Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Opera  Medytacja nad popkulturą

Het Muziektheater Amsterdam

Einstein on the Beach Philipa Glassa i Roberta Wilsona to opera-legenda: uchodzi za przykład spełnionej integralności muzyki i teatru. Choć w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by operę Glassa inscenizował ktoś inny (podejmowano takie pr贸by), r贸wnie dobrze ktoś inny m贸głby napisać muzykę do spektaklu Roberta Wilsona. W końcu Glass skomponował ją do szkic贸w scenicznych reżysera!
Nie o to jednak chodzi. Zar贸wno model, jak efekt tej wsp贸łpracy są godne uwagi. Nieczęsto spotyka się kompozytora tak otwartego na sugestie reżysera, jak Philips Glass, kt贸rego muzyka w pełni poddaje się jego wizjom, nie rywalizuje o pierwszeństwo (tendencje w nowym teatrze muzycznym są raczej odwrotne), z drugiej strony niewielu reżyser贸w odnalazło się w operze r贸wnie dobrze, jak Robert Wilson. Estetyka sceniczna Wilsona jest dziś wciąż najbardziej wpływowa, rozchodzi się falami i dociera do najbardziej prowincjonalnych teatr贸w. Rozpoznajemy ją bez kłopotu w ascetycznych i przeestetyzowanych obrazach, odpsychologizowaniu postaci, kt贸re działają jak Craigowskie "nadmarionety", antylogice snu, traktowaniu tekstu jako ornamentu i tak dalej.
Teatr Roberta Wilsona to dziś operowy mainstream - nic nie uświadamia tego lepiej niż rekonstrukcja Einsteina na plaży, przygotowana w koprodukcji licznych instytucji oraz festiwali amerykańskich, angielskich, francuskich, kanadyjskich i holenderskich. Po premierze w 1976 roku na festiwalu w Avignonie dzieło było grane w 1984 i 1992 roku. Data premiery obecnego wznowienia to 16 marca 2012 roku w Montpellier. W styczniu 2013 roku opera została pokazana w Amsterdamie w Het Muziektheater i - o ile wiadomo - będzie grana też w Hong Kongu, Melbourne i Los Angeles.
Einsteina na plaży przedstawia się czasem jako medytację nad postępem cywilizacyjnym. Inscenizacja Wilsona opiera się na trzech zasadniczych obrazach: pociągu, procesu sądowego i statku kosmicznego, kt贸re powracają wariacyjnie przetworzone. Podkreśla się też zwykle znaczenie czasu i teorii względności, co nasuwa skojarzenia nie tylko z Einsteinem, ale i z filozofią wsp贸łtworzonej przez Philipa Glassa minimal music (fascynacja transowością, swoiste zawieszenie w czasie, kt贸rego źr贸dłem było zainteresowanie muzyką Dalekiego Wschodu). Nieuniknione jest też skojarzenie z wiszącą nad światem w latach powojennych groźbą konfliktu atomowego i przeciwstawiającym się mu pacyfizmem i hipisowską apoteozą miłości (rozczulająca opowieść kierowcy autobusu o zakochanej parze w kończącym operę Knee Play 5). Tytuł opery nawiązuje zresztą do powieści On the Beach (tytuł polski Ostatni brzeg) brytyjsko-australijskiego pisarza Nevila Shute'a, będącej postapokaliptyczną wizją świata po katastrofie nuklearnej.
W gruncie rzeczy trwająca blisko pięć godzin opera to szereg mniej lub bardziej statycznych obraz贸w, ożywionych scenami z udziałem tancerzy (znakomita Lucinda Childs Dance Company!) i niesionych pulsującą muzyką repetytywną w wykonaniu The Philip Glass Ensemble, zespołu założonego przez kompozytora w 1968 roku na wz贸r grup rockowych, a złożonego z syntezator贸w, saksofon贸w, flet贸w i klarnet贸w basowych. Nie ma tu wiele do rozumienia, bo i nie o to tw贸rcom chodziło. Einstein on the Beach nie opowiada historii życia fizyka. Bohater pojawia się wprawdzie w operze, ale wyłącznie jako ucharakteryzowany na naukowca skrzypek-solista (precyzyjny Antonie Silverman), siedzący z boku między kanałem orkiestrowym i proscenium, jakby w osobnej przestrzeni.
Einstein on the Beach Glassa i Wilsona to pr贸ba znalezienia dla teatru drogi poza tekstem i jego znaczeniem, z drugiej zaś strony zredukowania roli muzyki w teatrze muzycznym. Użyte teksty (m贸wione, a nie śpiewane) Christophera Knowlesa, Samuela M. Johnsona i Lucindy Childs tworzą po prostu chmurę sł贸w, a muzyka Glassa - tło do scenicznych obraz贸w Wilsona, kt贸re epatują popkulturową plakatowością, przyklejonymi do twarzy uśmiechami, wyreżyserowanymi pozami ciał zaczerpniętymi z reklam.
Przy całej wizualnej maestrii Wilsona, kt贸rego pomysły inscenizacyjne trochę się już jednak opatrzyły, elementem, kt贸ry zachował najwięcej świeżości, jest w Einsteinie taniec: mechaniczne gesty zapętlone w niekończących się powt贸rzeniach, ramiona kreślące r贸wnania matematyczne na nieistniejących tablicach albo choreografia nawiązująca do systemu nawigacji lotniczej oddziałują swym abstrakcyjnym (matematycznym!) pięknem, odcinając się grubą kreską od "ekspresjonistycznego" języka wsp贸łczesnego tańca. Antyemocjonalizm i antypsychologizm gest贸w idealnie też wsp贸łgra z mechanicznością muzyki Glassa.
Poziom wykonania tej - bądź co bądź - niewdzięcznej do grania i śpiewania partytury, był w Amsterdamie bardzo wysoki. Doskonale nagłośniony The Philips Glass Ensemble pod kierunkiem Michaela Riesmana precyzyjnie wygrywał repetycje, ch贸r bez najmniejszego zająknięcia i z nienaganną dykcją powtarzał "one, two three, four..." i "la, si, la, si, la, si...". Jak udało się utrzymać koncentrację skrzypkowi, kt贸remu ani na sekundę i ani na ćwierćton nie ześlizgnął się palec, a smyczek nie przestał chodzić jak metronom - pozostanie zagadką.
Nieruchome obrazy przeznaczone do kontemplowania i trwające całą wieczność sceny (zwłaszcza te w sądzie) niestety dłużyły się niemiłosiernie. Na szczęście Glass przewidział to i pozwolił widzom wychodzić w trakcie spektaklu. Holenderska publiczność skwapliwie z tej możliwości korzystała. Ciekawiej robiło się wtedy, kiedy do głosu dochodziły Glassowskie syntezatory i saksofony, a muzyka zaczynała dynamicznie pulsować (sceny z pociągiem, tańcem i statkiem kosmicznym).
Einstein on the Beach to wielka - muzyczna i artystyczna - apoteoza kultury amerykańskiej, spontanicznej i witalnej, dążącej za wszelką cenę do nawiązania kontaktu z tzw. rzeczywistością, kt贸rej synonimem jest banalność codzienności, przemysł masowy, reklama. Opera Glassa i Wilsona jest przesiąknięta duchem rewolty estetycznej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, z jej psychodelią, popartem, syntezatorami, najprostszym i najbardziej bezpośrednim przekazem wizualnym... Obsesja wielkiej skali, redukcjonizm środk贸w, antyintelektualna kontemplacyjność, odmowa celebrowania sztuki to kwintesencja tej kultury. Jej wpływy odnajdujemy dziś w niezliczonych dziełach przetwarzających szeroko pojęty pop. Wystarczy odwiedzić Stedelijk Museum w Amsterdamie, by zanurzyć się w bezmiarze tw贸rczości odnoszącej się w rozmaity spos贸b do ikonicznej plakatowości, zwyczajności, dystansu. W tym sensie Einstein on the Beach jest utworem emblematycznym, mocno zakorzenionym w czasie, w kt贸rym powstał, ale też w nim zamkniętym. Czterdzieści lat po premierze już nie poraża swą bezpretensjonalną obojętnością wobec starego porządku sztuki, lecz razi ostentacyjną płytkością i - to paradoks - banalnością operowej konwencji. Dziś - grany dla wykwintnej mieszczańskiej publiczności - jest tylko jednym z wielu pomysł贸w na miły i beztroski wiecz贸r.
MONIKA PASIECZNIK

ROK LVII • NR 3 • 3 LUTEGO 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 3 • 3 LUTEGO 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa