Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Mozart w Parku Oliwskim

"Mozartiana", Gdańsk 22-26 sierpnia

  Mozarta przenikliwie spoglądającego z okładki programu i z plakat贸w w całym Tr贸jmieście, także na kierowc贸w wystających w korku pod ogrodzeniem oliwskiego Parku, zaprojektował J贸zef Wilkoń, Fot. Marta Wyrwicka  
  Mozarta przenikliwie spoglądającego z okładki programu i z plakat贸w w całym Tr贸jmieście, także na kierowc贸w wystających w korku pod ogrodzeniem oliwskiego Parku, zaprojektował J贸zef Wilkoń, Fot. Marta Wyrwicka  
Jeszcze całkiem niedawno wakacyjne festiwale w miastach traktowano jako nurt poboczny abonamentowego życia koncertowego. Dzisiaj nie ma wątpliwości, że to właśnie one niosą nadzieję na pozyskanie publiczności, kt贸ra z rozmaitych powod贸w na piątkowe ani sobotnie koncerty w filharmoniach raczej by nie trafiła. Im formuła dalsza od tradycji, tym większa szansa na dotarcie do nowych słuchaczy, choć oczywiście trudno przewidzieć, czy będzie to dla nich początek przygody z muzyką, czy tylko niewiele znaczący wakacyjny epizod.
Pośr贸d polskich festiwali wyjątkowo szeroko otwierają ramiona w kierunku słuchaczy gdańskie "Mozartiana". Festiwal odbył się w tym roku po raz si贸dmy w Parku Oliwskim. Zainicjował go Jan Łukaszewski, organizuje Polski Ch贸r Kameralny. Trudno może uznać kameralny zesp贸ł wokalny za reprezentacyjny skład mozartowski, lecz: po pierwsze - miłość do muzyki Mozarta nie zna granic, także obsadowo-gatunkowych, po drugie - Mozart skomponował niemało utwor贸w, w kt贸rych niepoślednia rola przypada właśnie ch贸rowi. Każdego więc roku "Mozartiana" wieńczy koncert gospodarzy, wykonujących w katedrze utw贸r oratoryjno-kantatowy. Odkąd wyczerpał się "standardowy" repertuar i nadszedł czas na dzieła mniej znane niż Requiem, Msza "koronacyjna" lub c-moll, okazało się, że w zapasie są skarby.
W ubiegłym roku odkryciem dla większości słuchaczy była Missa solemnis c-moll "sierocińcowa" KV 139, kt贸ra przez długie lata sprawiała mozartologom kłopot z katalogową numeracją, gdyż trudno było uwierzyć, że utw贸r napisany z taką fantazją (zwłaszcza harmoniczną) i znawstwem kompozytorskiej techniki wyszedł spod pi贸ra dwunastolatka. W tym roku wielki - zaiste wielki, jeśli rozumie się pod tym słowem r贸wnież znakomitość muzyki - finał festiwalu był zasługą litanii eucharystycznej (Litaniae de venerabili altaris sacramento Es-dur KV 243) napisanej przez dwudziestolatka na Niedzielę Palmową w salzburskiej katedrze. Powtarzającym się po tym koncercie pytaniem było: jak to możliwe, że dotychczas tego arcydzieła nie znaliśmy? Moja odpowiedź brzmi: a kto zaryzykuje umieszczenie w programie koncertu utworu zatytułowanego r贸wnie odstraszająco jak "litania"?
Litanię Mozarta oraz poprzedzającą ją (i też właściwie nieznaną, acz z innych powod贸w) II Mszę G-dur op. 34 J贸zefa Elsnera śpiewali gospodarze Festiwalu oraz soliści Maria Cristina Kiehr (sopran), Ewa Marciniec (alt), James Edward (tenor) i Stephen Gadd (bas), mając za instrumentalne towarzystwo ni mniej, ni więcej tylko Academy of Ancient Music. Dyrygował Jan Łukaszewski.
脫w znakomity finał zwieńczył dzieło, jakim był czterodniowy festiwal rozbrzmiewający, ale i rozgrywający się w ogrodzie otaczającym pałac zbudowany dla opata Jacka Rybińskiego akurat w roku urodzin Mozarta (kto lubi takie zbieżności, winien też zwr贸cić uwagę, iż oliwskie organy ukończono w roku śmierci Mozarta). "Mozartowano" tu na rozmaite sposoby i dla r贸żnej publiczności. Dla "długouchych", przed kt贸rymi ostrzegał syna Leopold Mozart, jak co roku w rytm najpopularniejszych melodii Wolfganga Amadeusza tańczyła fontanna. Fotografie, programy i cytaty z list贸w kompozytora, rozwieszone obficie na parkowym ogrodzeniu, przyciągały pod- i świadomość kierowc贸w stojących co dnia na Opata Rybińskiego w jednym z bardziej uciążliwych tr贸jmiejskich kork贸w.
Miłośnik贸w muzyki instrumentalnej zaproszono na dwa koncerty. Pierwszy, z udziałem AUKSO pod batutą Marka Mosia, rozpoczął hit, czyli Eine kleine Nachtmusik, po czym Maria Włoszczowska wykonała Koncert D-dur KV 218, a całość zamknęła Symfonia A-dur KV 201. Muzycy mieli szczęście, bo dopisała nie tylko publiczność, ale i pogoda. Dwa dni potem Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia prowadzona przez Michała Klauzę znalazła się w gorszym położeniu. Po pr贸bie w promieniach słońca wieczorny koncert zaczął się w strugach deszczu. Ulewa nie mogła wprawdzie dosięgnąć muzyk贸w występujących na zadaszonej estradzie przed pałacem, ale odstraszyła część słuchaczy i nie miała litości dla tych, kt贸rzy ukryli się pod parasolami, by wysłuchać uwertury do Don Giovanniego. W czasie Koncertu obojowego granego przez Arkadiusza Krupę deszczu było coraz mniej, za to słuchaczy coraz więcej. Z przewidzianej na zakończenie Symfonii "Haffnerowskiej" dyrygent zdecydował się wykonać tylko dwie ostatnie części, czego nie należy jednak mieć mu za złe, bo - po pierwsze - symfonia i tak powstała przez okrojenie serenady, a - po drugie - jak często można sklejać skrzypce, jeśli sezon koncert贸w plenerowych jest r贸wnie wilgotny, jak tego lata?
Miłością najżarliwszą Mozart darzył operę, tradycją "Mozartian贸w" są więc estradowe wykonania jego dzieł scenicznych. W tym roku, dzięki wsp贸łpracy z solistami teatru w Ratyzbonie, przedstawiono Wesele Figara. Skr贸cone do najefektowniejszych arii i ansambli, z oszczędną i "familijnie" zainscenizowaną akcją, okazało się zabawą wyśmienitą. Znakomity śpiew szedł w parze z sugestywnym aktorstwem i chociaż Adam Krużel w roli Hrabiego nie uwi贸dł Theresy Grabner obsadzonej w partii Zuzanny, to uległa mu publiczność. Zwłaszcza zaś ci, kt贸rym udało się zająć miejsce "z widokiem na scenę", o co nie było łatwo, bo już na p贸ł godziny przed koncertem trudno było takowe znaleźć. Okolona drzewami estrada przed Pałacem Opat贸w umieszczona jest jakby w wielkim salonie (to nie plener stadionowy), toteż większość z ponad dw贸ch tysięcy os贸b, kt贸re wybrały się tego wieczora do Parku Oliwskiego, musiała zadowolić się jedynie wysłuchaniem z głośnik贸w Seymura Karimowa jako Figara oraz Sung-Heon Ha tworzącego przekomiczną parę z Michaelem Bernerem (Bartolo - Basilio). Większość też nie mogła ocenić, jak groźnie w roli potencjalnej małżonki prezentowała się Marcelina śpiewana przez Ruth M眉ller i z jakim wdziękiem uwodził niby to zagubiony w burzy hormon贸w Cherubin, czyli Jan Monowid. Orkiestrą Filharmonii Bałtyckiej dyrygował Massimiliano Caldi.
Tradycją "Mozartian贸w" są koncerty z udziałem nie tylko wykonawc贸w pełnych respektu dla każdej nuty postawionej przez kompozytora, ale i takich, kt贸rzy - idąc innym jego śladem - improwizują na rozmaite, r贸wnież Mozartowskie tematy. Odbył się więc nastrojowy MozARTjazz w wykonaniu Tria Leszka Kułakowskiego oraz kwartetu smyczkowego Q4Q. Dwukrotnie intarsjowano Mozartem muzykę etniczną na koncertach, kt贸re pokazały gdańskiej publiczności niezwykle interesujące formy wielogłosowości odbiegającej od tego, co znamy: czterogłos z Sardynii i mongolski śpiew gardłowy, kt贸ry sprawia, że z jednej krtani wydobyć można nawet trzy dźwięki r贸wnocześnie. Kwartet wokalny Tenores di Bitti Remunnu'e
Locu z Sardynii sięgał do motyw贸w Mozarta oszczędnie, odważniej i bardziej oryginalnie czynił to zesp贸ł Sedaa grający na instrumentach irańskich i mongolskich, a przy okazji prezentujący odmiany wspomnianego śpiewu gardłowego.
Sardyńska polifonia brzmi efektownie, zwłaszcza gdy słyszy się ją po raz pierwszy. Śpiew gardłowy jest ewenementem na skalę światową. Podziwiając te dowody niezwykłego kunsztu wokalnego, nie mogłam jednak oprzeć się myśli, że i tak - vincit Mozart. Miał i talent, i r贸wnie wyjątkowe szczęście, bo żył w kulturze muzycznej, kt贸ra dzięki dobrodziejstwu nut pozwalała mu rozwijać muzyczną fantazję na skalę niedostępną muzykom "niepiśmiennym", a następnie utrwalać i przekazywać swoje pomysły śpiewakom i instrumentalistom. Już ponad piętnaście pokoleń zachwyca się jego melodiami, wzrusza harmoniami, najbardziej wnikliwi zaś nie mogą wyjść z podziwu dla jego kunsztu w układaniu wielogłosu. Dzięki temu, że żył w czasach i miejscach wyjątkowo sprzyjających muzykom, w Gdańsku długo jeszcze - miejmy nadzieję - będą mogli "mozartować".
MARTA WYRWICKA

ROK LVI • NR 20 • 30 WRZEŚNIA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 20 • 30 WRZEŚNIA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa