Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Historia  Rued Langgaard. Wielkość w samotności, samotność w skrajności (2)

  Langgaard z Constance w roku 1928  
  Langgaard z Constance w roku 1928  
Bezpośrednio po ukończeniu VIII Symfonii nastąpił bardzo długi tw贸rczy impas. Od 1927 do 1941 roku nie powstał (poza Marszem uroczystym, 1933) żaden nowy utw贸r symfoniczny ani nawet kameralny. Kompozytor skupił się prawie wyłącznie na organach, napisał kilkanaście utwor贸w, w roku 1937 ukończył potężne, dwugodzinne misterium Messis na organy. Energia Langgaarda skierowała się w贸wczas w całkiem inną stronę: założył Stowarzyszenie Muzyki Klasycznej (Nudne Towarzystwo Muzyczne), kt贸rego celem było promowanie nurtu neoromantycznego, ale pełen konflikt贸w styl wsp贸łpracy zraził doń wkr贸tce większość środowiska. Ostatecznym powodem okazały się skandaliczne słowa, jakich Langgaard użył w "Dagens Nyheder" niedługo po pogrzebie Nielsena1 (w 1931 roku; miało to być pośmiertne wspomnienie wielkiego duńskiego tw贸rcy): "Wszystko, czego dokonał Carl Nielsen, zamyka się w zniszczeniu dorobku Nielsa Gade. Nic więcej poza tym nie mam do powiedzenia2". Od tej pory całe środowisko muzyczne odwr贸ciło się od Langgaarda, uniemożliwiano mu nawet przyjęcie posady organisty w kościele. Na szczęście Langgaard był niezależny finansowo, żył z odsetek od spadku po rodzicach, otrzymywał r贸wnież stypendium od rządu.
Po śmierci matki w 1926 roku otoczenie kompozytora zredukowało się do żony, Constance Valborg Tetens, od roku 1922 służącej w jego domu3. Zamknięty w czterech ścianach Langgaard zaczął przerabiać swoje poprzednie utwory, nadając im rysy stylistyczne zgodne z obecną postawą. W roku 1926 skr贸cił II Symfonię do 30 minut i nadał jej postać dwuczęściową, następnie zredukował materiał III Symfonii (skracając do niespełna p贸ł godziny), dokonał niewielkiej przer贸bki V i VI Symfonii, zrewidował dopiero co skomponowaną VII Symfonię, dodając jej podtytuł Ved Tordenskjold i Holmens Kirke ("Przez Tordenskjold do kościoła św. Holmena"). Gruntownie przerobił Antychrysta, usuwając ponad p贸ł godziny muzyki. Zredagował r贸wnież na nowo I, IV i V Kwartety smyczkowe, napisane w latach 1914-1918. W roku 1931 skomponował alternatywną wersję V Symfonii, dodając zupełnie nowe fragmenty w zastępstwie wcale nie nieudanych; nie wycofał zresztą pierwszego wariantu dzieła, toteż funkcjonują teraz obie wersje. Ta p贸źniejsza, nieco dłuższa (19 minut) okazuje się dużo bardziej epicka, a poszczeg贸lne odcinki formalne następują bardziej płynnie, choć pierwsze i ostatnie takty obu wariant贸w są identyczne. Czas od roku 1932 do 1941 był (poza utworami na organy) niemal całkowicie jałowy, Langgaard wszedł w stan kompozytorskiej hibernacji, choć wspomniane Messis bynajmniej nie jest świadectwem kryzysu tw贸rczego, a głębokością i skupieniem emocji dor贸wnuje najlepszym dziełom kompozytora. W tym samym czasie odnalazł się zdekompletowany Koncert fortepianowy Siegfrieda Langgaarda - syn zrekonstruował dzieło ojca i nadał mu tytuł Fra Arild (Z Arild, Arild to niewielka wioska na cyplu Kullen, po przeciwnej od Kopenhagi stronie Sundu).
R贸wnocześnie zapisywał sterty papieru bardzo osobistymi refleksjami, dając upust rozgoryczeniu i wściekłości ("Czuję się jak zwierzę w klatce!" - powiedział na wstępie wywiadu dla Berlingske Aftenavis 21 kwietnia 1936 roku), przy czym doskonale zdawał sobie sprawę z własnej anachroniczności ("Oryginalność i osobowości to pojęcia nieistotne dla muzyki" - napisał w 1925. "To, co mniej więcej zawsze starałem się wyrazić, nigdy nie było dostatecznie modernistyczne"). "Ja już minąłem" - zapisał w 1936 roku, rok potem pojawiła się gorzka konkluzja: "I za tysiąc lat nie będzie nadziei dla mojej muzyki". W owym mrocznym okresie chorobliwie często powracał do czas贸w dzieciństwa oraz młodości, kt贸re były dlań złotymi latami, pełnymi wspaniałych perspektyw na przyszłość. Sfrustrowany i rozgoryczony niemal zarzucił w贸wczas komponowanie, czas upływał mu na pisaniu pełnych pasji list贸w do Radia Duńskiego4 lub dorysowywaniu słoneczek na zdjęciach albo rysunkach w gazetach.
Przebudzenie sił nastąpiło wkr贸tce po zajęciu Danii przez Wehrmacht. Rued Langgaard, rozpaczliwie poszukując pracy, kt贸rej nie m贸gł znaleźć w Kopenhadze5, zdecydował się przyjąć stanowisko organisty i kantora w Katedrze w Ribe na zachodnim wybrzeżu Jutlandii. W pewnym sensie takie właśnie zajęcie uważał za najwłaściwsze dla siebie, toteż fakt, że nareszcie był przydatny społeczeństwu, z pewnością znacznie poprawił jego nastr贸j. W roku 1940 przyjechał do zapyziałej mieściny, kt贸ra od dawna straciła znaczenie strategiczne i gospodarcze, choć jeszcze w XIX wieku była ważnym punktem na mapie Danii. Po I wojnie światowej granica z Niemcami niestety odsunęła się, port stopniowo zar贸sł, ulegając zamuleniu. Ekscentryczny Langgaard wzbudził niezdrowe zaciekawienie mieszkańc贸w, dzieci rzucały weń kamieniami, a starsi wytykali palcami dziwactwa kompozytora, kt贸ry w słoneczną pogodę chodził z parasolem okutany w przeciwdeszczowy płaszcz. Na pytanie, po co mu parasol w środku upalnego lata, odpowiadał zgryźliwie piskliwym głosem: "To m贸j parasol, będę z nim robił, co zechcę", po czym otwierał go, odgradzając się od niechcianego towarzystwa.
Zmiana otoczenia przerwała impas. Kr贸tko po przeprowadzce Langgaard rozpoczął IX Symfonię "Fra Dronning Dagmars By" (Z miasta kr贸lowej Dagmary). Utw贸r ten, ukończony w 1942 roku, tradycyjnie czteroczęściowy, utrzymany jest w romantycznym stylu - to rozwinięcie koncepcji symfoniki zarysowanej w dw贸ch poprzednich symfoniach. Kompozytor zbliża się tutaj dość blisko do Schumanna, wykorzystując specyficzne dla wielkiego niemieckiego tw贸rcy wahania harmoniczne. Zamiast scherza pojawia się dostojny polonez, a część III to żałobna elegia z rozbudowaną partią organ贸w i carillonem. W materię muzyczną wpleciona została melodia kuranta, kt贸ra do dziś rozlega się codziennie w południe z wieży katedralnej. Falujący finał wieńczy utw贸r rozświetlonym nastrojem pastoralnej tonacji F-dur. Optymistyczny ton dzieła zadecydował o jego wyjątkowej popularności w latach hitlerowskiej okupacji - fragmenty symfonii (zarejestrowanej w 1943 roku) były kilka razy nadawane przez Radio.
W odr贸żnieniu od schematycznej formy IX Symfonii kolejne orkiestrowe dzieło Langgaarda zaskakuje nowatorskim ujęciem. Napisany w 1943 roku Koncert skrzypcowy F-dur to wprawdzie nadal fascynacja romantyzmem, ale jego oblicze harmoniczne jest dużo bardziej rozwinięte i zawiera rozwiązania przypominające p贸źnego Liszta. Nietypowa jest konstrukcja utworu: rapsodyczna, budowana al fresco forma Koncertu zamyka się zaledwie w jedenastu minutach. Skondensowane napięcie znajduje rozładowanie w licznych spiętrzeniach i kulminacjach, a wirtuozowskie zakończenie zadziwia rozmachem niezwykłym dla tak zwięzłego dzieła.
W ewolucji tw贸rczości Rueda Langgaarda Koncert skrzypcowy zamyka etap romantyzmu naiwnego. Nieoczekiwanie następuje kolejny przełom, tym razem nie na płaszczyźnie stylu i techniki kompozytorskiej, lecz w obrębie artystycznej filozofii kompozytora. Pastoralne i radosne uniesienia gwałtownie ustępują mrocznym ujęciom, pokrewnym apokaliptycznym wizjom czas贸w IV Symfonii oraz Muzyki sfer. Katastrofizm Langgaarda ujawnia się w X Symfonii, napisanej w latach 1944-1945. Tw贸rca odrzuca tradycyjny model złożony z czterech ogniw na rzecz dość rozbudowanej, płynnej narracyjnie formy jednoczęściowej, rozplanowanej w około p贸łgodzinnej konstrukcji. Znacząca jest z pewnością tonacja dzieła - es-moll, ta sama, co w IV Symfonii. Niezwykle intrygujący, zagadkowy jest podtytuł dzieła - Hin Torden-Bolig, co można przetłumaczyć, jako "w domu gromu"6. Mroczna atmosfera panuje tu od samego początku dzieła, otwartego niespokojnym tematem waltorni. Kondensacja emocji i wyrafinowana, zmienna instrumentacja (o Straussowskiej proweniencji) nadaje symfonii znamiona muzycznego dramatu; pojawiające się tu i 贸wdzie charakterystyczne dla Langgaarda "zapętlenia" podkreślają niezwykłość wyrazu7. Po dziesięciu minutach nastroju falującego od niepokoju do histerycznego wyładowania następuje wyciszenie i rozjaśnienie - niekończące się melodie rozsnuwają się na solennych akordach tła. Powr贸t wybuchowego klimatu początku prowadzi jednak do optymistycznego zakończenia, właściwie niezbyt odpowiadającemu wyrazowi całości.
W tym samym czasie powstawała następna symfonia Rueda Langgaarda, dzieło kuriozalne i niepor贸wnywalne z żadnym innym. Trwa ona zaledwie sześć minut, a kompozytor przeznaczył ją na olbrzymi skład orkiestrowy, obejmujący pięć tub! XI Symfonia "Ixion" (1944-45) jest przykładem ekstremalnego podporządkowania materii muzycznej warstwie programowo-filozoficznej. Podtytuł dzieła nawiązuje do ixionu - wiecznie płonącego ognia rozświetlającego mroki Hadesu. Pomysłodawcą mitologicznego określenia nie był jednak sam kompozytor, lecz jego żona Constance - kt贸ra, obawiając się publikacji dzieła pod jedną z zanotowanych na marginesach rękopisu nazw, posłużyła się alegorią. Wśr贸d kilkunastu (!) tytuł贸w zaproponowanych przez Langgaarda znalazły się m.in. Terror słońca, Ognisty rydwan, Wieczna walka, Pod słońcem szatana, Niczym grom będzie ponowne przyjście Mesjasza, Słoneczny koszmar, Solamok (zbitka sł贸w "słońce" i "amok"), czy wreszcie... Diabeł we własnej osobie8. Przebieg dzieła opiera się na obsesyjnie powtarzanym (zapętlonym) zamaszystym walcu granym tutti - bezustanny kołowy ruch powraca w r贸żnych wariantach (transpozycjach) sprawiając wrażenie perpetuum mobile. Punktem zwrotnym XI Symfonii jest wprowadzenie linii melodycznej tub unisono, kt贸rych ogłuszający dźwięk "terroryzuje" zar贸wno muzykę, jak słuchaczy. Ixion kończy się pełną blasku, hałaśliwą fanfarą trąbek - oczywiście w tonacji F-dur9.
Posunięta do granic absurdu kondensacja materiału zaznaczyła się r贸wnież w XII Symfonii, zatytułowanej H茅l-singeborg. Helsingborg to szwedzkie miasto widoczne z Helsingřr po drugiej stronie cieśniny Sund. Kompozytor r贸wnocześnie wyr贸żnia słowo H茅l, czyli piekło. Utw贸r, niewiele dłuższy od poprzedniej symfonii (trwa około siedmiu minut), jest zjawiskowym "streszczeniem" I Symfonii. Langgaard przedstawił w nim najważniejsze elementy motywiczne kolejnych części pierwowzoru, rezygnując z jakichkolwiek powt贸rzeń lub rekapitulacji; posługuje się przy tym identycznym aparatem wykonawczym, czyli mocno rozbudowaną orkiestrą symfoniczną. W skrajnie skoncentrowanej narracji nie ma miejsca na epizody mniej ważne albo łączniki, można wręcz stwierdzić, że każda myśl czuje na karku oddech następnej. Zakończenie dzieła to ogłuszające crescendo tutti zwieńczone histerycznym akordem H-dur - w partyturze widnieją słowa "amok! kompozytor eksploduje".
Wątek rekapitulacji poprzednich utwor贸w pojawia się w następnej symfonii, noszącej podtytuł Undertro ("Wiara"); na pierwszej stronie są jedynie słowa "o wy, małej wiary...", co wskazuje, że to Constance Langgaard dodała tytuł już po śmierci kompozytora. XIII Symfonia (1946-1947) nawiązuje do VII Symfonii - obydwa te utwory rozpoczyna identyczny motyw "podskoku", lecz po kilkunastu taktach ich wzajemne podobieństwo stopniowo się zaciera. Narracja Symfonii Wiary rozwija się al fresco, na jednym oddechu, co pewien czas nawiązując do VII Symfonii. Złowieszcze spiętrzenia napięcia sąsiadują z ekstatycznymi wybuchami entuzjazmu, ostatecznie tryumfalnie zwycięża dobro, symbolizowane oczywiście przez pełen blasku akord F-dur.
Pierwotnie XIII Symfonia miała być początkowym ogniwem monumentalnej grande symphonie, z ch贸ralnym finałem. W trakcie pracy Langgaard zrezygnował z tego pomysłu, rozdzielając materiał na dwie osobne symfonie. W odr贸żnieniu od symfonii Undertro jej następczyni zbudowana jest całkowicie inaczej, choć obie są mocno zbliżone stylistycznie, obie też trwają około p贸ł godziny. XIV Symfonia "Morgenen" (Poranek, 1947-1948) jest w istocie suitą, kt贸rej poszczeg贸lne ogniwa jednoczy programowy związek z porankiem. Dość rozwlekła narracja i jednostajna harmonika, a także skłonność do męczącego powtarzania pomysł贸w czynią z utworu niezbyt atrakcyjną pozycję koncertową, pozytywnie wyr贸żnia się jedynie skupiona, żarliwa i pełna nadziei II część - Upaaagtede Morgenstjerner ("Niezauważone gwiazdy poranne"). Nota bene w tym samym czasie (lata 1947-1949) Langgaard skomponował ponad 60 utwor贸w, w tym przepojoną romantycznym emocjonalizmem kantatę Z pieśni nad pieśniami, histeryczny Interdikt na organy i orkiestrę oraz zdumiewającą propozycję minutowego sygnału na konkurs Radia Duńskiego. Odmienność tych dzieł nasuwa wniosek, że ich kształt jest przede wszystkim silnie związany z programową inspiracją, kt贸ra determinuje charakter, a nawet jakość muzyki.
Inspiracja naturą, jaka w Poranku znalazła odzwierciedlenie pastoralne i nieco naiwne, w XV Symfonii (1949) przybrała intrygującą postać wizji morskiej burzy; kompozytor wskazuje na to bezpośrednio w podtytule Sřstormen ("sztorm"). Pomysł dzieła zrodził się na porannym spacerze latem 1949 roku; niechęć do dziennego światła słonecznego przejawiała się w nocnej aktywności Langgaarda, o czym zresztą świadczą notatki na partyturach (np. Sonata skrzypcowa została ukończona przed piątą nad ranem). Zwięzła, piętnastominutowa forma rozwija się tutaj swobodnie, prowadząc do kr贸tkiej pieśni barytonu solo10, kt贸remu w kodzie towarzyszy ch贸r męski. Tradycyjna, choć niesztampowa instrumentacja zawiera ciekawe rozwiązania, na przykład błyskawice zostały ukazane przez dźwięki trąbek, zaakcentowane dzwonami rurowymi. Odświeżenie inwencji tw贸rczej, dzięki kt贸remu powstała nowa symfonia, zaowocowało dość nietypowo: w tym samym roku powstało absurdalne w wymowie ch贸ralno-orkiestrowe dzieło Carl Nielsen, nasz największy kompozytor. Na tle fanfar ch贸r mieszany intonuje patetyczną pieśń, opartą na słowach zawartych w tytule. Według zapisu partytury należy ją powtarzać bez końca, ad infinitum, co ujawnia tkwiące w Langgaardzie uprzedzenia i zawiść w stosunku do Nielsena, bo jego zapewne kompozytor nadal uważał za gł贸wnego sprawcę swojej niedoli.
Ostatnie lata życia Langgaarda upływały w cieniu coraz głębszej frustracji oraz gwałtownie pogarszającego się zdrowia. Nieliczne sukcesy - m.in. nadanie IV Symfonii przez duńskie radio na całą Skandynawię w grudniu 1950 roku - nie były zdolne rozproszyć rozgoryczenia i upokorzenia. W styczniu 1951 roku doznał małego wylewu, co znacznie utrudniło mu wypełnianie obowiązk贸w organisty. Skupił się w贸wczas na nowej symfonii, nazwanej roboczo Sinfonia di Punta. Nie zaprzestawał pr贸b zainteresowania swą tw贸rczością rozmaitych instytucji, żadna z nich jednak nie zakończyła się sukcesem. Langgaard rozpaczliwie łaknął uznania, toteż kiedy w roku 1951 otrzymał listownie dyplom Akademii św. Cecylii (prywatnego instytutu muzycznego) w Lozannie, zachwycony pokazywał go wszystkim, nie zdając sobie sprawy z niewielkiej wartości wyr贸żnienia (kt贸re zresztą przyznano mu dzięki zabiegom Victora Holbeka, konsula duńskiego w Montreux, znajomego kompozytora z lat młodości). Był to jednak wystarczający bodziec motywacyjny, dzięki kt贸remu kompozytor ostatkiem sił ukończył XVI Symfonię (1951), dedykowaną rozgłośni Duńskiego Radia.
To wymowne zwieńczenie całego dorobku Langgaarda. Zafascynowanie słońcem znalazło tu najpełniejsze odzwierciedlenie, co ujawnia podtytuł Synflod af Sol (potop w słońcu). Kompozytor posłużył się Wagnerowskimi środkami harmonicznymi i dość ciężką instrumentacją, by jak najlepiej ukazać zalewające świat promienie słoneczne. Otwierający symfonię prolog sugestywnie odmalowuje ospałą atmosferę letniego popołudnia, po nim następuje kr贸ciutkie scherzo, będące wariacją pierwszego ogniwa. Trzecia część wprowadza taneczny puls Straffedans, wykorzystał tu fragment swej muzyki do Burzy Strindberga (1950); następująca po nim Elegia przynosi powr贸t słonecznego klimatu, przypominający pastoralnego Griega, gdzieniegdzie zakł贸canego dalekimi odgłosami burzy (motywy puzonu). Zdumiewający jest finał dzieła: narastające stopniowo i nieubłaganie trzyminutowe tutti roztacza wizję oślepiającego światła, jedną z najbardziej przekonujących alegorii wschodu słońca, jakie znam. Ostatni akord, oczywiście F-dur, wydaje się bez reszty zalewa zmysły.
Poważna choroba uniemożliwiła Langgaardowi dalszą tw贸rczość i posługę organistowską. Co prawda nadludzkim wysiłkiem wykonał fragment Messis w Wielki Piątek, w kwietniu 1952 roku, ale wkr贸tce potem zdrowie pogorszyło się tak dalece, że kompozytor nie m贸gł wstać z ł贸żka. Ogarnięty skrajnym pesymizmem zapisał osobisty testament, w kt贸rym uznał swoje symfonie XI i XVI za kres "misji muzyki" na świecie, jaką starał się prowadzić od niemal trzydziestu lat. Pojawiło się w nim r贸wnież zaskakująco prorocze zdanie: "W 2000 roku być może będzie nadzieja dla mojej muzyki". Zmarł w nocy z 9 na 10 lipca 1952, pochowano go na cmentarzu Holmens w Kopenhadze; Constance dołączyła do męża siedemnaście lat p贸źniej.
Infamia Rueda Langgaarda przetrwała jego śmierć. To zadziwiające, że jego postać i dorobek zostały wydobyte z zapomnienia dopiero po wielu latach. W roku 1966 odbyło się prawykonanie XVI Symfonii, dwa lata p贸źniej miało miejsce prawykonanie XI Symfonii i przypomniano Muzykę sfer11, w latach siedemdziesiątych wykonano i nagrano symfonie I, IV, VI, X oraz XIV. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych doszło do nagrania kompletu symfonii - dokonała tego Filharmonia Ł贸dzka im. Artura Rubinsteina pod batutą Ilii Styupela. Wtedy też, w roku 1993 Bendt Viinholt Nielsen opublikował pierwszą biografię kompozytora. Wreszcie na przełomie tysiącleci po muzykę Langgaarda sięgnęli tak znakomici dyrygenci, jak Gennadij Rożdiestwienski i Neeme J盲rvi, w ostatnich latach wydano wszystkie dzieła orkiestrowe kompozytora w wykonaniu Orkiestry Radia Duńskiego pod dyrekcją Thomasa Dausgaarda - zrealizowane wyjątkowo starannie.
Z perspektywy sześćdziesięciu lat, jakie właśnie mijają od śmierci niezwykłego wizjonera, lepiej można zrozumieć jego myśl i postawy. Z całą pewnością Langgaard nie zasłużył na radykalne odtrącenie, jakiego doświadczył, na pewno poziom niekt贸rych jego dzieł plasuje go na pozycji niewiele gorszej od tej, jaką cieszy się Carl Nielsen. Jest on przy tym rzadkim w XX stuleciu przykładem żarliwości i emocjonalnej szczerości; nawet jego słabsze utwory przesycone są wielkim ładunkiem głębokich uczuć12. Spojrzenie z dystansu na całość dorobku symfonicznego pozwala ponadto nie tylko stwierdzić ważkość tych dokonań, ale też wyodrębnić fazy ewolucji stylu; czego dokonał Bendt Viinholt Nielsen, badacz i największy autorytet w dziedzinie muzyki Rueda Langgaarda. W pierwszym okresie (do roku 1916) dominuje młodzieńczo naiwny optymizm i poszukiwanie piękna oraz wewnętrznej harmonii p贸źnoromantycznych środk贸w. Intensywny etap drugi (1916-1925) przynosi wzrost znaczenia pierwiastka ekspresjonistycznego oraz zainteresowanie myślą o upadku cywilizacji. Gwałtowny odwr贸t od nowoczesności w roku 1925 rozpoczyna fazę wt贸rnego romantyzmu, bezpretensjonalnego i niekiedy banalnego; poprzez świadome stylizacje Langgaard dąży do odnalezienia czystego piękna, nieskażonego modernizmem. Ostatni okres otwierają Symfonie X i XI - to etap naznaczony absurdalnymi koncepcjami i swego rodzaju zacietrzewieniem tw贸rcy w ich realizowaniu. Langgaard zarzuca wszelkie konwencje, skupia się maksymalnie na własnych, indywidualnych celach artystycznych, kt贸re osiąga niejako wbrew całemu światu.
Rzadko zdarza się takie niezwykłe zjawisko, jak tw贸rczość Rueda Langgaarda, spuścizna niezwykle bogata zar贸wno ilościowo, jak jakościowo. Wszystkie jego utwory - jest ich 432
- trwają łącznie prawie 50 godzin, obejmują niemal wszystkie znane w贸wczas gatunki - poza baletem. Choć korzenie stylu i estetyki kompozytora są zazwyczaj jasne i czytelne, to nie spos贸b w pełni ocenić jego znaczenia w kontekście muzyki duńskiej czy europejskiej. Nie pozostawił żadnych uczni贸w ani naśladowc贸w, jego utwory nie mieszczą się w żadnym znanym nurcie. Odizolowany od świata, pozostał Langgaard ekstatycznym wizjonerem, rozdartym pomiędzy najczystszym pięknem i apokaliptyczną katastrofą, postacią, kt贸rej nie spos贸b określić jednoznacznie.


1 Langgaard, pochodzący z zamożnego mieszczaństwa kopenhaskiego, nie m贸gł znieść faktu, że najwybitniejszym kompozytorem kraju został tw贸rca pochodzący z najniższej klasy, syn chłopa, kt贸ry nie miał nawet nazwiska!
2 Nie tylko Nielsen był podmiotem nienawiści Langgaarda, r贸wnie wielką niechęcią darzył on Strawińskiego. Zachowały się gazety, w kt贸rych przy nazwisku Strawińskiego widnieje zamaszysty dopisek kompozytora - "g贸wno".
3 Ślub Rueda i Constance odbył się w lutym 1927 roku, zaraz po zakończeniu żałoby; on - jako prawdziwy ekscentryk - opuścił kości贸ł jeszcze przed zakończeniem ceremonii. Z pewnością rodzice Langgaarda zareagowaliby niesmakiem na taki mezalians, choć przed śmiercią matka kompozytora wymogła na Constance obietnicę, że zaopiekuje się niezaradnym Ruedem. Para wiodła zgodny i stateczny żywot małżeństwa z rozsądku, niestety - nie uwieńczony potomstwem. Ona była dla niego raczej gospodynią i opiekunką niż żoną sensu stricto, starała się wspierać pracę kompozytora - także po jego śmierci.
4 Langgaard zwracał się z rozpaczliwymi prośbami o wykonanie i retransmisje jego utwor贸w. W archiwum kompozytora zachowało się 160 (!!!) odmownych odpowiedzi. Wiele z nich jest opatrzonych pełnymi wściekłości dopiskami Langgaarda ("bzdury!", "nonsens", "biurokraci"), nierzadko czerwonym atramentem.
5 Do roku 1931 Langgaard pracował jako organista w kaplicy Pałacu Christiansborg w Kopenhadze, zwolniono go z tej funkcji bez podania przyczyn.
6 Na partyturze X Symfonii umieszczone są dodatkowe podtytuły, wśr贸d kt贸rych najbardziej intrygujący jest "Latający Holender nad Kullen". Kullen to skalisty cypel po szwedzkiej stronie Sundu (dobrze widoczny z zamku Hamleta w Helsing艡r), miejsce letniego wypoczynku Langgaarda w dzieciństwie i młodości.
7 Moim ulubionym fragmentem jest epizod zbudowany z kilkunastokrotnego powt贸rzenia karkołomnego motywu opadającego od najwyższego rejestru grupy skrzypiec, w jego tle rozbrzmiewają zatrzymane akordy zmniejszone.
8 Kompozytor miał obsesję na punkcie słońca, choć trudno jednoznacznie stwierdzić, jakiej była ona natury. Paradoksalnie i ambiwalentnie uważał je zar贸wno za symbol Chrystusa, jak i szatana; świadczą o tym nie tylko nawiązania obecne w utworach, lecz r贸wnież i uparcie dorysowywane słoneczka na gazetowych reprodukcjach czy rysunkowych żartach.
9 Langgaard uważał F-dur za "matkę Boga". Dokładnie połowa jego symfonii utrzymana jest właśnie w tej tonacji: V, VI, VII, VIII, IX, XI, XIII i XVI; w XIV Symfonii pojawia się ona w trzech ogniwach.
10 Materiał barytonowego sola pochodzi z pieśni do sł贸w Thogera Larsena, naszkicowanej w 1938 roku.
11 Kiedy w latach sześćdziesiątych Győrgy Ligeti ujrzał partyturę Muzyki sfer, stwierdził: "nie miałem pojęcia, że cały czas jestem epigonem Langgaarda!" (według relacji Pera N艡rg暮rda).
12 Langgaard ujawniał te uczucia w spos贸b otwarty, niekiedy wręcz demonstracyjny - nie tylko licznymi podtytułami, ale r贸wnież i specyficznymi włoskimi określeniami: pomposo, glorioso, rapinoso czy frenetico. Jednocześnie w jego muzyce roi się od ukrytych, całkowicie prywatnych symboli i odniesień, kt贸rych tajemnicę zabrał ze sobą do grobu.
MACIEJ JABŁOŃSKI

ROK LVI • NR 14 • 8 LIPCA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 14 • 8 LIPCA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa