Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
P硑ty  ORFF Carmina burana

Premiera Carmina burana w Operze Śląskiej, w oryginalnym ujęciu inscenizacyjnym Roberta Skolmowskiego, miała miejsce w grudniu 2008 roku. Od tego czasu przedstawienie (i jego realizator贸w) obsypano nagrodami, pokazano na festiwalach w Bydgoszczy i Olsztynie, a także dwukrotnie w Warszawie (m.in. z wielkim powodzeniem w Sali Kongresowej). Nasuwa się więc pytanie, czemu nagrano przedstawienie w systemie audio, a nie na DVD? Przyznać wszakże trzeba, że rejestracja czysto muzyczna (dokonano jej w czerwcu 2011 roku, czyli po ponad dwu latach "eksploatacji" spektaklu) nie miałaby pewnie tyle wyrazistości, koloru i życia, gdyby nie teatralne doświadczenie zespołu Opery Śląskiej.
Z pewnością skromne doświadczenia w dziedzinie muzyki poważnej miał producent płyty Bogdan Tyc i jego firma Box Music: w ciągu ostatnich lat wydał krążek orkiestrze Aukso pod dyr. Marka Mosia, arie w wykonaniu Bogdana Paprockiego, jedną płytę chopinowską, i tyle. A przecież rejestracja utworu tak przestrzennego, o tak ogromnym i stale r贸żnicowanym składzie wykonawczym, ze swoistą narracją przypominającą magiczną kostkę Rubika obracaną szybko w stronę słuchacza bokiem o innym wciąż kolorze, stanowi nie lada wyzwanie akustyczne. Ekipa Tyca, z reżyserem dźwięku Michałem Kuczerą i jego asystentem Maciejem Koczurem, sprostała mu z nad podziw dobrym rezultatem. Co prawda balans dynamiczny nie zawsze wypada naturalnie, zwłaszcza w pierwszych członach kantaty, mikrofonowe przybliżenia bywają nazbyt czytelne, a cofnięcia, by uzyskać piano, powodują utratę dźwięczności, niemniej przyjemność obcowania z tym nagraniem rośnie w miarę słuchania.
Sprawia to przygotowany przez Krzysztofa Martyniaka ch贸r, właściwie gł贸wny aktor w tym dziele - jest sprężysty, lekki, o jędrnym staccato. Głosy żeńskie, wysoko upozowane emisyjnie (co daje gwarancję dobrej intonacji), brzmią bardzo klarownie w zestrojeniach. Sw贸j popis mają w numerach 7 i 9 indeksu ("Floret silva nobilis", "Reie"). W akordach otwierającego i wieńczącego całość hymnu "O Fortuna", gdzie soprany strzelają na "a" dwukreślne, a chwilami nawet sięgają "b", chciałoby się wprawdzie podepchnąć te dźwięki o włos wyżej, lecz furda to wobec czystości i wdzięku innych fraz.
Głosom męskim niekiedy nie dostaje szlachetności, natomiast w numerach dla nich przeznaczonych budzą uznanie: wybornie pod względem dykcji, akcent贸w artykulacyjnych, wyrazu i dynamiki w długim crescendo głoszą nie tylko powszechną rozkosz picia
("In taberna quando sumus"), ale r贸wnież, przy zagęszczonej fakturze i a cappella, podniecającą (z glissandem!) frajdę zalot贸w "kawalera do podwiki" ("Si puer cum puellula"). Należy też podkreślić świetne przygotowanie - przez Agnieszkę Piasecką-Orłow - głos贸w dziecięcych z ch贸ru Og贸lnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Chopina w Bytomiu.
Doskonale zostali dobrani soliści. Szczęśliwa to okazja m贸c słuchać Andrieja Szkurhana. Śpiewa ponad wszelkie pochwały: mocno i miękko ("Omnia sol temperat", nr 4), komicznie (w prześmiewczej mszy "Ego sum abbas", nr 13) i filozoficznie w "Dies, nox et omnia" (nr 16), w kt贸rym w kunsztownym melizmacie wkracza w najwyższy dla barytonu rejestr.
Śpiew Szkurhana to wielki walor tej płyty - ale nie jedyny. Karina Skrzeszewska ukazuje wielostronne możliwości swego ślicznego sopranu. W numerze 15 w środkowym solo ("Amor volat undique") wabiąco kołysze głosem w punktowanym rytmie, trzepotliwie moduluje dłuższe dźwięki, jakby rzeczywiście "latał Amor skrzydlaty", i aż przez dziewięć takt贸w utrzymuje jeden delikatny dźwięk. Z naturalnością przemieszcza się po odległych interwałach ("Stetit puella", nr 17), zyskuje nowe barwy w niskim rejestrze ("In truitina", nr 21), a w wyznaniu miłosnym ("Dulcissime!", nr 23) skacze o nonę w g贸rę i ekstatycznie drga w melizmatach. Kontratenor Tomasz Raczkiewicz, dużo mniej eksploatowany przez Orffa, w niczym nie ustępuje partnerom. Ze szczerą żałością, na tle łkającego fagotu, wspomina wolne życie łabędzia ("Olim lacus colueram").
Solistycznie traktowane instrumenty w każdym momencie potwierdzają sprawność i pełne zaangażowanie muzyk贸w, choćby flet w orkiestrowym numerze 6 ("Tanz"). Gdy trzeba tworzą ledwie dostrzegalne tło albo wysuwają się na plan pierwszy, jak przenikliwe flety z obojami, szalejące w rytmicznej radości z powrotu wiosny w "Veris leta facies" (nr 3).
Strumienie energii musiały spływać spod batuty Tadeusza Serafina podczas nagrań we własnej sali operowej w Bytomiu, inaczej rezultat wykonawczy nie byłby tak porywający. Ważne, że nagranie pozwala smakować umykające na og贸ł uwadze szczeg贸ły, a nie tylko poddawać się sile tutti.
Okładkę i książeczkę zdobią fotosy z przedstawienia oraz detale projekt贸w dekoracji i kostium贸w. Obok tytuł贸w cząstek kantaty w oryginale (czyli w trzech językach) podano tytuły polskie. Szkoda, że nie wydrukowano przekładu całego tekstu autorstwa Mariana Piechala (dokonał go przy polskiej prapremierze scenicznej Carmina w Teatrze Wielkim w Łodzi w 1963 roku) lub Sylwestra Dworackiego, kt贸remu tłumaczenie zlecił Teatr Wielki w Poznaniu w 1987 roku. Oba mają wiele literackich zalet.


ORFF
Carmina burana
Andrzej Szkurhan baryton, Karina Skrzeszewska sopran, Tomasz Raczkiewicz kontratenor, Orkiestra i Ch贸r Opery Śląskiej, dyr. Tadeusz Serafin
Box Music (2011)
MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LVI • NR 1 • 8 STYCZNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 1 • 8 STYCZNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa