Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Historia  Krytyka (muzyczna) cenzury

Inspiracją do podjęcia badań nad wpływem cenzury na nasze życie muzyczne zawdzięczam wielokrotnym napomnieniom Michała Bristigera, kt贸ry wskazywał na brak zainteresowania naszej krytyki rozległymi obszarami tw贸rczości i na konserwowanie "białych plam" w społecznym życiu idei i dzieł muzycznych. Jedno ze źr贸deł owych "przestrzeni niewiedzy" można widzieć w realnym i długotrwałym wpływie cenzury PRL na życie muzyczne. Jest to hipoteza, kt贸rą chyba warto zweryfikować nie tylko z ciekawości, ale też dla lepszego zrozumienia przyczyn naszych dzisiejszych słabości.

Gł贸wny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, przekształcony w lipcu 1981 na Gł贸wny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk, powstał na mocy dekretu z 5 lipca 1946 roku (Dz.U. z 1946 r. nr 34, poz. 210). Instytucja ta skończyła działalność w kwietniu 1990 roku, choć w praktyce straciła znaczenie po wyborach czerwcowych w roku 1989. Można przypuszczać, że ten ostatni rok istnienia Urzędu nie był czasem jałowego oczekiwania na ostateczny koniec - wskazuje na to stan niewiarygodnie skąpego archiwum cenzury, jakie przekazano do Archiwum Akt Nowych, a obejmującego nieliczne aktywności tej instytucji, gł贸wnie w zakresie wydawania zezwoleń na druk i kolportaż wydawnictw oraz - obejmujące najczęściej lata siedemdziesiąte - kwartalne sprawozdania z ingerencji podejmowanych z własnej inicjatywy Urzędu.
Tutaj przedstawiam jedynie część zgromadzonych informacji, szerszy ich wyb贸r znajdzie się w tekście publikowanym w materiałach konferencji "Konteksty krytyki muzycznej" zorganizowanej 15 września 2011 roku przez Stowarzyszenie "De Musica" oraz Instytut Muzyki i Tańca.
Cenzura polega na eliminowaniu niepożądanych treści. Aby praktyka taka była skuteczna musi być konsekwentna i jednolicie stosowana wobec wszystkich typ贸w publikacji. Taką skuteczność zapewniała "Książka zapis贸w i zaleceń", czyli wykaz treści urzędowo zakazanych, kt贸rym musiał posługiwać się każdy cenzor. "Książka" obejmowała ona przede wszystkim listy os贸b, kt贸rych nazwiska i działalność należało eliminować z publicznego obiegu, ale także zawierała wskaz贸wki w rodzaju zakazu polemizowania z treściami wystąpień prominent贸w, niekiedy obejmowała ochroną przed krytyką konkretne utwory lub postaci, zakazywała informowania o niewygodnych zdarzeniach lub zjawiskach. Zalecenia te wymagały niekiedy interpretacji, stwarzały więc dla cenzor贸w pole ich własnej aktywności. Fakt, że w archiwach nie zachował się ani jeden egzemplarz owej "Książki", nie może być przypadkowy. Zapisy pojawiały się najczęściej w reakcji na niewygodne dla władz fakty lub zjawiska, znikały wraz z uznaniem, że publikacja jest dla władzy mniej uciążliwa niż jej zakaz.
Jak wyglądała taka "Książka zapis贸w" wiemy dzięki publikacji Tomasza Strzyżewskiego z 1977 roku1. Autor był od 1 sierpnia 1975 r. do 10 marca 1977 r. cenzorem w Delegaturze Krakowskiej GUKPPiW i na koniec tej działalności wywi贸zł za granicę własnoręcznie przepisaną "Książkę zapis贸w i zaleceń" obowiązujących od października 1974 r., aby przekazać ją w ręce KSS "KOR" oraz niezależnych wydawc贸w. Dwutomowa publikacja Strzyżewskiego pozostaje wciąż najpełniejszym źr贸dłem poznania działalności cenzury PRL. Znajdujemy w niej nieliczne zapisy dotyczące muzyk贸w. Oto one:
1. "W pracach naukowych i specjalistycznych, pamiętnikarskich, monograficznych, można bez konsultacji zwalniać nazwiska, cytaty, om贸wienia tw贸rczości i działalności następujących os贸b: [11 nazwisk] - Andrzeja Panufnika (anul. 11.II.77)" 2;
2. "W stosunku do niżej podanych os贸b należy przyjąć zasadę eliminowania ich nazwisk oraz wzmianek o ich tw贸rczości z prasy, radia i TV i publikacji nieperiodycznych, nie mających charakteru naukowego. Nie dotyczy to publikacji ściśle naukowych, om贸wień krytycznych, bibliografii, indeks贸w i wykaz贸w nazwisk, gdzie można zwalniać nazwiska niżej podanych os贸b oraz tytuły ich dzieł w przypadkach uzasadnionych charakterem pracy: [29 nazwisk] - Roman Palester (Anul. 11.II.1977 r.)" 3;
3. "Zapis 29: Wszystkie własne publikacje autor贸w z poniższej listy, zgłaszane przez prasę i wydawnictwa książkowe oraz wszystkie przypadki wymieniania ich nazwisk należy sygnalizować kierownictwu Urzędu, w porozumieniu z kt贸rym może jedynie nastąpić zwolnienie tych materiał贸w. Zapis nie dotyczy radia i TV, kt贸rych kierownictwo we własnym zakresie zapewnia przestrzeganie tych zasad. Treść niniejszego zapisu przeznaczona jest wyłącznie do wiadomości cenzor贸w (21.II.1976 r.) Wykaz nazwisk do zapisu nr 29 w dziale IX (nowa wersja z dnia 21.II.1976 r.): [37 nazwisk] - poz. 11. Kisielewski Stefan; poz. 25. Mycielski Zygmunt [anul. 16.10]; poz. 34. Waldorff Jerzy; poz. 35. Wiłkomirska Wanda [anul. 16.10]" 4.
Drugi tom pracy Strzyżewskiego5 zawiera zbi贸r kwartalnych sprawozdań warszawskiej cenzury z lat 1974-76 z dokonanych ingerencji. Każdy dokument odnotowuje około 500 ingerencji, z czego 11-16% dotyczy tematyki kulturalnej. Wśr贸d nich znaleźć można zaledwie dwa przypadki dotyczące marginesowych przejaw贸w życia muzycznego, mianowicie tekstu o nauczycielach ognisk muzycznych z "Poradnika Muzycznego" nr 9/1975 i broszury o muzyce rozrywkowej, wydanej w tym samym roku przez COMUK.
Podobnie ubogie informacyjnie okazały się przechowywane w zespole cenzury (pod nrem katalogowym 1102) teczki zatytułowane: "Związek Kompozytor贸w Polskich" (sygnatura 3237), "Stowarzyszenie Polskiej Młodzieży Muzycznej" (3019), "Polskie Nagrania" (2866), "Zaiks" (3001). Zawierają jedynie wystąpienia zainteresowanych organizacji oraz decyzje Urzędu dotyczące zgody na publikację i kolportaż wydawnictw. Jednak nawet w tak banalnych dokumentach zapisany jest klimat tamtego czasu. Na przykład odręczna dekretacja funkcjonariusza Urzędu utrwala ślad nieudokumentowanych praktyk, jak to ma miejsce w przypadku wystąpienia ZKP z 17 lipca 1985 r. o zgodę na rutynowo publikowany biuletyn "Warszawskiej Jesieni", gdzie nieczytelnie podpisany opiniodawca notuje pod datą 25 lipca 1985 r.: "Kontrola jest zapewniona przez MKiSzt w fazie programowania".
Jak wyglądała w praktyce owa kontrola, dowiadujemy się m.in. z relacji Zofii Helman o naradzie w Ministerstwie Kultury na temat programu "Warszawskiej Jesieni", zdominowanej przez dyskusję o Ad Matrem Henryka Mikołaja G贸reckiego6. Utw贸r ten budził zastrzeżenia ze względu na sw贸j religijny charakter, choć w efekcie zgodzono się na umieszczenie go w programie festiwalu. Kiedy indziej kwestionowane były w programach "Warszawskich Jesieni" utwory Arvo P盲rta po jego emigracji z ZSRR (informacja od Olgierda Pisarenko), Edisona Denisowa - w okresie jego zatargu z władzami ZSRR, Oliviera Messiaena - ze względu na religijny charakter dzieła (obydwa nazwiska podaje w niepublikowanym artykule Krzysztof Meyer).
Oczywiście utwory autor贸w objętych "zapisem" miały bardzo utrudniony dostęp do jakichkolwiek wykonań. W tym świetle warto zwr贸cić uwagę na rok 1977 i uchylenie zapis贸w na najzagorzalszych muzycznych wrog贸w socjalizmu: Andrzeja Panufnika i Romana Palestra. "Książka zapis贸w" odnotowuje nawet dzienną datę uchylenia zakazu publikacji - 11 lutego 1977 roku. Kilka miesięcy p贸źniej uchylony został r贸wnież zapis na Zygmunta Mycielskiego. Według relacji Zofii Helman decyzja ta powzięta została w wyniku akcji zainicjowanej przez nią właśnie i Tadeusza Kaczyńskiego z końcem 1976 roku, w związku z przygotowywanymi uroczystościami pięćdziesięciolecia powstania Stowarzyszenia Młodych Muzyk贸w Polak贸w w Paryżu. Uroczystości po prostu nie mogłyby się odbyć bez możliwości wykonywania muzyki i wspominania niegdysiejszych działań Romana Palestra, Andrzeja Panufnika, Zygmunta Mycielskiego, Stefana Kisielewskiego i całej grupy emigrant贸w paryskich. W akcję na rzecz uchylenia zapis贸w włączył się Zarząd Związku Kompozytor贸w z 贸wczesnym sekretarzem generalnym Władysławem Słowińskim i prezesem Janem Stęszewskim, także organizatorzy festiwalu "Warszawska Jesień". Zapewne nie bez znaczenia było zaangażowanie Piotra Perkowskiego, promotora tych uroczystości, kt贸rego koneksje z wysokimi funkcjonariuszami władz były powszechnie znane (informacje od Zofii Helman i Aliny Sawickiej-Baird). W ten spos贸b formalnie zakończyła się najostrzej egzekwowana nieobecność Andrzeja Panufnika i Romana Palestra w życiu muzycznym Polski. Dla ich wyeliminowania zastosowano pełną gamę środk贸w - opr贸cz stałej czujności cenzor贸w także usuwanie ich partytur i nagrań ze zbior贸w publicznych bibliotek i fonotek, niszczenie nakład贸w pozycji już wydanych, nawet retuszowanie archiwalnych zdjęć aby usunąć ich podobizny.
O mechanizmie zatwierdzania programu "Warszawskiej Jesieni" opowiadał mi Olgierd Pisarenko, można dowiedzieć się o tym także z nielicznych publikacji. Osobliwa ingerencja w pracę komisji repertuarowej miała miejsce w 1972 roku, kiedy to na kategoryczne żądanie "g贸ry" do zamkniętego już programu włączono II Koncert fortepianowy Tichona Chrennikowa, najbardziej zaufanego człowieka partii w Związku Kompozytor贸w Radzieckich. Przypadek zrządził, że miesiąc przed festiwalem w "Ruchu Muzycznym" ukazała się krytyczna wobec tego utworu recenzja Tadeusza Zielińskiego. Spowodowało to bardzo niebezpieczne dla autora konsekwencje. Byłem wprawdzie świadkiem całej awantury, pracując w贸wczas w zespole "Ruchu Muzycznego", ale na pewno barwniej, choć niekoniecznie bardziej wiarygodnie, zrelacjonował ją pod datą 19 września 1972 r. w swoim Dzienniku Stefan Kisielewski: "[...] w «Ruchu Muzycznym» Tadeusz Zieliński napisał źle o Chrennikowie (z racji festiwalu «Praska Wiosna») i tu ministerstwo zażądało wylania go (Zielińskiego oczywiście). Była to wielka draka, minister Syczewski rzucał się jak wesz na grzebieniu, ale Erhardt, redaktor «Ruchu», się uparł i jakoś go wybronili. To ilustracja atmosfery: trzęsą portkami przed Rosją aż się kurzy, a przecież ten Chrennikow to stary grafoman, intrygant, działa pewno na własną rękę - a oni w krzaki. Żeby niby Polska nie ucierpiała od sojusznik贸w" 7. Od siebie dodam, że sądzono w贸wczas, iż najpoważniejszym problemem było agresywne wobec Zielińskiego zachowanie ambasadora Związku Radzieckiego, a usunięcie krytyka z redakcji miałoby służyć uspokojeniu gniewu "namiestnika".
Inną niebezpieczną sytuację przeżył kilka lat wcześniej Tadeusz Kaczyński po opublikowaniu wywiadu z Romanem Palestrem. Opisał to w swoim Dzienniku pod datą 21 stycznia 1964 r. 贸wczesny redaktor naczelny "Ruchu Muzycznego" Zygmunt Mycielski: "Wezwany - powiedzmy delikatniej - zaproszony dziś do Wydziału Kultury KC PZPR, do pani Szubertowej, usłyszałem, że wywiad Tadeusza Kaczyńskiego z Romanem Palestrem, kt贸ry umieściłem w październikowym numerze «Ruchu Muzycznego», to nieszczęśliwy krok. Że Palester zajmuje wrogie stanowisko wobec Polskiej Rzplitej Ludowej, pracuje w Radiu «Wolna Europa», że Kaczyński napisał we wstępie do wywiadu o «szczeg贸lnie cennej znajomości z Romanem Palestrem» - a był przecie stypendystą PRL - w rezultacie, że mam zwolnić z kolegium redakcyjnego tego zdolnego młodego redaktora działu. Że mnie chcą oni - podkreślała to z naciskiem ta pani Szubertowa - że mnie chcą oni chronić. Na co ja, że wywiad ukazał się, rzecz jasna, z aprobatą cenzury, że w obecnej sytuacji [...]. Zresztą potwierdziłem to, co jej powiedziałem, na piśmie: [...] Jeżeli chodzi o wykluczenie T. Kaczyńskiego z grona kolegium redakcyjnego «Ruchu Muzycznego», to nie mogę tego kroku uczynić bez podania się do dymisji [...]. Obowiązki naczelnego redaktora pojmuję jako obowiązki redaktora odpowiedzialnego za wszystko, co się w piśmie ukazuje. To ja dałem artykuł do numeru. T. Kaczyński jest autorem młodym, uważam go za jednego z najzdolniejszych w Polsce, posiada pełne kwalifikacje do zabierania głosu w sprawach muzycznych. Gdybym go usunął z redakcji, przyczyniłbym się tylko do stworzenia jednego więcej «kozła ofiarnego» w naszym życiu kulturalnym, stworzyłbym fakt, kt贸ry m贸głby nabrać niepotrzebnego rozgłosu, zwalając odpowiedzialność z nadrzędnego, zajmowanego przeze mnie stanowiska, na niższe, zajmowane przez T. Kaczyńskiego".
Podczas kolejnej rozmowy z Wincentym Kraśko, 贸wczesnym kierownikiem Wydziału Kultury Komitetu Centralnego PZPR, Zygmunt Mycielski usłyszał, że "nie można uważać Urzędu Kontroli Prasy za czynnik decydujący, że to redaktor powinien decydować, a oni tylko patrzą, czy w tekście nie ma przypadkiem czegoś niewłaściwego... Chodzi tylko o to, żeby w przyszłości uważać" 8.
Jak groźne mogły być tego rodzaju gry, pokazuje tocząca się r贸wnolegle, bez rozgłosu, sprawa Bohdana Pilarskiego, opisana w opublikowanym niedawno, opartym na archiwach Służby Bezpieczeństwa szkicu Mirosława Biełaszko9. Dowiadujemy się z niego, że Pilarski, bardzo aktywny popularyzator nowej muzyki, pracujący dla krakowskiego i warszawskiego "Ruchu Muzycznego", spędził lata 1962-65 w Paryżu, przygotowując pracę doktorską o muzyce Ravela. Znajomość język贸w, świetne maniery, łatwość nawiązywania kontakt贸w w środowisku emigracyjnym zwr贸ciły na niego uwagę polskiego aparatu bezpieczeństwa. Po wielokrotnych nieudanych pr贸bach zwerbowania jako tajnego wsp贸łpracownika postanowiono go "ukarać" właśnie za kontakty z wrogimi ośrodkami emigracyjnymi, pozbawiając go możliwości wyjazd贸w zagranicznych w momencie, gdy powinien pojechać na obronę swojej dysertacji. Po kilku latach zmagania się z niesprzyjającymi warunkami, odcięty od kontakt贸w ze światem zewnętrznym, w połowie lat siedemdziesiątych ten utalentowany krytyk zdecydował się całkowicie zmienić bieg swego życia i zajął się... rolnictwem.
Wobec repertuar贸w koncertowych częsta była praktyka podejmowania decyzji cenzorskich bez pozostawiania jakichkolwiek ślad贸w, najczęściej działo się to w poufnych rozmowach w gabinetach bliżej nieokreślonych, nienazwanych decydent贸w. Zebrane relacje pozwalają wnioskować, że programy "Warszawskiej Jesieni" pozostawały pod szczeg贸lnym nadzorem, ale także rejestrują stopniowe wycofywanie się władz z cenzurowania zawartości koncert贸w. I tak po roku 1977 zaczynają pojawiać się systematycznie utwory Andrzeja Panufnika, w ślad za nimi także niekt贸re kompozycje Romana Palestra. Trudno byłoby natomiast wskazać jakiś okres dyskryminacji dorobku Zygmunta Mycielskiego, a bliższego wyjaśnienia wymagałaby długa nieobecność (od roku 1963 do 1984) muzyki Stefana Kisielewskiego. Powody tego zjawiska mogą być natury innej niż polityczna. Gdzie indziej też trzeba szukać przyczyn całkowitej nieobecności na festiwalach utwor贸w licznej grupy polskich kompozytor贸w działających na emigracji: Tadeusza Zygfryda Kasserna, Michała Kondrackiego, Szymona Laksa, Jerzego Fitelberga, Feliksa Roderyka Łabuńskiego, Ludomira Michała Rogowskiego czy zaledwie śladowych prezentacji tw贸rczości Romana Maciejewskiego, Aleksandra Tansmana i Antoniego Szałowskiego.
Mimo iż zachowane dokumenty cenzury PRL nie zostały dotąd opracowane, nie ulega wątpliwości, że nie zawierają one informacji o najważniejszych działaniach tej ponurej instytucji. Jak już wspomniałem, brak przede wszystkim pełnej dokumentacji codziennego narzędzia pracy każdego cenzora - "Książki zapis贸w i zaleceń". Wiadomo skądinąd, że była ona nieustannie aktualizowana, zawierała instrukcje i objaśnienia obowiązujące wszystkich cenzor贸w. O zapisach cenzury można wnioskować por贸wnując zachowane teksty nieocenzurowane z publikowanymi, a także te same teksty publikowane w r贸żnym czasie.
Przypadek taki znam z własnego doświadczenia w związku z książką Dzieje muzyki polskiej10, kt贸rej pierwsze wydanie ukazało się w roku 1977, a kolejne sześć lat p贸źniej. W części obejmującej lata 1937 do wsp贸łczesności, zawierającej zasadniczo ten sam tekst autorski, występują charakterystyczne r贸żnice. O ile w roku 1976, kiedy tekst był oddany do składania, a zatem ocenzurowany, wystąpiły liczne ingerencje, o tyle sześć lat p贸źniej akceptowany był pełny tekst, praktycznie bez skreśleń. Ponieważ ingerencje dotyczyły wyłącznie pewnych nazwisk, warto wskazać r贸żnice ilościowe w częstości ich występowania



19771983
Tadeusz Kassern6 6
Stefan Kisielewski0 10
Szymon Laks 2 3
Zygmunt Mycielski 2 4
Roman Palester 2 4
Andrzej Panufnik 4 14
Jerzy Waldorff 1 2

Osobliwością powyższego zestawienia jest wykreślenie z tekstu pierwszego wydania nazwiska Jerzego Waldorffa, kt贸ry - jako autor wstępu do książki - figurował na stronie tytułowej, jednocześnie usunięto jednak usunięto informację o tajnych koncertach, jakie organizował w swoim mieszkaniu w Warszawie w czasie okupacji.
Cenną dokumentację ingerencji cenzury w pisma Karola Szymanowskiego zachowała Teresa Chylińska. Dzięki jej determinacji i odwadze zgodzono się, wbrew obowiązującym w贸wczas zasadom, zaznaczać w publikacji miejsca, w kt贸rych usunięto fragmenty tekstu. Dzięki temu czytelnik otrzymuje informację o dokonanych skr贸tach. Z I tomu Korespondencji Karola Szymanowskiego usunięto dwa epizody z list贸w od Natalii Dawydowej - zostały one przywr贸cone w drugim wydaniu tego tomu, opublikowanym w 2007 roku. Niestety w Pismach muzycznych Karola Szymanowskiego nadal znajdują się zdeformowane przez cenzurę teksty, dlatego ważne jest ich przytoczenie w całości (wytłuszczono fragmenty skreślone przez cenzora - GM).
"Sądzę też, że obecnie, zwłaszcza gdy stosunek nasz kulturalny do dzisiejszej Rosji, a raczej do rozkładającego się już trupa, nie może być w og贸le brany w rachubę, a Rosja wczorajsza, wroga nam, stojąca jednak bezsprzecznie na wysokim artystycznie poziomie, należy do niepowrotnej bodaj przeszłości, możemy się pozbyć dawnych przesąd贸w zrodzonych w okresie niewoli i przyjrzeć się rzeczowo a uważnie tym niewielu może istotnym wartościom, kt贸re pozostawiła w spadku ludzkości" 11.
I dalej w tym samym tekście:
"Z drugiej zaś strony wszelki krytycyzm, świadoma orientacja, a nawet poczucie dobrego smaku i godności ustąpiły nagle miejsca bezpodstawnym zachwytom nad pierwszym z brzegu prowincjonalnym aktorem czy śpiewakiem, proklamowaniu miłego zresztą, bezpretensjonalnego teatrzyku, jako niemal klasycznego kanonu, według kt贸rego winniśmy reorganizować własne nasze teatry, a dawna oschłość i usprawiedliwiona do pewnego stopnia rezerwa zmieniły się w uprzejmość i gościnność tak niesłychaną, jak gdybyśmy istotnie zapomnieli, iż tam, gdzie dawniej czuwał carski żandarm, za cieniutkim, chwiejnym przepierzeniem kordonu, czai się dziś zbrodniczy, plugawy komisarz «Czeki», zajęty organizowaniem zb贸jeckich band, mordujących po wsiach i miastach polską ludność"12.
Kolejna ingerencja w tekście polemiki z atakiem na łamach "Za swobodu": "Ma się wrażenie, że chodzi o szczeg贸lny, właściwy całej rasie fałsz czy też błąd myślowy, zasłaniający uparcie jasny i niedwuznaczny pogląd na faktyczny stan rzeczy.
Tak czy owak jednak, to mniej lub więcej szczere «niezrozumienie» istnieje faktycznie i jeżeli chodzi o «przewartościowanie» naszych wzajemnych stosunk贸w w sferze kulturalnej (o politycznej nie m贸wię nawet), to bez wątpienia inicjatywa winna wyjść nie od nas.
«Niezrozumienie» to wyciska swe charakterystyczne piętno na każdym polu, wypacza i psuje wszystko w sferach znajdujących się najdalej od zagadnień politycznych, a więc w sztuce np. i literaturze. "Autor Zasilja podkreśla w spos贸b ironiczny niechęć moją do jego języka, nie chcąc widocznie zrozumieć, iż język ten, kt贸ry dla dzisiejszego pokolenia stanowił przez całe dzieciństwo i młodość narzędzie wyrafinowanej tortury, nie może w samej rzeczy budzić w nas zbytniego entuzjazmu, a jeżeli uznajemy go w licznych i prawdziwie wartościowych dziełach literackich, to i tym dajemy dowody wielkiego obiektywizmu.
Nie rozumie r贸wnież autor artykułu, dlaczego m贸wię o poczuciu smaku i godności pod adresem «postępowej młodzieży», zbyt ostentacyjnie wychwalającej każdą rosyjską artystyczną tandetę. Priczomże tut dostoinstwo? - ironizuje, jakby nic nigdy nie słyszał, jakim to łożyskiem toczą się dość mętne fale «politycznych» naszych stosunk贸w z dzisiejszymi autokratami jego ojczyzny. Ot贸ż dla informacji zaznaczam, iż wszystko, co się do nas wsącza mniej lub więcej legalnie zza wschodniej naszej granicy, a więc nieproszeni goście pragnący zbyt już daleko idących reform w naszym społecznym życiu, «dywersanci» i zb贸je, a także i Obłoki w spodniach Majakowskich i innych «proletkultowskich» poet贸w, zabarwione są dość jednostajnie na tę samą zawsze, zbyt dla nas «czerwoną» barwę (dla członka redakcji «Za swobodu» niewątpliwie także!). Wobec czego wolimy się pozbyć raczej wszystkiego, a więc imigrant贸w, dywersant贸w i Majakowskich, niż dla wątpliwych zresztą artystycznych walor贸w tychże Majakowskich godzić się i na tamte dary" 13.
W przytoczonym w przypisie niepublikowanym fragmencie powyższego tekstu usunięto następujący passus: "Jesteśmy tylko ludźmi i nie o "anielskość" nam dziś chodzi, a o człowieczeństwo by m贸c je przeciwstawić «nieludzkości» panoszącej się brutalnie za naszą wschodnią miedzą"14.
W tekście Futuryzm i rewolucja ofiarą cenzury padł cały trzeci akapit: "Na zbałwanionych, czerwonych - ach, jakże krwawo-czerwonych falach morza rosyjskiego unosi się wśr贸d pijanych wrzask贸w tryumfu griaduszczyj cham - a obok niego śmieszna i plugawa figurka, kiepska imitacja artysty, zbolszewizowany quasi-«futurysta» żydowsko-moskiewski pstrzący ohydnymi plakatami ulice i ulice zniszczonych miast rosyjskich, piszący na obstalunek «rewolucyjne» poematy, w najlepszym razie usiłujący znaleźć jakieś quasi-filozoficzne uzasadnienie dziejącej się tam ohydy, stworzyć jakiś nowy «Mit» proletariacki, mający choć trochę usprawiedliwić «Wielką rosyjską rewolucję»"15.
W Pismach literackich trzykrotne ingerencje dotyczą rewolucji i bolszewizmu.:
"Ohydne, jak trujący grzyb szybko wyrastające żydowsko-moskiewskie miasto, w kt贸rym każda ulica, każdy dom, każdy spotkany przechodzień jest śmiertelną obelgą oku i poczuciu smaku, w kt贸rym nawet zielono-baniasty sob贸r, szeroko jak ropucha rozsiadła synagoga zdają się być siedliskiem jakichś plugawych spisk贸w, a nie świętym miejscem spotkania człowieka z Bogiem. - Obmierzłe miasto, w kt贸rym jedynym głosem ulicy w przeciągu długich dw贸ch lat był ryk pijanego zwycięstwem motłochu; obelżywa, plugawa radość rewolucyjnej, a właściwie zrewoltowanej canalia triumphans, zbuntowanego raba, kt贸ry pod przewodnictwem chytrze uśmiechniętego Ahaswera wyważył zdartym z rąk łańcuchem drzwi ergastulum, by zdobyć swą «wolność», czyli bezkarność i niszczenia i rabunku...
Rytmem tej infernalnej muzyki był oschły trzask kulomiot贸w, ciężkie uderzenia dział... Poezja i idea cyniczna, bezwstydna deklamacja ulicznych [... - prawdopodobnie brakuje tu nieodczytanego przez Iwaszkiewicza tekstu]. Taka bowiem była, jest i będzie «Wielka Rewolucja Rosyjska»"16.
Kolejny epizod to: "Oznacza to nie mniej nie więcej, że dobrowolnie stanęli na poziomie kryminalnego przestępstwa. Dziś bowiem wątpliwości nie ma! Bolszewizm rosyjski jest pur sang kryminalistyką. I tylko kretyn może o tym nie wiedzieć lub szubrawiec udawać, że nic nie wie!"17
Swoje zabiegi o publikację pełnego tekstu Szymanowskiego komentuje dziś Teresa Chylińska następująco: "Musiałam aż pojechać do Warszawy, do Ministerstwa Kultury, na rozmowę z decydentem od tego, co wolno, a czego nie wolno drukować. Nazywał się - nomen omen - Kochański. Długo mnie przekonywał, że opublikowanie antybolszewickich i antyżydowskich (?) tekst贸w Szymanowskiego będzie z wielką szkodą dla kompozytora, że nie przysporzy mu sławy i chwały za granicą. Taki był troskliwy o Karola... Ja wojowałam z otwartą przyłbicą, ale o zwycięstwie nie było mowy. Doszło do kompromisu, że on puści inkryminowany tekst, ale z tymi właśnie opuszczeniami i pod warunkiem, że ja jako edytor «zdystansuję się» od przekonań Szymanowskiego. Inaczej wstęp do Efebosa się nie ukaże" 18.
Zwr贸ćmy jeszcze uwagę na marginesową pieśń Karola Szymanowskiego O zawiedzionym żołnierzu19. W tekście czwartej zwrotki:

Aż tu pan kapitan woła: "żołnierzyki!
Jutro pojedziemy aż na bolszewiki!
Niech się każdy ze swoją pożegna dziewczyną,
zanim się nakryje ziemią, nie pierzyną, hej!"

oraz w końcowym dwuwierszu:

Zaklął więc na wszystkie malowane gęby
I wściekły wybija bolszewikom zęby!

cenzura oczywiście usunęła "bolszewik贸w". Wydawcy sprytnie zneutralizowali tę ingerencję dając jako ilustrację tomu faksymile rękopisu z wpisanym ręką Szymanowskiego tekstem. Prawda, że mało czytelnym, ale - sapienti sat.
Wreszcie, raczej jako anegdotę niż poważne zjawisko, pozwolę sobie przytoczyć tekst Pieśni Roksany z Kr贸la Rogera:

Bądź łaskaw, Kr贸lu, na pasterza,
Niech jak zmęczona, syta krwi pantera
Gniew tw贸j minie.
Bądź łaskaw, Kr贸lu, na pasterza,
Nocy dzisiejszej jastrząb nie goni ptaszyny
Węże usnęły na łodygach lilii
Łaskawość zsyła biały płomień planet
O Kr贸lu! Bądź łaskaw na pasterza".

W roku 1980 umieściłem ten utw贸r w programie telewizyjnym i zderzyłem się z nieoczekiwaną ingerencją cenzury, kt贸ra usunęła całą pierwszą zwrotkę. Sytuacja stała się jasna, kiedy okazało się, że program miał być emitowany w sąsiedztwie relacji ze zjazdu PZPR. Dla cenzora w tym kontekście oczywiście kr贸lem m贸gł być tylko Edward Gierek, a jego nie można było por贸wnywać do "sytej krwi pantery".
Przykład贸w ingerencji cenzury można by przytoczyć o wiele, wiele więcej. Ich "skarbnicą" mogą być programy telewizji i radia. Tyle, że w większości będą one zapewne jedynie potwierdzeniem i może poszerzeniem zakresu zakaz贸w już wskazanych. Wracając do początkowego pytania o ich wpływ na życie muzyczne w okresie PRL - trzeba postulować znacznie dokładniejsze zbadanie kwestii, w pierwszym rzędzie na podstawie zachowanych archiw贸w, np. Związku Kompozytor贸w Polskich, "Warszawskiej Jesieni", także innych festiwali. Warto i trzeba spisać uprzykrzone ingerencje cenzury zachowane w pamięci wciąż licznej grupy os贸b przez lata zmagających się z jej naciskiem.
Nie sądzę jednak, aby najszersze nawet badania rozwiały wątpliwość dziś dla mnie najważniejszą: czy można przypisać działaniu cenzury lub autocenzury oraz atmosferze przez nią tworzonej nadzwyczaj trwałą pustkę, jaką stanowi w naszym życiu koncertowym tw贸rczość licznej i utalentowanej grupy XX-wiecznych kompozytor贸w-emigrant贸w. Symptomatyczne, że uchylenie zapis贸w cenzury na Romana Palestra i Andrzeja Panufnika wcale nie skutkowało obfitą obecnością ich tw贸rczości w naszych salach koncertowych, o innych tw贸rcach nawet nie warto wspominać. Zatem nie może tu chodzić wyłącznie o ponure dziedzictwo cenzury: zostało ono utrwalone przez działania (lub raczej ich brak) inaczej motywowane. Pisze o tym gorzko Zofia Helman w odniesieniu do tw贸rczości Romana Palestra, a zapytany o swoją ocenę Ludwik Erhardt podsumował sarkastycznie: "W sumie jednak rzeczywistość w naszej niszy muzycznej nie była aż tak kanciasta, jak to dziś wielu osobom we wspomnieniach się wydaje. Wiele os贸b chciałoby też przedstawić swą rolę w 贸wczesnym życiu w świetle bardziej kontrastowym, bardziej dramatycznym. A tymczasem było po prostu szaro i głupio. Dlaczego muzyka kompozytor贸w żyjących za granicą była (i na og贸ł jest) w Polsce nieobecna? W 50% zawiniła 贸wczesna lękliwość i służalczość politruk贸w. A pozostałe 50%? Wiem, ale nie powiem" 20.
No c贸ż - czasem ważniejsze jest zadanie pytania niż udzielenie odpowiedzi. Zwłaszcza gdy prawda rysuje się mgliście i jest niezbyt powabna.

1 T. Strzyżewski Czarna księga cenzury PRL, Londyn 1977, "Aneks".
2 Tamże, s. 53-54.
3 Tamże, s. 54-55.
4 Tamże, s. 66.
5 T. Strzyżewski Czarna księga cenzury PRL, t. 2, Londyn 1978, "Aneks".
6 Prawykonanie Ad Matrem odbyło się 24 września 1972 r. na XVI "Warszawskiej Jesieni". Wykonawcami byli: Stefania Woytowicz (sopran), oraz Orkiestra i Ch贸r Filharmonii Narodowej pod dyr. Andrzeja Markowskiego.
7 S. Kisielewski Dzienniki, Warszawa 1996, "Iskry", s. 697.
8 Z. Mycielski Dziennik 1960-1969, Warszawa 1999, "Iskry", s. 325-332.
9 M. Biełaszko Nota o autorze, w: B. Pilarski Szkice o muzyce, Warszawa 2010, Instytut Wydawniczy PAX, s. 355-366.
10 T. Ochlewski (red.) Dzieje muzyki polskiej w zarysie, Warszawa 1977, Interpress, II wydanie polskie, Warszawa 1983, Interpress.
11 K. Szymanowski Pisma muzyczne, red. T. Chylińska, Krak贸w 1984, PWM, tom 1, s. 39. Chodzi o fragment pierwszego szkicu publicystycznego Szymanowskiego Uwagi w sprawie wsp贸łczesnej opinii muzycznej w Polsce, opublikowanego na łamach miesięcznika "Nowy Przegląd Literatury i Sztuki" w grudniu 1919 r. Sformułowanie usunięte zostało zaznaczone [- - -].
12 Tamże, s. 129. Chodzi o artykuł Moskalomania 艜 rebours, opublikowany po raz pierwszy 14 października 1924 r. w nrze 280 dziennika "Rzeczpospolita". Zdanie usunięte zostało zaznaczone [- - -].
13 Tamże, s. 145-146. Chodzi o artykuł Jeszcze o artystycznej moskalomanii, opublikowany po raz pierwszy 14 listopada 1924 r. w dzienniku "Warszawianka" i będący odpowiedzią na polemikę z wcześniej przytoczonym artykułem Szymanowskiego, autorstwa Jewgienija Siergiejewicza Szewczenki, opublikowaną 20 października 1924 r. na łamach "Za Swobodu", wydawanego w Warszawie czasopisma grupy osiadłych w Polsce eserowc贸w.
14 Tamże, s. 147. Sformułowanie usunięte zostało zaznaczone [- - -].
15 Tamże, s. 475-476. Chodzi o niepublikowany wcześniej i zapewne niedokończony szkic Futuryzm i rewolucja, napisany prawdopodobnie w 1920 r. Akapit usunięty został zaznaczony [- - -].
16 K. Szymanowski Pisma literackie, zebrała i opracowała T. Chylińska, Krak贸w 1989, PWM, s. 126. Chodzi o wstęp do niepublikowanej powieści Efebos. Sformułowanie usunięte zostało zaznaczone [- - -].
17 Tamże, s. 206. Chodzi o brulion tekstu Problemat polsko-rosyjski, datowany 16 października 1919 r. Sformułowanie usunięte zostało zaznaczone [- - -].
18 List Teresy Chylińskiej do Grzegorza Michalskiego z 9 sierpnia 2011 r.
19 K. Szymanowski O zawiedzionym żołnierzu, sł. K. Makuszyński, w: Dzieła, tom 19, Pieśni, red. Adam Neuer, Krak贸w 1984, PWM, s. 15-16.
20 Fragment listu do Grzegorza Michalskiego z 16 sierpnia 2011 r.

GRZEGORZ MICHALSKI

ROK LVI • NR 2 • 22 STYCZNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 2 • 22 STYCZNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa