Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Stacze i kałużyści, czyli czemu tracimy uczucia wyższe

"Pełne ręce ma roboty każdy dobry kałużysta"*. W dzisiejszym świecie nic ważniejszego od dbałości o wizerunek, więc dział promocji Filharmonii Narodowej postanowił sprezentować widzom aplikację FN na smartfon, pozwalającą na - fanfary! - zapoznanie się z repertuarem tej instytucji. Nowy wynalazek reklamują na mieście tuziny afiszy. A gdy kupisz sobie, słuchaczu, książkę programową Filharmonii i zeskanujesz okładkę za pomocą smartfonu, pojawią się "treści wzbogaconej rzeczywistości (Augmented Reality - AR)".
Czy decydenci Filharmonii naprawdę uważają, że nie ma zadań pilniejszych niż zamawianie program贸w, kt贸re pozwalają zdobyć informacje dostępne z łatwością w Internecie (także przez smartfony) i w papierowych folderach? Sądzę, że słuchaczom znacznie bardziej wzbogaciłoby rzeczywistość rozwiązanie sprawy sprzedaży bilet贸w, kt贸ra od kilku lat utrudnia życie melomanom warszawskim.
Sama idea jest niebłaha - umożliwić słuchaczom, nie tylko nabywcom abonament贸w, kupowanie bilet贸w na cały sezon z g贸ry, co jest normą w podobnych instytucjach na Zachodzie. Tyle że tam na og贸ł działa sensowny system rezerwacji, a wszystkie bilety r贸wnie dobrze można kupić w kasie, jak przez Internet. Kto choć raz pr贸bował tej sztuki w kraju, ten wie, że łatwiej wycisnąć ser z kamienia niż dodzwonić się do dział贸w rezerwacji FN i TW-ON w pierwszym dniu rezerwacji. W Internecie Filharmonia Narodowa pojawiła się w zeszłym sezonie w niezłym (gdy idzie o funkcjonalność) serwisie TicketOnline, tyle że ani nie poinformowano o tym należycie słuchaczy, ani też nie było jasne, czy do sprzedaży trafia tam pełna pula bilet贸w - jak w kasach - czy jakieś resztki. Poza tym emeryci, renciści i studenci, czyli lekko licząc połowa publiczności FN, nie mogli tą drogą nabywać bilet贸w ulgowych. W tym sezonie Filharmonii w TicketOnline już nie ma, nawiązano za to wsp贸łpracę z poznańskim serwisem bilety24, kt贸ry, owszem, zniżki uwzględnia, ale za to dolicza sobie prowizję w wysokości 5 złotych od biletu. Przy nabywaniu bilet贸w na kilka miesięcy z g贸ry robią się z tego spore kwoty.
A w kasie, jak to w kasie. Nikt w FN nie przewidział, że jeśli będzie się sprzedawać bilety na cały sezon we wrześniu lub październiku, to będzie gorąco, za to w kolejnych miesiącach kasy będą mieć mniej pracy. Może więc warto by skr贸cić wtedy godziny ich pracy kosztem wydłużenia w szczycie? Tymczasem pierwszego dnia sprzedaży sytuacja wygląda nieodmiennie tak: przed kasą stoi trzysta, może czterysta os贸b, niekt贸rzy od sz贸stej rano na przykład, co nie przeszkadza, że o czternastej zaczyna się kanoniczna przerwa obiadowa.
Dwa lata temu dostanie znośnych miejsc (a w przypadku popularniejszych koncert贸w jakichkolwiek miejsc) wymagało, jak obliczyłem sam czekając w kolejce, około siedmiu godzin stania - bynajmniej nie każdy słuchacz może sobie pozwolić na spędzenie całego dnia w ten spos贸b. Rok temu było jeszcze gorzej, bo nikt nie wpadł na pomysł, by sprzedaż wejści贸wek na Konkurs Chopinowski oddzielić od normalnej sprzedaży bilet贸w na koncerty w sezonie. W tym roku w poniedziałek 17 września, pierwszego dnia sprzedaży bilet贸w, sporządzono listę kolejkową - nie jedną, lecz dwie, po jednej na kasę. Nie wszyscy wpisani na listę zdążyli cokolwiek kupić, we wtorek doszło wręcz do karczemnych awantur i przepychanek: "poniedziałkowi" oczekiwali, że listy z poprzedniego dnia będą honorowane, "wtorkowi", z kt贸rych wielu przyszło bladym świtem, ani myśleli na to przystać.
W zeszłym roku Magdalena Żakowska na łamach "Gazety Stołecznej" (Awantura w kolejce do Filharmonii: w ciąży też stoją) dała upust swemu zdumieniu, że wśr贸d staczy wybuchła kł贸tnia o to, czy przepuścić bez kolejki ciężarną. "Widziałam coś, o czym czytałam w powieściach, wspomnieniach i na lekcjach historii. Tzw. porządnych ludzi w stanie utraty uczuć wyższych". A stała po abonamenty znacznie kr贸cej. Sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak chce autorka: argumentu, że bilety do FN nie są dobrem pierwszej potrzeby i nie jest oczywiste, że ludzie, kt贸rzy stoją od kilku godzin, żeby je kupić, winni bezwarunkowo, niczym na poczcie, ustąpić miejsca brzemiennej, jakoś nie potrafię uznać za przejaw zdziczenia - choć sam problem porusza wyobraźnię.
Było jasne, że innowacja nie obejdzie się bez kontrowersji - wielu meloman贸w starszych uważa, że zmuszanie ich do kupowania we wrześniu bilet贸w na czerwiec (rezerwacje są utrzymywane nie dłużej niż siedem dni) to wyciąganie pieniędzy z kieszeni. A poza tym - co robić, gdy człowiek się rozchoruje? Na to akurat nie pomoże żadna polityka FN, ale można by pomyśleć o rozładowaniu kolejek i emocji, sprzedając bilety przez Internet bez marży (zamiast na aplikacje smartfonowe można przeznaczyć pieniądze na stworzenie własnej formy sprzedaży, jak to zrobił TW-ON), umożliwiając nabywanie tą drogą abonament贸w i uelastyczniając godziny pracy kas.
Większość warszawskich instytucji muzycznych stwarza takie lub inne kłopoty nabywcom bilet贸w. Dziwaczny system sprzedaży w Studiu im. Lutosławskiego (chcesz, to kup przez Internet, ale i tak papierowy bilet wydrzemy ci z bloczka; czy znajdziemy tam twoją rezerwację - to kwestia osobna) nie zatkał kas przede wszystkim dlatego, że przy Modzelewskiego rzadko bywają tłumy, sala zresztą nie jest zbyt wielka. Opera Narodowa ogłosiła w tym roku początek sprzedaży z wyprzedzeniem (w zeszłym sezonie zrobiono to w dniu rozpoczęcia tej akcji i tylko na Facebooku!), ale nikt nie wpadł na to, żeby wytłumaczyć nabywcom, gdzie kupuje się abonamenty (zajmuje się tym tylko jedna z czterech pań w Biurze Obsługi Widza) i podzielić kolejkę na nabywc贸w oraz rezerwujących. Skutek: bałagan. Sprzedaż przez Internet - owszem - jest, ale nie obejmuje jak dotąd bilet贸w zniżkowych (c贸ż za kłopot poprosić przy odbiorze o dokument uprawniający do ulgi?).
"Warszawska Jesień" sądzi, że skoro ofertę muzyczną ma wsp贸łczesną, to system rezerwacji i sprzedaży może mieć archaiczny. Na tym tle całkiem nieźle wypada WOK, choć tam jest stosowany wybi贸rczo - mało sprawiedliwy wobec widz贸w - system promocji (kupujesz bilet z kwartalnym wyprzedzeniem - płacisz pełną cenę, kupujesz z wyprzedzeniem dwumiesięcznym - masz 20 procent zniżki. Dlaczego?). Przykładem dobrej organizacji jest Festiwal Beethovenowski, może dlatego, że niepubliczny, choć tego akurat bym nie przeceniał.
Pierwszy koncert tegorocznego festiwalu "De Musica" (z bardzo ciekawym Triem Eugeniusza Morawskiego i świetną Katarzyną Hołysz w Pieśniach miłosnych Hafiza) odbył się 17 września, tego samego dnia, kiedy rozpoczęto przedsprzedaż bilet贸w na sezon. Przed, po i w przerwie w kuluarach nadstawiałem uszu. Sędziwi muzykolodzy radują się, że w FN ludzie zabijają się o bilety, że wracają listy kolejkowe, bo "to świadczy, że nadal jest zainteresowanie". Może dlatego, że jestem na sali najmłodszy, zastanawiam się, kiedy ostatnio sami stali po wejści贸wki i jak się wtedy czuli.
Podobną wizję ma chyba dyrektor Antoni Wit, kt贸ry jakiś czas temu na łamach "Gazety Wyborczej" tłumaczył, że gościnny koncert Filharmonik贸w Berlińskich jest przykładem zbawiennego wpływu dotacji państwowych, kt贸re pozwalają wysłuchać świetnego zespołu w przystępnej cenie. (Dla pamięci - nie było zniżek, a bilety kosztowały tyle, że niewiele droższy byłby bilet na występ berlińczyk贸w w ich własnej siedzibie - łącznie z przejazdem z i do Warszawy). Dyrektor Wit udzielił też wywiadu "Rzeczpospolitej", w kt贸rym Jacek Marczyński spytał go, co chciałby w FN zmienić. "Przykro mi, ale wszystko, co m贸wię, sprowadza się do pieniędzy" - odrzekł dyrektor, zdradzając marzenia o "nowych projektach, chociażby o transmisji koncert贸w przez Internet lub o większej liczbie zapraszanych artyst贸w z wyższej p贸łki".
Czy to brak pieniędzy sprawia, że FN szuka ratunku w gadżetach, zamiast ułatwiać życie słuchaczom? Ile czołowych polskich filharmonii i oper może szczerze przyznać, że to nie z nich bierze zły przykład Opera i Filharmonia Podlaska, kt贸ra co rusz wprowadza nowe techniki marketingowe i przerabia stronę internetową, choć w tym samym czasie poziom orkiestry się obniża, bo zmniejszono liczbę pr贸b (skrajny przypadek to w styczniu wykonane Requiem Mozarta - jedna jedyna pr贸ba, i to otwarta dla młodzieży szkolnej)? Można odnieść wrażenie, że gdyby raz w roku dyrektorzy polskich instytucji kultury spędzili dzień w kasie, sprzedając bilety i słuchając przychodzących tam ludzi, byłoby odrobinę lepiej w kulturze.
TOMASZ FLASIŃSKI

ROK LVI • NR 24 • 11 LISTOPADA 2012

Mysz w Ruchu


ROK LVI • NR 24 • 11 LISTOPADA 2012


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa