Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Mozaika Lutosławskiego - WARSZAWA

Koncerty w setną rocznicę urodzin kompozytora (18-26 stycznia)

Cała Polska czci pamięć Witolda Lutosławskiego jego muzyką, a cieszy niezwykle uczestniczenie w tym młodzieży. Sinfonia Iuventus złożyła hołd kompozytorowi w Warszawie, w przeddzień rocznicy urodzin, 24 stycznia, w Studiu Koncertowym PR noszącym imię kompozytora. Piękny symbol i świetnie dobrany program pierwszej części wieczoru: pochodząca z początku lat pięćdziesiątych Mała suita i dwadzieścia lat p贸źniejszy Koncert wiolonczelowy. Koncert, dzieło dojrzałe, wyznacza pewną granicę w ewolucji estetyki muzyki kompozytora: jest pr贸bą wyrażania językiem niezwykle subtelnym uczuć głębokich, wielkich, niekiedy nawet gwałtownych. I z tą stroną utworu Magdalena Bojanowicz, solistka młodsza bodaj od większości koleg贸w z orkiestry, poradziła sobie świetnie. Wszystkie kantyleny, nowatorskie w roku 1970 w tw贸rczości Lutosławskiego i jeszcze bardziej zaskakujące w muzyce awangardy tego czasu, brzmiały przejmująco, do głębi wzruszyć mogły ostatnie, molto cantabile zagrane nuty, kt贸rych więź z rozkosznie brzmiącymi "dzwonami" pustej struny otwierającymi Koncert była nad wyraz czytelna, zachwycały też wszystkie fragmenty grane mezza voce. Bojanowicz odkryła subtelność i delikatność faktur Lutosławskiego; jej ujęcie było znacznie mniej energiczne i kapryśne od kanonicznych interpretacji Rostropowicza. To cenne i zasługujące na uznanie, powinno dodać odwagi artystce, odwagi i przekonania o słuszności własnego odczytania muzyki, kt贸rego w kilku miejscach zabrakło, podobnie jak brakło kilku "elektrycznych" przyśpieszeń, a z rzadka także niebudzącej wątpliwości klarowności rytmicznej i intonacyjnej.
Szkoda, że zesp贸ł zapalonych stażyst贸w, jakim jest Sinfonia Iuventus, prowadzony przez George'a Cziczinadze z Gruzji, kapelmistrza młodego, ale doświadczonego, nie podążył tym samym śladem. Owszem, fragmenty utrzymane w dynamice umiarkowanej brzmiały zadowalająco, lecz forte i wynikające z niego kontrasty były zdecydowanie zbyt silne, zbyt jaskrawe, by nie powiedzieć zbyt dosłowne, jak na dzieło kompozytora i estety r贸wnie wyrafinowanego. Ucierpiała na tym czytelność całości Koncertu. To zapewne kwestia małego doświadczenia obecnego składu orkiestry, nie zaś braku talent贸w, bo w partiach solowych Małej suity, oraz utwor贸w Czajkowskiego w drugiej części wieczoru, usłyszeliśmy kilkoro zachwycających muzyk贸w; poruszyło słuchaczy co najmniej dwoje: oboistka Izabela Berdy i klarnecista Piotr Ptak. "Elektrycznym" temperamentem imponował grający na kotłach Michał Niedziałek.
Brak wyważenia brzmień w sekcjach orkiestrowych dał się jednakże we znaki w fantazji Francesca da Rimini i uwerturze Romeo i Julia Czajkowskiego. George Cziczinadze postawił chyba na żywioł, kt贸rego akurat w tym zespole nie braknie (tempa były niekiedy zawrotne), nie zwr贸cił natomiast uwagi młodzieży na to, czym Czajkowski zachwycił swych r贸wieśnik贸w, czyli na pomysłowość faktur i instrumentacji oraz odwagę w nadawaniu partiom orkiestrowym zawiłych rytm贸w. Fragmenty liryczne grane były pięknie, ale w gąszczu gry głośnej niknęły niemal wszystkie subtelności partytur. Dość, że przykryte doniosłym głosem blachy akordy tworzące wielce oryginalną, archaizującą kadencję Franceski da Rimini, były praktycznie nie do odr贸żnienia. Czajkowski lubił jasne brzmienie instrument贸w dętych, tylko czy najważniejszym przesłaniem młodzieży ma być wiadomość, że oto orkiestra nabyła wspaniały ch贸r puzon贸w i tuby?
KACPER MIKLASZEWSKI

ROK LVII • NR 4 • 17 LUTEGO 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 4 • 17 LUTEGO 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa