Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Dziewiąte 'Misteria Paschalia'

Krak贸w, 2-9 kwietnia 2012r

  Vivica Genaux, Fot. Grzegorz Ziemiański  
  Vivica Genaux, Fot. Grzegorz Ziemiański  
Na początek... słodkie umieranie
Wiadomo nie od dziś, że Fabio Biondi, stały gość festiwalu "Misteria Paschalia" i cyklu "Opera rara", ma zacięcie muzycznego archeologa. Niestraszny mu kurz bibliotek i żmudna rekonstrukcja zaginionych fragment贸w partytur. Niedawno odtworzył nawet ostatnią, zaginioną operę Vivaldiego, L'Oracolo in Messenia, na podstawie samego tylko libretta! Efekt, kt贸ry przedstawił w Krakowie, nie był przekonujący, ale występy Biondiego to konsekwentnie prowadzony kurs muzyki włoskiego baroku, gra Europa Galante nigdy zaś nie schodzi poniżej wysokiego poziomu. R贸żnie bywa za to z solistami, szczeg贸lnie głosami męskimi.
Na inaugurację tegorocznego festiwalu Biondi przywi贸zł dzieło, kt贸re odkurzył dwa lata temu z okazji trzechsetnej rocznicy urodzin Giovanniego Battisty Pergolesiego i przedstawił w Jesi, rodzinnym mieście kompozytora. To oratorium Feniks na stosie albo śmierć Świętego J贸zefa (La Fenice sul rogo ovvero La morte di San Giuseppe) do libretta Antonina Marii Paolucciego, wykonane po raz pierwszy w 1731 roku. Dzieło poświęcone jest rozważaniu słodkiej agonii świętego J贸zefa, kt贸ry - jak głosi legenda - umierał w gronie bliskich, śmiercią spokojną, spodziewaną, bez wielkich cierpień. W ostatnich chwilach J贸zefowi towarzyszą Najświętsza Maria, prowadzący jego duszę do nieba Święty Michał Archanioł oraz spersonifikowana Miłość Boska. Partię tej ostatniej wykonała Roberta Invernizzi, budząc żal, że to rola tak niewielka - wykazała się tego wieczoru największą ze wszystkich solist贸w subtelnością. Bardzo dobrze zaprezentowały się r贸wnież Pamela Lucciarini jako temperamentny Archanioł Michał oraz Marina de Liso jako Maria. Zawi贸dł natomiast wykonawca roli tytułowej, tenor Ferdinand von Bothmer. W jego głosie słychać było kłopoty techniczne, kt贸re nie pozwoliły mu stworzyć przekonującej interpretacji.
Ten utw贸r to ciekawostka dla miłośnik贸w szkoły neapolitańskiej: stanowi efekt dążenia do zeświecczenia i steatralizowania muzyki kościelnej. Arie i recytatywy mają charakter operowy. Konia z rzędem temu, kto usłyszy w tej muzyce echo transcendencji. Bohaterami targają iście ziemskie emocje: Archanioł Michał wyraża zazdrość pod adresem J贸zefa - jest nieśmiertelny i ominie go ekstaza umierania.
Utw贸r zasadza się na symbolice ognia i wody; żywioły zilustrowane są muzycznie w spos贸b czytelny, by nie rzec - łopatologiczny. Szkoła neapolitańska dążyła do bezpośredniości wyrazu, w przeciwieństwie do wyrafinowanej i skodyfikowanej szkoły weneckiej. W latach trzydziestych XVIII wieku uchodziła za postępową, antyelitarną.
Nie pierwszy to, rzecz jasna, Pergolesi na tym Festiwalu. Trzy lata temu usłyszeliśmy bezwstydnie ekspresyjne i zmysłowe wykonanie Stabat Mater i Salve Regina z udziałem Marii Grazii Schiavo i Jos茅 Marii Lo Monaco, rok temu Christophe Rousset przedstawił wysmakowaną interpretację dramatu religijnego Cuda łaski bożej w nawr贸ceniu i śmierci św. Wilhelma, księcia Akwitanii. Kiedy dołożymy do tego operę L'Olimpiada i powszechnie znaną La serva padrona, mamy już niezły przekr贸j tw贸rczości tego kompozytora. (bk)

Operowa Juditha
W Wielki Wtorek wysłuchaliśmy jedynego zachowanego oratorium Vivaldiego - Juditha triumphans. Historia biblijnej wdowy ratującej Betulię cieszyła się dużą popularnością wśr贸d włoskich malarzy (Caravaggio, Botticelli, Mantegna, Tycjan) i kompozytor贸w (Cazzati, Gasparini, Marcello). Vivaldi napisał swoje dzieło na zam贸wienie słynnego weneckiego sierocińca La Piet艜, z okazji zwycięstwa Wenecjan nad Turkami w bitwie o Korfu w 1716 roku. Stąd zapewne wyb贸r języka łacińskiego i uroczysty charakter muzyki. Poza tradycyjnymi instrumentami, Vivaldi wykorzystał chalumeau, viole da gamba, viole all'inglese, violę d'amore, teorby, mandolinę, kotły i koncertujące organy. Juditha jest ponadto najwcześniejszym znanym przykładem użycia klarnet贸w w orkiestrze. W Filharmonii Krakowskiej wystąpiły znakomite solistki, kt贸rym towarzyszyły Accademia Bizantina oraz Capella Cracoviensis Vocal Ensemble, kierowane od klawesynu przez pełnego energii Ottavia Dantone.
W tym składzie nie było słabego ogniwa. Dzięki wspaniałym solistkom z zapartym tchem mogliśmy przysłuchiwać się metamorfozom postaci. Delphine Galou (Holofernes) zachwycała metalicznym kontraltem, Maria Hinojosa Montenegro (sopran) - jako służąca Abra - podobała się zwłaszcza w arii "Vultus tui vago splendori", Alessandra Visentin (Ozjasz, kontralt) eksponowała pięknie brzmiący dolny rejestr. Głos Jos茅 Marii Lo Monaco (Juditha, mezzosopran) brzmiał aksamitnie, jej interpretacje były subtelne i delikatne. Najbardziej błyszczała Vivica Genoux (Vagaus, mezzosopran), zwłaszcza w swojej popisowej, pełnej wokalnych fajerwerk贸w arii gniewu "Armatae face, et anguibus".
W grze Accademia Bizantina było słychać dynamizm, r贸żnicowanie instrumentalne i wojowniczy charakter muzyki. Mimo śladowego udziału ch贸ru Capelli Cracoviensis, brzmiał on perfekcyjnie, potęgując triumfalny wydźwięk dzieła. Poziom wykonania zrekompensował niewątpliwą nieskładność dramaturgii. Publiczność reagowała na tyle żywo, że słychać było oklaski po bardziej efektownych ariach, co potwierdza operowy charakter oratorium Rudego Księdza. (mb)

Tajemnice rodziny Borgi贸w
Po projektach poświęconych Krzysztofowi Kolumbowi i wielokulturowej Jerozolimie, Jordi Savall postanowił opowiedzieć za pomocą muzyki historię dynastii Borgi贸w, bo - jak m贸wi - "muzyka oddaje emocje danego okresu". Rzeczywiście, historia kontrowersyjnego rodu, do kt贸rego należeli Alfonso de Borja (papież Kalikst III), Rodrigo de Borja (papież Aleksander VI), Cezar Borgia i bohaterka skandali obyczajowych Lukrecja, jest frapująca. Borgiowie, słynący z nepotyzmu, symonii i łamania celibatu, byli jednak - jak przypomina Savall - mecenasami muzyki i sztuki. Działalność ta została niestety "skażona, przysłonięta złą sławą związaną z ich wyjątkową słabością moralną i okrutnymi metodami działania". Morderstwa, orgie seksualne i świętokradztwa posłużyły nawet za kanwę serialu telewizji Showtime Rodzina Borgi贸w (2011) z Jeremym Ironsem w roli papieża Aleksandra VI.
Osiemdziesięciominutowy program, kt贸ry usłyszeliśmy w kościele św. Katarzyny, to ostatni przygotowany przez Savalla wsp贸lnie z żoną, zmarłą w ubiegłym roku śpiewaczką Montserrat Figueras - jej też jest dedykowany (za płytę Dinastia Borgia muzycy otrzymali w 2010 roku nagrodę Grammy). W koncercie udział wzięli La Capella Reial de Catalunya, Hesp膷rion XXI oraz Daniele Carnovich (recytacje w języku włoskim).
Dwuczęściowe przedstawienie ujęto w siedem scen, zaczynając od muzułmańskiej Walencji (XIII wiek), a kończąc na śmierci i kanonizacji św. Franciszka Borgii (1671). Savall zaserwował nam prawdziwy muzyczny tygiel - od improwizowanych, niekiedy tanecznych kompozycji sefardyjskich, przez utwory pochodzące z kancjonał贸w hiszpańskich kompozytor贸w (m.in. Johannes Cornago, Crist贸bal Morales, Mateo Flecha), po intawolacje (chanson Josquina des Pr茅s Mille regres) i utwory Heinricha Isaaka i Gilles'a Binchois. Hiszpańskie vilotty, włoska frottola, instrumentalne canzony, hymny i antyfony mieszały się z improwizowaną muzyką Turk贸w osmańskich. Interesujące było zestawienie jednogłosowego Epitafium dla Cezara Borgii autorstwa Antonia de Guevary z wersją parodiowaną Gonzalo Fern谩ndeza de Oviedo. Z ciekawszych instrument贸w mogliśmy podziwiać brzmienie psalterium, harfy średniowiecznej, tureckiego kanuna, kavalu oraz hiszpańskiej vihueli. Świetnie wypadły utwory a cappella, a także fragmenty improwizowane.
Muzyczna strona projektu Savalla była wciągająca i względnie sp贸jna, pozostała jednak wizją artystyczną. Wielbiciele Savalla mogli poczuć się usatysfakcjonowani, ponieważ artyści wykonali bis, co rzadko im się zdarza. (mb)

Powściągliwa Giuditta
Wielkoczwartkowe wykonanie La Giuditty Alessandra Scarlattiego w Filharmonii Krakowskiej stanowiło dobrą okazję, by por贸wnać ją z dziełem Vivaldiego, kt贸re zabrzmiało kilka dni przedtem. Giudittę od dzieła Rudego Księdza odr贸żnia - pr贸cz czasu, w jakim została skomponowana (około 1693 roku), użytego języka (włoski) i mniejszych rozmiar贸w - obecność ansambli i brak ch贸ru. Oratorium Scarlattiego jest mniej efektowne, arie i recytatywy są kr贸tsze, a partie wokalne nie są tak popisowe i naszpikowane koloraturami. Wysłuchaliśmy Judyty tzw. neapolitańskiej (istnieje jeszcze wersja z Cambridge) w wykonaniu solist贸w z towarzyszeniem zespołu La Venexiana pod wodzą Claudia Caviny. W bardziej bojowej niż u Vivaldiego partii Judyty wystąpiła Roberta Mameli, obdarzona sopranem o jasnej i ostrej barwie. Odgrywającego ważną rolę Ozjasza wykonywała niezwykle dynamiczna Francesca Lombardi - sopranistka, kt贸rą zachwycał się sam Pavarotti. Zawiodła Marta Fumagalli (alt), kt贸ra brzmiała zbyt cicho, jej śpiew był przytłumiony i bez wyrazu. Tenor Anicio Zorzi Giustiniani był dla mnie zbyt operowy. Najlepiej wypadła La Venexiana - muzycy cieszyli precyzją wykonania, swoistą powściągliwością i przejrzystym brzmieniem. (mb)

Wielki Piątek z Bachem
Przez trzy lata "Misteria Paschalia" interpretacje Marka Minkowskiego wielkich dzieł Bacha gromadziły tłumy słuchaczy, wywoływały gorące dyskusje. Dwa lata temu zabrzmiała Pasja Janowa, w ubiegłym roku usłyszeliśmy Wielką Mszę h-moll, teraz przyszedł czas na Pasję Mateuszową.
Jak brzmi Bach Minkowskiego? Podstawową cechą jego interpretacji jest świadomość kontekstu. Minkowski pamięta, że Pasje, na użytek nieszpor贸w wielkopiątkowych, napisał człowiek, kt贸rego nie bez powodu nazywa się Piątym Ewangelistą. W wykonaniu kwestie estetyczne powinny być podporządkowane wyrazowym.
Nie spos贸b słuchać tych interpretacji w wygodnym fotelu. Nie pozwalają one kontemplować abstrakcyjnego piękna muzyki, bo na naszych uszach rozgrywa się pasyjny dramat. W Pasji Mateuszowej więcej było wyciszenia i kontemplacji niż w Pasji Janowej, kt贸ra jest - jak napisała Ewa Obniska w komentarzu do programu koncertu - "napięta do granic możliwości w swym dramatyzmie". Tak też pokazał ją Minkowski dwa lata temu.
  Ensemble Peregrina, Fot. Grzegorz Ziemiański  
  Ensemble Peregrina, Fot. Grzegorz Ziemiański  
Francuski dyrygent z przekonaniem, ale bez dogmatyzmu kieruje się tezą Rifkina i Parrotta o pojedynczej obsadzie wokalnej. Pasję Mateuszową wykonało dwanaścioro znakomitych śpiewak贸w - dwa kwartety koncercist贸w oraz pomocniczy kwartet ripienist贸w, w kt贸rym znalazła się m.in. polska sopranistka Jolanta Kowalska. Do r贸l Ewangelisty i Jezusa Minkowski zaprosił wykonawc贸w, kt贸rzy muzykę Bacha śpiewają od dziecka. O kunsztownej, porywającej interpretacji partii Ewangelisty Markusa Brutschera można by napisać książkę - relacjonował wydarzenia tak, jakby widział je wczoraj na własne oczy i jeszcze drżał z przejęcia. Bas Christian Immler - pełen godności i spokoju Jezus - śpiewał w słynnym T枚lzer Knabenchor. Jego altu chłopięcego można posłuchać w nagraniach kantat pod Harnoncourtem i Mszy h-moll pod Parrottem, w duecie z Emmą Kirkby. Wśr贸d koncercist贸w znaleźli się ponadto: soprany Marita S艡lberg i Eug茅nie Warnier, alty Nathalie Stutzmann i Owen Willetts, tenor Magnus Staveland i bas Beno卯t Arnould - wszyscy znani z solowych występ贸w.
To był Bach zarazem intymny i potężny, o transparentnej fakturze, uwypuklonej retoryce, soczystym i gęstym brzmieniu, zakotwiczony na wyrazistym, chropawym basie. Orkiestra Les Musiciens du Louvre Grenoble po raz kolejny dowiodła, że jest zespołem wyjątkowo sprawnym, o znakomitym brzmieniu - smyczkowy akompaniament recytatyw贸w Jezusa ułożył się w istną dźwiękową aureolę. Ma też wytrawnych solist贸w (skrzypce, wiolonczela, oboje, flety), kt贸rzy oddali swoje umiejętności w służbę kunsztu retorycznego Bachowskich arii.
W interpretacjach Minkowskiego nie odczuwa się podziału na solist贸w, ch贸r i orkiestrę; nie ma kłopot贸w z balansem między tymi grupami. Głosy instrumentalne i wokalne łączą się i przeplatają. W Pasji Mateuszowej mieliśmy płynną zmianę obecnych w niej plan贸w - rozgrywającego się na naszych uszach dramatu (recytatywy i ch贸ry), modlitewnego wyciszenia (chorały) i emocjonalnego komentarza do wydarzeń (arie). Odbierało się ją jakby za pośrednictwem prowadzonej pewną ręką kamery, a obraz był wielowymiarowy - miało się wrażenie uczestniczenia zar贸wno w pasyjnym dramacie, jak w kontemplacji wydarzeń. (bk)

Średniowieczne peregrynacje
Występ Ensemble Peregrina w Kopalni Soli w Wieliczce był moim zdaniem najlepszym wielkosobotnim koncertem festiwalu od czas贸w pamiętnego występu zespołu Le Po膷me Harmonique w 2008 roku. Dobrze, że "Misteria Paschalia" otworzyły się na muzykę średniowieczną, a Kaplica św. Kingi ze względu na nastr贸j i akustykę (dobra słyszalność r贸wnież w odległych rzędach, brak dźwięk贸w dochodzących z zewnątrz) stwarza jej optymalne warunki.
Peregrina to zesp贸ł, kt贸ry wyr贸sł na gruncie Scholi Cantorum Basiliensis - Agnieszka Budzińska założyła go jeszcze w czasach studenckich, a do wsp贸łpracy zaprosiła koleżanki z uczelni, dzisiaj pracujące w jej kadrze badawczej. Schola z dumą ogłaszała zresztą na swojej stronie internetowej nominację szefowej Peregriny do ubiegłorocznych "Paszport贸w Polityki". Otrzymała ją "za odważną decyzję realizowania swoich ambicji artystycznych w trudnym obszarze średniowiecznej muzyki wokalnej. Za pasję badaczki, kt贸ra przygotowuje programy koncert贸w i nagrań w toku żmudnej pracy muzykologicznej, filologicznej i historycznej. Za znakomitą płytę Crux z paryską muzyką Wielkanocną z przełomu XIII i XIV w., zrealizowaną z własnym zespołem Peregrina". (Dorota Kozińska)
I to właśnie program Crux zabrzmiał na tegorocznym Festiwalu. Wystąpili: Agnieszka Budzińska-Bennett (śpiew, harfa), Kelly Landerkin (śpiew), Lorenza Donadini (śpiew) i Baptiste Romain (fidel). Bloki utwor贸w wokalnych - monodycznych i polifonicznych, w większości anonimowych, z wyjątkiem dw贸ch utwor贸w Filipa Kanclerza, znanego teologa i filozofa, przepleciono utworami instrumentalnymi na fildel, napisanymi przez Baptiste'a Romaina z wykorzystaniem melodii utwor贸w wokalnych wykonywanych tego wieczoru. Artyści poprowadzili słuchaczy od kontemplacji męki Chrystusa po radość ze Zmartwychwstania - ledwie kilka godzin wyprzedzając czas liturgiczny. Były wśr贸d tych utwor贸w lamenty, medytacje i poetyckie kazania.
W wykonawstwie Peregriny wyczuwa się synergię podejścia badawczego i wrażliwości artystycznej. Słychać, że ta muzyka sprzed siedmiuset, ośmiuset lat nie jest dla zespołu obiektem muzealnym, lecz świetnie opanowanym językiem, środkiem artystycznej wypowiedzi, w kt贸rym znajduje on przestrzeń dla siebie. Niezwykle starannie przygotowuje programy koncert贸w i osiąga wysoki stopień zgrania, r贸wnież rytmicznego, co w przypadku monodii jest nie lada zadaniem.
Wykonane w Wielką Sobotę utwory frapowały wyrafinowaniem tekst贸w, ich interpretacja zaś imponowała umiejętnym rozłożeniem napięć w ramach całości i poszczeg贸lnych utwor贸w. Do najciekawszych punkt贸w programu zaliczyłabym "Crux, de te volo conqueri" - dialog między Marią a Krzyżem, "Epithalamica" Piotra Abelarda do tekstu czerpiącego z Pieśni nad Pieśniami oraz dwugłosową wersję znanej sekwencji Wielkanocnej "Victimae paschali laudes". Na bis zaś zaskoczyło wykonanie hymnu Gaude Mater Polonia 颅- żwawe i rytmiczne - wielka odmiana po znanym aż nadto ociężałym ch贸ralnym czterogłosie. (bk)

Rockowa brawura
Dla chrześcijan Wielka Niedziela to najradośniejszy dzień roku. Z takim przekonaniem w Filharmonii Krakowskiej w ramach "Arie e concerti" H盲ndla wystąpiła niemiecka sopranistka Simone Kermes, nazywana przez niekt贸rych "kr贸lową baroku". Koncert rozpoczęło Concerto grosso G-dur op. 6 nr 1 w wykonaniu Venice Baroque Orchestra, prowadzonej od skrzypiec przez Lukę Maresa. Wejście Kermes zaczęło się jak u Hitchcocka - tąpnięciem. Tak spektakularnego entr茅e, jak w Furie terribili z Rinalda, mogłaby jej pozazdrościć niejedna śpiewaczka. Kermes zaśpiewała program z płyty La Diva (2009), będącej hołdem dla Franceski Cuzzoni, primadonny H盲ndla w Royal Academy of Music w Londynie, zamieszanej w znany jako "wojna sopran贸w" konflikt z Faustiną Bordoni.
Kermes przyćmiła i całkowicie zdominowała orkiestrę, kt贸ra wykonała ponadto m.in. Koncert A-dur na organy HWV 296a, a także taneczne Concerto grosso d-moll "La folia" op. 5 nr 12, z niezupełnie czystą koncertującą partią skrzypiec. Utwory te były zaledwie instrumentalnymi przerywnikami między ariami H盲ndla. Rządziły brawurowe koloratury, wykonywane przez Niemkę z niezwykłą nonszalancją. Jej bezceremonialna postawa, bezpretensjonalność w zachowaniu i śpiewie (rockowe ruchy i ekspresja) mogły drażnić. Kermes jest zawadiacka, bawi się muzyką, ma energię wulkanu. Mnie się ta luźna konwencja i teatralna, nieco kiczowata stylistyka, zdecydowanie nastawiona na popis, podobała. Choć intonacja solistki do kryształowych nie należała, nie umniejsza to jej wielkości. Ważniejsze jest pełne zaangażowanie i bezgraniczna pasja, z jaką wykonała m.in. "Pianger贸 la sorte mia" i "Or mi perdo di speranza". Daleko Kermes do doskonałości, ale jest wiarygodna w tym, co robi. Na bis zaśpiewała żywiołowo arię "Son qual nave" Ricarda Broschiego (brata Farinellego), "The Man I Love" Gershwina i "Lascia ch'io pianga" H盲ndla. Muzyczni puryści wyszli niezadowoleni, lecz tym, kt贸rzy podchodzą z rezerwą do opery barokowej, koncert Kermes przyni贸sł radość i dobrą zabawę. (mb)

Deser z Vivaldiego
Tradycyjnie już festiwal "Misteria Paschalia" zakończył się koncertem z cyklu "Arie e concerti" z muzyką Vivaldiego. Wystąpił francuski zesp贸ł Ensemble Matheus, prowadzony, w części programu od skrzypiec, przez Jean-Christophe'a Spinosiego. Solistką była dwudziestodwuletnia rosyjska śpiewaczka Julia Leżniewa, absolwentka Konserwatorium Moskiewskiego i London's Guildhall School of Music and Drama, laureatka prestiżowych konkurs贸w. Dla wielkiego świata odkrył ją Marc Minkowski - usłyszał... na youtube i zaprosił osiemnastolatkę do nagrania Mszy h-moll Bacha. Z nim też po raz pierwszy wystąpiła na festiwalu w Salzburgu w 2010 roku, a w roku następnym zadebiutowała na scenie operowej La Monnaie w Hugenotach Meyerbeera. Młodą śpiewaczką zainteresowała się r贸wnież Kiri Te Kanawa - zaprosiła ją do udziału w gali Classical Brit Awards (2010).
Poniedziałki Wielkanocne na "Misteria Paschalia" to już tradycyjnie czas wokalnego popisu i radosnego muzykowania. Na program złożyło się pięć arii i dwa koncerty instrumentalne Vivaldiego: C-dur na sopranowy flet prosty, w kt贸rym wysoką pr贸bę kunsztu i temperamentu dał Alexis Kossenko, oraz D-dur na dwoje skrzypiec, kt贸ry ekspresyjnie zagrali Jean-Christophe Spinosi oraz Laurence Paugam. Zabrzmiał ponadto Koncert e-moll na flet prosty i flet poprzeczny Georga Philippa Telemanna z Kossenką i Jeanem-Markiem Goujon.
Ensemble Matheus grał lekko i z werwą, pod dyktando ekstrawertycznego szefa. Słuchało się tego koncertu z przyjemnością, był niczym smaczny, lekki deser.
Julia Leżniewa dała pokaz niewyobrażalnej sprawności technicznej w ariach "Agitata da due venti" z Griseldy, "Armatae face" z Juditha triumphans oraz "Gelosia, tu gi艜 rendi l'alma mia" z Ottone in villa, choć była dość powściągliwa. Śpiewaczkę często por贸wnuje się do Cecilii Bartoli, kt贸rej nie ustępuje w biegłości koloraturowej, ale r贸żni się od niej temperamentem.
Popis wokalnej subtelności i elegancji, a także muzycznego partnerstwa dała artystka już w koronkowej arii "Zeffiretti, che sussurrate". Aksamitną barwą głosu, piękną kantyleną i ujmującą naturalnością Leżniewa błysnęła w "Sol da te, mio dolce amore" z Orlando furioso.
Na bis zaśpiewała Alleluia z motetu In furore iustissimae irae Vivaldiego - taki tytuł będzie zresztą nosić solowa płyta artystki, kt贸rą nagra niebawem dla Dekki. Zaskoczeniem był drugi bis - improwizacja na temat utworu Mai Nozipo Dumisani Maraire z Zimbabwe, znanego z nagrania Kronos Quartet. Wykonawcy może nie przekroczyli granic dobrego smaku i bawili publiczność z wdziękiem, ale przeskok stylistyczny był ogromny. Szkoda, że nie usłyszeliśmy już tego wieczoru Julii Leżniewej, tym bardziej, że wszyscy tęsknie wspominali jej grudniowy występ w Krakowie z arią Riccarda Broschiego "Son qual nave ch'agitata". (bk)

Podsumowanie
Obserwuję "Misteria Paschalia" regularnie od 2008 roku. Tegoroczny Festiwal był najciekawszy z dotychczasowych - mimo poważnego zgrzytu, jakim był recital Simone Kermes. Ukazał on jedną z tendencji w wykonawstwie muzyki dawnej - nurt pop, kt贸rego pr贸bki dała w ubiegłych latach Christina Pluhar z L'Arpeggiatą i Philippem Jarousskym. Niewiele ma on wsp贸lnego ze stylowym wykonawstwem, utwory przerabia się na ujednoliconą papkę, ucieka do manipulowania publicznością i tanich trik贸w.
Przeżyciem nie tylko muzycznym, ale i duchowym była dla mnie Pasja Mateuszowa w interpretacji Marka Minkowskiego, a jego tryptyk Bachowski uważam za najważniejsze wydarzenie w historii tego Festiwalu.
Wyjątkowo ciekawy okazał się też nurt muzyki włoskiej. Świetne były występy Ottavia Dantone i Accademii Bizantiny z Juditha triumphans Antonia Vivaldiego oraz Claudia Caviny i La Venexiany z La Giuditta Alessandra Scarlattiego. Zestawienie trzech oratori贸w pokazało, jak bardzo czas przewartościowuje mody: konserwatywny Vivaldi o kilka długości wyprzedził postępowego Pergolesiego. Szlachetną surowością i prostotą wyrazu urzekł mnie zaś najstarszy z nich Alessandro Scarlatti.
Program był w tym roku na tyle r贸żnorodny, że w przeciwieństwie do poprzednich nie zdążyłam poważniej zatęsknić za repertuarem nieobecnym. Nie zmienia to faktu, że dotkliwie brakuje mi na "Misteria Paschalia" francuskiego baroku. Dotąd było go jak na lekarstwo. (bk)

*
Dziewiąte "Misteria Paschalia" znowu były świętem muzyki dawnej. Szkoda, że (nie licząc wyjątk贸w) słuchaliśmy przeważnie muzyki włoskiego baroku. Do najlepszych koncert贸w zaliczyłbym Judithę Vivaldiego, Pasję Mateuszową Bacha pod Minkowskim ze wspaniałymi kreacjami Natalie Stutzmann i Markusa Brutschera oraz finałowy koncert świetnie rokującej Julii Leżniewej, ze znakomitym Ensemble Matheus. Krytykowana przez wielu Kermes przypomniała o gwiazdorskiej twarzy barokowej opery, a ch贸r Capelli Cracoviensis znakomicie zaprezentował się szerszej publiczności. Prawdziwym odkryciem okazał się jednak występ Ensemble Peregrina, kierowanego przez Agnieszkę Budzińską-Bennett. Program z utworami Szkoły Notre-Dame został wykonany na najwyższym poziomie i pozwolił na prawdziwie intymne przeżywanie muzyki. Pozostaje mieć nadzieję, że dziesiątą odsłonę "Misteria Paschalia" nie zdominują znowu Wenecja i Neapol. (bk)
BEATA KORNATOWSKA, MATEUSZ BORKOWSKI

ROK LVI • NR 11 • 27 MAJA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 11 • 27 MAJA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa