lamentacyjnym solo skrzypiec pięknie granym przez Sylwię Mierzejewską i z ekspresją narastającego brzmienia, nie potrzebuje komentarza.
Czy mechanicznie odtwarzana muzyka jest w stanie unieść tak ważkie tematy, które przed laty inspirowały twórcę? Nie jestem tego pewna. Wydaje się, że intuicja, doświadczenie i temperament rasowego dyrygenta powiodły Borowicza po prostu w stronę żywiołu orkiestry, jaki Panufnik porządkuje w sobie tylko właściwy i atrakcyjny, choć niełatwy dla wykonawców sposób. Instrumentaliści warszawskiej Radiówki mają tu co grać i czynią to wyśmienicie, powtarzają po sobie i przekształcają ulubione przez kompozytora kilkudźwiękowe formuły, dialogują, zrastają w jedno, a dzięki operacjom na konsolecie brzmią czytelnie i blisko.
Sześć wybranych mniejszych form symfonicznych z lat 1941-1988 wypełniło pierwszą płytę z projektowanego nagrania dzieł wszystkich Panufnika dla cpo. Następne, jak podano, Borowicz realizował będzie z Polską Orkiestrą Radiową i z Konzerthausorchester Berlin.
Dołączona do płyty książeczka ma oryginalną postać językową. Tekst ogólny o muzyce Panufnika Bindung der Emotion an die Konstruktion, pióra Christopha Schlürena oraz informacje o orkiestrze i dyrygencie zamieszczono w języku niemieckim, angielskim, francuskim i polskim, opisy utworów (autorstwa Beaty Bolesławskiej-Lewandowskiej) - tylko po polsku.

PANUFNIK
Utwory symfoniczne, tom 1:
Uwertura tragiczna, Nokturn, Uwertura bohaterska, Epitafium katyńskie, Procesja dla pokoju, Harmony
Polska Orkiestra Radiowa, dyr. Łukasz Borowicz
cpo 777 497-2 (2010)
MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LIV • NR 14 • 11 LIPCA 2010


ROK LIV • NR 14 • 11 LIPCA 2010

Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP
Szko³y muzyczne

  Wstecz  Do góry  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa