Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Historia  Element podejrzany nr 1

Przetworzenie

  Archiwum rodziny artystki  
  Archiwum rodziny artystki  
Uwertura, da capo
Wiosną 1954 roku "Uwertura" zaczęła się da capo. Otrzymawszy z Warszawy feralny list zapodziany przed trzema laty przez Romaniszyna, Trzmieliński doszedł do następującego wniosku:
"Analizując treść w/w. listu stwierdziłem, że za pośrednictwem adres贸w otrzymanych od Romaniszyna w w/w piśmie Umińska miała niewątpliwie przekazać materiał szpiegowski w Niemczech zachodnich i przywieźć instrukcje szpiegowskie".
Tym razem jego rozumowanie spotkało się z uznaniem zwierzchnika, kt贸ry zanotował na raporcie: "ciekawe domysły". Powstał zatem nowy "Plan operacyjnych przedsięwzięć do sprawy «Uwertura»", datowany 3 maja, z następującym harmonogramem działań, jako żywo przypominającym plany wykonywania zadań, w owych czasach powszechne:
rozpracować Romaniszyna - do 15 VI 1954
rozpracować kontakty Umińskiej, Hoffmana, Lefelda, Szamotulskiej i Wiechowicza - do 20 VI 1954
zwerbować pomoc domową Umińskiej i kontrolować pocztę - do 25 VI 1954
zwerbować "dw贸ch cennych agent贸w" - w terminie do 22 lipca (na usta ciśnie sie pytanie czy aby w "Czynie Lipcowym"?)
zam贸wić obserwację Romaniszyna i Umińskiej w terminie 1-6 VI 1954.
Pojawiła się informatorka nazwana - zgodnie już z tradycją tej sprawy - "Kurą", a ściślej "Kurą I" (gdyż wkr贸tce w mieszkaniu Romaniszyna zwerbowano "Kurę II"). Spotykała się z Trzmielińskim, kt贸ry odbierał od niej informacje, oczywiście "ściśle tajne", każdy raport kończąc formułą:
"Nowe zadanie:
Obserwować w dalszym ciągu kto przychodzi do mieszkania Umińskiej Eugenii i na jakie tematy prowadzone są rozmowy.
Raport ze spotkania:
Spotkanie odbyto w/g. planu w L.[okalu] K.[ontaktowym]. Na spotkanie agent przyszedł punktualnie z doniesieniem. Po om贸wieniu następnego zadania spotkanie zakończono".
A oto typowe doniesienie spisane po wysłuchaniu "Kury I", z zachowaniem oryginalnej stylistyki i pisowni:
"W dniu 9.VI.1954 roku o godzinie 20 minut 41 przyszedł do mieszkania Umińskiej Eugenii nieznany mnie mężczyzna z kobietą. Z p贸źniejszej rozmowy wywnioskowałam, że mężczyźnie na imię było Jerzy, a kobiecie - Tala.
Po przywitaniu się z Umińską - ta wyraziła się do Tali, że zrobili naradę i stanowczo nic nie robić, poczym dodała żeby oni przyszli i sami to załatwili tak, jak powinno to być załatwione, gdyż tego samego zdania jest także szwagier. Następnie dodała, że odwiedzi Tali (sic) jutro i porozmawia z nią, na co Tali wyraziła chęć. W toku dalszej rozmowy Umińska oświadczyła Tali, że to jest rada szwagra, stanowczo nic, bo to może (dalej nie dopowiedziała), na co Tali odpowiedziała: «no tak słusznie pomyślimy nad tym. Następnie Umińska powiedziała, że jutro przyjdzie do Tali, na co Tala wyraziła szczere chęci."
Gł贸wnym walorem "Kury I" musiała być pilność, sporo bowiem doniesień zawiera informacje r贸wnie jasne i cenne jak ta, przekazana na drugim już spotkaniu tego samego dnia: agentka opowiadała o rozmowie z "nieznanym mi osobnikiem [w jakiejś] pilnej sprawie, gdyż chodzi o to czy on kogoś takiego ma w og贸le".
Każdą osobę odwiedzającą mieszkanie na Basztowej starano się zidentyfikować. 23 czerwca "Kura I" powiadomiła oficera, że o 12.35 przyszedł "jakiś starszy jegomość imieniem Wacek, kt贸ry przywitał się następującymi słowami: «dzień dobry Gieniu ja przyjechałem i mam dla ciebie paczkę, czy mogę ci ją dzisiaj podać?» Umińska odpowiedziała: «Bardzo cię proszę, a gdzie jest paczka? Wacek odpowiedział, że na Sławkowskiej."
Na dole raportu wkr贸tce znalazł się dopisek: "Wymieniony w doniesieniu Wacek jest profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i nazywa się Taranczewski Wacław, co zostało ustalone".
I jeszcze raport sporządzony na temat sytuacji w mieszkaniu figurantki 15 lipca:
"O godzinie 20.40 minut przyszedł do mieszkania Umińskiej niejaki ob. WIECHOWICZ Stanisław, kt贸ry zapytał męża Umińskiej Goldiego, dlaczego wczoraj Umińska nie była w Hotelu Francuskim, poczym dodał, że byli tam Chińczycy - Kitajcy. Goldi usprawiedliwiając swoją żonę oświadczył, że z powodu bardzo ważnej przyczyny Gienia nie mogła być w hotelu. Następnie Wiechowicz poprosił Goldiego, by ten zapytał żony swojej czy wie coś o Andrzeju. [w oryginale zdanie tak niegramatyczne, że niezrozumiałe - DG] W dalszej rozmowie Wiechowicz powiedział, że m贸wili, że jest w Szwajcarii. Goldi zapytał następnie Wiechowicza czy słyszał coś o tym, że miał jechać, na co ten odpowiedział, że nic nie wiedział. Następnie Golti zakomunikował, że właśnie o tym jego wyjeździe nikt nie wiedział, a wczoraj wyraźnie m贸wili o tym, że on i żona. W jakiej grupie on m贸gł wyjechać i w jaki spos贸b. Dalej Wiechowicz powiedział, że dzisiaj o trzeciej też m贸wili o tym, czym Goldi był bardzo jakgbyby zaaferowany".
Uzupełnienie: "Wymieniony w doniesieniu Andrzej jest słynnym muzykiem, posiada nazwisko Panufnik i uciekł z żoną do Szwajcarii."
"Kura I" miała pamięć do godzin i minut, ale nie zawsze chyba do twarzy. Kiedy bowiem 27 listopada 1954 r. o 14.22 Stanisław Wiechowicz zn贸w odwiedził Umińską, to "Kura I" nie rozpoznała go, informując potem, że przyszedł: "pan o nazwisku Mandaryn [tak przyjaciele nazywali Wiechowicza - DG], kt贸ry po wejściu zapytał się Umińskiej co słychać. Umińska odpowiedziała mu że źle się czuje ale dzisiaj już wstanie i wyjdzie przy czym zapraszała go na cherbatkę".
Częstość składanych raport贸w z upływem czasu wyraźnie malała. W grudniu od "Kury I" odebrano zaledwie dwadzieścia doniesień, w następnym roku bywały one sporadyczne, by w październiku 1955 roku urwać sie całkowicie.
Kulminacja inwigilacji wypadła na czerwiec 1954 roku. Przeprowadzono wtedy parę całodziennych obserwacji Umińskiej, wykorzystując w tym celu agent贸w rozstawianych wok贸ł jej domu od godzin porannych. I znowu, jak za pierwszym razem, zaczęło się leniwie, bo w pierwszym dniu "figurantka" w og贸le nie wyszła z domu. Podobnie zachowała sie następnego dnia, lecz posterunki raportowały, iż "do mieszkania «Kury» przychodzili studenci ze skrzypcami w młodym wieku". Dopiero 5 czerwca Umińska wyszła do miasta, co zostało drobiazgowo opisane.
"O godz. 17,15 min. «Kura» wyszła z miejsca zamieszkania w tow. mężczyzny, kt贸remu nadano ps. «Mąż». Po wyjściu udale się razem na ul. Sławkowską, przy Cukierni Literackiej przystanęli, «Kura» weszła do w/w. Cukierni, a mąż stał przy wejściu. «Kura» po wejściu do wewnątrz tej Cukierni, przeszła przez małą salę, rozglądając się po stolikach, poczym wyszła z powrotem i razem z «Mężem» udali się ul. Sławkowską, do Rynku Gł. pod Nr. 44, do oficyny, tu porozglądali się, poczym wyszli z powrotem do Rynku, udając się obok Sukiennic, a następnie do ul. Grodzkiej, gdzie zawr贸cili z powrotem przez Rynek na ul. Wiślną pod Nr. 8, tu przystanęli chwilę i rozmawiali, poczym weszli do fryzjera pod tym Numerem".
Z dalszych relacji dowiadujemy się, że obserwowana "bawiła u fryzjera około 1-ej godziny i 30-tu minut", potem spotkała sie i rozmawiała około pięć minut z kobietą, kt贸rej nadano pseudonim "Ryba" (chodziło o Halinę Ekier贸wnę), kupiła parę ciastek i wr贸ciła do domu. Relację uzupełnia rysopis i opis stroju "Męża" oraz "Ryby".
Trzy dni potem Umińska ponownie zjawiła sie w kawiarni "Literackiej", gdzie rozmawiała z "Anielką", a "Wackowi" wręczyła jakiś papier z maszynopisem, po czym już na Rynku spotkała "Ludkę": "Lat około 27, wzrost średni, tuszy średniej, cera blada, włosy brunet, kr贸tkie, nos prostolinijny, nasada nosa podana w d贸ł. Ubrana: Brązowy kostium, buty brązowe zamszowe, bez pięt na wysokim obcasie, torebka czarna, białe korale". Panie udały sie do Galanterii, skąd Umińska wyszła po upływie 20 minut "mając w ręce pakunek o rozmiarze 40 x 30 cm, zapakowany w szary papier, przewiązany sznurkiem papierowym i udała się Rynkiem, ul. Grodzką, oglądając komisy".1. W Powszechnym Domu Towarowym "oglądała skarpety damskie, lecz nic nie kupiła".
W tym czasie, gdy część agent贸w śledziła Umińską oglądającą skarpety, inni ustalali tożsamość os贸b, z kt贸rymi wcześniej rozmawiała, i tym sposobem "Wacek" i "Anielka" okazali się pracownikami Cukierni, "Ludka" zaś ("po wyjściu z Galanterii udała się na ul. Floriańską 13, II p. drzwi na lewo") - jej studentką.
Efektem obserwacji prowadzonych 9 czerwca stały się odkrycia kolejnych kontakt贸w Umińskiej. Po wyjściu z Liceum Muzycznego o godz. 19, artystka spotkała mężczyznę, kt贸rego agenci ochrzcili mianem "Luty". Rozmawiali około dziesięciu minut, po czym "Luty" "pożegnał «Kurę» przez pocałunek w rękę i udał się na ul. Staszica pod Nr. 4/6 gdzie został ustalony", to znaczy ustalono, że jest to Bronisław Romaniszyn. Następnie Umińska spotkała męża, a że wiecz贸r musiał być ładny, "zjedli sobie po lodzie" i spacerowali, nie mając pojęcia o tym, ile pracy przysparzają służbom bezpieczeństwa ich rozmowy z kolejnymi napotkanymi znajomymi. Jednego z nich śledzono dalej aż do p贸łnocy, do chwili, gdy wr贸cił nareszcie do domu na Rynku Kleparskim 4, ale - co za pech!  nie udało się ustalić kim był, gdyż bramę otworzył i zamknął kluczem, co uniemożliwiło ustalenie numeru jego mieszkania.


Uwertura, wątek poboczny
Dzięki relacjom agent贸w wiadomo, jak "Luty", czyli Bronisław Romaniszyn, spędził dzień 23 czerwca 1954 roku:
"Posterunki obserwacyjne rozstawiono pod miejscem zamieszkania «Lutego» o godz. 6.30 min. O godzinie 11-tej «Luty» wyszedł z miejsca zamieszkania", i tu następowała szczeg贸łowa relacja z jego pobytu w kawiarni "Literackiej". Spotkany tam znajomy wsiadł następnie do taks贸wki, kt贸rej numer zdołano zapisać (15-42), lecz c贸ż z tego, skoro "z braku środk贸w lokomocji puszczony [był] z pod obserwacji". Ustalono, że "Luty" kupił wtedy wino za 33 zł, po czym udał się na "ul. Boch. Stalingradu pod Nr. 3", skąd po godzinie wyszedł - "bez wina". Pod tym adresem mieściła się Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna, w kt贸rej Romaniszyn uczył śpiewu; los butelki wina uwiecznionej w "teczce" budzić może interesujące przypuszczenia.
Na temat "Lutego" zbierano opinie w kręgu znajomych.
"Przed wojną był emerytowanyn oficerem wojskowym, wielkim wielbicielem śpiewu solowego, rybakiem, turystą i dobrym kolegą do towarzystwa i wypitki" - informował "Maszt". - "Nikt natomiast nie pamięta, aby był kiedyś dobrym śpiewakiem. Ma on wprawdzie kilku uczni, kt贸rymi może się pochwalić jak: Lewińska, Schubert贸wna, ale nie wiadomo czyja w tym zasługa".
Odmienną opinię miał na temat Romaniszyna informator "Perła":
"Jeden z najlepszych nauczycieli śpiewu, kt贸ry «stawia głos» specjalnie dla aktor贸w lub studiujących muzykę. Nie lubi sił zaawansowanych, kt贸rych musi oduczyć maniery nabytej, ale woli materiał zupełnie surowy, kt贸ry zmodeluje na sw贸j spos贸b. Człowiek ogromnej wiedzy pedagogicznej. Sam był w młodości znanym śpiewakiem, uczniem słynnego śpiewaka Raszkiego [sic!]. Wcześnie jednak zrezygnował z kariery śpiewaka i poświęcił się pedagogice. Ma wspaniałe wyniki w swojej pracy".
Na podstawie "ustalonych" kontakt贸w Umińskiej, podobną obserwacją zamierzano objąć r贸wnież Stanisława Wiechowicza i Hannę Rudzką-Cybisową, lecz w teczce "Uwertury" nie zachowały się żadne raporty na ich temat. Umińska i Romaniszyn uznani zostali natomiast za szpieg贸w, a kawiarnia "Literacka" za miejsce co najmniej podejrzanych kontakt贸w.
"Najważniejszym zagadnieniem zasługującym na poważne kontrwywiadowcze zainteresowanie w obecnym okresie na odcinku Sztuki i Kultury jest sprawa wstępno-agencyjna kryptonim «Uwertura», kt贸rej figuranci Umińska i Romaniszyn w/g. posiadanych przez nas materiał贸w prowadzą szpiegowską działalność w kraju" - czytamy w raporcie datowanym 5 lipca 1954. - "Potwierdzają to m.in. materiały uzyskane z obserwacji prowadzonej przez Wydział 聜A' W.U.B.P. w/m, kt贸ra ustaliła, że kawiarnia literacka przy ulicy Sławkowskiej jest podejrzanym punktem spotkań Romaniszyna i Umińskiej z szeregiem ludzi, ze świata kulturalnego miasta Krakowa jak r贸wnież ludzi nie mających z kulturą nic wsp贸lnego. Między innymi ustalono dwa kontakty Umińskiej ob. ob. Konopkę Stanisława z Krakowa, kt贸ry po wyzwoleniu odsiadywał karę więzienia w Stalinogrodzie za faszyzację kraju przed rokiem 1939 (...). Ponadto ustalono, że profesor Romaniszym między innymi utrzymuje kontakty z księdzem Madejem (Misjonarze) i jakimś księdzem Łowiczem, kt贸rych zaprasza do siebie do mieszkania".

(dokończenie w następnym numerze)



1 Komisy - oficjalnie - były sklepami z przedmiotami używanymi, trafiała do nich jednak przede wszystkim odzież przysyłana w paczkach z Zachodu, w fasonach i z materiał贸w niedostępnych w handlu.

Wszystkie cytaty dokument贸w w tekście podane są z zachowaniem pisowni oryginału.
DANUTA GWIZDALANKA

ROK LVI • NR 10 • 13 MAJA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 10 • 13 MAJA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa