Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Historia  Element podejrzany nr 1

Ekspozycja

  Eugenia Umińska i Jerzy Lefeld na koncercie w sali Urzędu Rady Ministr贸w z okazji II Og贸lnopolskiej Konferencji Rektor贸w Szk贸ł Wyższych, 27-29 listopada 1947. W pierwszym rzędzie m.in. Włodzimierz Sokorski (minister kultury) i J贸zef Cyrankiewicz (premier), Fot. Archiwum PAP  
  Eugenia Umińska i Jerzy Lefeld na koncercie w sali Urzędu Rady Ministr贸w z okazji II Og贸lnopolskiej Konferencji Rektor贸w Szk贸ł Wyższych, 27-29 listopada 1947. W pierwszym rzędzie m.in. Włodzimierz Sokorski (minister kultury) i J贸zef Cyrankiewicz (premier), Fot. Archiwum PAP  
Uwertura, rok 1951
Jest rok 1976. Narastające napięcia między inteligencją a władzą, zapoczątkowane petycjami przeciwko planowanym poprawkom w konstytucji sprawiają, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zaczyna baczniej przyglądać się sytuacji na uczelniach. Pracownicy krakowskiej Służby Bezpieczeństwa otwierają sprawę operacyjną, kt贸rej obiektem jest Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna, i sporządzają listę "element贸w podejrzanych" zatrudnionych w krakowskiej uczelni.
Na pierwszym miejscu listy figuruje Eugenia Umińska. Znakomita skrzypaczka, licząca sobie (oficjalnie!) 66 lat, stanowi widocznie poważne zagrożenie. Jej "teczka", bodaj najgrubsza wśr贸d stosunkowo nielicznych założonych muzykom przez Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego, po 1954 roku Służbę Bezpieczeństwa pomijam osoby Stefana Kisielewskiego i Zygmunta Mycielskiego), zawiera około 600 stron1. Od 25 lat wypełniano ją donosami i raportami, oczywiście zawsze "ściśle tajnymi". Na szczęście, pr贸cz jednej wizyty, jaką dwaj funkcjonariusze złożyli Umińskiej w jej krakowskim mieszkaniu, artystka nie wiedziała o tym, że była obiektem wieloletniego zainteresowania bezpieki, i to z powodu jednego z najcięższych podejrzeń, jakie mogło paść na obywatela PRL, mianowicie szpiegostwa.
Gdyby nie świadomość, że zarzut szpiegostwa na rzecz "imperialist贸w" grozić m贸gł długoletnim więzieniem, a w przypadku nadgorliwości donosicieli i ich mocodawc贸w nawet wyrokiem śmierci, to zawartość owej teczki - dziś pieczołowicie zeskanowanej przez pracownik贸w IPN - można by czytać niczym zabałaganione strzępy jakiejś farsy mającej śmieszyć tak treścią, jak stylem.


Polityczne zero
W roku 1950 na ekrany wszedł pierwszy polski film sensacyjny - Czarci żleb. Zainspirowała go głośna po wojnie pr贸ba wywiezienia z kraju zbior贸w sztuki rodziny Potockich, zorganizowana przez Stefana Rybickiego2. Już po wyroku (dożywocie, uchylone w 1956 roku), w czasie jednego z kolejnych przesłuchań, we wrześniu 1950 roku, Rybicki zeznał, "że w roku 1946 zgłosiła się do niego w Krakowie znana skrzypaczka polska Umińska Eugenia, oświadczając mu, że wr贸ciła z zagranicy i widziała się z r贸żnymi ludźmi, lecz nie mogła przywieźć żadnej poczty dla niego, ponieważ obawiała się rewizji U.B., lecz ma polecenie powiedzieć R., ażeby niezwłocznie wywi贸zł za granicę żonę znanego artysty Dygasa3. Po wizycie Umińskiej R. sprawdził we Frankfurcie n/Menem, czy polecenie przywiezione przez Umińską z zagranicy odpowiada prawdzie, skąd otrzymał potwierdzenie powyższego polecenia".
Kiedy zeznania Rybickiego przekazano do Krakowa, sprawa była już nieaktualna.
"Będąc we Francji [Umińska] skontaktowała się z artystą Dygatem - jej dobrym znajomym z przed wojny" - relacjonował ppor. Kubiak i tow. Waluszkiewicz po spotkaniu z Umińską w 1957 roku. - "W czasie rozm贸w z nim - dużo wspominał o swej żonie pozostającej jeszcze w贸wczas w kraju. Bardzo za nią tęsknił i chciał, aby przyjechała do niego do Francji. Po jej powrocie do kraju w/w. spotkała się z żoną Dygata, z kt贸rą dobrze się znała i oświadczyła jej, że mąż jej wyczekuje we Francji. Nie wie w jaki spos贸b Dygatowa dowiedziała się, że sprawą przerzutu za granicę trudni się niejaki ob. Rybicki i w związku z tym poprosiła ją, aby poszła z nią do niego w celu om贸wienia ewentualnego przerzutu jej do Francji. Rybicki zgodził się na powyższe i oświadczył, że o terminie przerzutu ją zawiadomi. W między czasie jednak Dygatowa powołując się na swe francuskie pochodzenie starać się zaczęła oficjalnie o wyjazd i w przeciągu p贸ł roku załatwiono jej sprawę pozytywnie. Wobec tego Dygatowa z kraju wyjechała zupełnie oficjalnie i legalnie".
Helena Dygatowa mieszkała w Paryżu, Stefana Rybickiego zwolniono w czasie "odwilży" w 1956 roku, lecz samą Umińską obciążały już inne zarzuty.
Wiosną 1951 roku krakowska bezpieka przekazała do Biura Paszport贸w Zagranicznych Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie następującą informację:
"W odpowiedzi na telefonogram z dnia 7.4.51 r. (...) zawiadamiamy: Umińska-Goldi Eugenia c. Teodora i Stanisławy Czeczotka [właść. Czeczott]4 (...) jest bezpartyjna, politycznie ani społecznie na tut. terenie się nie udziela. (...) Na terenie Krakowa utrzymywała serdeczne stosunki z typowanym przez delegaturę rządu londyńskiego dyrektorem Polskiego Radia w Warszawie ob. Rudnickim Edmundem, kt贸ry po wyzwoleniu był członkiem nielegalnego SP5, kontakt ten utrzymywała do 1950 r.".
Po przeprowadzeniu na jej temat wywiadu w miejscu pracy, czyli w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej, 4 maja 1951 odnotowano, że Janusz Miketta6: "charakteryzuje ją jako polityczne zero. Umińska uczęszcza na szkolenia ideologiczne na Uczelni, jednak jak dotąd niczego się nie może nauczyć, nie rozumie najprostszych zasad i sformułowań marksizmu. Kiedyś prosiła tow. Mikettę o podanie jej wykazu tych formułek i ekonomicznych zwrot贸w marksistowskich, kt贸re ona chciałaby się nauczyć na pamięć".


Przyjaci贸łka obszarnik贸w
Z początkiem maja 1951 Eugenia Umińska stała się obiektem "czynnego opracowania" służb z następujących powod贸w:
"Dnia 2.IV.51 Umińska po powrocie z Niemieckiej Republiki Demokrat. negatywnie wyrażała się o przyjaźni Polsko-Niemieckiej oraz korespondencyjnie przesłała pieniądze od obszarniczki Zamojskiej z Niemiec Zachodnich do jej krewnych w Szczecinie - Halpertowej Zofii i Sobeckiej Barbary7. Dnia 16.4 br wrogo wypowiada się o obecnej rzeczywistości, ujawnia szereg swych kontakt贸w z obszarnikami i arystokracją na terenie Krakowa oraz umawia się z Halpertową Zofią ze Szczecina, że wkr贸tce wyjeżdża do Niemiec Zachodnich, gdzie zachowując wszelkie środki ostrożności chce się osobiście spotkać z Zamojską. (...) Od inf. ps. "Zawilski" otrzymaliśmy dane, że wyż. wym. oraz innym swoim znajomym przywozi z zagranicy niekt贸re środki chemiczne i lekarstwa, kt贸rych w kraju nie można dostać. Kontakt poufny "M" [tj. Janusz Miketta] doni贸sł z kolei, że najbliższymi kontaktami Umińskiej na terenia Krakowa jest prof. PWSM Wiechowicz, kt贸rego żona z domu Halpertowa [w rzeczywistości: Sękowska] jest krewną Zamojskich oraz prof. PWSM Hoffman Jan. Hoffman jest przez MBP Depart. I podejrzany o działalność na rzecz obcego wywiadu".
W pierwszym rzędzie zamierzano ustalić, z kim Eugenia Umińska utrzymuje kontakty, co nie należało do zadań prostych. Wykryciu "siatki powiązań" służyć miała kontrola korespondencji oraz parodniowa obserwacja. Zgodnie z przyjętą procedurą artystka - jako figurantka sprawy - otrzymała kryptonim, bynajmniej jednak nie sceniczny, pod kt贸rym odtąd występowała w dokumentach: "Kura".
Oddelegowani do tego zadania pracownicy Wojew贸dzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego dzień 7 czerwca 1951 spędzili na Plantach, skąd widać wejście do bramy przy ul. Basztowej 15, gdzie na IV piętrze mieszkała "Kura" z c贸rką i mężem. Tego dnia przyjechała do domu z mężem dorożką o 7.50 rano, po czym nie opuściła mieszkania co najmniej do 19.30, kiedy obserwację planowo zakończono.
Obserwacje w dniach 8, 9 i 11 czerwca 1951 pozwoliły na sporządzenie "schematu łączności", z kt贸rego wynikało, że artystka bywa w sklepach i na poczcie. Szczeg贸łami zaimponować m贸gł komunikat sporządzony 9 czerwca:
"Zauważono jak 扭Kura钮 wyszła z miejsca zamieszkania o godz. 10-tej wraz z c贸reczką a w ręku miała dwa pakunki, długości 10-ciu cm 脳 15 cm opakowane papierem koloru niebieskiego, przepasane czarną listwą wzdłuż, udając się z nimi na rynek Kleparski na Pocztę, tu udała się do okienka paczek wartościowych gdzie nadała jedną paczkę, natomiast drugą nosiła z sobą, tu 扭Kura钮 bawiła przez okres 10-ciu min., poczym wyszła w raz z c贸rką, udając się na ul. Długą gdzie oglądały wystawy"
22 czerwca 1951 Umińska wybrała się na koncert do "Florianki". Kr贸tko przedtem w duecie z Jerzym Lefeldem występowała w Niemczech wschodnich i agent "M" następnego dnia relacjonował "opowiadała najpierw oczywiście o sprawach muzycznych na inne sprawy brakło czasu." Przy tej okazji "M" udzielił jednak cennych dla Urzędu informacji o arystokratycznym kręgu znajomych skrzypaczki i oficer prowadzący sprawę postanowił zgłębić 贸w wątek.
W środowisku tym działa agent "Zawilski", administrator d贸br Lubomirskich. Umińska właśnie przywiozła mu z zagranicy pilniki i farbki do konserwacji jego zbior贸w, więc miał z nią dobry kontakt i wkr贸tce poinformował, że artystka wysłała do Anglii z Tryzonii, czyli z Niemiec zachodnich, list, kt贸ry przed wyjazdem wręczyła jej Krystyna Lubomirska. Treść korespondencji wysłanej z kraju poza kontrolą Wydziału "W" z reguły budziła jak najżywsze zainteresowanie bezpieki - nie inaczej było i tym razem. Natomiast "Zawilski" bardzo potrzebował pomocy urzędu, gdyż zalegał z zapłatą tzw. domiaru w wysokości 11000 zł, a Ministerstwo nie dość, że nie wyraziło zgody na rozłożenie tego nadzwyczajnego podatku na raty, to jeszcze zajęło mu sześć zegar贸w z jego zbior贸w. "Moment ten należy wykorzystać dla szybszego rozszyfrowania listu" - postanowił oficer i już w połowie sierpnia osiągnął cel, poznając treść inkryminowanej przesyłki. Kilkunastoletni Jan, syn Krystyny Lubomirskiej chorował na gruźlicę, a ponieważ nie pomagały mu pobyty w Zakopanem, rodzina chciała wysłać go do Szwajcarii. Przygotowania do wyjazdu były w toku, lecz Szwajcaria nie chciała wpuszczać przybysz贸w z Polski. Lubomirska zwr贸ciła się więc z prośbą do krewnego w Londynie8, by użył swych wpływ贸w na dworze angielskim i wystarał się u szwajcarskich władz o pozwolenie na wjazd i kurację chłopca.
Obciążenia aż tak liczne i poważne sprawiły, że 6 lipca 1951 założono sprawę agenturalnego rozpracowania pod kryptonimem "Uwertura". Przedmiotem jej były dwie osoby: "1). Umińska Eugenia - słynna polska skrzypaczka oraz 2). Romaniszyn Bronisław - prof. Wyższej Szkoły Muzycznej", jak to sformułował ppor. Kubiak w jednym z licznych raport贸w sporządzonych w tej sprawie. Napisał: "słynna skrzypaczka" i "profesor", zamiast zwyczajowego "ob.", "ob." - tradycyjnej krakowskiej tytułomanii nie potrafili oprzeć się nawet funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa.
Wydawałoby się, że zainteresowanie osobą dziekana Wydziału Wokalnego, czyli Bronisławem Romaniszynem sprowokowało łączące go z Umińską "Doniesienie obywatelskie", kt贸re przyjęto wiosną w Warszawie.
"W dniu 24 kwietnia 1951 ob. Majchrzycki wręczył mi list odpieczętowany na adres Eugenia Umińska Warszawa" - powiadamiał "S.L." - "W/g jego oświadczenia list ten otrzymał od jednego z szatniarzy Zakład贸w Gastronomicznych 扭Polonia钮 jako zgubiony przez jakiegoś konsumenta. Po list ten konsument zgłaszał się do szatniarza. Nadmieniam, że ob. Eugenia Umińska jest mi znana jako słynny muzyk. Do niniejszego załączam list wraz z kopertą".
Zamknięcie granic i obsesja szpieg贸w sprawiły, że w dobie zimnej wojny każdy, pozornie nawet niewinny kontakt z zagranicą m贸gł obudzić podejrzenie Ministerstwa Bezpieczeństwa. Muzykom, z racji wykonywanego zawodu, zdarzały się podr贸że zagraniczne nawet w tych czasach, gdy dla reszty obywateli opuszczenie granic PRL było prawie niewyobrażalne. Nic dziwnego zatem, że proszono ich o przekazywanie wiadomości, a niekiedy nawet o przewożenie korespondencji lub osobistych drobiazg贸w, co w pojęciu władz graniczyło z przestępstwem. A oto treść owego listu Bronisława Romaniszyna, pełnego nazwisk mogących budzić najwyższą podejrzliwość pracownik贸w bezpieki, cytuję na podstawie odpisu zrobionego w U.B.P., z zachowaniem oryginalnej pisowni "urzędowej":
"Kochana Chrzestna Matko.
O to adresy o kt贸rych m贸wiłem.
Jeden to Maria Nocoń - moja uczennica z Katowic - bardzo miła osoba. Ucieszy się wiadomościami od nas. Erterath bei Dusseldorf Gerberstrasse 18. Drugi adres to: Rudolf Erb, Schleissheim Mittenheim 60 bei Munchen. On był dyrygentem Orkiestry Filharmonii w Krakowie, podczas okupacji, niesłychanie miłe i porządne chłopisko. Nauczył się nawet m贸wić po polsku, ożenił się z polką. Jej siostra pracuje w Radiu Krakowskim i ma się dobrze. On może dać lub Nocoń adres trzeci: Edward Hirsch Stuttgard. Były dyrektor policji w Krakowie. Wyjątkowy zupełnie człowiek, proszę go najserdeczniej od siebie pozdrowić i powiedzieć, że mam nadzieję, że się z nim w g贸rach jeszcze spotkam.
Miłej i zdrowej podr贸ży życzę
oddany Romaniszyn B.".
List, kt贸rym w Warszawie zainteresowała się sekcja zajmująca się wywiadem niemieckim, pracownikom krakowskiej bezpieki przekazano jednak dopiero po trzech latach. Konieczność robienia odpis贸w i prowadzenia rozległej korespondencji sprawiała, że sporo informacji na jakiś przynajmniej czas tonęło w zalewie donos贸w, a kiedy wypływały na powierzchnię, to nierzadko siła ich rażenia wyraźnie słabła.

Uwertura, rok 1953
Nie spos贸b ocenić, na ile kompletne były teczki znajdujące się dziś w IPN, a "Uwertura" nie zachęca do przesadnego śledztwa w poszukiwaniu zaginionych być może dokument贸w. Na kolejny etap sprawy natrafiamy dopiero wiosną roku 1953, kiedy na Umińskiej ciążyło już wyraźne podejrzenie o szpiegostwo. W rezultacie, 8 kwietnia 1953, powstał wielostronicowy "Plan operacyjnych przedsięwzięć do sprawy wstępnego agenturalnego rozpracowania kryptonim 扭Uwertura钮", przewidujący werbunek kontakt贸w z otoczenia Umińskiej, ustalenie jej dalszych znajomych i pozyskanie charakterystyki os贸b, z kt贸rymi koresponduje. Wśr贸d cel贸w znalazł się i taki:
"6. Wszcząć rozpracowanie przez W.U.B.P. w Szczecinie kontakt贸w Umińskiej Halpertowej Zofii i Sobeckiej Barbary, kt贸re zamieszkują na Wybrzeżu. Wymienione otrzymały przez Umińską pieniądze od Zamojskiej z Niemiec Zachodnich, dlatego też zachodzi podejrzenie, że pieniądze te dostarczone zostały przez Umińską do kraju za informacje szpiegowskie, kt贸re Umińska mogła przekazać Zamojskiej."
Podczas kolejnego przepisywania doniesień i raport贸w zaginęła informacja o bardzo bliskim pokrewieństwie pań, a może w paranoidalnej wizji świata pełnego szpieg贸w i tak nie pomieściłoby się wyobrażenie o tym, że, powiedzmy, jakaś ciotka ma ochotę finansowo wesprzeć swoje siostrzenice. W rezultacie narodziło się podejrzenie: wyjeżdzając na koncerty za granicę, Umińska zapewne przekazuje Zamoyskiej informacje zdobyte przez Halpertową, a wracając do kraju - przesyła Halpertowej wynagrodzenie za szpiegowską pracę.
Absurd 贸w oczywiscie nie m贸gł znaleźć potwierdzenia w rzeczywistości, toteż starszy referent Mieczysław Trzmieliński, dyrygujący "Uwerturą" w Sekcji V Wydziału V W.U.B.P. 11 grudnia 1953 złożył wniosek o zawieszenie sprawy, bo: "wymieniona obecnie nie wyjeżdża za granicę i nie posiadamy materiał贸w kt贸reby nam m贸wiły o wrogiej robocie figurantki sprawy". Brak dowod贸w nie oznaczał jednak braku winy, toteż zwierzchnik na wniosku zanotował: "należałoby aktywnie się zająć osobą Umińskiej. Materiały "B" [inwigilowana korespondencja - DG] wskazują, że jest zdecydowanym wrogiem".
Dokumenty zachowane w aktach "Uwertury" nie wyczerpywały zatem wiadomości Urzędu na temat pogląd贸w znakomitej skrzypaczki, trudno bowiem podejrzewać, by cytowany funkcjonariusz miał zdolności prorocze i przewidział, że dwa tygodnie po jego notatce informator, albo informatorka "Magda" obciąży Umińską takim oto doniesieniem:
"Będąc na leczeniu w Krynicy, ostatni okres zatrzymałem się w pensjonacie p.n. 扭Pogoń钮 należący do S.S. zakonnych pod wezwaniem "Slużebniczek", celowo ażeby mieć możliwość nawiązania kontaktu z przebywającymi tam kuracjuszami, o pewnym obliczu politycznym. Między innymi poznałem tam światowej sławy skrzypaczkę Eugenię Umińską. Z szeregu rozm贸w z nią przeprowadzonych konkretyzuję zasadnicze jej wypowiedzi, kt贸re dokładnie przedstawią jej oblicze polityczne: 扭Nie czytuje prasy polskiej, gdyż nie znosi zakłamania i fałszu钮. Program贸w Polskiego Radia nie słucha wog贸le, po za ciekawszymi koncertami, gdyż program jest beznadziejny, a radio tylko dlatego trzyma ażeby słuchać zagranicę i z tym zresztą się nie krępuje - gdyż na og贸ł wiele ludzi to samo robi. 扭Sławny pianista radziecki Rachmaninow został przez Zw. Radziecki uznany dopiero po śmierci i jego utwory wykonywano w ZSRR po jego śmierci, ze względu na to, że nie uznawał on władzy obecnego Rządu Radzieckiego钮. W 1938 r. Umińska dawała koncert wraz z Janem Kiepurą w Berlinie w tamtejszym Z.O.O - pod protektoratem Goebelsa. Znany artysta-rzeźbiarz Dunikowski, odznaczony przez Rząd Polski Ludowej Orderem 扭Sztandaru Pracy钮 po otrzymaniu go powiesił w pewnym... nieprzyzwoitym miejscu. W czasie wizyty u Dunikowkiego artyst贸w Bułgarskich, czy też innej narodowości, tenże bez ogr贸dek wygarnął wszystko co myśli o dzisiejszym Rządzie Polski Ludowej i sytuacji w kraju. Uważa ob. Umińska, że wielu artyst贸w to samo by zrobiło, ale Dunikowskiego stać na to gdyż jest starcem. 扭Rząd czy też społeczeństwo amerykańskie zapraszało w roku 1947, względnie 1948, na danie kilkunastu koncert贸w w U.S.A. przez Umińską, jednak paszportu Min. Spr. Zagraniczych jej nie chciało wydać i nie zezwoliło na wyjazd. Przyznała, że była na koncertach w Niemczech Zachodnich i Finlandii钮. Bardzo miło wypowiadała się o Paderewskim, jego poglądach i krytykowała niewdzięczność społeczeństwa Polskiego wobec Paderewskiego za jego premierostwo w latach po I-szej wojnie światowej. Stwierdza sw贸j wielki wkład w pracy podziemnej w A.K. w czasie okupacji i liczne kontakty z ludźmi życia podziemnego..."
Na treść donosu złożyły się rzeczywiste wypowiedzi "figurantki" (nigdy nie kryła się z niechęcią do komunistycznej władzy), strzępy opinii zasłyszanych na jej temat, a może nawet i pom贸wień - jak wzmianka o koncercie pod protektoratem Josepha Goebbelsa. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek zajmował się weryfikacją tych akurat informacji. Ale co i jak wnioskowano z doniesień sprzecznych, jak chociażby te dwa, na temat sytuacji panującej w domu artystki?
"Umińska jest bardzo sprytna i ostrożna - powiadamiał "Zawilski". - Mąż Umińskiej jest wielkim zidiociałym chamem, kradnie jej pieniądze z domu i przepija...
[Umińska] uchodzi za bardzo dobrego człowieka - zapewniał t.w. "Bogdan". - Nie przywiązuje wagi do pieniędzy. Lubi wspierać materialnie swych uczni. M贸wił Kubas, kt贸ry jej naprawia skrzypce, smyczki itd., że jej nie warto nic porządnego sprzedać, ani zrobić, bo ona zaraz to pożyczy względnie podaruje swym uczniom. Gdyby mąż nie zarabiał na dom, to wyglądałaby materialnie bardzo mizernie, bo wszystko by rozdała".

(ciąg dalszy w następnych numerach)

1 IPN Kr 010/9489, t. 1 i 2. Wszystkie cytaty dokument贸w w tekście podane są z zachowaniem pisowni oryginału.
2 Rybicki wystawiał fałszywe dokumenty repatriacyjne do Francji rodzinom oficer贸w przebywających na Zachodzie. Miał przekupionych urzędnik贸w celnych, straż graniczną i ponoć niekt贸rych funkcjonariuszy UB. Trasa wyjazdu wiodła przez Krak贸w, skąd autokarami jechano do Czechosłowacji, stamtąd zaś specjalnym pociągiem. Jeden czy może dwa takie transporty zdołały odjechać. Trzeci został zatrzymany przez ekipę Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Warszawy, gdyż otrzymano informację, że mają nim być wywiezione dzieła sztuki Potockich zdeponowane w klasztorze na Bielanach i ten właśnie epizod stał się wkr贸tce inspiracją filmu Czarci żleb, nakręconego w roku 1949, a w 1950 uhonorowanego kilkoma nagrodami. (Zob. Cz. Leopold, K. Lechicki Więźniowie polityczni w Polsce 1945-1956, Editions Spotkania, 1983).
3 Chodziło o pianistę Zygmunta Dygata, z kt贸rym Umińska wielokrotnie występowała w latach międzywojennych. Od roku 1920 mieszkał w Paryżu.
4 Dziękuję p. Marcie Taranczewskiej, c贸rce Eugenii Umińskiej, za sprostowanie nazwisk i wyjaśnienia dotyczące rodzinnych powiązań os贸b wymienionych w dokumentach.
5 Chodzi prawdopodobnie o Stronnictwo Pracy.
6 Muzykolog (1890-1954), po 1945 pełnił m.in. funkcję naczelnika wydziału szkolnictwa muzycznego w Ministerstwie Kultury i Sztuki i nauczał w PWSM w Krakowie.
7 Zofia Halpertowa i Barbara Sobecka - c贸rki Heleny z Zamoyskich i Zygmunta Dygat贸w.
8 Eugeniusz Lubomirski, był adiutantem gen. Andersa, a potem kandydatem na Prezydenta Polski na Uchodźstwie.
DANUTA GWIZDALANKA

ROK LVI • NR 9 • 29 KWIETNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 9 • 29 KWIETNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa