Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Fischer-Dieskau nieskatalogowany

Umarł Dietrich Fischer-Dieskau i jest to wiadomość przykra. Przede wszystkim, bo przyzwyczaiłem się do myśli, że jest niezniszczalny, a też dlatego, że jego odejście uzmysławia, jak szybko rzedną zastępy artyst贸w, kształtujących kiedyś życie muzyczne epoki. Nie ma już Ernsta Haefligera ani Elizabeth Schwarzkopf, sześć lat temu umarła Astrid Varnay, dwa lata mijają od śmierci Bogdana Paprockiego, Joan Sutherland i Giulietty Simionato, w ubiegłym pożegnaliśmy Senę Jurinac... I obraz świata pustoszeje.

  Dietrich Fischer-Dieskau w roli Falstaffa, Fot. Heinz K枚ster  
  Dietrich Fischer-Dieskau w roli Falstaffa, Fot. Heinz K枚ster  
Fischer-Dieskau przeżył prawie osiemdziesiąt siedem lat (zmarł spokojnie, we śnie, a do urodzin 28 maja zabrakło mu dziesięciu dni), jego ostatnie nagrania wokalne pochodzą sprzed lat dwudziestu, co nie oznacza, że w贸wczas nastąpił kres jego działalności tw贸rczej. Kiedy dowiedziałem się o tej śmierci, zdjąłem z p贸łki Das Lied von der Erde i nie było to żadne z wykonań, w kt贸rych śpiewał - posłuchałem za to nagrania pod jego dyrekcją, z Yvi Janicke i Christianem Elsnerem, opublikowanego przez wytw贸rnię Orfeo. Nawiasem m贸wiąc, powinno się przeanalizować interpretację śpiewaczki w zestawieniu z zarejestrowanymi wykonaniami barytonowej wersji Mahlerowskiego arcydzieła, w kt贸rych Fischer-Dieskau brał udział, a dałoby się przecież zliczyć przynajmniej kilka "żywych", radiowych i studyjnych, jeśli przeczucie mnie nie zawodzi, to miejsca szczeg贸lnych akcent贸w interpretacyjnych nie r贸żnią się chyba bardzo.
To, że śpiewak po zakończeniu kariery wokalnej chwyta w dłoń batutę, nie powinno pewnie zaskakiwać (Placido Domingo od lat łączy te dwa sposoby aktywności muzycznej), ale zaskakuje wiedza, jaką niemiecki baryton posiadł o utworze Mahlera. Choć też nie powinna. Cechą niemal przyrodzoną, wielekroć komentowaną i wydającą się oczywistą oczywistością, kt贸rej jednak nie wolno pominąć, gdy się go wspomina, jest daleko wykraczająca poza przeciętność skłonność do spekulatywnej analizy wykonywanego dzieła. Fischer-Dieskau wywracał je zwykle na nice, starając się o pełne zrozumienie najdrobniejszych jego niuans贸w, często ulotnych (kiedy rozmawiałem z najlepszym w Polsce tłumaczem Borgesa, powiedział mi: "Nie znając tego szczeg贸łu, jestem w stanie przetłumaczyć passus w spos贸b zrozumiały dla czytelnika, ale to będzie kłamstwo; muszę całkowicie zrozumieć, co Borges w tym miejscu miał naprawdę na myśli - i dopiero wtedy oddać to po polsku". To jest dokładnie taka sama postawa - intelektualisty).
Lecz wcale nie było tak, że Fischera-Dieskaua wielbiono bezkrytycznie za tak intelektualne podejście, przeciwnie, podstawowy zarzut wobec kreacji artysty to brak spontaniczności. O ile pamiętam, największe kontrowersje wzbudził w dw贸ch nagraniach: tytułowego Falstaffa pod batutą Bernsteina (dla CBS), i Hansa Sachsa w Śpiewakach norymberskich (dla Deutsche Grammophon, dyr. Eugen Jochum; na rynku pojawiło się r贸wnież "żywe" nagranie z Bayreuth, gdzie w 1956 roku Fischer-Dieskau występuje w partii Fritza Kothnera, a dyryguje Andre Cluytens), obie role przemyślane i zagrane wbrew obowiązującym stereotypom, żądającym zdecydowanego komizmu (r贸wnież wokalnego) w pierwszym i "wewnętrznego ciepła" w drugim przypadku. W obu postaciach ukazał rys tragizmu i niejednoznaczność wyboru pozornie słusznych życiowych rozwiązań; ukazał determinację człowieka, kt贸ry rozpaczliwie stara się ratować sw贸j społeczny status i zarazem uzmysławia sobie, że to mrzonki (Falstaff), a też całkowicie świadomą, co nie znaczy dobrowolną rezygnację z walki o osobiste szczęście (Sachs), w myśl zasady "przeciw ościeniowi nie wierzgać". W pierwszym przypadku poświęcił wokalny polor na rzecz intelektualnej prawdy - istotnie, było wielu śpiewak贸w, kt贸rych głos w tej operze Verdiego brzmiał znacznie piękniej, ale nielicznym chciało się tak introwertycznie drążyć psychikę bohatera. Dla mnie, przyznaję, jest to spełnienie "zasady ekwiwalentności", nawet jeśli zgodzić się z tezą, że prawda intelektualna jest tylko częścią "prawdy artystycznej", kt贸ra obejmuje r贸wnież piękno wokalne, jeśli partia tak została napisana. Podkreślam wagę tego faktu, bo choć nagrań Falstaffa znam bardzo wiele, interpretacja Fischera-Dieskaua staje na miejscu zupełnie osobnym - nie znam precedensu, co więcej, nie mogę sobie uzmysłowić także antecedens贸w, bo chyba nikt nie starał się p贸jść tak wskazaną drogą. Ze Śpiewakami norymberskimi jest inaczej. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem to właśnie nagranie Jochuma, zachwyciło mnie nowatorskie podejście śpiewaka do wykonywanej partii. Dojrzały, choć jeszcze niestary mężczyzna, mający wszelkie szanse zwyciężyć w konkursie śpiewaczym (w kt贸rym najwyższą nagrodą jest ręka uwielbianej c贸rki starszego przyjaciela) ustępuje pola młodemu rywalowi, kt贸ry g贸ruje nad nim i wiekiem, i prezencją, i kunsztem. Powzięta decyzja jest więc raczej aktem ratowania własnej godności niż ekspozycją przyrodzonej bohaterowi dobroci serca. Sachs Dietricha Fischera-Dieskaua ma świadomość własnej wartości i potrafi to okazać. Ale takie podejście do postaci Sachsa to nie do końca "wynalazek" Fischera-Dieskaua, bo śpiewak poszedł tu za tradycją interpretacyjną obecną na niemieckich scenach, choć raczej nie reprezentowaną na płytach (gdzie wzorcowe kreacje "szlachetnego mistrza" tworzyli Hans Hotter, Otto Edelmann, czy, najdoskonalej chyba, Paul Schoeffler). Nieoceniona seria płytowa "żywych" spektakli Opery Wiedeńskiej (wytw贸rnia Orfeo) daje fragmenty opery Wagnera z udziałem Rudolfa Bockelmanna. Wykonania zarejestrowane w niedobrych latach czterdziestych świadczą o podobnym, jeśli nie tożsamym, podejściu śpiewaka do roli. Fischer-Dieskau byłby tu więc kontynuatorem tradycji istotnej, choć niezbyt znanej (i przez to szczeg贸lnie atrakcyjnej, pod warunkiem, że Hans Sachs nie ma więcej niż pięćdziesiąt lat...). Do walor贸w niemieckiego artysty trzeba więc dodać umiejętność tw贸rczej reinterpretacji.
Nagrań operowych było oczywiście tysiąc i jedno (a ciągle pojawiają się nowe archiwalia). Nie spos贸b wymieniać ich wszystkich. Jest Beethoven, Mozart, Wagner, są obaj Straussowie (ten lekki też, pod batutą Boskovsky'ego), Berg, Hindemith ale i Verdi - poza wspomnianym Falstaffem we włoskiej dyskografii barytona pojawiają się Traviata, Macbeth, Rigoletto, Don Carlos, Otello. Repertuar francuski to cztery wcielenia złego ducha w Opowieściach Hoffmanna (dla EMI). Nie wszystkie z tych wykonań znam, nie wszystkie ze znanych lubię. Cenię sobie, paradoksalnie, jego występ w Balu maskowym pod dyrekcją Fritza Buscha, śpiewanym w całości po niemiecku (wytw贸rnia Gala), gdzie naturalne fory daje mu swoboda ojczystego języka.
Bo też cała interpretacyjna, intelektualna robota, polegała na pracy nad słowem. Co w sobie zawiera, co znaczy, co implikuje jego użycie. Jakie treści niesie za sobą wyb贸r takiego, a nie innego poetyckiego tekstu i w jaki spos贸b podąża za nim muzyka. A więc, jak patrzeć na utw贸r w jego wymiarze ideowym? Sam artysta analizuje rzecz dokładniej w swojej książce o pieśniach Schuberta, wspomina w pamiętnikach. Zastanawiające - pr贸cz Fischera-Dieskaua o pieśniach Schuberta wiedział wszystko Ernst Haefliger, a podstawowa r贸żnica między oboma artystami polegała jak sądzę na bardziej intuicyjnym podejściu do tekstu przez szwajcarskiego tenora. Efekt był pierwszorzędny w obu przypadkach.
Wielkość Dietricha Fischera-Dieskaua tkwi bowiem w interpretacji pieśni. "Kanoniczne" wykonania Schuberta prowokują do spor贸w, z kt贸rymi artystami śpiewał je lepiej (byli wśr贸d nich Gerald Moore, Światosław Richter, J枚rg Demus, Daniel Barenboim, Hartmut H枚ll). Nie ujmując żadnemu z nich talentu, nie ujmując wielkości niekt贸rym, wskazuję Richtera. Eksplozywne starcie tych dwu osobowości przynosiło efekty nie tylko w przypadku Schuberta; czterdzieści lat zaciera szczeg贸ły warszawskiego koncertu z października 1973 roku, 贸wczesny nastolatek pamięta jedynie, jak odbierał kreację obu pan贸w w pieśniach Hugo Wolfa (po latach myśli, jak by ją odbierał, gdyby w贸wczas znał trochę niemiecki...). Szukałem programu, przepadł podczas jakiejś przeprowadzki, trochę szkoda. Żałuję, że nie widziałem filmu, o kt贸rym wspominał Stefan Rieger: Fischer-Dieskau narzucający swoją wizję Richterowi, kt贸ry nie śmie z początku się jej przeciwstawić... to musiał być piękny widok. Ale najklasyczniejszym z klasycznych akompaniator贸w był zawsze wspaniały Gerald Moore. Dodajmy do tego zestawu jeszcze Elizabeth Schwarzkopf , a otrzymamy Spanisches Liederbuch Wolfa, nagranie, po kt贸rym można oczywiście słuchać innych wykonań, ale nie jest to konieczne. A pieśni Mahlera nagrywane z akompaniamentem orkiestrowym lub fortepianowym? Wunderhorn (zn贸w z udziałem Schwarzkopf) długo jeszcze nie zostanie zdetronizowany.
Opera, pieśń, oratoria. Muzyka Bacha, Glucka, Cimarosy, Haydna. Wokalistyka, dyrygentura, tw贸rczość literacko-naukowa. Łatwo można wyobrazić sobie postać Dietricha Fischera-Dieskaua z paletą w ręku, stojącego przy rozpiętym zagruntowanym pł贸tnie. Malował, tw贸rczość plastyczna przez wiele lat była jedną z form jego wypowiedzi artystycznej. Lubię jego portret Richtera - świadczy i o malarzu, i o modelu.
Kończy się epoka "wzorc贸w z Sevres": Varnay to Wagner, Sutherland to belcanto, Paprocki to tradycja polska... Zmarł Dietrich Fischer-Dieskau i jest to wiadomość tym przykrzejsza, że z jego śmiercią wsp贸łczesny świat muzyczny stanie się jeszcze bardziej plastikowy.
LECH KOZIŃSKI

ROK LVI • NR 16/17 • 5 SIERPNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 16/17 • 5 SIERPNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa