Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Recenzje  Żarty żartami

Zapewne data wydania tego numeru "Ruchu Muzycznego" sprawi, że Czytelnicy będą czujniej śledzili podawane tu informacje dociekając, czy aby nie są one primaaprilisowym żartem. Piszący te słowa postara się rozproszyć niekt贸re wątpliwości - tym razem m贸wiąc nie w imieniu Redakcji, lecz własnym, z czego się pod koniec usprawiedliwi.
Wyjaśnienia, że "coś nie jest żartem", przyjmowane są na og贸ł albo ze smutkiem, albo z radością, a przynajmniej z ulgą, choć też niekiedy z obojętnością lub umiarkowanym zainteresowaniem. Dając Czytelnikom wyb贸r reakcji emocjonalnej, wyjaśniam tedy, że wiadomość o likwidowaniu krakowskiego Ch贸ru Polskiego Radia nie ma nic wsp贸lnego z primaaprilisowym kawałem. Nie powinien też wywoływać jakiegokolwiek śmiechu brak pozytywnych ministerialnych decyzji - ufamy, że tylko chwilowy - w palącej kwestii powszechnej edukacji muzycznej. Nie jest żartem informacja o trwającym właśnie konkursie na dyrektora Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina (i mamy nadzieję, że nie będzie nim także jego wynik).
Nie żartowaliśmy wcale, donosząc o ukazaniu się ostatniego w części biograficznej, dwunastego tomu Encyklopedii Muzycznej PWM - jego egzemplarz nabyliśmy na promocji 12 marca w Kinie Atlantic, na kt贸rej pokazano film Maliny Malinowskiej-Wollen, dokumentujący 33-letnią historię zmagań autor贸w z biogramami muzyk贸w, a niezmordowanej Elżbiety Dziębowskiej, redaktor naczelnej Encyklopedii - z autorami biogram贸w. Jakże przy tym nie na serio potraktować zapowiedź Andrzeja Kosowskiego, redaktora naczelnego PWM, że prace nad częścią rzeczową będą kontynuowane.
Trudno było się śmiać, czytając relacje ze zwołanego niedawno Kongresu Wolności w Internecie. Podejrzewam, iż mieliśmy tam do czynienia z wolnymi żartami. Wolność w sieci powinna być por贸wnywalna - na przykład - z wolnością w sieciach empik贸w. W tych drugich każdemu wolno wertować książki i czasopisma (nie muszę polecać "Ruchu Muzycznego", bo i tak większość go tam - po łebkach niestety - czytuje), lecz wynoszenie czegokolwiek z empik贸w bez zapłacenia za to uznaje się za kradzież lub rabunek. Zapewne podobnie myślą przedstawiciele stowarzyszeń tw贸rczych, kt贸rzy Michałowi Boni, ministrowi administracji i cyfryzacji, przesłali uwagi dotyczące Kongresu. Kończą je znamiennym apelem: "Państwo [...] musi poszukiwać r贸wnowagi pomiędzy interesem właścicieli praw autorskich a dobrem publicznym. Bezkrytyczne faworyzowanie kt贸rejkolwiek ze stron jest niedopuszczalne".
Muszę na koniec wyznać, iż i ja nie żartowałem, zapowiadając swe odejście z Redakcji z dniem 1 kwietnia. Tekst ten zatem jest może nie tyle pożegnaniem moim Czytelnik贸w i redakcyjnych koleg贸w, ile powiedzeniem im "Do miłego zobaczenia", albowiem wsp贸łpracy z dwutygodnikiem nie zamierzam całkowicie zrywać. Tymczasem dziękuję bardzo wszystkim, ale i proszę o wybaczenie za uchybienia, jakie może zdarzały się w prowadzonych przeze mnie działach historii i książek.
Na "Do widzenia" chciałbym podać do druku (w "Ruchu Muzycznym" po raz pierwszy, z nieznacznymi skr贸tami) mało znany fragment wspomnień Norwida z podr贸ży po Polsce. Czwarty nasz wieszcz narodowy rysuje - zręcznym słowem i pi贸rkiem - obrazek rodzajowy. Mowa w nim o książkach i muzyce, o historii i sztuce, kr贸tko m贸wiąc: o dobrach kultury i naszym niegdysiejszym stosunku do nich. Czy tylko niegdysiejszym? Czy i dzisiaj nie traktuje się u nas podobnie muzyki i muzyk贸w, sztuki i historii, czy nie m贸wi się z pogardą o książkach, muzyce, kulturze, że "chleba nie dają" i - co gorsza - nie wdraża się tego w życie? Przykłady? Choćby niedawne drastyczne obcięcie dotacji - przez Ministerstwo Kultury i Samorząd Wojew贸dztwa Mazowieckiego - dla tak zasłużonej Warszawskiej Opery Kameralnej, i to w roku jej 50-lecia! Czyżby chciano nas zmusić do odbioru sztuki, jakiego wz贸r dał Norwidowski hreczkosiej: przez moczenie n贸g przed telewizorem?!


Tegoż roku podr贸żowałem po Polsce - dw贸ch nas było: śp. Władzio Wężyk i ja - mieliśmy z sobą kilkadziesiąt tom贸w książek, mianowicie historii dotyczących kronik i pamiętnik贸w. Szlachcic jeden, bardzo szanowny obywatel i dobry sąsiad, i dobry patriota, zobaczywszy podr贸żną biblioteczkę naszą, ruszył głową i mruknął: "To chleba nie daje!..."
Wszelako jednego razu tenże sam, w ż贸łtym szlafroku, w czapce z guzikiem na szczycie głowy i z fajką na długim przedziurawionym kiju, wchodzi do nas: "Oto (powiada p贸łgębkiem i przez ramię) dajcie mi też jaką książkę z brzega, bo idę spać do ogrodu".
    
   

Brałem przeto z brzega książkę i podawałem ostrożnie obywatelowi, tak jako w kwarantannie podaje się z rąk do rąk, ile możności dotknięcia osoby unikając.
I widziałem tylko tył osoby poważnej w szlafroku ż贸łtym popstrzonym w duże kwiaty piwonii - rzecz ta wychodziła z książką w ręku, a po niedługim przeciągu czasu widziałeś tęż samą postać na trawniku snem ujętą.
    
   

Wszelako, po wielu i wielu latach spotkałem na ekspozycji w Paryżu potomka owegoż obywatela. - Ten m贸wił mi o sztukach pięknych r贸żne spostrzeżenia swoje... "Lubię i muzykę! (powiadał mi) Lubię i muzykę, i jak sobie wr贸cę z pola, a człowiek mi buty ściągnie, to ja sobie lubię tak dumać i nogi moczyć, i słuchać, jak mi żona moja gra na fortepianie Chopina!" [...].
Szkoda, że nieboszczyk Fryderyk nie wiedział nic o tym!
    
   

KRZYSZTOF BILICA

ROK LVI • NR 7 • 1 KWIETNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 7 • 1 KWIETNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

Komentarze

profesjonalizm/dyletantyzm ( Ma艂gorzata Zosik wyslano 2013-07-19 godz. 13:09 )  

 

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa