Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Mniej, ale nie gorzej

Festiwal Bachowski w Świdnicy

  Puzoniści zespołu Oltremontano, Fot. Tibor-Florestan Pluto  
  Puzoniści zespołu Oltremontano, Fot. Tibor-Florestan Pluto  
Mamy kryzys. Nie tylko finansowy, także kryzys świadomości kulturalnej w warstwach decydenckich. Widoczne stało się to też w programie świdnickiego festiwalu, w kt贸rym zwykle obok wieczornych koncert贸w (czasem nawet dw贸ch jednego wieczoru, jak na przykład w zeszłym roku) płynął nurt kurs贸w muzyki dawnej oraz koncert贸w porannych i południowych w wykonaniu ich młodych uczestnik贸w; rok temu odbył się też pierwszy w Polsce konkurs młodych zespoł贸w muzyki barokowej. Choć minister kultury Bogdan Zdrojewski deklaruje, że edukacja jest dla niego priorytetem, Festiwal Bachowski nie dostał w tym roku ani złot贸wki (podobnie zresztą jak, już kt贸ryś raz z rzędu, Międzynarodowa Letnia Akademia Muzyki Dawnej w Wilanowie - czyżby minister nie lubił muzyki dawnej?). Miasto Świdnica także wyłożyło mniej niż obie颅cywało. Środk贸w starczyło na jeden koncert dziennie i to prawie bez udzia颅łu gwiazd. Publiczność - miejscowa i przyjezdna (najwięcej z Wrocławia) - była rozczarowana tą ilością. Ale nie jakością.
Jedyną szeroko uznaną gwiazdą był występujący solo Christophe Coin, kt贸ry zagrał trzy z sześciu suit wio颅lonczelowych Bacha (trzecią, drugą i czwartą) na koncercie inauguracyjnym w uroczym gotyckim kości贸łku w niedalekich od Świdnicy Makowicach. I choć burza szalała, dodając nieprzewidziane efekty perkusyjne, a wilgotność powietrza sprawiała, że francuski artysta musiał nie tylko stroić się między częściami (czynił to zresztą wyjątkowo dyskretnie), ale też w czasie przerwy suszyć smyczek suszarką do włos贸w, był on bardzo za颅dowolony ze znakomitej akustyki tego niewielkiego wnętrza. Publiczność zaś - olśniona. Mistrzowska, mądra, nie epatująca emocjami, ale przekazująca je z niezwykłym smakiem - gra Coina zachwyciła wszystkich; artysta został nagrodzony owacją na stojąco i bisował Courantem z I Suity.
Nazajutrz w Kościele Pokoju wystąpili weterani polskiego wykonawstwa historycznego - zesp贸ł Arte dei Suona-tori. Ostatnio można ich posłuchać częś-ciej za granicą niż w Polsce; do Świd颅nicy przyjechali prosto z długich pobyt贸w w Danii i Irlandii. Powstały kolejne płyty: właśnie ukazały się Le莽ons de t茅n膷bres Charpentiera pod batutą Alexisa Kossenki w wytw贸rni Alpha; w przygotowaniu są suity Telemanna z Martinem Gesterem (BIS) oraz cykl koncert贸w klawesynowych Bacha z Allanem Rasmussenem (DaCapo).
W Świdnicy, w bardzo kameralnym, bo zaledwie siedmioosobowym składzie, zesp贸ł prowadzony od pulpitu prymariusza przez Aureliusza Golińskiego zagrał pięć sonat Georga Muffata składających się na zbi贸r Armonico tributo. To wczesne dzieło tego tw贸rcy, Francuza rodem z Sabaudii, łączącego p贸źniej wpływy francuskie wzięte od Lully'ego, kt贸rego był uczniem w Paryżu, z włoskimi - wynikającymi ze studi贸w u Corellego w Rzymie oraz z niemieckimi, kt贸re nabył ostatecznie w miejscu osiedlenia (jego tw贸rczość zaliczana jest więc do muzyki niemieckiej). Sonaty z Armonico tributo są czymś pośrednim między concerti grossi a suitami: obok części o tytułach będących określeniami temp znajdują się tam i taneczne, jak allemande, gawot, sarabanda lub menuet. Nie ma tu jeszcze tak zaskakujących zestawień harmonicznych, jakie pojawią się w jego utworach w przyszłości, ale z każdą sonatą bardziej przypomina się p贸źniejszy Muffat, pod względem zaś emocjonalnym są to utwory bardzo intensywne. Kulminacją jest końcowa Passacaglia z ostatniej, piątej Sonaty G-dur, kt贸ra stała się jednym z barokowych przeboj贸w. Swoją interpretacją muzycy Arte dei Suonatori pokazali, że są w znakomitej formie i należy żałować, że nie słuchamy ich w kraju częściej.
W niewielkim kościele św. Krzyża kolejnego wieczoru wystąpił zesp贸ł Laboratoire de la Musique, zwycięzca zeszłorocznego świdnickiego konkursu (w dorobku ma też drugą nagrodę oraz nagrodę publiczności na XI Konkursie im. Biagia Mariniego w Neuburgu w 2010 roku). Młodzi muzycy wypełnili program dziełami Telemanna oraz dodatkowo Carla Philippa Emanuela Bacha (koncert nosił tytuł "Ojciec chrzestny" - Telemann był nim dla najstarszego z syn贸w Johanna Sebastiana). Najsilniejszymi ogniwami tego zespołu są skrzypek Marcin Tarnowski oraz flecistka Karolina Jesionek; najsympatyczniej zresztą zabrzmiał duet Telemanna na te dwa instrumenty: Canons m茅lodieux ou Sonates en duo. Trochę słabszy jest element continuo; brakuje im zgrania i swobody - nad tym młodzi muzycy powinni jeszcze popracować.
Kolejne koncerty można uznać za przejaw oszczędności, choć nie przez obniżanie poziomu. W Kościele Pokoju z recitalem wystąpił jego kantor, młody organista Marcin Armański, absolwent uczelni katowickiej. Już w poprzednich latach dał się poznać jako zwolennik nietuzinkowych program贸w; tym razem dobrał muzykę znakomicie pasującą do barokowych organ贸w Kościoła Pokoju, o dziesięć lat młodszych od Bacha. Program obejmował dzieła z pogranicza renesansu (Antonio de Cabez贸n, William Byrd), wczesnobarokowe (Heinrich Scheidemann, Pablo Bruna), wreszcie z rozkwitu baroku (Buxtehude) i jego schyłku (Johann Kaspar Ferdinand Fischer, Johann Gottfried Walther). Dodać tu wypada, że był to jedyny koncert poprzedzony kr贸tkim słowem wstępu: na tym festiwalu nie ma takich zwyczaj贸w, ale pastor Kościoła Pokoju Waldemar Pytel został poproszony o wyjaśnienie, czemu nie jest używany drugi z tutejszych instrument贸w, czyli wielkie organy romantyczne (3 ma颅nuały, 63 głosy, 3000 piszczałek). Ot贸ż na ich remont potrzeba - bagatela - 800000 złotych na werk oraz 1700000 na prospekt. Jest to suma - jak na razie - nie do zebrania.
Krakowski oktet wokalny Octava Ensemble zaprezentował w świdnickiej katedrze dzieło Hansa Leo Hasslera: Missa Octava a 8. Zesp贸ł pod kierownictwem tenora Zygmunta Magiery nagrał je niedawno na płytę, pochwaloną już przez pismo "Gramophone". Ja mam z tą płytą kłopot: muzyka Hasslera wydaje mi się na niej zbyt śliczna, wypreparowana. W katedrze nie odnosiło się takiego wrażenia, r贸wnież dzięki akustyce. W takiej muzyce ważny jest zar贸wno kontekst, jak warunki, dla kt贸rych powstała.
Dwa wieczory wypełnił zaprzyjaźniony z Capellą Cracoviensis, powstały w Holandii zesp贸ł Oltremontano, a raczej jego część puzonowo-organowa. Bohaterem pierwszego, bardziej kameralnego koncertu był instrument zwany trombone grande, czyli wąskomenzurowy puzon basowy, na kt贸rym grał Wim Becu. Muzyka powstała specjalnie dla trombone grande (Becu zagrał z organami utwory m.in. Francesca Bognoni Taeggio, Girolama Frescobaldiego i Giovanniego Martina Cesare) ma wyraźny rys wirtuozowski. Parę utwor贸w zostało wykonanych przez kwartet puzonowy. Całkowicie już zespołowy, z solistą basem Ralfem Rhielem, był program kolejnego koncertu w katedrze, oparty w dużej mierze na utworach poświęconych postaci biblijnego Absaloma, a ściślej - lamentach jego ojca Dawida. Najpierw francuski (Pierre de la Rue, Nicolas Gombert), w większości jednak zawierał niemiecką muzykę wczesnobarokową z kulminacją w utworach Heinricha Sch眉tza. Puzony barokowe mają majestatyczne, ale niezwykle łagodne brzmienie, niepodobne do dzisiejszego krzykliwego; solista znakomicie się dopasował barwą i ekspresją.
Wreszcie wielki finał: Ariodante H盲ndla w wykonaniu solist贸w i Capelli Cracoviensis pod dyrekcją Andreasa Speringa, kt贸ry prowadził orkiestrę od małego szpineciku i choć w zespole był r贸wnież klawesyn, czasem w recytatywach oba instrumenty grały w duecie. Capella była tym razem w składzie złożonym częściowo z członk贸w dawnego zespołu, kt贸rzy pr贸bują przestawić się na barokowe granie - z rozmaitym skutkiem, ale przynajmniej z dobrymi chęciami; być może wreszcie skończy się konflikt wok贸ł przekształcenia tej instytucji. Przy pulpicie koncertmistrzowskim zasiadł przyjaciel zespołu, Włoch Alberto Stevanin, a Spering prowadził całość w solidnym niemieckim stylu. Drobne elementy teatralne, acz nie przesadne, wprowadzali soliści, przede wszystkim Austriaczka Michaela Selinger w roli tytułowej, obiecująca młoda sopranistka Natalia Kawałek jako Ginevra i kontratenor Piotr Olech, kt贸ry starał się być demoniczny w roli przewrotnego Polinessa. Nie była to aż tak ognista H盲ndlowska kreacja jak w przypadku Giulio Cesare, wykonanego w ramach cyklu Opera Rara, ale akcja rozwijała się wartko i nie nużyła - mimo czterech w sumie godzin i dw贸ch przerw większość publiczności dotrwała do końca.
Festiwal w Świdnicy wyszedł obronną ręką. Miejmy jednak nadzieję, że okrojony został po raz ostatni. Ma wier-nych odbiorc贸w, ma już wychowan颅k贸w. Warto tę tradycję kontynuować.
DOROTA SZWARCMAN

ROK LVI • NR 19 • 16 WRZEŚNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 19 • 16 WRZEŚNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa