Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
P硑ty  Wrocławski koncern NFM

NFM - zapamiętajmy te trzy litery. To skr贸t Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Datę otwarcia w 2013 roku "jednej z najbardziej prestiżowych sal koncertowych świata" (tak jest reklamowana) rozgłoszono w całej Europie. Budowa dobiega dopiero końca, ale od wiosny 2011 roku pod szyldem NFM działają wrocławskie orkiestry i toczą się najważniejsze wrocławskie festiwale: Musica Electronica Nova, Leo Festival, Forum Musicum, czyli festiwal muzyki dawnej, "Wratislavia Cantans" i Jazztopad.

Jesienią minionego roku ukazały się pierwsze płyty NFM. Jedna wyszła naprzeciw inicjatywie Paula McCreesha (dyrektora artystycznego "Wratislavii" w latach 2006-2011), kt贸ry po latach wsp贸łpracy rozstał się z Archiv Produktion i założył własną firmę fonograficzną Winged Lion. Nagraniową działalność rozpoczął wesp贸ł z brytyjskim producentem Nicholasem Parkerem i właśnie z NFM.
Logo "McCreeshWrocław" sygnuje planowaną płytową serię oratori贸w: po albumie z Requiem Berlioza na jesień 2012 zapowiedziano już Eliasza Mendelssohna, wykonanego przed rokiem pod batutą McCreesha w Londynie (na Promsach BBC), w Lipsku (w Gewandhausie) i na "Wratislavii".
Sądząc po artystyczno-technicznym efekcie gigantycznej Wielkiej Mszy dla zmarłych, Skrzydlaty Lew McCreesha rzeczywiście ma szansę wysoko wzlecieć, czego dyrygentowi życzyli angielscy krytycy podczas prezentacji nowej firmy i świeżej płyty w Londynie (ich opinie i om贸wienia udostępniło biuro "Wratislavii Cantans").
McCreesh słynie z upodobania do rekonstrukcji wielkich historycznych ceremonii religijnych, a dzieło Berlioza, zam贸wione dla uczczenia ofiar Rewolucji i wojennych bitew, zabrzmiało po raz pierwszy 6 grudnia 1837 roku w kościele Inwalid贸w w Paryżu, z udziałem 210 śpiewak贸w i 190 instrumentalist贸w. Kanoniczna interpretacja Colina Davisa z London Symphony Orchestra (1969) rozgrywała się w Katedrze Westminsterskiej.
Niezbędną dla tej muzyki przestrzeń McCreesh znalazł w gotyckim kościele św. Marii Magdaleny we Wrocławiu. Zgromadził siły niewiele skromniejsze od tamtych, sprzed dziesiątk贸w lat, ponadto - historyczne instrumenty! "To ogromne przedsięwzięcie - m贸wił p贸źniej - nie miało prawa się udać. A jednak zdarzył się cud".
W wywiadzie zamieszczonym w książeczce płytowej McCreesh opisuje skład połączonych polskich i brytyjskich orkiestr. Grały w nich naturalne trąbki, francuskie kornety wentylowe z epoki, puzony o ustnikach z wąskim wlotem, mniejsze tuby, ofiklejdy i tuzin historycznych rog贸w (wysokich i niskich) - razem w czterech zespołach blachy zasiadło 38 muzyk贸w, nie m贸wiąc o dalszych dwudziestu przy dętych drewnianych. Czternastu perkusist贸w otrzymało gongi, talerze i niebywale tu ważne kotły, też dziewiętnastowieczne, wraz ze specjalnie zam贸wionymi pałkami z taką samą okładziną z gąbki, jaką zalecał Berlioz. Brakujące do setki smyczki dobrano, po specjalnych przesłuchaniach, spośr贸d wrocławskich student贸w; ponieważ nie wszyscy potrafili grać na strunach jelitowych, zostali przeszkoleni w zakresie smyczkowania, artykulacji i wibrata. Śpiewało ponad dwustu ch贸rzyst贸w: 75 sopran贸w, 60 tenor贸w i 62 bas贸w - bez mezzosopran贸w, kt贸rych Berlioz nie przewidział. McCreesh wym贸gł francuską, nie włoską wymowę łaciny, co tekst czyniło bardziej czytelnym, a kolorystykę wokalną bliższą oryginalnej wersji utworu.
Ten skład i proces przygotowań daje obraz skali przedsięwzięcia, mobilizacji całego Wrocławia i samego McCreesha. On też - na podstawie materiał贸w źr贸dłowych - opracował partyturę. 12 września 2010 roku poprowadził Requiem Berlioza na koncercie w ramach festiwalu, a trzy następne dni poświęcono na nagranie.
Przepastne wnętrze kościoła św. Marii Magdaleny dostarczało wrocławianom przez całe lata wielu najwyższej rangi artystycznych przeżyć, wiadomo jednak, że wykonywanie tam muzyki i słuchanie jej, ze względu na duży pogłos, nie jest komfortowe, nie m贸wiąc już o trudnościach technicznych w przypadku rejestracji. Paul McCreesh sprowadził londyńską ekipę z Classical Sound i udało się osiągnąć efekt zdumiewający. Mimo czterech setek wykonawc贸w, głęboki, nasycony dźwięk nie zlewa się, słychać jego frapującą złożoność (głosy ch贸ru, grupy instrument贸w), w długich tremolach kotł贸w w Dies irae dochodzi uszu każde drgnienie pałek (tę większą rozdzielczość zapewnia specyfika historycznych kotł贸w!), a rozpiętość dynamiczna godna jest podziwu, podobnie jak przestrzenna miękkość brzmienia. Frazy ch贸ru McCreesh czasem prowadzi portato, jak u Bacha, co wzmaga wyrazistość melodycznego rysunku i sprawia wrażenie, jakby śpiewający pluton kroczył w kondukcie.
Akustyczne fale nakładają się może nieco w pompatycznej Lacrimosie, lecz ma ona wyjątkowo zagęszczoną fakturę, groźnie ciętą przez lśniącą dźwiękiem blachę (to ta młodzież z wyjątkowej szkoły muzycznej Chetham z Manchesteru!). W takiej interpretacji monumentalizm Berlioza wydaje się uzasadniony i daleki od banału. A we wspomnianym wywiadzie McCreesh wskazuje na najciekawsze i najpiękniejsze fragmenty arcydzieła francuskiego romantyzmu.
Dwupłytowy album wydano tak pięknie, że w staraniach umknął numer katalogowy firmy, a nawet... indeks z menu(!); można polegać tylko na domyśle i cyfrach licznika. Za to otwiera się z dwu stron, w języku polskim lub angielskim, okładki mienią się lila perłą, w wyści贸łce i na krążkach dominuje wytworna czerwień.
W tym samym - obok szarości - odcieniu utrzymano kolejną płytę z sygnowanej przez NFM serii "Lutosławski. Opera omnia". Z inicjatywy dyrektora NFM Andrzeja Kosendiaka, skutecznego animatora życia muzycznego we Wrocławiu i koordynatora budowy NFM z ramienia prezydenta miasta, Filharmonia Wrocławska imienia Witolda Lutosławskiego przygotowuje komplet dzieł wszystkich swego patrona. Wydane w minionych latach płyty obejmowały muzykę kameralną oraz Symfonie (II i IV).
Płyta z serii "Opera omnia" oznaczona numerem 03 zawiera Preludia i fugę na 13 instrument贸w smyczkowych i Koncert podw贸jny na ob贸j, harfę i orkiestrę kameralną. Obu utwor贸w można oczywiście słuchać z Przewodnikiem po arcydziełach Barbary i Tadeusza Zielińskich w ręku. Dokładnie zostały tam opisane: w Preludiach - ich forma otwarta, aleatoryczny kontrapunkt, strukturalny kunszt w sześciotematycznej fudze, w Koncercie - reguła silnych kontrast贸w i oryginalnie piękna wizja duetu instrument贸w solowych. A c贸ż dostrzega przy głośniku, by tak rzec, gołe ucho?
Każde z siedmiu Preludi贸w r贸żni się ruchliwością dźwięk贸w, ich gęstością, głośnością, kolorem, sposobem wydobycia, ciężarem; są pojękiwania i szarpnięcia - muzycy Orkiestry Leopoldinum, zgodnie z piętrowym zapisem ad libitum, wykazują tu wiele własnej inwencji. Preludia przechodzą jedno w drugie, połączone jakże lubianymi przez Lutosławskiego zapętleniami jak w ogniwach łańcucha: coś jeszcze trwa, a już coś się zaczyna. Dyrygent Ernst Kovacic zaznacza 贸w zwykle inny artykulacyjnie i dynamicznie początek kolejnego Preludium, co potwierdza wskaźnik licznika. Słyszy się też w każdym dwie fazy, silniej powiązaną i słabiej, jakby zgodnie ze stosowaną regułą kompozycyjną Lutosławskiego, tylko w odwrotnym porządku: najpierw jest małe direct, potem małe h茅sitant, lecz w perspektywie całego utworu układ wraca na swoje miejsce - po h茅sitant (preludia) następuje direct (fuga).
W momencie wkroczenia fugi odnosi się wrażenie większej sp贸jności muzycznej materii, a nawet powracania czegoś w rodzaju gł贸wnego, sekstowego motywu, kt贸ry bywa odwracany, przynaglany, zmiękczany, pomnażany. Jednak po lekturach nie tylko książki Zielińskich, także zamieszczonego w buklecie komentarza Rafała Augustyna Lutosławski dla dorosłych (bardzo interesującego i osobistego, jak wszystko, co spływa spod pi贸ra tego autora), 贸w motyw okazuje się jedynie znakiem rozpoznawczym introdukcji, kt贸rej wariantami kompozytor przedziela rozmaite postaci temat贸w fugi.
Płyta wszakże służy do słuchania i amatorom brzmienia orkiestry smyczkowej utrwalona tu rejestracja Preludi贸w i fugi (najdłuższego - 36 minut - ze wszystkich utwor贸w Lutosławskiego) przynieść może sporo radości, z zaskakującą r贸żnobarwnością, zdyscyplinowaną fantazją w przebiegu, ze spotykanym, a charakterystycznym dla Lutosławskiego klasterowym roziskrzeniem.
W Koncercie wyodrębniają się plastycznie trzy warstwy muzyki: smyczki, ob贸j z harfą i wielobarwna, lecz selekcjonowana perkusja: bębny, w tym kotły, bongosy i tom-tomy, ksylofon, marimbafon, wibrafon i dzwonki, gongi, talerze, bloki chińskie i japońskie. Misternie to wszystko jest tkane. Wabią uszy plamy smyczkowego zgiełku, łaskocze igiełkami harfowy deszcz, śpiewa ob贸j, a po chwili wszystko zmienia się we własne przeciwieństwo: smyczki podejmują śpiew, harfa wznieca fale, ob贸j chichocze jak szalony, a stuki, huki, brzęki i szmery perkusji wciąż robią niespodzianki. Kompozytorskie określenia części: Rapsodico i Dolente słabo zgadzają mi się z muzyką. Tylko w Marciale e grotesco dochodzi rzeczywiście do głosu bardzo zresztą "Lutosławska" w charakterze groteska.
To udana kontynuacja serii "Opera omnia". A ileż jeszcze dzieł Lutosławskiego przed Wrocławiem, Kosendiakiem i NFM!

BERLIOZ
Grande Messe des Morts
Robert Murray tenor, Gabrieli Consort & Players, Chetham's School of Music Symphonic Brass Ensemble, Orkiestra i Ch贸r Filharmonii Wrocławskiej, dyr. Paul McCreesh
Winged Lion/NFM (2011)

LUTOSŁAWSKI
Preludia i fuga, Koncert podw贸jny
NFM Wrocławska Orkiestra Kameralna Leopoldinum, dyr. Ernst Kovacic; Lucy Wakeford harfa, Nicholas Daniel ob贸j i dyrygent, NFM Orkiestra Filharmonii Wrocławskiej
CD Accord ACD 166-2 (2011)
MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LVI • NR 9 • 29 KWIETNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 9 • 29 KWIETNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa