Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
P硑ty  SZYMANOWSKI

Sonaty Szymanowskiego uchodzą wśr贸d pianist贸w za sonaty piekielne. Po pierwsze, trudno je palcami wygrać, po drugie - dociec ich sensu. Bodaj pierwszy zarejestrował komplet Andrzej Stefański (dla Wifonu), potem Jerzy Godziszewski w pomnikowej edycji wszystkich dzieł fortepianowych Szymanowskiego (dla Polskiego Radia), wreszcie Martin Roscoe (dla Naxos). Taki więc dwupłytowy album, jak Gajusza Kęski, stanowi miarę ambicji młodego artysty. A dowi贸dł nim, że z siłami się nie przeliczył.
Oddając kształt I Sonaty c-moll (z lat 1903-1904) uczynił z jej młodego autora mistrza formy; dwudziestodwuletni Szymanowski, kiedy pisał ten utw贸r, dopiero uczył się kompozycji u Zygmunta Noskowskiego i zadanie stworzenia czteroczęściowego cyklu sonatowego wykonał z wielką pilnością. W pierwszej części dochował absolutnej wierności klasycznej strukturze allegra sonatowego, drugą - Adagio - dobrze osadził w klawiaturze, a Kęska, wędrując w polifonicznej tkance głos贸w, pięknie prowadzi legato liryczną melodię przewodnią (zgodnie z zapisem w nutach legatissimo, dolce).
Jej motyw贸w nie gubi też w mocniejszym wyrazowo ogniwie środkowym. Delikatny menuet (Tempo di minuetto. Comodo), w skrajnych skrzydłach z dyspozycją quasi arpa, upodabnia do pozytywkowej muzyczki. Podw贸jna, trzygłosowa fuga w Finale, z zawsze plastycznie artykułowanym tematem, wypada pysznie. Zastąpiła zresztą pierwotne rondo, dając świadectwo, iż w owym wczesnym dziele Szymanowskiego pozornie kanoniczna budowa może zaskakiwać niczym w p贸źnych sonatach Beethovena.
Nic z tego nie umyka uwadze pianisty, swą grą nieustannie zaciekawia słuchacza. Interpretacja tak jest przemyślana, iż to, co łatwo dostrzegalne uchem, potwierdza drukowany komentarz artysty. Allegro moderato, otwierające tę Sonatę, Kęska odczytał przez idiom chopinowski, toteż uwypukla czytelne podobieństwa z Etiudą c-moll zwaną Rewolucyjną. Z obu introdukcji - do części pierwszej i ostatniej - wyławia charakter marsza żałobnego. Nie szczędzi pianistycznego rozmachu w stylu Rachmaninowa, i słusznie, bowiem na przełomie wiek贸w XIX i XX taki nad fortepianem krążył duch. Reżyseria dźwięku Jerzego Długosza sprawia, że steinway brzmi żywo, blisko, kolorowo, odpowiednio do muzyki Szymanowskiego.
Te wysokie walory bledną po zmianie krążka. Nagranie przebiegało etapami (2008, 2009) - może zatem zmieniały się warunki: przygotowanie instrumentu? koncentracja wykonawcy? skład ekipy technicznej? Dość, że w II Sonacie A-dur op. 21 głos fortepianu chwilami staje
się krzykliwy i spłaszczony, a bieg muzyki trudno uchwytny. Ale też we Wstępie do wydania PWM (Krak贸w, 1968) wybitny pianista Władysław Kędra uznał, że dzieło z roku 1911 jest "monumentalnym, wyjątkowym świadectwem epoki, na kt贸rego wykonanie mało kt贸ry z największych wirtuoz贸w odważył się porwać".
Część pierwsza trwa tu około dziesięciu minut, druga - blisko dwadzieścia. Wprawdzie w tej pierwszej (Allegro assai. Molto appassionato) Kęska stara się modulować stopień ekstazy, a w sekwencjach tematu drugiego uwypukla śpiewność i wyciszenia, lecz i tak dominują kaskady akord贸w, lecące w g贸rę lub w d贸ł.
Część drugą rozpoczyna temat, kt贸ry powinien być "grazioso", a nie jest, po nim zaś sunie osiem wariacji, przechodzących płynnie jedna w drugą i wyodrębnianych jedynie zmianami temp. Ot贸ż ta płynność w ujęciu Kęski wydaje się przesadna, skoro mamy tam sarabandę (Szymanowski grywał ją na bis!), i menuet pomposo, i quasi-improwizowaną kr贸tką cadenzę, i chorałowe Largo. Dopiero zwarta introdukcja i zagęszczona fuga z tematem zawierającym charakterystyczny tryl wywiera wrażenie, a moc, jaką Kęska dobywa z fortepianu, może co mniej odpornych oszołomić.
Na przestrzeni kilkunastu lat dzielących I Sonatę od III Sonaty op. 36 (z roku 1917) zaszła, jak pisze Kędra, zdumiewająca "ewolucja założeń estetycznych Szymanowskiego i środk贸w kompozytorskich": przebył drogę od romantyka do nowatora. Ta nowatorska, atonalna, fragmentami notowana na trzech pięcioliniach(!) i, bywa, o zmiennym metrum Sonata, znalazła liczniejszych niż poprzednia wykonawc贸w. Grali ją i nagrali m.in. Piotr Anderszewski (VirginClassic) i Joanna Domańska (Dux). Kęska też czuje się w niej pewnie. Panuje nad polimelodyczną i polifoniczną fakturą, a także nad makroformą jednoczęściowego dzieła. Rzadziej już traci urodę brzmienia.
W pierwszej fazie nadaje Sonacie miękkość i bogactwo impresjonistycznych barw, drugą wypełnia świetnie rozłożonym w czasie dążeniem do kulminacji. Przy dynamicznym i agogicznym wyhamowaniu nie osłabia napięcia, by - po chwili ciszy - zaczepnym, błazeńskim nieco tematem (scherzando e buffo), zdobnym w repetycyjne stłoczenie szesnastek, wkroczyć w kolejną, wieńczącą całość fugę.
Te trzy fugi (z trzech Sonat) przynoszą z pewnością chlubę krakowskiemu pianiście. Potrafił przekazać rygory ich konstrukcji, wybujały ekspresjonizm kompozytora, a zarazem z lekka neurotyczny powab polskiego modernizmu. Zgaduję, iż Sonaty Szymanowskiego były tematem doktoratu Gajusza Kęski. Jeśli nawet doktoraty artyst贸w budzą wśr贸d naukowc贸w kontrowersje, to jakież piękne niekiedy płyną z nich pożytki!


SZYMANOWSKI
Sonaty fortepianowe: c-moll op. 8, A-dur op. 21, op. 36
Gajusz Kęska fortepian
Dux 0893/0894 (2012)
MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LVI • NR 8 • 15 KWIETNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 8 • 15 KWIETNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa