Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Sztuka i Projekt

10. Festiwal "Sacrum Profanum", Krak贸w, 9-17 września

  Koncert grupy Sigur R贸s, Fot. Wojciech Wandzel  
  Koncert grupy Sigur R贸s, Fot. Wojciech Wandzel  
Sztukę tworzy się dziś w służbie projektom - m贸wił Zygmunt Bauman w zeszłym roku na Europejskim Kongresie Kultury we Wrocławiu. Znamienne, że to właśnie we Wrocławiu miał premierę głośny Projekt Filipa Berkowicza, polegający na muzycznym spotkaniu Krzysztofa Pendereckiego z Jonnym Greenwoodem i Aphexem Twinem. Komercyjny sukces przedsięwzięcia najwyraźniej zachęcił dyrektora artystycznego "Sacrum Profanum" do zmiany linii programowej festiwalu, bo zapowiedział odejście od klucza geograficznego na rzecz łączenia klasyki z popkulturą. Tegoroczna odsłona była pierwszym krokiem w tym kierunku.
Nade wszystko "Sacrum Profanum" było oczekiwanym gestem w kierunku polskich kompozytor贸w. Goszczące w Krakowie - niekt贸re od kilku lat - renomowane zespoły specjalizujące się w muzyce wsp贸łczesnej zagrały monograficzne (m贸wiąc umownie) koncerty poświęcone sześciorgu ciekawszych polskich tw贸rc贸w młodego pokolenia. Znaleźli się wśr贸d nich Paweł Mykietyn, Aleksander Nowak, Marcin Stańczyk, Cezary Duchnowski, Agata Zubel i Sławomir Kupczak.

Szaty kr贸la
Wiecz贸r inauguracyjny miał należeć do Pawła Mykietyna i Ensemble Modern pod dyrekcją Marka Mosia, został jednak właściwie oddany - z woli kompozytora - hiszpańskiemu pisarzowi Rodrigo Garc铆i. Kr贸l Lear to estradowy audiobook - z proponowanych określeń gatunkowych, takich jak "musical" lub "opera", być może "słuchowisko" byłoby najtrafniejsze. Muzyki jest tam niewiele: poza efektownym, acz kr贸tkim wstępem instrumentalnym oraz kilkoma smakowitymi momentami ilustracyjnymi, treść około godzinnej partytury sprowadza się do urytmizowanej recytacji, względnie śpiewu (soliści: Juan Noval-Moro, Katarzyna Moś, Beatriz Blanco, Julieta Gonz谩les de Springer i Jonathan Peter Kenny) oraz oszczędnej, dość miałkiej oprawy dźwiękowej tekstu, kt贸ry - przeciwnie - leje się intensywnym strumieniem.
Kr贸l jest nagi, niosło się echem po audytorium Łaźni Nowej w Krakowie oraz że nowy utw贸r jest świadectwem kryzysu tw贸rczego kompozytora. Czy wszystkie te bodźce literackie i filmowe nie są jakąś rekompensatą za niewiarę w autonomię muzyki jako przestrzeń tw贸rczych napięć, a może Mykietyn rzeczywiście najlepiej czuje się w teatrze?
Muzyka teatralna to odrębny gatunek, kt贸ry ma własną estetykę i funkcję, własną przestrzeń, własną publiczność. Nie trzeba do niej angażować renomowanego (i drogiego!) zespołu nowej muzyki, bo akompaniament z pojedynczych dźwięk贸w potrafi zagrać każdy. Kr贸l Lear nadaje się lepiej na scenę teatralną niż estradę koncertową. A teksty w og贸le najlepiej czyta się w domu.

Show must go on
Koncert amerykańskiej grupy Alarm Will Sound był pierwszym zwiastunem tego, czego możemy spodziewać się w kolejnych latach na "Sacrum Profanum". Trzy utwory Aleksandra Nowaka - Ciemnowłosa dziewczyna w czarnym sportowym samochodzie (2009) na orkiestrę kameralną oraz dwie premiery: Hit II (2012) i Night Transit (2012) na zesp贸ł - wplecione zostały między aranżacje elektronicznych utwor贸w Aphexa Twina. Nie był to zatem koncert monograficzny, ale kompozytor bynajmniej nie pozostał w cieniu. Wywołany przez dyrygenta Alana Piersona, wyszedł na scenę i pokazał, że rozumie, na czym polega amerykański szoł.
Niewątpliwie dob贸r kompozytora i wykonawcy był w tym przypadku uzasadniony. Nowakowi bliskie jest podejście do muzyki w stylu anglosaskim, chętnie powt贸rzyłby sukces Thomasa Ad膷sa. W wykonaniu Alarm Will Sound jego czasem ponura (jakby marsz pogrzebowy w Night Transit), a na og贸ł "premodernistyczna" (trafne określenie Andrzeja Chłopeckiego) muzyka nabrała nieco rumieńc贸w, zaś sąsiedztwo brawurowych instrumentalnych interpretacji utwor贸w Aphexa Twina nie pozwoliło się nią nużyć (może z wyjątkiem Night Transit, kt贸ry pozbawiony jest wewnętrznej koherencji). Gdyby tylko amerykańscy muzycy więcej starań dokładali do techniki instrumentalnej, a dęciaki nie kiksowały w co drugim dźwięku... Wydaje się jednak, że Alarm Will Sound nie przywiązuje większej wagi do jakości gry niż do wspomnianego szoł - pamiętam koncert zespołu w Berlinie, miał dokładnie te same słabe strony.

Wiele hałasu o nic
Rozczarował koncert, kt贸ry miał być dedykowany Marcinowi Stańczykowi, ale zmienił się w wątpliwej jakości szoł innego amerykańskiego zespołu - Bang on a Can All-Stars. Utwory Stańczyka - Trzy powidoki (2008) na kontrabas solo, Laterna (2008-2009) na zesp贸ł, Nibiru - La rivoluzione della terra sconosciuta (2009) na zesp贸ł, Geysir Grisey (2005, rev. 2012) na zesp贸ł oraz nowy utw贸r Mosa膹que (2012) na wiolonczelę solo - muzycy zagrali w charakterystycznej dla siebie konwencji rockowej. Nad detalami, czyli wszelkimi delikatnymi szmerami, rezonansami instrument贸w oraz grą między ich kunsztownymi, wysoce zindywidualizowanymi partiami, g贸rę wzięło agresywne, mocne nagłośnienie zespołu, kt贸re nie tylko zniekształciło dźwięk, ale doprowadziło wręcz do zlania się ich wszystkich w bezkształtną hałaśliwą masę. Trudno nawet powiedzieć coś o nowej kompozycji Stańczyka, bo amerykańscy muzycy nie liczyli się z zapisem utwor贸w: wszystkie brzmiały r贸wnie płasko, na domiar złego forsowana dynamika i amplifikacja powodowały sporadyczny feedback. Koncert poprzedził kr贸tki set didżeja Envee, trudno jednak m贸wić o jakiejś interakcji. O rockowym "bisie" (publiczność wcale o niego nie prosiła) w wykonaniu All-Stars wolę nawet nie wspominać.

Więcej optymizmu
Nazajutrz wystąpiła formacja musikFabrik i koncert ten przyni贸sł więcej optymizmu. Był też jedynym owocnym spotkaniem kompozytora z didżejem, przynajmniej w części "klasycznej" (na koncertach Kronos Quartet i Sigur R贸s niestety nie byłam). Jego bohater, Cezary Duchnowski, skomponował wielki, trwający p贸łtorej godziny utw贸r i na instrumenty z elektroniką (znakomity Igor Boxx). Użył w nim stroju nier贸wnomiernie temperowanego, co dało muzyce pewien oddech (swoiste "basso continuo" tworzyły dwa zaprogramowane mikrotonowo syntezatory). Przemyślnie też przeprowadził rozbudowaną narrację - statyczną, opartą na powt贸rzeniach (choć może zbyt nachalnych) i ich wariantach. Kompozycja Duchnowskiego zakładała ciekawą kombinatorykę obsady: soliści musikFabrik przekazywali sobie pałeczkę w tym muzycznym maratonie, grali solo, w ansamblach oraz tutti, z elektroniką lub bez. Upływ czasu odmierzał powracający niczym refren "walczyk" mikrotonowych syntezator贸w (brzmiały one zawsze nieco inaczej: jak stare pianino, gamelan, pozytywka...), kt贸re łączyły się za każdym razem z innym instrumentem (lub ich grupą). Nie wiem, czy to kwestia udziału musikFabrik, ale w szczeg贸lnym niefrasobliwym rozgadaniu instrument贸w oraz w nonszalanckim operowaniu czasem muzycznym (wytrzymałam w skupieniu sześćdziesiąt minut, potem było już gorzej...) miałam skojarzenia z p贸źnym Stockhausenem. Można było jeszcze bardziej zatrzeć faktury (zbyt przejrzyste), nade wszystko rozwinąć partie instrumentalne (impresjonistyczne melodyjki nie uchodzą), ale dobrego materiału Duchnowski i tak zgromadził sporo.

Bez didżeja też można
Najlepszym koncertem części "klasycznej" okazał się ten poświęcony Agacie Zubel. Wsp贸łpracująca od jakiegoś czasu z Klangforum Wien kompozytorka znalazła w zespole wsparcie i "estetycznego" ambasadora. Kunszt wykonawczy oraz oddanie idei powierzonych do zagrania kompozycji przyniosły efekt znakomity (w Krakowie zespołem dyrygował Clement Power). Ale też Zubel zaskoczyła postępami, jakie uczyniła w ciągu ostatnich dw贸ch lat.
Na program złożyły się Labirynt (2011) na głos i instrumenty, Odcienie lodu (2011) na klarnet, wiolonczelę i elektronikę, Ulicami ludzkiego miasta (2011) na zesp贸ł instrumentalny oraz Not I (2010) na głos, zesp贸ł kameralny i elektronikę. Abstrakcyjne myślenie dźwiękiem pozwala Agacie Zubel wejść głęboko w materię muzyczną, rozwijać ją od wewnątrz, wzbogacać środki, ale też znajdować niespotykane połączenia instrumentalne, rysować ciekawe kształty, r贸żnicować barwy. Dramaturgia jest naturalną pochodną wyrazistych partii instrumentalnych, kt贸re niejako same porządkują się w czasie; kompozycje są coraz bardziej plastyczne. Największym zaskoczeniem okazał się jednak głos, w kt贸rym po dawnej Zubel nie ma śladu. Rozszerzone techniki wokalne ustąpiły miejsca niezwykle czujnemu podążaniu za tekstem, większemu zr贸żnicowaniu barwy (zwłaszcza w piano), całkowicie zmienił się też spos贸b, w jaki Zubel pisze partie wokalne. Więcej tu recytatywności, swobody i bezpretensjonalnego wdzięku. Na paradoks zakrawa, że akurat koncert Agaty Zubel obył się bez udziału didżeja.

Elektronika to nie wszystko
Koncertu Sławomira Kupczaka słuchałam tylko w radiu, zdaje się jednak, że Cikada Ensemble nie zawi贸dł kompozytora i publiczności. Spotkanie nie było zresztą pierwszym, bowiem Kupczak pracował już z Cikadą kilka lat temu na festiwalu Musica Electronica Nova. Pochodzący - podobnie jak Zubel i Duchnowski - z Wrocławia kompozytor zdecydował się pokazać utwory nowe i te nieco starsze. Skomponowana na "Sacrum Profanum" Analogya 1 (2012), choć dowcipna w swym postmodernistycznym kolażowaniu, przywodziła na myśl Laborinthus 2 Beria, kt贸ry powstał bez mała p贸ł wieku temu. Niewątpliwie utalentowany, Kupczak ugrzązł w estetyce retro. Raport (2012) - słuchowisko do tekstu Pawła Krzaczkowskiego - m贸głby r贸wnie dobrze powstać w latach siedemdziesiątych. R贸wnież starsze kompozycje - Res Facta (2004) i Anafora VI (2005) na kwartet smyczkowy obnażyły wątłość partii instrument贸w i stylistyczną anachroniczność. Nie pomogła niestety elektronika, w kt贸rej Sławomir Kupczak czuje się zdecydowanie najpewniej.

Wyzwania
Tegoroczny festiwal "Sacrum Profanum" będzie można uznać za sukces, jeśli zespoły zechcą z własnej inicjatywy i bez szczeg贸lnej okazji włączać utwory polskich kompozytor贸w do program贸w swych koncert贸w. Czy to się uda - trudno wyrokować. "Warszawska Jesień" od wielu lat "kojarzy" kompozytor贸w z zagranicznymi wykonawcami (z umiarkowanym efektem). Jaką "lekcję" wyciągną zaś nasi tw贸rcy ze spotkania z muzykami - zależy już tylko od nich. Byłby to wystarczający argument na rzecz tej wsp贸łpracy.
Nowa formuła "Sacrum Profanum" budzi więcej wątpliwości. Nieprzekonujące w tym roku spotkanie kompozytor贸w i didżej贸w, a także udział wykonawc贸w, kt贸rzy szołem tuszują braki warsztatowe, to znamiona Projektu, kt贸re każą obawiać się o artystyczny poziom kolejnych odsłon festiwalu. Konstruowanie programu przez powielanie chwytliwej recepty "klasyka vs. pop" tworzy ponadto niebezpieczeństwo "komponowania" tw贸rc贸w przez instytucję. Na domiar złego już rozgorzała jałowa dyskusja o wyższości jednego nurtu nad drugim, tak jakby tworzyły one nadal dwa jasno określone bieguny. Zauważmy, że w ubiegłych latach funkcjonowały one całkiem bezkonfliktowo lub się uzupełniały - bez specjalnych zabieg贸w organizatora (choćby Stockhausen i Kraftwerk). Zderzanie klasyki z popkulturą może zrodzić ciekawy efekt, ale pod warunkiem, że każdy ma własną przestrzeń. Nie wszystko da się podpiąć pod Projekt. To podstawowe problemy, z jakimi mierzyć się będą tw贸rcy tak pomyślanego "Sacrum Profanum". Miejmy nadzieję, że festiwal się obroni.

MONIKA PASIECZNIK



Niewykorzystana szansa
Jeśli logo "Sacrum Profanum" - czerwony "X" - rozumiemy jako przecinające się dwa nurty festiwalu, to występ Sigur R贸s i Kronos Quartet zaburzył symetrię między nimi. Wątpliwe jest, czy dwie linie programowo-estetyczne - klasyczna i popularna - w og贸le się spotkały.
Występująca na zakończenie islandzka grupa Sigur R贸s, reprezentująca alternatywny, choć już dość spopularyzowany gatunek post- lub indie-rocka, zawłaszczyła sobie bezpardonowo wiecz贸r w hali ocynowni ArcelorMittal. Towarzyszący jej Kronos Quartet zagrał w roli supportu dwie kompozycje: specjalnie dla nich stworzoną przez zaprzyjaźnioną kompozytorkę Nicole Liz茅e i własną aranżację utworu Flugufrelsarinn (Zbawca much) z albumu Sigur R贸s 脕g膰tis byrjun. Charakter niezobowiązującego wstępu do koncertu potwierdzało też zachowanie publiczności, kt贸ra, słysząc muzykę na smyczki, wychodziła na zewnątrz, aby załatwić wszystkie ważne sprawy, kt贸re mogłyby zakł贸cić odbi贸r występu tej właściwej gwiazdy wieczoru.
Jedynym miejscem przecięcia się dw贸ch linii była chyba obecność smyczka. Stał się on swoistym znakiem rozpoznawczym muzyk贸w z Islandii, kt贸rzy zwykli wprawiać nim w drganie struny gitar elektrycznych. Podczas bis贸w Sigur R贸s jeden ze smyczk贸w nie wytrzymał napięcia - pod koniec utworu Hafs贸l (Słońce morza) włosie całkowicie zwisało z żabki. Natomiast smyczki Kronos Quartet nie miały szansy dobrze się rozgrzać. Ciche pojawienie się i wkr贸tce potem zniknięcie kwartetu ze sceny pozostawiło wrażenie występu pro forma.
Dwie gwiazdy podzieliły się sceną w spos贸b, kt贸ry przypomina raczej linie r贸wnoległe niż przecinające się. Odczuwalny brak pomostu między nimi budzi rozczarowanie zwłaszcza w kontekście nowego wizerunku festiwalu, kt贸ry ma być spotkaniem muzyki klasycznej z popularną. W programie czytamy, że istotnym elementem aktywności Kronos Quartet są starannie budowane wieloletnie relacje o często bliskim, prywatnym charakterze. W przypadku koncertu w Krakowie trudno m贸wić o jakiejkolwiek relacji.
Szkoda to zwłaszcza dla Sigur R贸s. W sprzyjających akustycznie warunkach Islandczycy po mistrzowsku roztaczają tętniącą i gęstą przestrzeń dźwiękową, niestety rządząca nią estetyka monumentalności jest miałka. Wrażenie to potęguje elegijny w tonie, zawsze łagodny i wyr贸wnany falset J贸nsiego, kt贸rego eteryczne brzmienie okupione jest dość wąskim zakresem używanych dźwięk贸w. Tendencja do rozsmakowywania się w amorficznych brzmieniach prowadzi Sigur R贸s w kierunku muzyki marzeń sennych, kt贸re w Krakowie podkreślały dodatkowo wizualizacje (sztuczna mgła, zimne ognie, złoty pył itd.). Mimo wszystko słuchaniu towarzyszyła narastająca nuda. Na miękkim islandzkim mchu byłoby to czystą przyjemnością, niestety twarda podłoga huty nie pozwalała zapomnieć o niewykorzystanej szansie skrzyżowania ścieżek muzycznego sacrum i profanum.

BARBARA MAJEWSKA
MONIKA PASIECZNIK, BARBARA MAJEWSKA

ROK LVI • NR 21 • 14 PAŹDZIERNIKA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 21 • 14 PAŹDZIERNIKA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa