Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
P硑ty  CZAJKOWSKI, NIELSEN, BART脫K, GRIEG, R. STRAUSS

Światowa scena skrzypk贸w ma nową gwiazdę - urodziwą, dwudziestosześcioletnią dziś Norweżkę Vilde Frang, kt贸ra za swoją debiutancką płytę z koncertami Prokofiewa i Sibeliusa (EMI) zgarnęła nagrody Edison Klassiek i Classic BRIT for Best Newcomer.
W oszczędnych książeczkach płytowych znajdziemy jedynie komentarze o utworach; informacji o wykonawcach trzeba szukać w internecie. Vilde Frang kształciła się w Oslo i Hamburgu. Gdy miała 12 lat, Mariss Jansons zaproponował jej występ z Orkiestrą Filharmonii w Oslo. Dziś młoda Norweżka koncertuje z renomowanymi zespołami i pojawia się na ważnych festiwalach w Europie i Stanach Zjednoczonych. Krzysztof Kwiatkowski w relacji z festiwalu w Lucernie (RM 21/2012) z zadowoleniem odnotował jej występ z Wiedeńskimi Filharmonikami w Koncercie Sibeliusa.
Słuchana z płyt, Frang brzmi niezwykle zajmująco i naturalnie. Odnosi się wrażenie, że gra nie sprawia jej najmniejszych trudności. Wydaje się wręcz, jakby wykonania utrwalono na żywo, tak spontaniczny przybierają charakter (z informacji wydawcy wynika, że sesje trwały po trzy, cztery dni). Narracją utwor贸w artystka umie intrygować, między innymi dzięki bardzo szerokiej skali dynamicznej - przeważnie w obszarze od pianissima do forte, po kt贸re sięga rzadko. Jej dźwięk jest zatem delikatny i zarazem nośny, ale też nie ma się poczucia, aby sam w sobie był szczeg贸lnie piękny. Pojedyncze punkty - owszem, zwłaszcza te najwyższe, kt贸rym nadaje nieopisany czar i obdarza cudem trwania. Flażolety kulistość i fujarkowy kolor zawdzięczają chyba nie tylko skrzypaczce, a także instrumentowi Jeana-Baptiste Vuillaume'a, pochodzącemu z pier­wszej połowy XIX wieku, z kolekcji Fundacji Anne-Sophie Mutter.
We wsp贸łpracy z pianistą i z orkiestrą Frang bez wątpienia potrafi narzucić własny ton. Ale Duńska Orkiestra Radiowa na najnowszej płycie gra nier贸wno: w muzyce Nielsena jakby obciąża solistkę, w Czajkowskim zaś miejscami stosuje dziwną pulsację (wręcz ucieka od legato), a w interwencjach tutti bywa toporna. W słynnym Koncercie D‑dur nie ma zatem nasycenia rosyjską rozlewnością. Skrzypaczka gra też utw贸r po swojemu, podchodząc do niego bez kompleks贸w. Temat Allegro moderato nigdzie się nie gubi, także w wariantach i nawet tylko w cząstkach ma tak samo jedwabiste brzmienie. Kontrast niesie d茅tach茅 - dość drapieżne, podob­nie spiccato, także pizzicato. W dwugłosach obie linie odr贸żnia barwa i charakter. Kadencja tej części nie staje się wirtuo­zowskim popisem; Frang traktuje ją jako ważną część wypowiedzi muzycznej.
Pieśniowa Canzonetta dobiega niby z daleka, z incydentalnym jedynie wibratem. Przyczajone przygotowania do pierwszych nutek szaleńczego Finale. Allegro vivacissimo są kapitalne. Potem solistka pędzi, orkiestra czujnie w progach takt贸w i w synkopach ją łapie. W zwolnieniach skrzypce artystki pięknie rozmawiają z instrumentalnymi soli (zachwycająco lekko brzmi waltornia, jeśli tylko nie zachwieje się w intonacji). Drugi temat w rodzaju fantazyjnego kozackiego tańca budzi uśmiech, a po ostatnich spiesznych akordach ma się ochotę bić głośnikowi brawo.
W komentarzu David Fanning pisze, iż oba koncerty przepaja duch Mozarta. Rzeczywiście, w interpretacji Koncertu Czajkowskiego przez Frang coś z tego ducha jest, zwłaszcza w odcinkach prostszych pod względem solistyczno-orkiestrowej faktury.
Koncert Nielsena ma nietypową formę, pozornie dwuczęściową, lecz wewnętrznie rozczłonowaną. Preludium rozpoczyna rodzaj solowej niemal improwizacji z ornamentami, na skąpym tle orkiestry. Frang na chwilę wprowadza intensywnie romantyczny gest, by p贸źniej tonąć znowu w swoich delikatnościach, fujareczkowych barwach, a nawet dowcipnie drobnych tercjowych i ozdobnikowych motywach. W kantylenowym Largo pozornie zamiera, by attaca wtargnąć w Allegro cavalleresco. Rządzi tu istotnie kawalerska fantazja: mamy trochę symfoniki, sekwencję o czysto wirtuozowskim zakroju, nagle blisko kwadrans bachowskiej w stylu kadencji i znowu część popisową, z harmonicznymi niespodziankami i z dobitną kodą. W każdym z odcink贸w tego zmiennego przebiegu Frang czuje się swobodnie i każdemu dodaje blasku.
Sam Nielsen zdawał sobie sprawę, że część druga Koncertu dzieje się w innym niż pierwsza muzycznym świecie, tak jakby powstała wiele lat wcześniej. Najpierw urzeka czysto romantyczny liryzm, w wykonaniu Frang jakoś po dziewczęcemu skromny, a p贸źniej temat Ronda rusza w walczykowaty pląs; jego żartobliwość objawia się w partii solowej, i tak też, lekko, całość się zamyka. Po prawykonaniu Nielsen miał powiedzieć zaskoczonym krytykom: "byłbym głupi, gdybym szedł na łatwiznę i kończył sw贸j koncert w wielkim stylu brilliant". Środek Ronda wypełnia kolejna długa kadencja - tutaj akordowo-gamkowo-pasażowa.
Ambicję skupiania uwagi słuchacza na swej grze Frang ujawniła już na płycie z muzyką kameralną. Było to nie lada zadanie, i nie całkiem, jak sądzę, udało się jej spełnić oczekiwania. Obok dwu innych wielkich form sonatowych znalazła się tu Sonata na skrzypce solo Beli Bart贸ka, napisana dla Yehudi Menuhina. Wielodźwiękowy temat bartokowskiej chaconny Frang podaje rzeczywiście w spos贸b zdecydowany, jednak Fugę czyni nie całkiem czytelną. Melodia przekonuje dopiero we frazach o motywach pasterskich, za to Presto wypada iście brawurowo, zar贸wno w podobnym chopinowskiemu (z Sonaty b-moll) lotnemu, szmerowemu "ogadywaniu", jak i w porywistych, mocnych melodycznie akordach.
We wczesnej Sonacie F-dur op. 8 Griega oryginalnie brzmiący fortepian (zgaduję, że nie steinway) doskonale pod palcami Lifitsa zestraja się z dźwiękiem skrzypiec. Warto ten utw贸r znać. Allegro con brio oplatają trzy wątki: dziarski, trzepotliwy i śpiew­ny, środkowe Allegretto quasi andantino pełen jest tanecznego wdzięku i ludowej prostoty, a końcowe Allegro molto vivace wręcz przeciwnie - jego zaskakujący tok przynosi silne kontrasty dynamiczne, agogiczne i wyrazowe.
Najwyżej oceniam nagranie Sonaty Es-dur op. 18 Richarda Straussa. Z utworu emanuje jasność i energia. Allegro, ma non troppo płynie pełne Straussowskich uniesień, Improvisation to liryka najwyższej pr贸by, i takie nastroje wracają co rusz w dosadnym, a miejscami dowcipnym Finale. Krytycy zwracają uwagę, że grę Norweżki cechuje brak afektacji, a to świetnie pasuje do muzyki Straussa, kt贸ra oczekuje od wykonawc贸w emocji, lecz odrzuca egzaltację.


CZAJKOWSKI
Koncert skrzypcowy D-dur
NIELSEN
Koncert skrzypcowy
Vilde Frang skrzypce, Orkiestra Symfoniczna Duńskiego Radia, dyr. Elvind Gullberg Jensen
EMI 6 02570 2 (2012)

BART脫K, GRIEG, R. STRAUSS
Sonaty skrzypcowe
Vilde Frang skrzypce, Michail Lifits fortepian
EMI 9 47639 2 (2011)
MAŁGORZATA KOMOROWSKA

ROK LVI • NR 24 • 11 LISTOPADA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 24 • 11 LISTOPADA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa