Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  'Brand-New Music', czyli muzyka słuchana po raz pierwszy

  Szymon Bywalec, Małgorzata Walentynowicz i Orkiestra Muzyki Nowej, Fot. Allison Ogden  
  Szymon Bywalec, Małgorzata Walentynowicz i Orkiestra Muzyki Nowej, Fot. Allison Ogden  
Katowicki festiwal "Brand-New Music" (11-14 grudnia 2012) jest wydarzeniem organizowanym cyklicznie przez Akademię Muzyczną i miejscowy oddział Związku Kompozytor贸w Polskich. Tym razem w programie znalazło się miejsce na kompozycje student贸w oraz utwory zam贸wione specjalnie na tę okazję u młodych, ale już doświadczonych tw贸rc贸w: Dobromiły Jaskot, Karola Nepelskiego i Krzysztofa Wołka. Gościem festiwalu był też uznany, holenderski kompozytor, Louis Andriessen. Uzupełnieniem gł贸wnego programu, złożonego z trzech koncert贸w, stały się spotkania z kompozytorami oraz otwarte pr贸by Orkiestry Muzyki Nowej, kt贸ra obchodzi w tym roku piętnastolecie.
Na koncercie inauguracyjnym z udziałem Orkiestry Muzyki Nowej pod batutą Szymona Bywalca zabrzmiały utwory student贸w Akademii Muzycznej w Katowicach oraz zaprzyjaźnionego Uniwersytetu w Louisville. Słychać, że młodzi tw贸rcy sprawnie posługują się dużą orkiestrą, ale każdy odnajduje w niej inne inspiracje. Toxcatl Krzysztofa Wyglądacza, nawiązujący tytułem do obrzęd贸w azteckich, przyciągał ucho r贸żnorodnymi, często charakterystycznymi dźwiękami pojedynczych instrument贸w oraz wartkim przebiegiem. W Fable Hong-Da China dźwięki tradycyjnej orkiestry przypominały brzmienie sitaru (wiolonczela), tabli czy gamelanu (perkusja). O skojarzeniach z muzyką Wschodu decydowała także powtarzalność i swoboda rytmiczna. Kwartet smyczkowy Grzegorza Jurczyka to kompozycja skupiona i ekspresyjna, z częstymi odcinkami solowymi i dialogami pojedynczych instrument贸w. W The Green Door Romana Czury można było odczuć symfoniczny rozmach orkiestry, upodobanie do niskich rejestr贸w, potężnych brzmień, motoryczności, ostinata i klasycznej melodyki. I wreszcie Metafor(m)a Joanny Szymali to utw贸r budowany z drobnych, odosobnionych cząstek, kt贸re układają się w większe, płynne całości lub towarzyszą im w tle.
Na koncercie muzyki elektroakustycznej (12 grudnia) najciekawsze okazały się kompozycje oparte na żywych przekształceniach brzmienia instrument贸w: Leliorum Marty Smolarz z nagraniem dźwięk贸w rozstrojonego fortepianu oraz improwizacyjną partią akustyczną na saksofon altowy, także Yiri Przemysława Schellera z użyciem didgeridoo. Inny utw贸r Schellera - Outflow - przyciągał głębią i pulsacją dźwięku, a także jego przestrzennym spotęgowaniem. Kompozycja Mobile Variations Krzysztofa Wołka była zaś przykładem bardzo dobrego, precyzyjnego użycia przestrzeni, zbudowanej z najrozmaitszych, selektywnie traktowanych dźwięk贸w, tworzących rozmaite układy i przebiegi. Pod koniec koncertu wystąpił Hong-Da Chin, pochodzący z Malezji student kompozycji z Louisville, specjalizujący się w grze na r贸żnych odmianach fletu (w tym także w grze na chińskim flecie bambusowym). Jego grę, stukot klapek, oddechy, frullata i glissanda przekształcali na bieżąco Krzysztof Wołek i Jarosław Mamczarski. Bardzo trafny okazał się też wyb贸r przestrzeni koncertowej: kameralnej, nastrojowej Sceny w Malarni Teatru Śląskiego.
Prezentacje kompozytorskie na spotkaniach z publicznością były tak rozmaite, jak r贸żni okazali się sami tw贸rcy. Krzysztof Wołek zwięźle podsumował swoje działania jako podejmowanie ryzyka w rozmaitych sferach życia. M贸wił o wyjeździe z kraju, o sięganiu po coraz to nowe formy (muzyka elektroniczna, instalacje dźwiękowe), o wsp贸łpracy z muzykami-improwizatorami, organizowaniu koncert贸w. Dobromiła Jaskot, z dużą dozą szczerości i samokrytycyzmu, przyznała, że spotkanie z muzyką spektralną, po wstępnej fascynacji, przyniosło jej tw贸rczą niemoc, uwikłanie w statyczną harmonię i ograniczenia materiału. Karol Nepelski wspomniał o poszukiwaniu inspiracji w nowych nurtach estetyki (neuroestetyka i estetyka ciała), o wpływie teatru i pr贸bach performerskich, o fascynacji rytuałem koncertu. Louis Andriessen przedstawił jeden ze swych najnowszych utwor贸w, czyli Ana膹s Nin (2009-2010) na śpiewaczkę, zesp贸ł i film. Opowiadał o nim anegdotycznie, lekko i ze swadą, świadomie unikając patosu. Powagę wnosił tylko dob贸r trudnej tematyki dotyczącej kazirodztwa, opartej na literackim dzienniku prawdziwej Anais. Multimedialny spektakl muzyczno-filmowo-teatralny był przystępny, niekiedy wręcz groteskowy w swych nawiązaniach do musicalu lub kabaretu, był r贸wnocześnie świetnie zakomponowany, pełen dramatyzmu. W roli Ana膹s, skomplikowanej kobiecej postaci, obsesyjnie tęskniącej za nieobecnym ojcem, wystąpiła uzdolniona śpiewaczka Cristina Zavalloni, regularnie wsp贸łpracująca z Andriessenem.
Kulminacją festiwalu stał się koncert finałowy (14 grudnia), na kt贸rym każdy utw贸r wprowadzał w inny świat dźwiękowy. Odbył się w sali koncertowej Akademii Muzycznej cenionej za świetną akustykę. W kompozycji Dobromiły Jaskot Chatayu uderzała przede wszystkim duża wrażliwość muzyczna. Tytuł, zaczerpnięty z hinduskiej Ramajany (Chatayu jest p贸łbogiem o postaci sępa), symbolizuje dwa skrajne stany: potęgę i bezradność. W utworze dialogują ze sobą klawesyn i fortepian, każdy z nich wnosi inną siłę oraz jakość dźwięku. Słychać, że kompozytorka ma duże wyczucie faktury fortepianowej: swobodnej i arabeskowej, ale też wirującej, pulsującej. Orkiestra dodaje do tych partii mikrotonowe wsp贸ł-
brzmienia, płynne glissanda, cykliczne zagęszczenia i rozrzedzenia faktury. Kompozytorka swobodnie operuje rejestrami: głębokim, niepokojącym dźwiękom instrument贸w dętych przeciwstawia wysokie, migotliwe partie instrument贸w smyczkowych. Donośne, skondensowane partie orkiestry nigdy nie urywają się nagle, zawsze odpowiada im faza wybrzmiewania - wysokie dźwięki smyczk贸w albo fortepianu, delikatne szemranie perkusji. W całym utworze widać z jednej strony dążenie do swobody i kontemplacji dźwięk贸w, z drugiej - zwartość, fazowość i czytelność przebiegu. Kompozycja ma mocne, zdecydowane otwarcie i delikatne zamknięcie.
Santa, santa Erotica! Karola Nepelskiego to z kolei dow贸d bogatej wyobraźni muzycznej. W utworze pojawiają się dźwięki nieoczywiste, charakterystyczne, a przy tym bardzo indywidualne. Ciągłe zmiany pobudzają uwagę słuchacza i utrzymują go w czujności. Trzeba się jednak w tę muzykę dobrze wsłuchiwać, by docenić wszystkie jej szczeg贸ły. W kompozycji jest wiele gest贸w, zar贸wno delikatnych, jak bardziej nerwowych: wznoszenie i opadanie dźwięk贸w, ruch wahadłowy, płynne, jękliwe glissanda, krzykliwe brzmienia instrument贸w dętych, mechaniczne szuranie, ciche pizzicata, terkoty i płaczliwe zawodzenia. Miarowy, zmęczony lub świszczący oddech, gardłowo artykułowane dźwięki i cichy śpiew przypominają o fizycznej obecności instrumentalist贸w. Rytmiczne uderzenia i klaskanie (tzw. body percussion) wykonane przez członk贸w orkiestry nieśmiało i bez przekonania, dały raczej wyobrażenie o tym, jak m贸głby wyglądać ten element utworu. Z owych gest贸w - muzycznych i cielesnych - wyłania się wyrafinowany świat dźwięk贸w uporządkowanych w fazy kulminacji i odprężenia.
Utw贸r Nepelskiego przypomniał, że wykonawca muzyki wsp贸łczesnej musi być często także aktorem i performerem. Pytanie o zakres profesjonalizmu okazuje się trudne zwłaszcza w Polsce, gdzie sama specjalizacja instrumentalna dotycząca nowej muzyki zdobywana jest zwykle z dużym, indywidualnym wysiłkiem.
I wreszcie w Motion, Stases Krzysztofa Wołka najważniejsza okazała się misterna konstrukcja oraz warsztat kompozytorski. Fortepian, kt贸ry dominuje i wprawia w ruch całą kompozycję, w wielu momentach zostaje na scenie sam. Jego partia przybiera najrozmaitsze postaci: od szybkich przebieg贸w po całej skali i zdecydowanego, ukierunkowanego ruchu, po wahania, powt贸rzenia, zatrzymania, a nawet grę na strunach na przemian z uderzeniami w klawisze. Orkiestra nie tworzy tu jednego organizmu, lecz sieć pojedynczych instrument贸w, kt贸re płynnie włączają się do gry i milkną. Często odzywa się także drugi akompaniujący fortepian. Tytułowe ruchy okazują się w większości nieregularne i spazmatyczne. "Wytracanie energii", rozrzedzenie faktury i koncentracja materiału dokonuje się płynnie, po niej zaś szybko następują kolejne zmiany. Forma powstaje z drobnych cząstek i wsp贸łbrzmień, kt贸re łączą się w większe układy - widać w nich dużą precyzję komponowania.
Małgorzata Walentynowicz zagrała partię fortepianową z wdziękiem, dużą biegłością, lekkością i swobodą. Potrafiła opanować bardzo skomplikowany materiał, potrafiła r贸wnież czujnie i wytrwale wsp贸łpracować z orkiestrą.
W drugiej części koncertu zabrzmiało La Gir贸 (2010-11) Louisa Andriessena na amplifikowane skrzypce i duży zesp贸ł. Tytuł odnosi się do ulubionej śpiewaczki Antonia Vivaldiego, Anny Gir贸 - postaci, o kt贸rej życiu prywatnym nie wiemy zbyt wiele. Utw贸r ma w sobie bardzo duży potencjał dramatyczny. Pierwszą, czysto muzyczną jego część otwiera liryczny, opadający motyw, kt贸ry będzie odtąd stale powracał. Kompozycja nieustannie rozwija się i przeobraża: od spokoju i prostoty po namiętne, ekspresyjne frazy i ruchliwe, taneczne wręcz przebiegi.
W drugiej, bardziej teatralnej części skrzypaczka zmienia się w aktorkę, śpiewaczkę i gawędziarkę zarazem. Śpiewa prostą piosenkę, opowiada o swoich wspomnieniach i snach, szybko i często zmienia role. Rzecz zaczyna się od włoskiej piosenki miłosnej, w kt贸rej skrzypce delikatnie akompaniują głosowi. Dalsza opowieść ma r贸wneż treść muzyczną: bohaterka m贸wi o koszmarach sennych, ćwiczeniu, o przymusie bezbłędnej, perfekcyjnej gry i o nadzorze anonimowego mężczyzny. "Nienawidzę tercji" - skanduje w pewnym momencie, w miarę zaś jak wzbierają w niej emocje, akompaniament orkiestry staje się coraz bardziej brutalny. Końcowy fragment, nieco spowolniony i oparty na licznych powt贸rzeniach, prowadzi do poruszającego zamknięcia kompozycji. Poetycki opis pejzażu kończy się przerażeniem i komentarzem skrzypaczki "That shrieking... those are not birds" ("Ten wrzask... to nie ptaki").
Monica Germino nie tylko wcieliła się w gł贸wną bohaterkę dramatu, ale poprowadziła go także w warstwie muzycznej. Jej gra przyniosła wiele naturalności i piękna, przede wszystkim zaś wielką ekspresję i energię.

■ ■ ■

Mimo niewielu koncert贸w, ten kr贸tki festiwal okazał się bardzo dobrym miejscem spotkań z tw贸rcami i wykonawcami. Z powagą potraktowano student贸w, wykonując ich utwory już na koncercie inauguracyjnym, a przedstawienie dzieła Andriessena z udziałem tak wybitnej solistki to doprawdy wydarzenie nie do przecenienia. Słowa uznania należą się r贸wnież orkiestrze Szymona Bywalca za profesjonalizm i wytrwałe poszerzanie repertuaru. W dalszej perspektywie najcenniejsze okazują się jednak zam贸wienia u kompozytor贸w, ukazujące i stymulujące wewnętrzny rozw贸j tw贸rc贸w. Ich najnowsze utwory świadczą o pracy, zaangażowaniu, doskonaleniu, przede wszystkim zaś o coraz większej samoświadomości.
EWA SCHREIBER

ROK LVII • NR 2 • 20 STYCZNIA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 2 • 20 STYCZNIA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa