Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Wizyt贸wka Chopina

Świetne wejście miały w finale Roku Chopinowskiego Muzeum Narodowe w Warszawie i Biblioteka Narodowa. Muzeum przygotowało arcyciekawą, fascynującą wystawę "Chopin. Ikonosfera romantyzmu" (relacja w nrze 23/2010), Biblioteka zaś - wzbudzającą r贸wnie silne emocje, znakomitą wystawę "Wizyt贸wka Chopina". W Pałacu Rzeczypospolitej na placu Krasińskich, w siedzibie zbior贸w specjalnych BN, pokazano istny skarb - autografy kompozytora wraz z kopiami jego utwor贸w sporządzonymi przez Juliana Fontanę, Adolfa Gutmanna i nieustalonych kopist贸w. Z dziewięćdziesięciu pięciu bowiem zachowanych Chopinowskich autograf贸w kompozycji kompletnych nasza narodowa książnica może się poszczycić największym na świecie ich zbiorem; nb. w roku 1999 został on wpisany do rejestru UNESCO "Memory of the World". Jak Biblioteka weszła w jego posiadanie?

Najważniejszym wydawcą Chopina na terenie Niemiec była zasłużona dla muzyki firma Breitkopf & H盲rtel w Lipsku, w kt贸rej kompozytor wydał większość swych dzieł i kt贸rej w roku 1843 odstąpił prawa własności do sporej ich części (opusy 12-54, z paru wyjątkami). Otrzymywane od kompozytora rękopisy edycyjne wydawnictwo, po opublikowaniu utwor贸w, przechowywało aż do lat trzydziestych XX wieku. W roku 1937 rząd polski nabył od B&H dwadzieścia rękopis贸w z czterdziestoma dziewięcioma kompozycjami ujętymi w dwadzieścia opus贸w, a także trzynaście list贸w do Chopina, dwa jego dagerotypy i jedną fotografię. Decyzją Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zostały one 31 stycznia 1938 roku przekazane Bibliotece Narodowej.
Wśr贸d rękopis贸w znalazły się autografy: Fantazji f-moll op. 49, Sonaty h-moll op. 58, Poloneza-Fantazji As-dur op. 61, nokturn贸w (op. 27 nr 2, op. 55 i 62), mazurk贸w (op. 24, 33 i 56), Allegro de concert op. 46; r贸wnież partia fortepianu wpisana ręką kompozytora do partytury Koncertu fortepianowego f-moll op. 21. Pozostałe rękopisy są kopiami: Fontana przepisał cztery Mazurki op. 30, dwa Polonezy op. 40, Scherzo b-moll op. 31, Gutmann zaś - jak się wydaje - niekt贸re Etiudy z op. 25, Scherzo cis‑moll op. 39 i Sonatę b-moll op. 35.
  <i>Mazurek C-dur</i> op. 24 nr 2, autograf edycyjny, 1833-1835  
  Mazurek C-dur op. 24 nr 2, autograf edycyjny, 1833-1835  

Kiedy wybuchła wojna, rękopisy - początkowo zdeponowane w Banku Gospodarstwa Krajowego - wyruszyły w długą i niebezpieczną drogę: ewakuowano je - między innymi z Kazaniami świętokrzyskimi i Psałterzem floriańskim - przez Rumunię do Paryża, potem przez Aubusson do Bordeaux, skąd popłynęły statkiem "Chorz贸w" do Anglii, z Anglii zaś transatlantykiem "Batory" do Halifaxu w Kanadzie, aż wreszcie dotarły przez Montreal do Ottawy. Do Polski wr贸ciły - wraz z częścią skarb贸w wawelskich - dopiero w roku 1959, w dużej mierze dzięki zabiegom dyplomatycznym prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i wydatnej pomocy pianisty Witolda Małcużyńskiego. Niestety, dagerotypy Chopina, kt贸re zostały w kraju, zaginęły w wojennej zawierusze. Ich los pozostaje niewiadomy.
Pr贸cz nabytych od B&H rękopis贸w w posiadaniu Biblioteki Narodowej znalazły się autografy dwudziestu czterech Preludi贸w op. 28, kilka list贸w kompozytora i... jego wizyt贸wka. To właśnie ona zainspirowała autor贸w wystawy do nadania jej tak trafnego tytułu. Ten niewielki, prostokątny, biały, zadrukowany kartonik, jaki można było zobaczyć w jednej z gablot (jest wprawdzie nieco wyblakły, ma ślad złożenia w p贸ł i wytartą w tym miejscu literę), zawiera najważniejsze podstawowe informacje o kompozytorze: jego nazwisko i adres, a mikroskopijnych rozmiar贸w czcionka, jakiej użyto, zdradza ponadto upodobania kompozytora, a może nawet cechy jego charakteru. Stał się zatem 贸w bilet wizytowy symbolicznym znakiem wystawy, bo wszak zgromadzone na niej autografy tak samo m贸wią o ich tw贸rcy niemal wszystko co najważniejsze, po prostu są jego wizyt贸wką.
Nie ogląda się takich wystaw zbyt często. Bezcenne eksponaty rzadko opuszczają skarbiec (ostatnio pokazano kolekcję p贸ł wieku temu, w 1960 roku), tudzież nie mogą przebywać poza nim zbyt długo. Muszą mieć odpowiednie warunki, odpowiednią temperaturę i wilgotność, muszą być chronione przed pleśniami, grzybami, nawet przed światłem. Dlatego ekspozycję trzeba było oglądać w p贸łmroku, co wykorzystał zręcznie scenograf Boris Kudlička, projektując udaną w swej prostocie, dyskretną, nie rzucającą się zbytnio w oczy, przyjazną instalację: ponad gablotami rozpostarł biegnące w rozmaitych kierunkach taśmy, jakby rozszczepione linie powiększonych pięciolinii, skręcone niczym wstęgi M枚biusa...
Pismo wielkich tw贸rc贸w jest fascynujące. Patrząc na nie, mimo woli wzruszamy się i pragniemy - niczym grafolodzy - dowiedzieć się z jego kształtu, duktu i wielkości czegoś więcej o kimś, kto pokrył nim kiedyś kartkę papieru. Pismo nutowe jest inne niż literowe, a przecież i ono może powiedzieć wiele o piszącym. Charakter pisma nutowego - dajmy na to - Bacha jest zupełnie inny niż charakter pisma Chopina. Bach stawiał znaki muzyczne gęsto, zapewne ze względu na ekonomię zapisu, nakazującą oszczędzanie papieru nutowego, lecz może ulegając też barokowemu horror vacui, lękowi przed pr贸żnią, przed niewypełnioną znakami pustą kartką papieru. Taka jest i jego muzyka: zwarta, szczelna, silnie nasycona dźwiękami.
  <i>Nokturn Des-dur</i> op. 27, autograf edycyjny, 1835  
  Nokturn Des-dur op. 27, autograf edycyjny, 1835  

Subtelne, drobne pismo nutowe Chopina nasuwa skojarzenia z delikatną, finezyjną kreską zjawiskowego malarstwa dawnych Chin lub Japonii. Chopinowskie partytury są po prostu piękne. Swoisty wdzięk mają nawet i niestarannie, w pośpiechu napisane nuty, i staranne skreślenia błędnie postawionych nut (kompozytor chowa je za gęstym płotem ukośnych albo ukośnych i pionowych kresek). Zapewne dalekowschodni miłośnicy Chopina nie znają jego muzycznych autograf贸w, lecz gdyby je zobaczyli, zachwyciliby się nimi tak samo, jak zachwycają się zaklętą w nich muzyką.
Chopin zostawiał między systemami niezapisaną pięciolinię, kt贸rą m贸gł - gdyby się pomylił - wykorzystać do wpisania właściwej wersji. Nie obawiał się pustej przestrzeni w partyturze, nie czuł potrzeby oszczędzania papieru ani szczelnego pokrywania go samymi tylko nutami, czuł amor vacui,lubił też wielkie przestrzenie dźwiękowe - słychać to zresztą w jego muzyce pełnej rozległych pasaży, dużych skok贸w melodycznych, ale i nabierającej tchu w rozmaitej długości pauzach, cezurach i oddechach. Miał swoje przyzwyczajenia notacyjne: nie łączył wsp贸lną kreską taktową dw贸ch pięciolinii systemu, lecz na każdej stawiał odrębne kreski, co zwykle odr贸żnia jego autografy od obcych. Miał swoje skr贸ty notacyjne: przy powt贸rzeniach jedynie numerował odpowiednio takty, nie wpisując już do nich żadnych nut.
Można było to wszystko zobaczyć z bliska, oglądając wyłożone w gablotach rękopisy, a dzięki nowoczesnej technice - oglądając r贸wnież ich obrazy na ekranie. Zainstalowany przy wejściu komputer umożliwiał wybranie dowolnego rękopisu, powiększenie jego obrazu i - na przykład - podglądanie pierwotnych wersji zapisu, jakie kompozytor starannie potem zamazał. Niestety, funkcja powiększania po pewnym czasie przestawała być aktywna. Ale nie narzekajmy. Przecież i tak mieliśmy to, o czym Chopin m贸gł tylko pomarzyć. W liście do Teresy Wodzińskiej (nb. r贸wnież eksponowanym na wystawie) wzdychał: "Czemuż to nieprawda o tych zwierciadłach wszystko przedstawiających, o tych pierścieniach przenoszących tam, gdzie myśl zasięgnie..." (Paryż, 1 listopada 1936). Czyżby czytał Chopin Verne'a?
Komputer nie wyczerpywał znamion nowoczesności wystawy. Miała ona multimedialny charakter. Zwiedzający otrzymywali słuchawki, przez kt贸re mogli słuchać nie tylko komentarzy (w wybranym języku: polskim lub angielskim), lecz także utwor贸w, kt贸rych rękopisy oglądali. Nagrania utwor贸w znalazły się zresztą na płycie CD dołączonej do przepysznie wydanego katalogu. Sp贸źnialscy mogą ich posłuchać wybierając wirtualne zwiedzanie wystawy w Internecie [FONT="]([/FONT][FONT="]http://www.wizytowkachopina.pl/[/FONT][FONT="])[/FONT], chociaż nie będą mieli już takich doznań, jak w tak zwanym realu.
  <i>Polonez-Fantazja As-dur</i> op. 61, autograf edycyjny, 1846  
  Polonez-Fantazja As-dur op. 61, autograf edycyjny, 1846  

Można się zastanawiać, jaki jest sens przechowywania rękopis贸w muzycznych - od lat wszak powielanych w setkach tysięcy drukowanych egzemplarzy. To, że sporządzone zostały ręką samego Chopina, sprawia, iż dostrzegamy w nich coś więcej niż tylko zbi贸r znak贸w pisma nutowego. Widzimy w nich serdeczną pamiątkę lub nawet relikwię, za jaką uważamy - na przykład - złożone w murach kościoła Świętego Krzyża serce kompozytora. Irracjonalny z pozoru pietyzm, z jakim podchodzimy do takich relikwii, ma jednak racjonalne uzasadnienie.
Autografy muzyczne Chopina są i będą przedmiotem badań i analiz rozmaitego rodzaju (miejmy nadzieję, że przedmiotem takich badań stanie się kiedyś i serce kompozytora, gdy wyzbędziemy się poczucia fałszywie rozumianej profanacji). Wprawdzie John Rink zastrzega we Wprowadzeniu, że "rękopisy potrafią być mylące. Owszem, często dają bezcenny wgląd w zamysł muzyczny czy proces kompozycji, ale mimo to nie należy ich traktować w spos贸b czołobitny i bezkrytyczny, niczym świętych relikwii". Słusznie jednak wyjaśnia: "Dzieje się tak nie tylko dlatego, że kompozytorzy cyzelują swoje utwory jeszcze długo po ich zapisaniu, ale r贸wnież dlatego, że nawet najstaranniej przygotowany rękopis może zawierać błędy, opuszczenia i niejednoznaczności".
Uwaga o cyzelowaniu utwor贸w jest jak najbardziej trafna w stosunku do Chopina. Kompozytor znany był z tego, że pierwotną wizję dźwiękową utworu, jaką wysnuł z improwizacji przy fortepianie, potem wielokrotnie jeszcze i z mozołem modyfikował. Świadczą o tym nie tylko relacje wsp贸łczesnych, na przykład George Sand, ale i zachowane jego autografy - według terminologii Chomińskiego i Turło1 - robocze i niezupełnie wykończone, szkicowe, obejmujące całość kompozycji lub fragmenty.
Tymczasem na wystawie zgromadzono przede wszystkim autografy edycyjne Chopina, kt贸re należy uznać za kanoniczny zapis intencji kompozytora, tekst pierwotny, Urtext, najpełniej gwarantujący autentyczność opartych na nim publikacji nutowych. Jest oczywiste, że przy pracach edytorskich brane są pod uwagę, pr贸cz autograf贸w edycyjnych, autografy robocze, gdyż wszystkie one stanowią nieocenione źr贸dło wiadomości o procesie tw贸rczym kompozytora i jego intencjach. W tej dziedzinie badań mamy wybitnych specjalist贸w w osobach Jana Ekiera, redaktora Wydania Naro颅dowego Dzieł Fryderyka Chopina, i Wojciecha Nowika, skrupulatnego badacza Chopinowskich autograf贸w.
  <i>Koncert f-moll</i>, autograf edycyjny partii solowej (partie orkiestrowe wpisane ręką kopisty, ok. 1835)  
  Koncert f-moll, autograf edycyjny partii solowej (partie orkiestrowe wpisane ręką kopisty, ok. 1835)  

Nie tylko muzykolodzy mogą zajmować się autografami muzycznymi lub og贸lniej: notacją muzyczną albo muzycznym pismem. Stosunkowo nową, raczkującą jeszcze dziedziną nauki jest antropologia pisma, badająca pismo z punktu widzenia antropologii kultury. I w niej mamy przedstawicieli - badaczy skupionych w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, wsp贸łpracujących z grupą antropolog贸w francuskich. Wsp贸lnie organizowane sympozja zaowocowały niedawno publikacją2. Antropolodzy pisma wprawdzie nie zwr贸cili jeszcze uwagi na notację muzyczną, lecz prędzej czy p贸źniej będą musieli ją uwzględnić. Podobnie problematykę antropologiczną będą musieli niebawem uwzględnić muzykolodzy. Niewykluczone przeto, że kiedy Biblioteka Narodowa zorganizuje ponownie wystawę autograf贸w Chopina, wsp贸łpraca specjalist贸w obu dyscyplin będzie szła pełną parą. Kto z muzykolog贸w czuje pismo nosem, niech już się zabiera za antropologiczne studia.


Biblioteka Narodowa, wystawa "Wizyt贸wka Chopina", 25 września - 11 listopada 2010. Koncepcja wystawy (i katalogu): Mikołaj Baliszewski, wsp贸łautorzy: Mariola Nałęcz, Henryk Citko, Agata Pietrzak, scenografia: Boris Kudlička, pracownia WWAA.

1 J.M. Chomiński, T.D. Turło Katalog dzieł Fryderyka Chopina, Krak贸w 1990, PWM, s, 19.
2 Antropologia pisma. Od teorii do praktyki, red. Philippe Arti膷res i Paweł Rodak, Warszawa 2010, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
KRZYSZTOF BILICA

ROK LIV • NR 25 • 12 GRUDNIA 2010

Mysz w Ruchu


ROK LIV • NR 25 • 12 GRUDNIA 2010


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa