Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  'Jesień' na tle szarugi

Słusznie Tomasz Flasiński zwr贸cił uwagę na dość wątpliwe kryteria oceny stosowane niekiedy przez pewnych krytyk贸w ("wilk贸w modernizmu", jak ich nazywa): tworzenie muzyki ze szmer贸w i dmuchanie w instrument z odwrotnej strony nie daje nikomu artystycznej przewagi nad kompozytorami używającymi tr贸jdźwięk贸w (choć uwagi o papierowym smyczku i "smyczkowaniu makutry" dowodzą, że autor nie zdaje sobie sprawy, jak ekstremalnie trudnym zadaniem bywa czasami muzycznie sensowne posługiwanie się niekonwencjonalnymi sposobami artykulacji). Zgodność z nurtami i trendami oraz jakość to dwie r贸żne rzeczy. Rzetelny psychoterapeuta stara się zrozumieć motywacje pacjenta i nie przekonuje go, że powinien być inny. Byłby to może dobry wz贸r dla krytyka - trudny do osiągnięcia ideał, bo gust贸w i przyzwyczajeń trudno się pozbyć, chociaż zawsze można się przynajmniej postarać o odrobinę szacunku dla odmiennych postaw estetycznych. Dodam jeszcze, że bardzo mi się nie podobało przerwanie wykonania utworu Kanczelego parę lat temu, bo zachowanie tej samej klasy, co na ostatniej "Jesieni" głośne trzaśnięcie drzwiami przez wychodzącego w trakcie Inori Stockhausena.

Gdyby Tomasz Flasiński ograniczył się do wytknięcia recenzenckich nadużyć oraz spotykanych gdzieniegdzie slogan贸w (w rodzaju "żeby wyrazić okropieństwa tego świata, sztuka musi być taka, a nie inna"), to m贸głbym jego intencjom jedynie przyklasnąć. Gorzej, że autor posługuje się dość typową insynuacją polegającą na przypisywaniu innym własnych wrażeń i przemyśleń. To, co jemu się podoba, tego "fajnie się słucha"; to, czego mu się źle słucha, nie jest przeznaczone do słuchania, tylko do "zdekodowania". Zaręczam, że słuchając dobrego wykonania Lachenmanna myślę przede wszystkim o tym, że "fajnie się tego słucha", o "zdekodowaniu" zaś o tyle, o ile w złożonej muzyce zawsze jest więcej do wysłyszenia, niż się słyszy. Pomijam kwestię jakości i nie będę wdawał się w oceny poszczeg贸lnych utwor贸w (uważam zresztą, że wygłaszanych z nieuzasadnioną pewnością werdykt贸w jest w krytyce wsp贸łczesnej muzyki stanowczo za dużo), ale za absurd uważam założenie, że dla Joanny Woźny i Wojciecha Blecharza ważne jest "przesłanie", zaś materia dźwiękowa ich utwor贸w oraz jej ukształtowanie już nie (bo przecież gdyby były ważne, to ich utwory brzmiałyby jak muzyka Romualda Twardowskiego). Zaręczam (choć ich o to nie pytałem, bo i po co), że ich praca jako kompozytor贸w polega na układaniu dźwięk贸w w interesujący i sensowny przebieg, nie zaś na artykułowaniu "przesłania" (może przywiązują do niego wagę, a może nie - nie wiem). Skoro autorowi nie podobają się dźwięki i ich ukształtowanie w pewną formę, to wysnuwa wniosek, że w utworze chodzi o "przesłanie", kt贸re zabiera się do domu jako przedmiot przemyśleń i morału odnoszącego się do kondycji świata. Może zresztą są jakieś inne przyczyny tego, że Tomaszowi Flasińskiemu muzyka niekiedy jawi się jako kod do złamania?

Krytyka to jedna sprawa, o kt贸rej pisze Flasiński, druga to brak r贸wnowagi między "nowoczesnością" i "konserwą" (terminy te traktuję oczywiście umownie, jako wygodne i powierzchowne etykietki) w programie "Warszawskiej Jesieni". Czy "Jesień" ma "przechył" w stronę modernizmu? Jeśli się sądzi, że Adams i Ad膷s to ta sama klasa, co Stockhausen, to pewnie tak. Knapik, Augustyn i Kulenty są jakoby niemile widziani w programie "Jesieni" - wniosek ten autor wysnuwa z faktu, że w programie ostatniego festiwalu ich utwor贸w nie było. Brzmi to niedorzecznie, ale to może raczej organizatorzy Festiwalu winni służyć tu wyjaśnieniami. Chętniej podjąłbym dyskusję nad zagadnieniem r贸wnowagi nurt贸w i orientacji w programie "Warszawskiej Jesieni", gdyby taka r贸wnowaga istniała na co dzień, gdyby w filharmoniach grywano nie tylko Szostakowicza i Prokofiewa, ale też Weberna i Var膷se'a (by wspomnieć tylko o tej już całkiem starej muzyce wsp贸łczesnej, kt贸ra przecież nadal traktowana jest jako warszawskojesienny margines) - niechby już nawet rzadziej, zważywszy że to podobno muzyka trudniejsza w odbiorze. I gdyby w szkołach uczono ich utwory grać i rozumieć. P贸ki co, nie mam nic przeciw temu, że polityka repertuarowa najważniejszego festiwalu muzyku wsp贸łczesnej w Polsce bardziej przypomina programy choćby Wien Modern czy Biennale Musica w Wenecji niż postulaty Tomasza Flasińskiego - bo w tym może sens "Jesieni".
KRZYSZTOF KWIATKOWSKI

ROK LVII • NR 2 • 20 STYCZNIA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 2 • 20 STYCZNIA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa