Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  Chwilo, trwaj wiecznie!

Momente (1962-71) Karlheinza Stockhausena, przedstawione 10 i 11 listopada w Lizbonie, to już klasyczna pozycja nowszej muzyki, choć ostatnimi laty rzadziej wykonywana niż choćby Inori lub Gruppen. Trwający w pełnej wersji niemal dwie godziny utw贸r wykonują cztery rozmieszczone koncentrycznie ch贸ry, za każdym z nich stoją trębacz i puzonista, obok dyrygenta znajdują się dwie pary organ贸w elektrycznych (niekiedy zastępowanych syntezatorami). Z tyłu, na podwyższeniu swoje stanowiska mają trzej perkusiści - wśr贸d nich centralne miejsce zajmuje ogromny (160 cm średnicy) tam-tam, z kt贸rego obsługujący go muzyk wydobywa najprzer贸żniejsze dźwięki. Tuż przed tam-tamem, też na podwyższeniu, partię swą wykonuje sopranistka - przez większą część utworu jest ona najważniejszą postacią dramatu.
Dramatu? Pierwotna koncepcja Momente to pomysł formy w założeniu niedramatycznej, wydarzeń skupionych na "teraz", powiązanych ze sobą nieprzypadkowo wprawdzie, lecz do pewnego stopnia względem siebie mobilnych. "Forma momentowa" to kategoria nie tylko opisowa, ma ona r贸wnież własną ideologię, kt贸rą wyraża kilkakrotnie przez sopranistkę powt贸rzona pochwała intensywnego przeżycia - cytat z Eternity Williama Blake'a ("He who sees the joy as it flies, lives in Eternity's sunrise"), ujmujący dążenie do "osiągnięcia wieczności w każdej chwili". Odcinkami formalnymi są "momenty" - Stockhausen podzielił je na trzy rodzaje: momenty "D" są polifoniczne, o nieregularnej rytmice, zachowują r贸wnowagę między "tonami" i dźwiękami o nieokreślonej wysokości, ważną rolę grają w nich organy; w momentach "K" dominuje homofonia, rytmiczna regularność, "szmery" i perkusja; w "M" przewagę uzyskuje melodia, blacha, aleatoryczna i "statystyczna" organizacja przebieg贸w, zaś "ton贸w" jest więcej niż szmer贸w. Są jednak zaledwie trzy momenty "czyste", bo większość to hybrydy, oznaczane na przykład symbolami DKM, DK(k), K(m), do nich zaś można dołączyć "wstawki", czyli fragmenty z innych moment贸w odpowiednio dopasowanych (najprostsze zabiegi dostosowujące to transpozycja i rozciągnięcie w czasie).
Nieco mniej zgodne z formalnymi i ideologicznymi założeniami są cztery momenty oznaczone literą "I", kt贸re razem stanowią około połowy utworu - trwają najdłużej, mają dłuższy oddech i, jak przyznaje kompozytor, wykazują cechy dramatyczne. Moment I (m) jest jednym z dw贸ch możliwych początk贸w utworu, może zabrzmieć r贸wnież po przerwie - wykonawcy podejmują w nim powitalne oklaski publiczności i rozwijają je dołączając inne elementy; moment I(d) to zasadniczo powolna ewolucja organowych wsp贸łbrzmień, utw贸r kończy moment I z powtarzającym się "modlitewnym", urytmizowanym szmerem tłumu.
Koncepcyjnie najbardziej "odstaje" wybierany najczęściej na początek prawie p贸łgodzinny moment I(k), w kt贸rym sopranistka zwołuje ch贸ry podążające ze śpiewem spoza sali w stronę estrady, by wraz z nimi i z instrumentalistami odegrać kilka "scen" zmierzających do biblijnej konkluzji "Denn die Liebe ist st盲rker als der Tod". Ten fragment powstał najp贸źniej, już po prawykonaniu pierwszych wersji utworu, i świadczy o pewnej ewolucji, jaka w tym czasie zaszła w muzyce Stockhausena: od charakterystycznej dla początk贸w lat sześćdziesiątych fascynacji nieprzewidywalnością i "antykonwencjami", do bardziej swobodnych w sięganiu po środki, choć nadal nietradycyjnych ujęć. "Moment" I(k) jest przepiękny i nadal pozostaje dla mnie pierwszym spośr贸d ulubionych, choć odkrywam w utworze coraz to nowe miejsca. Wspomnę jednak, że niekt贸rzy komentatorzy dzieła Stockhausena (na przykład Robin Maconie) wyżej w Momente cenią pierwotną, unikalną koncepcję formy, przebiegu i przeżywania czasu.
Odmienność moment贸w "wyjściowych" i ich hybrydyzacja dają w rezultacie rzadko spotykaną r贸żnorodność: w Momente słuchamy odcink贸w opartych na stabilnych, łatwo uchwytnych pionach harmonicznych i zgiełkliwych tumult贸w, sugestywnie magicznych melodii i okrzyk贸w łączonych z perkusyjnym hałasem (ch贸rzyści wyposażeni są w instrumenty perkusyjne, a także klaszczą i tupią), wyrafinowanych abstrakcji barwowych i ekspresyjnych recytacji, w kt贸rych przekaz treści słownych (zaczerpniętych z Pieśni nad pieśniami, Życia seksualnego dzikich Bronisława Malinowskiego, także zaklęć, imion z bajek, wymyślonych nazw i innych tekst贸w samego Stockhausena) wysuwa się na pierwszy plan. Skala emocji rozciąga się od delikatnego liryzmu do wzniosłości i patosu, pogrążające się w introspekcji śpiew i recytacje sopranistki stykają się bezpośrednio, czasem symultanicznie, z beztroskim, swawolnym humorem - tak odmienne jakości ekspresyjne wcale się przez owo sąsiedztwo nie neutralizują, lecz układają się w swego rodzaju kompozycje nastroj贸w. Wiele fragment贸w w partii solistki naśladuje radosne szczebiotanie, chichot i podśpiewywanie Mary Bauermeister (贸wczesnej towarzyszki życia Stockhausena, potem żony i matki dwojga z sz贸stki jego dzieci), w innych wykorzystane są fragmenty jej list贸w.
W tym, co zabrzmiało w Grande Audit贸rio Fundacji Calouste Gulbenkiana, można by przyczepić się do drobiazg贸w (niepewne wejście solistki na początku, w pierwszym z dw贸ch koncert贸w słabo słyszalne pewne partie organowe i zbyt głośne drapanie tam-tamu, czasem jakieś inne drobne zamieszanie, w solistycznych interwencjach na początku utworu brakowało też prawdziwie charyzmatycznego, chrapliwego głosu basowego), niemniej to, czego pod dyrekcją Petera E枚tv枚sa dokonali śpiewacy i muzycy Orkiestry i Ch贸ru Fundacji Gulbenkiana oraz młoda sopranistka niemiecka Julia Bauer, było godne podziwu w najwyższym stopniu. Dopracowanie szczeg贸ł贸w, czystość oraz pełnia brzmienia głos贸w i blachy, czytelność dźwiękowego obrazu (Stockhausen bardzo słusznie zalecał umiarkowane zastosowanie mikrofon贸w i stołu mikserskiego, obsługiwanego tu przez dyrygenta i kompozytora Pedro Amarala, także w utworach bez jakiejkolwiek elektroniki) były imponujące. Portugalscy muzycy (owszem, grywają i śpiewają wiele wsp贸łczesnych rzeczy, ale nie na co dzień) osiągnęli poziom opanowania materiału, na kt贸rym możliwa staje się prawdziwa radość muzykowania, co rzucało się w oczy - zwłaszcza, gdy ma się w pamięci smutne miny muzyk贸w orkiestr otwierających i zamykających "Warszawską Jesień".
Tak znakomity rezultat był możliwy dzięki zrozumieniu i spełnieniu wymagań związanych z wykonaniem utworu, dzięki chęci osiągnięcia najwyższej jakości (dyrektorem wydziału muzycznego Fundacji jest fiński muzykolog Risto Nieminen). Kompozycji Stockhausena poświęcono (co w przypadku jego muzyki nie jest bynajmniej rekordem) nie rutynowe trzy-cztery pr贸by, lecz trzydzieści spotkań pod kierunkiem Amarala, a potem jeszcze kilka z udziałem E枚tv枚sa, bo tyle trzeba było, by utw贸r zabrzmiał jak należy; w naszych filharmoniach uznano by to pewnie za fanaberię bez uzasadnionego, narodowego celu. Można starać się zwabić publiczność imprezami, na kt贸rych didżeje miksują utwory znanych wsp贸łczesnych kompozytor贸w, a gwiazdy rocka przerabiają je na własne kopyto, ale chyba lepiej wabić sluchaczy ambitnymi przedsięwzięciami i jakością...
KRZYSZTOF KWIATKOWSKI

ROK LV • NR 25 • 11 GRUDNIA 2011

Mysz w Ruchu


ROK LV • NR 25 • 11 GRUDNIA 2011


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa