Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
P硑ty  Pierre Boulez odkrywa Szymanowskiego

Dwupłytowy album Deutsche Grammophon, jaki w końcu ubiegłego roku pojawił się w sprzedaży, przynosi doskonałe interpretacje I Koncertu skrzypcowego i III Symfonii "Pieśń o nocy" Karola Szymanowskiego, przygotowane przez Pierre'a Bouleza, Wiener Philharmoniker oraz solist贸w: skrzypka Christiana Tetzlaffa i tenora Steve'a Davislima. Na drugiej płycie znalazły się wypowiedzi francuskiego dyrygenta i kompozytora (zarejestrowane w trzech językach: francuskim, angielskim i niemieckim, podczas trzech r贸żnych wywiad贸w). Poniżej refleksje Bouleza pochodzące z jednej z tych rozm贸w - z Omerem Corlaix.

Tw贸rca i samotność

Z biografii Szymanowskiego wynika, że kiedy pisał te utwory, był w pewnej izolacji. Przebywał w贸wczas w małej wiosce na Ukrainie, całkiem odcięty od Zachodu. Na Ukrainę nadciągała fala Rewolucji. Nie miał żadnego kontaktu ani z Paryżem, ani z Wiedniem, ani też z Londynem. M贸wię tylko o Europie. Podobnie było ze Strawińskim, kiedy był w Szwajcarii, nie m贸gł wr贸cić do Paryża z powodu wojny. Tak samo było z Picassem i Hiszpanią
- wszyscy przyjaciele Picassa zostali powołani do wojska, a on został sam w Paryżu. Bo zdarza się taka chwila, kiedy każdy artysta zostaje sam. Z tego, co wiem, w przypadku Szymanowskiego był to właśnie taki moment. Nie znam szczeg贸ł贸w jego biografii, ale jest w niej wyraźny okres odosobnienia. Wykorzystał ten czas na rozpoznanie świata, kt贸rego chciał być świadkiem. I to był jego najbardziej oryginalny okres tw贸rczości, pełen bogactwa i głębi.

Repertuarowe poszukiwania

Gdy jest się dyrygentem, trzeba opanować ogromny repertuar, obejmujący r贸żne epoki. Nie można kierować się jedynie własnym gustem. Od kiedy nie jestem już dyrektorem, mogę przygotować program, jakiego dawniej nie udałoby mi się przedstawić. Poproszono mnie zresztą o coś, co nie należy do obiegowego repertuaru, a ja wybrałem kompozytor贸w, kt贸rzy mnie zachwycili - od samego początku albo nieco p贸źniej. Czasem są to postaci bliższe mi, innym razem dalsze - zależy od tego, o czym myślę, kiedy układam program. Szkoła wiedeńska, Bart贸k i Strawiński - to były moje pierwsze wybory. Chciałem usłyszeć te dzieła (zabrzmi to egoistycznie) tak, jak ja je słyszę. Inaczej niż odczuwają je inni. Nie oznacza to, że moje spojrzenie jest wyjątkowe, po prostu mam pewien sentyment do niekt贸rych utwor贸w. Muzyka wiedeńska była kiedyś grana bardzo niedobrze, a ja chciałem umocnić więzi Paryża z Wiedniem. P贸źniej odkryłem Var膷se'a, kt贸ry w roku 1946 nie był tu jeszcze znany. Potem, będąc w Stanach, trafiłem na Ivesa. Do niego zbliżyłem się trochę przez ciekawość. No, a jeśli chodzi o moje "ostatnie odkrycia" - wszyscy tak o tym m贸wią - to oczywiście Janaczek i Szymanowski.
Odkryłem ich właściwie już dawno temu, tylko jakoś nie wpisywali się w m贸j muzyczny pejzaż - jeśli tak można powiedzieć. Początkiem mojej znajomości Janaczka był jego cykl pieśni Notatnik zaginionego - ta muzyka była wtedy wykonywana rzadko, a we Francji praktycznie wcale. Trafiłem na niego w Londynie - bardzo mnie zaciekawił. Zdobyłem jego partytury. Te młodzieńcze mniej mnie zainteresowały, bo słychać tam wyraźny wpływ Dworzaka, ale sama muzyka jeszcze Dworzakowi nie dor贸wnuje. Uwagę moją zwr贸cił bardzo oryginalny język, kt贸ry Janaczek z czasem wypracował.

Dlaczego Szymanowski

Odkryłem go znacznie wcześniej. Przez przypadek. Kiedy byłem jeszcze uczniem w Lyonie, wybrałem się na koncert Jacques'a Thibaud, kt贸ry grał jeden z Mit贸w. Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie pierwszy utw贸r z tego cyklu - Źr贸dło Aretuzy; nigdy tego nie zapomnę. Tak jak nie zapomnę pieśni Słowik, kt贸rą usłyszałem w radiu, w tym samym czasie - był to chyba rok 1942. To takie niespodziewane momenty, przeżycia tak intensywne, że zostają trwale w pamięci. Tak było i z muzyką Szymanowskiego. Przez lata "krążyła" wok贸ł mnie
- teraz postanowiłem się nią zająć. R贸wnież po to, żeby trochę zmienić repertuar i nie grać ciągle tego samego. Takie utwory, jak Święto wiosny czy kompozycje Sch枚nberga odłożyłem przynajmniej na rok. Miałem już ich dosyć. Przestałem je grać, bo kiedy stale coś wykonuję, nie polepszam interpretacji - wręcz przeciwnie, cofam się. Czasem trzeba zmienić "uniwersum". Potrzebna jest wtedy ciekawość, by m贸c oddalić się od własnego świata, oraz czas na to, by odnaleźć się w czymś, czego dotąd się nie robiło. Stąd moje zainteresowanie Szymanowskim, kt贸ry - jestem o tym przekonany - jest niedoceniany. Praktycznie nie jest grywany. Wykonuje się mn贸stwo muzyki Szostakowicza, a przecież Szymanowski powinien być grany r贸wnie często, tuż obok niego. Zasługuje na trwałe miejsce w repertuarze.

Spos贸b na narrację

Prawdą jest, że Francuzi lubią niewielkie formy muzyczne, bardzo wyrafinowane. Nawet Sonaty Debussy'ego, te ostatnie, z p贸źnego okresu jego tw贸rczości, to małe klejnoty. Idealnie wykrojone, lecz dalekie od wielkiej formy i związanej z tradycją ciągłości. Oczywiście Debussy pisał też dłuższe kompozycje - takie jak Iberia albo Morze - ale jest ich zaledwie kilka. Reszta to rzeczy kr贸tkie - etiudy, preludia. Może nie chciał się tym zajmować, bo w kontekście tego, co w贸wczas działo się we Francji, wagnerzyści i duże formy mogły niekt贸rych drażnić. Trochę na przek贸r tej francuskiej tradycji chciałem zająć się większymi formami, trwającymi trochę dłużej. Dziś przecież słuchacz odczuwa czas zupełnie inaczej.
Z tego punktu widzenia to, co podoba mi się u Szymanowskiego, to narracja. Dużo m贸wiło się kiedyś o poemacie symfonicznym. Ale poemat symfoniczny w XIX wieku - u Liszta, Straussa - w centrum stawia formę symfoniczną jako taką. U Szymanowskiego wyczuwamy przestrzeń uwolnioną od formy symfonicznej, kt贸ra wymaga konkretnych środk贸w. Z mojego punktu widzenia ciekawe jest takie spojrzenie na narrację, kt贸re oznacza powr贸t do takiego myślenia. Oczywiście, pojawiają się tematy, kt贸re mają wydźwięk symboliczny. Ale nie są uszeregowane. Nie jest tak, że kt贸ryś temat wraca, a potem mamy przetworzenie. Chodzi raczej o pewną ciągłość.
Kiedy dyryguję, zawsze zastanawiam się nad sposobem narracji - nad tym, co już nie powraca. To także utrudnia odbi贸r. Bo nie ma takich punkt贸w odniesienia, kt贸re zapadałyby w pamięć. Pamięć jest od nich zależna, porusza się tymi ścieżkami. Wykonawca musi nauczyć się recytować tę opowieść. Jak aktor. I dop贸ki nie uda mu się osiągnąć w tym spontaniczności, nie może nazywać się wykonawcą. Podobne zadanie ma słuchacz. Musi natychmiast odczytywać tę ścieżkę. To bardzo trudne - postrzegać i odbierać dzieło tak, jak się ono przedstawia. Dlatego podoba mi się Szymanowski. W jego muzyce jest jakiś porządek, ale taki nieuszeregowany, akceptujący nieład. Jedyny porządek dostrzegalny w partyturze Szymanowskiego to repetycja części gł贸wnej. To pomaga zbudować jakąś r贸wnowagę - przesuwamy się ku przodowi przez powt贸rzenie tego, co już było, choć mamy przerwę w narracji. W teatrze czy w filmie nie można sobie wyobrazić, by jedna historia opowiedziana była dwa razy, z r贸żnych perspektyw. W muzyce pojawiają się jednak repryzy. Czy to nie dziwne? A może wręcz przeciwnie - uzasadnione? Tego nie rozstrzygam. Widzę i rozumiem, że Szymanowskiemu potrzebny był ten moment przerwy. Ale co do reszty narracji - nic się nie powtarza. Znajdujemy tylko niekt贸re motywy. Jak u Debussy'ego.

Wyważona swoboda

Ważne są dla mnie relacje między tempami poszczeg贸lnych części. Czasem tempa mogą być swobodne i kiedy koncentrujemy się na emocjach, łatwo z nimi przesadzić, a wtedy burzy się cała konstrukcja. Konieczne tu swoboda i elastyczność muszą przede wszystkim być widoczne w samej budowie utworu. Jeśli tak nie jest, w贸wczas dostrzegamy jedynie swobodę wykonania. Może nawet uduchowionego, ale tylko wykonania. Taka interpretacja pozbawia dzieło sensu. Nie tylko u Szymanowskiego, także u Mahlera i w każdej muzyce opisującej stan wewnętrzny, kt贸ry potrafimy sobie wyobrazić. Łatwo tu o przesadę.



Tłumaczenie: Barbara Schabowska (Polskie Radio)

ROK LV • NR 1 • 9 STYCZNIA 2011

Mysz w Ruchu


ROK LV • NR 1 • 9 STYCZNIA 2011


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa