Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Muzyka czy towar?

Penderecki, Greenwood i Aphex Twin

  Jonny Greenwood, Marek Moś i Krzysztof Penderecki  
  Jonny Greenwood, Marek Moś i Krzysztof Penderecki  
Pomysł na zestawienie w ramach jednego koncertu dzieł klasyki awangardy komponowanej z utworami tw贸rc贸w związanych ze sceną rockową i post-taneczną wydaje się ze wszech miar interesujący, zwłaszcza jeśli odbywa się to w Polsce, a kompozytorem, do kt贸rego dzieł mieliby nawiązywać tw贸rcy pop, jest Krzysztof Penderecki, uchodzący za człowego przedstawiciela estabilishmentu kompozytorskiego, a zarazem tw贸rcę, pod kt贸rego adresem wielokrotnie wysuwano zarzut zdrady estetyki awangardowej i przyjęcia konserwatywnej filozofii komponowania.
Za sprawą Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu oraz Filipa Berkowicza mieliśmy okazję skonfrontować nasze przekonania estetyczne i og贸lny światopogląd z opisanym zjawiskiem. Z jednej strony ikona polskiej awangardy, dyrygująca trzema kompozycjami sonorystycznymi z początku lat 60. (Ofiarom Hiroszimy - tren, Polymorphia, Kanon), z drugiej - rockowy gitarzysta, członek grupy Radiohead, od niedawna zajmujący się notowaną kompozycją muzyczną, oraz gwiazda muzyki post-tanecznej i ambient - Aphex Twin. Gdybyśmy poprzestali na samym założeniu, wydawać by się mogło, że mamy do czynienia ze zjawiskiem niezwykle ekscytującym w swojej przewrotności, z realnym eksperymentem, przełamującym określone stereotypy muzyczne zakorzenione w polskim i zapewne nie tylko polskim życiu muzycznym. Oto bowiem Penderecki godzi się wziąć udział w koncercie, na kt贸rym jego kompozycje zostaną poddane określonym przekształceniom przez tw贸rc贸w pozbawionych klasycznego wykształcenia kompozytorskiego, a co więcej, określonych umiejętności technicznych, co odnosi się szeg贸lnie do Aphex Twina.
Eksperyment - a pozw贸lmy sobie założyć na chwilę, że mamy do czynienia z eksperymentem - jest w tym przypadku wielostronny. Po pierwsze mamy do czynienia ze zderzeniem światopoglądowym, przede wszystkim z konfrontacją określonych aksjologii muzycznych. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że postać Pendereckiego odnosi nas do tradycyjnie pojętej hierarchii życia muzycznego, gdzie tw贸rczość oparta na klasycznym wykształceniu muzycznym i posługująca się zapisem nutowym - niezależnie jak szeroko rozumianym, a zatem r贸wnież w zmodyfikowanych formach, wypracowanych w drugiej połowie XX wieku - uchodzi za praktykę wyr贸żnioną, i to pozytywnie, spośr贸d szerokiego kręgu praktyk tw贸rczych opartych na materiale akustycznym lub zmierzających do tworzenia określonego materiału akustycznego. Kompozycja oparta na klasycznym kształceniu muzycznym i zapisie nutowym tworzy określony i osobny świat artystyczny, mający określoną pozycję społeczną i aksjologiczną. W ramach logiki tejże aksjologii tw贸rczość Johna Greenwooda, a tym bardziej Aphex Twina musi zostać określona jako podrzędna, co mogłoby sugerować, że oba wydarzenia mierzyły się z tak zdefiniowanym stereotypem muzycznym, że stanowiły pr贸bę przekroczenia i przełamania określonego schematu funkcjonowania i obiegu praktyk muzycznych.
Nie spos贸b przy okazji nie odnotować, że tego typu zabieg, nawet jeśli nie w tak wyraźnej formie, Filip Berkowicz stosował w ramach "Sacrum Profanum", kt贸ry to festiwal łączy od kilku lat estetykę tzw. muzyki wsp贸łczesnej, czy też muzyki nowej, z szeroko pojętym nurtem cross-over, a nawet avant-popem. O ile wyszliśmy z założenia, że tego typu przedsięwzięcie może mieć znamiona eksperymentu, o tyle nie spos贸b nie zauważyć, że mamy tu do czynienia z działaniem noszącym znamiona komercji, czego nie chciałbym nazbyt pochopnie potępiać. Od dawna, co najmniej od końca XIX stulecia, aby zachęcić słuchacza do muzyki wsp贸łczesnej, włączano do program贸w filharmonicznych utwory dawniejszych epok. I o tym doskonale wiemy. Najwyraźniej dochodzi teraz do kolejnego przewartościowania w polu muzyki klasycznej, kt贸re dla zjednania sobie słuchacza poszukuje zachęty w postaci muzyki popularnej. Na tej zasadzie funkcjonuje "Sacrum Profanum" i taki też pomysł przyświecał organizatorom koncert贸w Pendereckiego w ramach Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu. Na usprawiedliwienie tego gestu: mieliśmy do czynienia z wydarzeniem, kt贸re miało trafić do szerszego kręgu odbiorc贸w - i tych zgromadzonych w Hali Stulecia w liczbie kilku tysięcy, i tych, kt贸rzy w Polsce i w innych państwach Unii Europejskiej śledzą wydarzenia kulturalne, bądź po prostu serwisy informacyjne, gdzie prędzej czy p贸źniej pojawi się informacja o polskiej prezydencji ze zdjęciem Krzysztofa Pendereckiego ściskającego dłoń Aphex Twina albo Greenwooda. Co większość odbierze tak, że obok doskonale rozpoznawalnych tw贸rc贸w muzyki rockowej i post-tanecznej stoi, z mało czytelnych powod贸w, starszy pan we fraku.
O ile gwiazdą tytularną wydarzenia był Penderecki, bo to jego kompozycje stanowiły tutaj punkt wyjścia, o tyle większość słuchaczy przybyła ze względu na Greenwooda i Aphex Twina. Można przypuszczać, że zamiarem było zakomunikowanie szerszej publiczności o istnieniu czegoś takiego jak muzyka wsp贸łczesna, albo kogoś takiego jak wybitny polski kompozytor Krzysztof Penderecki (tak jakby był on pierwszym kompozytorem w Polsce potrzebującym promocji). Innymi słowy, że mamy do czynienia z propagowaniem awangardowej kultury muzycznej przez nazwiska związane z kulturą bardziej popularną, albo po prostu popkulturą. Jeżeli tak, to trzeba polemizować, bo dla miłośnik贸w Radiohead, i muzyki post-tanecznej koncert zostawi przede wszystkim wspomnienie odważnego eksperymentu idoli. Innymi słowy, tw贸rczość Pendereckiego posłuży tylko za tło i niekoniecznie przełoży się na zainteresowanie muzyką komponowaną, klasyczną, wsp贸łczesną jako taką, czyli określonym idiomem artystycznym, rozpatrywanym z punktu widzenia problematyki wewnętrznej.
Skoro tak, musimy postawić sobie pytanie, czy koncepcja nie wyrasta z przesłanek, że i Krzysztof Penderecki i muzyka cross-over, a nawet pop, występują jako wartości ekwiwalentne, czyli że z estetycznego punktu widzenia nie spos贸b orzec, co stanowi wyższą wartość artystyczną, co wydaje się, czy też jest bardziej wartościowym tekstem kultury. Takie spojrzenie nieodwołalnie odnosi nas do problematyki postmodernizmu i załamania klasycznych hierarchii estetycznych. Problem ten wydaje się dla samej kompozycji muzycznej o tyle istotny, że pozbawia ją pewnych przesłanek ideowych, a zatem roszczenia do istotności samej praktyki kompozytorskiej. Skoro rezygnujemy z pewnej hierarchii, to nieodwołalnie zaczyna o sobie przypominać rynek, a zatem i popularność, czyli szerszy lub węższy odbi贸r, w czym muzyka klasyczna i wsp贸łczesna niewątpliwie przegrywa i z Radiohead i Aphex Twinem. Z tego punktu widzenia dla gwiazd popkultury, nawet tzw. muzyki środka, tw贸rczość kompozytorska wyrastająca z tradycji klasycznej może uchodzić za coś podrzędnego.
Przekładając to na koncerty w ramach Europejskiego Kongresu Kultury, to właśnie Penderecki występuje w roli parweniusza, reprezentanta starego porządku, dla kt贸rego nie ma miejsca w nowoczesnym świecie, kierującym się r贸wnież w obszarze sztuki kalkulacją ekonomiczną i mechanizmami rynkowymi. Można odnieść wrażenie, że kompozycje Pendereckiego przedstawia się jako coś, co samo nie może już bronić się jako wartościowe. Jeśli te utwory mają jeszcze przem贸wić, tym bardziej do szerszego odbiorcy, muszą poddać się ingerencji kultury popularnej, poddać się władzy Aphex Twina i Greenwoda. Wymowne, że muzycy operujący klasycznym instrumentarium (Orkiestra Kameralna Miasta Tychy Aukso), jak r贸wnież dyrygenci, czyli Krzysztof Penderecki i Marek Moś, znajdowali się na poziomie sceny, natomiast Aphex Twin został wyniesiony dobre kilka metr贸w powyżej. Sugerowałbym, by na pomysł konfrontacji muzyki klasycznej z muzyką pop patrzeć i z tego punktu widzenia, dostrzegając określony krąg problemowy, jak też rodzaj zagrożenia dla wsp贸łczesnej muzyki klasycznej.
Jeżeli w końcu przyjmiemy za pewnik, że nie jest w stanie obronić się sama, że potrzebuje określonej stymulacji i wsparcia ze strony muzyki pop, obawiam się, że nie będzie trzeba długo czekać, aż poddana presji rynku muzyka wsp贸łczesna popadnie w jeszcze głębszą niszę. Pr贸ba wyciągania za uszy muzyki wsp贸łczesnej za pomocą środk贸w, kt贸re do niej nie należą, wydaje mi się w tym sensie bardzo ryzykowna. Prędzej czy p贸źniej zostanie ona poddana mechanizmowi utowarowienia, a nawet jeśli jakoś się z tym upora i nie zaniknie, to zaprzepaści wartości, jakie w sobie niesie: rodzaj autotelicznego etosu, gdzie wartość nie określa się przez ilość sensie popularności albo kapitału, kt贸ry generuje, ale przez jakość problematyki muzycznej.
Wydaje mi się to najistotniejszym problemem, jaki należałoby przemyśleć w związku z wrocławskimi koncertami. Poza wszystkim pozostaje zaw贸d. O ile utwierdziłem się w przekonaniu do ogromnej wartości sonorystycznego etapu tw贸rczości Pendereckiego, o tyle zaw贸d sprawiły mi kompozycje Greenwooda i Aphex Twina. Powtarzanie sonorystycznych gest贸w inkrustowanych rockową rytmiką to za mało, by zapomnieć o pięćdziesięciu latach, jakie minęły od czas贸w świetności sonoryzmu. Jeśli zaś chodzi o Aphex Twina, pozostałem z wrażeniem, że nie wykonał prawie żadnej pracy. Kilka prostych efekt贸w komputerowych nałożonych na nagrania kompozycji Pendereckiego to niedużo. Nieco więcej było słychać w Polymorphia Reloaded, ale i w tym przypadku wzięła g贸rę postmodernistyczna, pozbawiona głębi powierzchowność. Zar贸wno w sensie technicznym - jako nakładanie na siebie warstw brzmieniowych - jak w sensie ideowym Polymorphia Pendereckiego wiąże się z estetyką głębi i określoną ekspresją. Ingerencje Aphex Twina i wsp贸łpracownik贸w zajmujących się wizualną stroną wykonania przeoczyły tę cechę utworu. W efekcie tr贸jwymiarowe sprowadzono do płaszczyzny. Wieloznaczny niepok贸j, kt贸ry charakteryzuje tw贸rczość Pendereckiego z tamtego okresu, podsumowano maską z popularnego amerykańskiego horroru, kt贸ra w pewnym momencie wyświetliła się na ekranie zawieszonym nad sceną. Być może właśnie ta maska najlepiej podsumowuje obydwa koncerty - bo nieopatrznie i wieloznacznie.
PAWEŁ KRZACZKOWSKI

ROK LV • NR 22 • 30 PAŹDZIERNIKA 2011

Mysz w Ruchu


ROK LV • NR 22 • 30 PAŹDZIERNIKA 2011


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa