Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Między muzyką dawną a nową.

XXVI Warszawskie Spotkania Muzyczne 12-19 maja 2012

  Marcin Masecki, Fot. Marta Skotnicka-Karska  
  Marcin Masecki, Fot. Marta Skotnicka-Karska  
Pierwsze tygodnie maja to tradycyjnie w Warszawie czas organizowanego przez Związek Kompozytor贸w Polskich festiwalu Warszawskie Spotkania Muzyczne. Trwający mniej więcej przez tydzień festiwal jest połączeniem nie tylko muzyki dawnej - szeroko rozumianej, bo w tej kategorii umieścić można i renesansowe msze Johannesa Ockeghema, i utwory Claude'a Debussy'ego czy Karola Szymanowskiego - z muzyką najnowszą (szereg prawykonań, przeważnie kompozytor贸w warszawskich), ale od jakiegoś już czasu także z muzyką nieco lżejszego kalibru, gł贸wnie jazzową. W tej ostatniej kategorii mieścił się w tym roku zresztą nie tylko recital znakomitego jazzowego pianisty Marcina Maseckiego, ale i wykonanie Czterech p贸r roku niezmiernie popularnego i lubianego przez publiczność Astora Piazzolli (wersja na trio fortepianowe).
Tajemnicą poliszynela jest, że Spotkania, podobnie zresztą jak szereg innych imprez, rok w rok borykają się z kłopotami finansowymi, jako że budżet festiwalu uzależniony jest od pozyskanych dotacji. W tym roku konieczne były pewne cięcia, skutkiem czego zapewne zabrakło koncertu 13 maja. Tym samym występ francuskiego zespołu muzyki dawnej Musica Nova, 12 maja w kościele Ewangelicko-Reformowanym, stał się niejako forpocztą festiwalu, kt贸ry na dobre rozpoczął się dopiero 14 maja i trwał już nieprzerwanie do 19 maja, a zamknął go występ stałego gościa Spotkań - Kwartetu Wilan贸w (w programie utwory Tansmana, Słowińskiego, Bairda i Pendereckiego).
Koncert renomowanego zespołu muzyki dawnej to od kilku lat tradycja Spotkań. W tym roku dziewięcioosobowy zesp贸ł wokalny Musica Nova wykonał program, w kt贸rego centrum znalazła się Missa prolationum niderlandzkiego mistrza wczesnego renesansu Johannesa Ockeghema, a dopełniły go trzy motety o tematyce maryjnej - Salve Regina r贸wnież Ockeghema oraz Stabat Mater i Inviolata, integra et casta es Maria Josquina Desprez, jednego z najwybitniejszych tw贸rc贸w dojrzałego renesansu. Ascetyzm misternych, wielogłosowych konstrukcji Ockeghema wymaga nie lada koncentracji, natomiast cieplejsze i bardziej emocjonalne motety Despreza torują sobie drogę wprost do serca słuchaczy. Muzycy ujmowali nie tylko prostotą i klarownością wykonania dalekiego od przesady i efekciarstwa. Uznanie budziły wysmakowane detale, zwłaszcza w zakończeniach fraz i większych fragment贸w całości. Była to muzyczna uczta na najwyższym poziomie, choć wymagająca zasłuchania i koncentracji. Licznie zgromadzona publiczność nagrodziła zresztą muzyk贸w gromkimi brawami - i doczekała się bisu.
Kolejny koncert - recital Marcina Maseckiego - przyni贸sł wrażenia zupełnie innego rodzaju. Znany i ceniony pianista jazzowy zdekonstruował Sonaty Domenica Scarlattiego. Były one punktem wyjścia do improwizacji, w kt贸rych ledwie możliwe stało się wskazanie fraz czy większych całości oryginał贸w. Niekiedy wprawdzie pojawiał się pojedynczy motyw Scarlattiego, czasem nawet kilkakrotnie powt贸rzony, zaraz jednak odrywał się od rozpoznawalnego kontekstu, przeniesiony na płaszczyznę czystej improwizacji. Była to improwizacja nie tyle jazzowa, ile z pogranicza muzyki wsp贸łczesnej: z punktualistyczną fakturą i brakiem ciągłości narracji. Wyobraźnia muzyczna oraz zdolności improwizatorskie Maseckiego budzą uznanie. Jedyne, czego brakowało mi w jego grze, to subtelniejsze i bardziej zr贸żnicowane piano. Artysta wzbudził jednak podziw słuchaczy i na zakończenie recitalu dał jeszcze prawdziwie wirtuozowski, popisowy bis, oczywiście - improwizowany.
Wtorkowy wiecz贸r upłynął pod znakiem młodych wykonawc贸w, czyli znakomitego i już utytułowanego wiolonczelisty Marcina Zdunika oraz towarzyszącej mu młodziutkiej Aleksandry Świgut, studentki fortepianu w klasie Piotra Palecznego. Program koncertu wypełniły utwory właściwie "dawne", jak impresjonistyczno-neoklasyczna Sonata na wiolonczelę i fortepian Debussy'ego (1915), Suite Italienne z baletu Pulcinella Strawińskiego (1932) oraz A la Alb茅niz Szczedrina (1959). Do nich artyści dołożyli Passacaglię na wiolonczelę i fortepian Jerzego Bauera (2003) oraz dwie kompozycje na wiolonczelę solo: dydaktyczny w założeniu, ukazujący możliwości grania dwudźwięk贸w Duotone Andrzeja Bauera (2004, utw贸r obowiązkowy na Międzynarodowym Konkursie Wiolonczelowym im. W. Lutosławskiego w roku 2005) oraz piekielnie trudny technicznie Kaleidoscope for M.C.E. Pawła Szymańskiego (1989). Był to naprawdę znakomity wiecz贸r, w kt贸rym młodzi artyści pokazali się z najlepszej strony, zbierając w pełni zasłużone owacje. Na bis wspaniale wykonali wiolonczelową wersję Pieśni Roksany Szymanowskiego (oprac. Andrzeja Orkisza). O tym, że Marcin Zdunik gra pięknie, mogliśmy się już nieraz przekonać, ale na szczeg贸lną uwagę zasługuje r贸wnież Aleksandra Świgut, w kt贸rej znalazł godną partnerkę. To wspaniale, że pianistka właściwie dopiero rozpoczynająca studia na warszawskiej Akademii, ma już i okazję, i ochotę grać kameralistykę na najwyższym poziomie. Mam nadzieję usłyszeć ten duet niejeden raz jeszcze!
Środowy wiecz贸r organizatorzy poświęcili postaci Tadeusza Bairda, przypominając w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki film telewizyjny Jutro (1973) w reżyserii Bogdana Hussakowskiego, czyli jedyną operę (właściwie dramat muzyczny) Bairda, napisany w roku 1966 do libretta Jerzego S. Sito według Josepha Conrada. Nakręcony w nadmorskich plenerach z udziałem aktor贸w dublujących partie śpiewak贸w (zwyczaj dziś już niepraktykowany), poruszał pełnym ekspresji dramatyzmem, mimo wyraźnej patyny czasu, kt贸ra dotknęła i warstwę filmową (gra aktor贸w, spos贸b filmowania), i samą muzykę, zwłaszcza w partiach solowych, nazbyt może (z dzisiejszego punktu widzenia) mechanicznych w ich dodekafonicznym rysunku. Najlepiej chyba wypadła orkiestra, ekspresjonistycznie gęsta i przejmująca. Warto było r贸wnież posłuchać wspomnień Jerzego Artysza, pierwszego odtw贸rcy roli niewidomego starca Jozuego - artystę po zakończeniu projekcji "do odpowiedzi" wywołał dyrektor festiwalu Władysław Słowiński.
Więcej muzyki nowej przyni贸sł koncert czwartkowy na Zamku Kr贸lewskim, z udziałem Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Krzysztofa Słowińskiego, w kt贸rego programie znalazły się utwory Feliksa Łabuńskiego, Zbigniewa Penherskiego, Grażyny Pstrokońskiej-Nawratil, Edwarda Sielickiego, Krzesimira Dębskiego i Grzegorza Duchnowskiego; trzy ostatnie były prawykonaniami. Wariacje kurpiowskie na smyczki Duchnowskiego to zgrabna stylizacja podana niejako "na deser" i zakończenie koncertu. Pełnowymiarowe, trzyczęściowe Concerto piccolo per archi Dębskiego energicznie i zajmująco przeplatało stale prące do przodu linie poszczeg贸lnych instrument贸w i ich grup, nawiązując do tradycyjnej zasady koncertowania na wz贸r barokowych concerti grossi.
Najmocniejszym punktem programu był zdecydowanie utw贸r Edwarda Sielickiego - Differentia specifica (una fantasia quasi tango) na saksofon sopranowy (świetna Alina Mleczko) i orkiestrę smyczkową. Intrygujący już od pierwszych dźwięk贸w solowej introdukcji, trzymał w napięciu aż do końca, dzięki znakomicie rozplanowanej dramaturgii i umiejętnie wykreowanej aurze tajemniczości, niekiedy tylko pobrzmiewając rytmem tanga, dalekim jednak od jakiejkolwiek dosłowności czy konwencjonalności. Brawo! Suita w staromodnym stylu Zbigniewa Penherskiego oraz wyciągnięta z lamusa Suite for String Orchestra in Three Movements (1941) Feliksa Łabuńskiego nie wniosły nic nowego. Pierwsza była miłą dla ucha kompozycją "w stylu", druga zaś to dość typowy przykład przedwojennego właściwie (mimo daty powstania) neoklasycyzmu.
Bez wątpienia najbardziej nowoczesną pozycją w programie był wykonany po raz pierwszy na tegorocznym festiwalu Musica Polonica Nova we Wrocławiu utw贸r Grażyny Pstrokońskiej-Nawratil zatytułowany ICE-LAND... the rainbow Bridges over Dettifoss... na orkiestrę smyczkową, trzeci z cyklu Reportaży tej kompozytorki. Utw贸r sam w sobie niezwykle ciekawy i oryginalny, sonorystycznie odmalowujący gejzerowe brzmienia krajobraz贸w Islandii, tutaj jednak - w kontekście pozostałych kompozycji, znacznie bardziej tradycyjnych w zakresie wykorzystanych środk贸w muzycznych - zupełnie się nie sprawdził. Muzycy grali wyraźnie bez przekonania, dyrygent skoncentrował się jedynie na odegraniu partytury, rezygnując z pr贸by jakiejkolwiek przekonującej interpretacji. Szkoda, ale i przestroga dla wszystkich układających programy koncert贸w: zderzenie skrajnych estetyk daje niekiedy świeży i ciekawy efekt, ale tym razem takie połączenie się nie sprawdziło.
Że nowa muzyka nowej muzyce nier贸wna - to żadne odkrycie. W programach Warszawskich Spotkań Muzycznych wykonywane są co prawda kompozycje nowe, ale nie te należące do najbardziej poszukujących (by nie rzec - awangardowych) nurt贸w muzyki wsp贸łczesnej. Wyb贸r ten nadaje festiwalowi indywidualny charakter i pozostaje cechą go wyr贸żniającą - czy to się komuś podoba, czy nie. Widać zresztą, że publiczność to docenia, czego dowodem licznie w tym roku wypełnione sale koncertowe.
BEATA BOLESŁAWSKA-LEWANDOWSKA

ROK LVI • NR 13 • 24 CZERWCA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 13 • 24 CZERWCA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa