Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Muzyczne stany skupienia

"Warszawska Jesień", 21-29 września

Łączona niegdyś z teatrem, muzyka chętnie dziś sięga do korzeni. "Teatralne" gesty towarzyszące grze to też muzyka, tylko w innym "stanie skupienia". Inny jest też sens takich działań, podobnie jak kontekst kulturowy, społeczny, estetyczny. I nie chodzi tu bynajmniej o "teatr instrumentalny" Kagla czy Schaeffera ani tym bardziej o historyczną operę.
Przenikający wsp贸łczesną sztukę konceptualizm daje o sobie znać r贸wnież w muzyce, kt贸ra jest dziś nie tylko brzmiącą materią, uporządkowanym następstwem dźwięk贸w w czasie, jest także określoną sytuacją wytwarzania i doświadczania dźwięku. Zafascynowanie "choreografią" muzyki, cielesnym aspektem jej tworzenia można interpretować ponadto w kontekście wynalezienia fonografu i oddzielenia dźwięku od instrumentu oraz ciała, kt贸re przez wieki go wytwarzały.
"Warszawska Jesień" stała w tym roku pod znakiem głosu (zatem i ciała), gestu, inscenizowanej muzyki i teatru muzycznego. Jednym z ciekawszych był wiecz贸r muzyki konceptualnej 26 września w Centrum Kultury "Koneser". Wykonane obok siebie utwory Jagody Szmytki i Manosa Tsangarisa znakomicie się uzupełniły, ich "tematyką" była bowiem percepcja, spos贸b słuchania.
Nowa kompozycja Szmytki happy deaf people (2012) zwraca uwagę na inne niż słuchowe doświadczanie dźwięku. Wiolonczelistka, "przytulając" sw贸j instrument, odczuwa jego wibracje, tak jak tytułowi głusi odbierają dźwięki, trzymając balon koniuszkami palc贸w. Utw贸r rozpoczyna swoisty wykład bez dźwięku, choć de facto jest on cały czas obecny
- w słowach i gestach oraz ich kombinacjach. Kiedy muzycy European Workshop for Contemporary Music siadają do pulpit贸w i zaczynają "stroić" instrumenty, można poczuć się jak u laryngologa na badaniu słuchu. Doświadczanie dźwięku, perspektywa wykonawcy i odbiorcy - to stałe zainteresowania Jagody Szmytki.
Inscenizowane koncerty od kilkudziesięciu lat komponuje r贸wnież Manos Tsangaris. Jego Vivarium - Reisen, Kochen, Zoo... (2012) za punkt wyjścia przyjmuje sytuację odbioru. "Sceniczna antropologia" (mowa o tym w wywiadzie) to swoista fenomenologia ucha i słyszenia, a także badanie koncertu jako rytuału społecznego.
Znakomite zestawienie Szmytki i Tsangarisa - obok nich można by jeszcze postawić choćby Petera Ablingera - ukazało odrębną tradycję (tak, to już "tradycja"!) "analitycznego" podejścia do fenomenu muzykowania i złożonego sposobu funkcjonowania aparatu percepcji. Muzyka jest tu swego rodzaju narzędziem zgłębiania samej siebie, akustyczną autometodologią.
Gest i muzyka w tw贸rczości Stockhausena to temat "morze". W kontekście wieczoru 22 września w Centrum Sztuki "Koneser" wypada jednak podkreślić, że gdyby nie zjawiskowy występ Agnieszki Kuś, realizującej partię tancerza-mima w Inori (1973-1974), 贸w gest pozostałby jedynie metaforą. Tymczasem Kuś nadała dźwiękom ciało, pokazała, na czym polega "muzyka sceniczna" i co oznacza Stockhausenowska "inkarnacja w inne medium". Dźwięki wprost spływały z jej dłoni, wydobywane za pomocą magicznych formuł-gest贸w, zaczerpniętych z wielu kultur. I tylko szkoda, że "Warszawska Jesień" nie zdecydowała się wykonać utworu przez orkiestrę na żywo, choćby i na inauguracji lub zamknięciu festiwalu. Byłby to mocny akcent, kt贸rzy przeszedłby do jego historii.
Gest ma w muzyce wielorakie znaczenie. Jego cielesny wymiar, związany z fizjologią gry na instrumencie, ujawnił się w utworze Szmytki, widoczny był też w teatrze muzycznym Aperghisa, pokazanym 27 września w Teatrze Imka. Luna Park (2011) powstał na zam贸wienie IRCAM-u i "Warszawskiej Jesieni" (nasz udział w koprodukcji naprawdę cieszy), a przeznaczony jest na głos, dwa flety (basowy i subkontrabasowy), perkusję, projekcję wideo oraz cały arsenał elektroniczny.
Luna Park działa jak perfekcyjna maszyna, choć jej ludzki czynnik jest nie mniej sugestywny. Aperghis lubi intensywny kontakt z wykonawcą, dobrał sobie też zesp贸ł wprost niezwykły. Johanne Saunier operuje nie tylko głosem, ale i ciałem, mogłaby konkurować z niejedną tancerką. Flecista Michael Schmid z powodzeniem występuje jako wokalista (pieśni Harry'ego Partcha, avant rock). Eva Furrer gra na rzadkim flecie subkontrabasowym, jest też wokalistką i instruktorką jogi. Richard Dubelski to perkusista, aktor i kompozytor w jednej osobie. Aperghis powierzył im w Luna Parku karkołomne zadania, wykorzystał wszelkie predyspozycje i umiejętności. Wszyscy grają, śpiewają, tańczą, popisują się zmysłem rytmicznym, cielesną zwinnością, giętkością języka, kt贸ry tworzy u Aperghisa autonomiczną kompozycję.
Libretto autorstwa kompozytora i Fran莽ois Renaulta to z pozoru chaotyczna mieszanina fonem贸w i sprawozdań z monitoringu. Utw贸r jest bowiem krytyką systemu nadzoru. Świat, w kt贸rym żyjemy, przypomina panoptykon. Zewsząd czai się oko kamery, kt贸re nieustannie nas obserwuje. Jesteśmy wplątani w sieć permanentnej kontroli, nad kt贸rą dawno straciliśmy kontrolę. Wszechobecna kamera, ogrodzone osiedla to coraz gorętszy temat w debacie publicznej, dotyczący już nie tylko miasta i jakości życia w nim. Pod pozorem wsp贸lnego bezpieczeństwa coraz częściej chodzi o nadz贸r nad przestrzenią i działającymi w niej ludźmi. Problem ten znany jest nie tylko Francuzom, Anglikom czy Holendrom, ale też - a może przede wszystkim - Polakom.
Kompozytor zbudował analogiczny system zależności i kontroli. Wykonawcy wpisani zostali w cztery wydzielone, stojące w szeregu nibyklatki, naszpikowane kamerami, czujnikami, mikrofonami, połączone w wirtualną sieć, zarządzaną zza oddalonego stołu mikserskiego. Nie wchodzą w bezpośrednie interakcje, nieustannie się jednak obserwują (bądź są obserwowani). Kontakt fizyczny został zastąpiony przez kontakt za pośrednictwem ekranu. Dźwięk, ciało, obraz i tekst podlegają ciągłym zapętleniom, zwarciom i reakcjom łańcuchowym. Nakładają się na siebie w magicznym miksażu, w zmiennym tempie, przewijane do przodu i wstecz, niczym materiał z monitoringu - zarejestrowany i ponownie odtwarzany. "To może być zabawne albo przerażające, jak diabelski młyn w lunaparku" - napisał Aperghis.
Nowy teatr muzyczny Georgesa Aperghisa tylko z pozoru jest gestem powt贸rzenia - wypr贸bowane elementy tworzą w istocie przestrzeń innego rodzaju. Stałe jest na pewno to, że Aperghis unika dosłowności, banalnej psychologii. Stawiając w centrum samą kamerę, podgląd, rejestrowanie dźwięku i obrazu, czyni sw贸j utw贸r zarazem abstrakcyjnym i do b贸lu konkretnym: wszak medium jest w naszych czasach najgłębszym przekazem. I tym razem mamy dzieło sp贸jne wewnętrznie, dopracowane w najdrobniejszym szczeg贸le, zjawiskowo piękne!
Na tle Aperghisa czy Stockhausena pozostałe spektakle muzyczne pokazane na "Jesieni" po prostu musiały wypaść błaho i konwencjonalnie. Najsilniejszą stroną pokazanej 23 września operetki a cappella Geschichte (2003) Oskara Strasnoya na podstawie Gombrowicza byli - opr贸cz libretta - wykonawcy. To dzięki fenomenalnej wokalistyce (brawurowa Sarah Maria Sun jako Matka oraz Daniel Gloger jako Witold) i znakomitemu aktorstwu zespołu Neue Vokalsolisten ten w gruncie rzeczy prosty muzycznie utw贸r, operujący typowymi środkami komicznymi, lekko tylko zainscenizowany przez Titusa Selge na estradzie sali kameralnej Filharmonii Narodowej, cieszył i bawił. To nie pierwszy utw贸r na podstawie Gombrowicza i - miejmy nadzieję - nie ostatni, bo nie powstała dotąd muzyka na miarę tej genialnej prozy.
Nie udała się też pr贸ba stworzenia utworu na miarę Pierrot lunaire Sch枚nberga. W piątek 28 października w sali kameralnej Filharmonii Narodowej zabrzmiał Księżycowy Pierrot Macieja Jabłońskiego. Przedtem jednak przypomniano genialny oryginał.
Cykl 21 melodramat贸w jest dziełem muzycznym, kt贸re wszelako domaga się zainscenizowania. Pierrot lunaire to pierwowz贸r wsp贸łczesnego teatru muzycznego, rozumianego jako gatunek odrębny od historycznej opery, związany ściśle z modernizmem artystycznym (przykład Aperghisa). Kameralna obsada instrumentalna oraz głos solowy zawieszony między śpiewem i recytacją - to wystarczy, by stworzyć pełnokrwisty spektakl*. Na "Warszawskiej Jesieni" Pierrot lunaire pojawił się trzy razy, w tym roku powt贸rzono go z okazji stulecia jego powstania.
Wprawdzie instrumentaliści pod batutą Szymona Bywalca wykonali partyturę Sch枚nberga z precyzją, lekkością oraz dobrym wyczuciem stylu, ale interpretacja Agaty Zubel budziła już więcej rezerwy. Jej partia raziła zbytnią wokalnością, Sprechgesang rozmywał się w romantycznym frazowaniu. Śpiewaczce nie udało się też powściągnąć jej własnej, bardzo wyrazistej ekspresji, choć o konieczności takiego właśnie odindywidualizowanego wykonawstwa pisał w komentarzu kompozytor. Brakowało także wysokiej pr贸by aktorstwa. Pierrot lunaire to zdecydowanie nie jest dobry repertuar dla Zubel. O pomstę do nieba wołała natomiast "p贸ł-inscenizacja" Beaty Chwedorzewskiej - naiwna, pełna stereotypowych rekwizyt贸w, jak maska Arlekina, księżyc z białego balonika. Nic nie było tu stylowe, ekspresjonistyczne per se, nowoczesne: ani Zubel w męskiej piżamie, ani krzesło "The Louis Ghost" projektu Philippe'a Starcka.
To, co nastąpiło po przerwie, pogrążyło wiecz贸r na dobre. Jako swoiste pendant do Sch枚nberga wykonano Księżycowego Pierrota (2012) Macieja Jabłońskiego i Przemysława Fiugajskiego. W roli gł贸wnej wystąpił aktor Sławomir Pacek, wizualizacje przygotowała Julia Bui-Ngoc, zaś reżyserii podjął się Gabriel Gietzky.
Niewinny początek - pełen dowcipu i bezpretensjonalnego wdzięku - nie zapowiadał wprawdzie katastrofy. Także subtelnie przetworzone, lekko zniekształcone, jakby przydymione instrumentalne motywy Sch枚nberga pozwalały raczej oczekiwać czegoś, co ma w historii muzyki długą tradycję, a co Peter Szendy określił jako "zapisane słuchanie". Beethoven-Liszt, Bach-Webern, Brahms-Sch枚nberg, Schubert-Berio, Scarlatti-Sciarrino, Sch枚nberg-Jabłoński...
W przeciwieństwie do oryginału, w Księ?ycowym Pierrocieżycowym Pierrocie Jabłońskiego muzyka odgrywa jednak rolę marginalną. Stopniowo przemienia się w bezbarwną ilustrację dźwiękową spektaklu. Jest wyraźnie służebna wobec tekstu Przemysława Fiugajskiego, kt贸ry skupia całą uwagę.
To monolog wariata, kt贸ry przedstawia się jako falsecista i jedyny męski wykonawca partii Pierrota. Z lekkiej frustracji popada w szał. Przeciwstawiając Sch枚nbergowi Violettę Villas, wytyka mu, że "wpisał dokładne wysokości", kt贸rych nie może teraz wykonać, co gorsza niemieckie słowa są nie do wym贸wienia. Bohater chce wywołać ducha Sch枚nberga, aby uzyskać odpowiedź na wiele pytań, jak choćby czemu wsp贸łcześni artyści "urągają" zamiast tworzyć sztukę? Ze sceny sypią się obelgi pod adresem "lewackich rewolucjonist贸w". Na koniec bohater przebiera się w suknię, wkłada na głowę pończochę i parodiuje LGBT, nazywając to "zboczeniem" i "sch枚nbergowską pięknością". Bo Sch枚nberg powraca w monologu nieustannie - jako swoista krynica estetycznego i społecznego zepsucia.
"Czy to na pewno komedia?" - pyta Fiugajski w lapidarnym komentarzu do utworu. Ano nie ma tam grama śmiechu. W tej oczywistej pr贸bie naśladowania dramat贸w Bogusława Schaeffera dowcipy są grube, a filozofia na poziomie kabaretu TVP. Nie to jednak decyduje o dwuznacznej wymowie Księżycowego Pierrota.
Naigrywanie się z osobistości kultury i polityki sięga starożytności. "Kariera" błazna dowodzi, jak zbawienny wpływ na życie polityczne i społeczne ma bezpardonowa krytyka. Przykładem kontrowersyjnej błazenady jest film Ludwig van (1970) Mauricia Kagla, stworzony z okazji dwusetnej rocznicy urodzin kompozytora (słynne ujęcie słonia sikającego w rytm muzyki Beethovena). Kagel ośmieszył w nim ślepe uwielbienie dla geniusza przeszłości, kt贸ry jest podatny na polityczną manipulację. Co miał na myśli - wiemy choćby z obchod贸w urodzin Chopina.
Krytyka uwielbienia Sch枚nberga w Księżycowym Pierrocie może się z pozoru wydawać podobna. Czy jednak zajmuje on miejsce analogiczne do miejsca Beethovena w kulturze niemieckiej albo Chopina w kulturze polskiej?
"Warszawska Jesień" wprawdzie systematycznie przedstawiała polskiej publiczności utwory Sch枚nberga, ale jego muzyka nie weszła w krwioobieg życia muzycznego w Polsce. Sądząc po jej nieobecności w programach filharmonii, ta stuletnia Nowa Muzyka nie cieszy się u nas zbytnią atencją. Jakby rzeczywiście była uważana za "nudną i ograniczoną", a nie "pożądaną i atrakcyjną"...
Towarzyszy temu często przekonanie, że Sch枚nberg i jego "zanotowana muzyka" ogranicza fantazję tw贸rczą, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do pomieszania zmysł贸w (przypadek bohatera). Sch枚nberg, kt贸ry jako demon nie pozwala rozkwitać nieskrępowanej kreatywności, to stereotyp całkiem u nas popularny.
Sch枚nberg jest złożoną metonimią. Dał początek czemuś, co znane jest jako Neue Musik - Nowa Muzyka. Otworzył tym samym rozdział w historii, kt贸ry przez wielu jest uznawany za ślepą uliczkę lub "stracone stulecie" (retoryka "psich warknięć, sowich pohukiwań, świńskich kwik贸w, mlask贸w..."). Jeśli do tego dodamy, że Sch枚nberg to muzyka niemiecka
- kompozytor jeszcze za życia mawiał, że dodekafonia daje jej prymat na kolejne sto lat - otrzymujemy wizerunek tw贸rcy co najmniej kontrowersyjnego.
Sch枚nberg i muzyka niemiecka nie są w Polsce "na piedestale", z kt贸rego można by je strącić - ot i całe semantyczne nieporozumienie z Księżycowym Pierrotem Jabłońskiego i Fiugajskiego. Otwarta na "bulgoty" "Warszawska Jesieni" też nie jest bynajmniej satelitą niemieckim, utwory wybierane są raczej z klucza "alternatywa dla estetyki niemieckiej". Nawet jeśli realizowane są projekty wsp贸łpracy polsko-niemieckiej, są to działania fasadowe, niepodparte autentycznym przekonaniem o ich znaczeniu ani też głębszym związku muzyki polskiej i niemieckiej.
Obcość kultury niemieckiej przejawia się zresztą w języku, w kt贸rym powraca zabarwiony ironią przymiotnik "teutoński". Nic nie wydaje się bardziej odległe niż nasz sarmacki rozmach i słowiańska fantazja. Przypisywany niemieckiej kulturze brak polotu, spontaniczności i lekkości zdaniem wielu tkwi już w języku, kt贸ry jest brzydki, twardy, nieśpiewny (nic to, że właśnie w tym języku narodziła się pieśń).
W Księżycowym Pierrocie bohater ma kłopot z wym贸wieniem głoski "枚", co przeradza się w przeciągłe beczenie. "Dziadowska niemczyzna, dziadowskie umlauty (...) schweine, scheisse, hitler!". To i wiele innych "powszechnych" przekonań o Sch枚nbergu, Niemcach i muzyce niemieckiej powraca w libretcie Przemysława Fiugajskiego jako rzekomo "poddane parodii". Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że brzmi to jakoś szczerze.


* Rok temu oglądałam Pierrot lunaire na scenie teatru dramatycznego Hebbel am Ufer w Berlinie w znakomitym wykonaniu aktorki (!) Susanne Sachsse jako istoty transseksualnej, w odważnej inscenizacji Bruce LaBruce, kt贸ry przez groteskową wulgarność odtworzył bezbłędnie klimat ekspresjonistycznego "aktywizmu" emocjonalnego, nie uciekając się przy tym do stylizacji.
MONIKA PASIECZNIK

ROK LVI • NR 22 • 28 PAŹDZIERNIKA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 22 • 28 PAŹDZIERNIKA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa