Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Opera  Operowy Dzień Świstaka

  Scena z I aktu. Z lewej Steve Davislim jako Michel, Fot. GTG/Yunus Durukan  
  Scena z I aktu. Z lewej Steve Davislim jako Michel, Fot. GTG/Yunus Durukan  
Kto z Państwa zna muzykę Bohuslava Martinů? Przypuszczam, że większość odpowiedzi odniesie się do bogatej tw贸rczości symfonicznej czeskiego kompozytora. Z pewnością słusznie, ponieważ urodzony w małej miejscowości na Morawach Martinů napisał aż sześć symfonii, siedemnaście koncert贸w oraz liczne inne utwory orkiestrowe. Po dodaniu długiej listy kompozycji solowych, kameralnych, wokalnych i pozostałych, Harry Halbreich opublikował w 1968 roku katalog chronologiczny dzieł kompozytora, obejmujący 387 numer贸w. W tak imponującym spisie można by przeoczyć opery, mimo że Czech napisał ich aż siedemnaście. Chciałbym opowiedzieć o jednej z nich.
Julietta to pierwsza opera Martinů, jaką miałem okazję zobaczyć i usłyszeć na żywo, ale już jedenaste dzieło kompozytora w tym gatunku. Ukończona w styczniu 1937 roku, wcześniej została niejako "odbita" Kurtowi Weillowi. Przebywający już w Stanach Zjednoczonych Niemiec zainteresował się Juliettą Georgesa Neveux, kt贸ry za pośrednictwem agent贸w obiecał mu nawet udostępnienie dzieła jako materiału do libretta dla nowej opery. Martinů, nie wiedząc o tym, bez żadnych wcześniejszych ustaleń z autorem dramatu skomponował muzykę do pierwszego aktu dzieła Francuza. Usłyszawszy tę muzykę, Neveux stwierdził, że "po raz pierwszy w życiu naprawdę wszedł w świat Julietty". Nazajutrz napisał do amerykańskiego agenta Weilla, że zaszło nieporozumienie, ponieważ jego dzieło nie było już wolne. Prapremiera opery Martinů odbyła się pod dyrekcją V谩clava Talicha 16 marca 1938 roku w Teatrze Narodowym w Pradze. Dobrze przyjęta w Pradze, Julietta mogłaby z pewnością liczyć na szybką karierę, gdyby nie hitlerowska inwazja na Czechosłowację, kt贸ra nastąpiła raptem dwa miesiące p贸źniej. Opera odżyła dopiero w 1963 roku, na deskach tego samego teatru, gdzie miała premierę. W 1978 w Londynie przedstawiono ją w wersji angielskiej. W tym roku, podobnie jak za pierwszym razem, wystawiono ją w teatrze Coliseum.

Amnezja, amnezja organiczna
(αμνησία, amnesia) - całkowity lub czasowy zanik pamięci deklaratywnej.

Inscenizacja Julietty, pokazana w marcu 2012 w Grand Th茅芒tre de Gen膷ve, jest dziełem brytyjskiego reżysera Richarda Jonesa. Stworzył on - we wsp贸łpracy z Antonym McDonaldem - krainę-miasto, kt贸rej gł贸wnym elementem architektonicznym jest potężny akordeon, przybierający w każdym akcie nieco inną postać. Instrument 贸w jest elementem o tyle ważnym, że zgodnie z librettem dzieła osłabia działanie zbiorowej amnezji, kt贸ra dotyka wszystkich mieszkańc贸w surrealistycznej krainy. Okazało się to doskonałym pomysłem. Po odsłonięciu kurtyny, na kt贸rej namalowano śpiących ludzi i z kt贸rej spadł gł贸wny bohater Michel, pojawiła się scena zdominowana przez rozkładający się akordeon. Ukrywa on w mechanizmie liczne okienka i drzwi, kt贸rych na pierwszy rzut oka nie widać, przez co pojawiają się całkiem nieoczekiwanie, często w zaskakujących miejscach. Tworzy to efekt komiczny na tyle skuteczny, że choć powtarzany w rozmaitych wariantach, śmieszy do końca przedstawienia. Sytuacje stworzone przez ludzi, kt贸rzy z wyjątkiem przybyłego z zewnątrz Michela nie pamiętają nawet tego, co robili chwilę wcześniej, są r贸wnie zabawne (i bardzo dobrze zagrane przez aktor贸w). Zmienia się to jednak nieco z chwilą, gdy przybysz opowiada o swoim dzieciństwie - jak się okazuje, ludzie są tak spragnieni jakichkolwiek wspomnień, że w zamian za podzielenie się swoimi ogłaszają Michela władcą (nie muszę dodawać, że niewiele p贸źniej o tym zapomną).
Owej surrealistycznej akcji towarzyszy wspaniale zorkiestrowana muzyka - znajdujący się w fosie zesp贸ł został wzbogacony o czelestę, fortepian oraz wspomniany już akordeon. Na uwagę w kompozycji zasługuje przede wszystkim bogata paleta brzmieniowa, jaką Martinů wydobył z sekcji instrument贸w drewnianych. English National Orchestra pod batutą młodego Edwarda Gardnera stanęła w pełni na wysokości zadania, rzucając światło na tę świetnie napisaną muzykę. W partyturze można dosłyszeć echa muzyki Dworzaka (np. Scherzo z IX Symfonii) oraz innych kompozytor贸w. Ale o tym za chwilę.
Jakkolwiek postacią tytułową opery jest kobieta, gł贸wną rolę odgrywa Michel. W toku blisko trzygodzinnego spektaklu był prawie nieustannie obecny na scenie, także wokalnie. Śpiewający tę partię Peter Hoare inteligentnie rozłożył siły na całe przedstawienie, operując od początku do końca głosem zdecydowanym i jasnym. Moją uwagę zwr贸ciła dykcja zar贸wno Hoare'a, jak pozostałych śpiewak贸w (poza wykonującą Juliettę Julią Spors茅n obsada była, zdaje się, w pełni brytyjska). Tekst opery w wersji angielskiej zabrzmiał bardzo przejrzyście i klarownie, jakby libretto powstało w tym właśnie języku.

Fałszywe wspomnienie (Erinnerungsverf盲lschung) - wspomnienie obecne w pamięci, obdarzone silnym subiektywnym przekonaniem, że jest wspomnieniem prawdziwego zdarzenia, kt贸re jednak faktycznie nie miało miejsca. Fałszywe wspomnienia obecne są u wszystkich zdrowych ludzi.

Nasz bohater nie przybył do tego dziwnego miasta przypadkiem - wiedziony wspomnieniem dziewczyny (tytułowej Julietty), kt贸rej śpiew usłyszał przy okazji minionej wizyty, wraca, by ją odnaleźć. Pod koniec pierwszego aktu następuje ich pierwsze spotkanie. Co ciekawe, Julietta objawia się najpierw tylko jako głos z akompaniamentem fortepianu. Reżyser dał nam wskaz贸wkę - słysząc ponownie głos upragnionej kobiety, Michel dubluje palcami w powietrzu partię fortepianu, zupełnie jakby "wygrywał" sobie Juliettę - czy nie jest ona zatem wytworem jego wyobraźni? Od tej chwili, przez wykorzystanie charakterystycznego tremola smyczk贸w, urywanych kadencji i nagłych decrescend, muzyka przypomina najpiękniejsze karty z Peleasa i Melizandy Debussy'ego (Martinů widział tę operę w 1908 roku w Pradze).
Spotkanie Michela i Julietty w lesie, na początku aktu drugiego, r贸wnież przebiega pod muzycznym znakiem autora Popołudnia fauna. Sytuację tę zakł贸ca sprzedawca wspomnień, kt贸ry oferuje swoje produkty kochance Michela. Burzy to skutecznie - podobnie jak inne filuterne i naprawdę zabawne sceny - "normalną" akcję dramatu i spycha nas z toru przewidywalnych wydarzeń. Sytuacje, kt贸re potem nastąpią, nie pozwalają zapomnieć, że mamy do czynienia z operą surrealistyczną. Po kł贸tni między gł贸wnymi bohaterami Julietta - wyposażona w nowe wspomnienia z Hiszpanii - postanawia odejść. Wzburzony Michel, chcąc ją zatrzymać, strzela z pistoletu w powietrze, co w niewiadomy spos贸b zabija jego wybrankę. Akt ten kończy się procesem sądowym mężczyzny, w kt贸rym Martinů pełnymi garściami czerpie ze Święta wiosny, oraz ucieczką Michela na statku, kt贸ry akurat miał odpłynąć z portu w mieście.

Kryptomnezja (κρυφό - ukryty, μνήσης - wspomnienie, pamięć ukryta) - częsty spos贸b przypominania sobie głęboko ukrytych lub zapomnianych przeżyć inaczej niedostępnych. Pamięć bez identyfikacji pamiętanych treści jako wcześniej poznanych, np. przyjmowanie za własne cudzych myśli zasłyszanych dawniej (niekiedy m贸wi się o podświadomym plagiacie).

Gardner miał bardzo dobry pomysł na uwypuklenie element贸w języka muzycznego, jakie czeski kompozytor zaczerpnął od swoich koleg贸w. Udało mu się w pełni go zrealizować - we wspomnianych fragmentach ENO brzmiała to po francusku, to jak u Strawińskiego. Jak w takim razie brzmi sam Martinů? Czy jego znakiem firmowym jest zręczne operowanie brzmieniami zespołu, ze szczeg贸lnym upodobaniem do łączenia dźwięku fagot贸w z innymi grupami instrument贸w? Czy chodzi o punktowe "odchudzanie" zespołu, wyodrębnianie z niego solist贸w bądź skład贸w kameralnych? A może o nienarzucającą się melodykę, w kt贸rej niekiedy dosłyszeć można ślady tradycyjnych melodii morawskich? Wszystko to było słychać w interpretacji Gardnera, lecz mimo to trudno przypisać muzyce Martinů konkretny idiom. Może jeszcze nie dość ją poznałem.
W ostatnim akcie McDonald "kładzie" akordeon, kt贸ry przypomina teraz połączenie maszyny do pisania i trupiej czaszki. Z grzbiet贸w żeber miecha instrumentu wystają kartotekowe zakładki z nazwami francuskich miast. Akcja rozgrywa się bowiem w biurze sn贸w, w kt贸rym Michel dowiaduje się, że śpi i że wszystko jest snem. Czyżby antycypacja słynnej sceny z niebieską i czerwoną pigułą w Matrix? Tak jak w filmie, bohater nie godzi się, by jego ukochana okazała się tylko snem - podobnie jak Jaufr茅 Rudel (zar贸wno historyczny, jak ten z opery Kaiji Saariaho), pozostaje wierny swojemu marzeniu. Na czas wahania staje w piżamie na tle zamkniętej kurtyny ze śpiącymi postaciami. Gdy ostatecznie zdecyduje się dalej szukać Julietty, kt贸rej głos zn贸w usłyszał, całość zatacza krąg - słyszymy niemal tę samą muzykę, jaką znamy z początku opery, a po odsłonięciu kurtyny zar贸wno scena, jak rozstawienie aktor贸w powracają do początkowego ustawienia. Akcja, niczym w lustrzanym odbiciu, zaczyna się na nowo. Może jednak tym razem, jak we Dniu świstaka, Michel zrobi coś lepiej?
Julietty Martinů w reżyserii Jonesa i poprowadzonej przez Gardnera, czy ją sobie wyobraziłem czy też nie, z całą pewnością nie zapomnę.
STANISŁAW SUCHORA

ROK LVI • NR 22 • 28 PAŹDZIERNIKA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 22 • 28 PAŹDZIERNIKA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa