Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  'Wciąż nie mam dość Chopina'.

Rozmowa z Ingolfem Wunderem.

DARIUSZ STAŃCZUK: Do ostatniego Konkursu prowadził Pana Adam Harasiewicz, kt贸ry po ogłoszeniu wynik贸w miał powiedzieć: "To rezultat komputerowy".

INGOLF WUNDER: Szczerze m贸wiąc, nawet nie wiem, jak przyznawano punkty i jak działa ten system. Dla mnie to i tak wielki sukces. Grałem naprawdę dobrze, publiczność była po mojej stronie i owacje po moich występach były naprawdę wspaniałe. Szczerze mnie to wzruszyło: tak ciężko pracowałem, by dotrzeć do tej muzyki, a potem grałem, jak wszyscy, pod ogromną presją. Nagroda słuchaczy jest warta wszelkich poniesionych wysiłk贸w.

Można odnieść wrażenie, że niezależnie od wyliczeń punktowych w jury zabrakło po prostu dyskusji. Tak chyba było po finałach...

- Tak sądzę, poza tym punktowanie nie było jawne w etapach przed finałem, jurorzy głosowali r贸wnież na tak albo na nie. W jury było tylko dwanaście os贸b, jeśli byłoby ich więcej, być może werdykt okazałby się bardziej obiektywny. Inna sprawa to rywalizacja między producentami fortepian贸w. Wolałbym, by wszyscy grali na jednym fortepianie, jednej marki, bo teraz mamy zaciętą walkę między przedstawicielami największych producent贸w. Taka rywalizacja nie służy także jury, chodzi bowiem o detale, a fortepiany naprawdę są inne! Jeśli ktoś wykona jakiś element na jednym instrumencie, a ktoś inny na drugim instrumencie wykona go inaczej, powstaną bardzo odległe zjawiska dźwiękowe i można się łatwo pogubić.

Jaka jest Pańska ulubiona forma w muzyce Chopina?

- Uwielbiam formy taneczne, polonezy, mazurki, walce. Ballady są zdumiewające, cenię zwłaszcza pierwszą i czwartą. Dzieło Chopina jest tak wielkie, że trudno wybrać zeń kilka utwor贸w. Moje upodobania dobrze oddaje program, jaki wybrałem na Konkurs - każdy z tych utwor贸w naprawdę uwielbiam, to obecnie moje najulubieńsze, ale nie wiem, jak będzie w przyszłości. Od dw贸ch lat jestem głęboko zanurzony w tej muzyce i wciąż nie mam jej dość, wręcz przeciwnie...

Sp贸jrzmy na Chopina z perspektywy austriackiej: czy widzi Pan w tej muzyce jakieś wpływy wiedeńskie z lat trzydziestych XIX wieku?

- Dostrzegam pewne podobieństwa: można je znaleźć na przykład w walcach. W tym, kt贸ry grałem na Konkursie, wyczuwam coś z walc贸w wiedeńskich: zarysy temat贸w, zmiany temp... Ale to moje odczucia, nie wiem, czy Chopin o tym myślał komponując.

Fortepian to nie tylko Chopin...

- Z Chopinem będę już związany całe życie, ale jestem zbyt ciekawy innych, by grać wyłącznie jego muzykę. Moją pierwszą miłością był Liszt - jako nastolatek grałem już wszystkie Etiudy transcendentalne, Rapsodie węgierskie. Teraz zajmuje mnie romantyzm: od p贸źnego Beethovena do Rachmaninowa. Uwielbiam Koncerty Rachmaninowa i Czajkowskiego, ale kocham też impresjonizm Debussy'ego i Ravela. Wysoką pozycję na mojej liście zajmuje tw贸rczość Schumanna. Od tak niedawna gram na fortepianie, że jest wiele utwor贸w, kt贸rych jeszcze nie studiowałem, a chcę grać, możliwie jak najwięcej. Wolałbym nie dawać zbyt wielu koncert贸w, żeby mieć czas opracować nowy materiał. Jak powiedział kolega po fachu - "To maraton, nie sprint"- jeśli B贸g pozwoli, sporo lat jeszcze przede mną.

Druga nagroda na Konkursie Chopinowskim nie musi być przeszkodą w dalszej karierze, czego doskonałym przykładem są Kevin Kenner i Vladimir Ashkenazy...

- Owszem, ale ja jestem bardzo ambitny i czuję się nienajlepiej, kiedy gratulują mi drugiej nagrody. Nie znoszę konkurs贸w, brałem udział w niewielu i pewnie już do żadnego więcej nie stanę. Na Konkurs warszawski zdecydowałem się tylko ze względu na Chopina. Tak czy owak był to sukces, owoce już się pojawiają: wziąłem na przykład udział w przedsięwzięciu "Arkady Volodos i przyjaciele", to przecież jeden z idoli mojego dzieciństwa, a teraz już z nim zagrałem! Odzywają się agencje z propozycjami recitali w najlepszych salach. Spełniają się moje marzenia o prawdziwej karierze. Poza tym to publiczność decyduje, czy przychodzi na koncert i kupuje płyty - to się liczy najbardziej. Mam tylko nadzieję, że zawsze będę m贸gł skupić się na grze, że za każdym razem potrafię pokazać, na co mnie stać. Są muzycy grający ponad setkę koncert贸w rocznie - człowiek nie jest wtedy w stanie choćby fizycznie być zawsze w dobrej formie.

Chyba trudno zawsze temu podołać...

- Trzeba już na początku powiedzieć sobie: "W porządku, dam pięćdziesiąt koncert贸w rocznie, jeśli ma być ich więcej, rozłożę to na dwa - trzy lata". Trwają teraz rozmowy z dwiema poważnymi firmami płytowymi, rezultaty poznamy niebawem. Za mną już koncert z Filharmonią Krakowską w Złotej Sali Wiedeńskiego Towarzystwa Muzycznego, w styczniu czekają mnie koncerty w Japonii z Filharmonią Narodową i Antonim Witem. W perspektywie mam koncerty w Ameryce - cieszę się bardzo!

Kiedy zaczął Pan rozumieć muzykę Chopina?

- Przechodziłem wtedy kryzys, w 2007 roku myślałem, żeby w og贸le skończyć z graniem. Okazało się, że gra nie sprawia mi radości. Nie jest dobrze, kiedy zaczyna się naukę p贸źno, kiedy sukces przychodzi szybko i niespodziewanie, kiedy wszyscy ci m贸wią, jaki ty jesteś dobry. Łatwo stracić motywację i koncentrację. Miałem dość wszystkiego, pojawiły się kłopoty ze zdrowiem. Musiałem wszystko przemyśleć, musiałem zadać sobie pytanie, co naprawdę lubię robić. Okazało się, że nie mogę żyć bez fortepianu i bez muzyki. Spotkałem też właściwych ludzi, między innymi Adama Harasiewicza - i to zdecydowało o wszystkim. Nie chodziło tylko o wsp贸łpracę: uświadomiłem sobie, że zaczynam rozumieć i czuć Chopina. Na siłę nie można niczego osiągnąć, bo nic nie będzie z tego, co nie przychodzi naturalnie, co może się sprawdzić na kr贸tką metę, a potem się zemści.

Co w Chopinie jest dla Pana najważniejsze?

- Naturalność, swoboda związana z rubato, z odpowiednim dźwiękiem. Jak powiada Adam Harasiewicz, trzeba mieć w głowie plan, strukturę, ale na czas występu o nim zapomnieć i po prostu grać. Trzeba mieć wewnętrzną pewność, co jest słuszne, trzeba to czuć, żeby przekazać prawdziwe emocje innym. Pianiści grają rozmaicie, bo mają rozmaite osobowości, ale ci naprawdę wielcy byli zawsze naturalni, jak choćby Horowitz albo Rubinstein. Mimo że niekt贸re ich pomysły wydawały się skrajne - wierzyło się im. Cokolwiek grali, robili to naturalnie, w zgodzie ze sobą.

Rubinstein był cudowny nawet kiedy się mylił.

- Błędy nie mają większego znaczenia, jeśli wykonanie niesie z sobą coś ważnego. Nie liczę kolegom fałsz贸w, chyba że jest tyle, że zaczyna to irytować. Jeśli muzyka niesie coś wartościowego, zachwyci nawet z pomyłkami. Przyznaję - od samego początku najbardziej przemawiały do mnie mocne osobowości starych mistrz贸w - nagrania Horowitza, Richtera, Friedmana, Koczalskiego.

Czym jest dla Pana legendarna Chopinowska "błękitna nuta"?

- Być może chodzi o polski "żal"? To chyba niewytłumaczalne. Chodzi zawsze chyba o to samo: o styl Chopinowski, nie tylko o specyficzny dźwięk. W tym cała trudność, żeby to wszystko wydobyć - gdyby to było łatwe, każdy by wiedział, co to "błękitna nuta". Nie ma prostej odpowiedzi - można coś zagrać na dziesięć rozmaitych sposob贸w i będzie dobrze, ale też może być źle. Zapewne chodzi o mieszankę rubata, dźwięku, temp, akcentowania. Jeśli to wszystko złoży się w sp贸jną całość - wtedy zadziała.

Gdyby znał Pan język polski, m贸głby Pan czytać listy Fryderyka w oryginale i czerpać z nich natchnienie...

- Nauka waszego języka to ważny punkt moich plan贸w. Już teraz sporo rozumiem, mam znajomych Polak贸w, chłonę polską kulturę. Czytałem parę list贸w Chopina w tłumaczeniu, ale chciałbym m贸c zrozumieć oryginał. To wymaga czasu, ale mogę liczyć na pomoc przyjaci贸ł.

Ma Pan marzenia zawodowe?

- Trzeba mieć marzenia - inaczej nie robi się postęp贸w. Chciałbym mieć czas na granie i nie pozwolić się wciągnąć w machinę biznesu muzycznego. Jest wielu muzyk贸w, z kt贸rymi chciałbym wystąpić. Koledzy rozmaicie m贸wią o wielkich dyrygentach - dobrze by było sprawdzić te opinie. Od tych największych sporo m贸głbym się jeszcze nauczyć - bardzo lubię takie konfrontacje.
DARIUSZ STAŃCZUK

ROK LV • NR 1 • 9 STYCZNIA 2011

Mysz w Ruchu


ROK LV • NR 1 • 9 STYCZNIA 2011


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa