Muzyka wspˇ│czesna
Relacje
Opera
Historia
P│yty
Archiwum Artyku│y Ksią┐ki P│yty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og│oszenia Forum Kontakt
Relacje  Symetria Wsch├│d┬-Zach├│d

Płocki Festiwal Muzyki Jednogłosowej - od początku organizowany w monumentalnej neogotyckiej katedrze, sukcesorce skromnej romańskiej świątyni na Wzg├│rzu Tumskim, a pierwotnie poświęcony niemal wyłącznie sztuce chorału gregoriańskiego - w naturalny spos├│b kojarzy się z doktryną rzymskokatolicką. Jest on jednak katolicki także w mniej oczywistym, etymologicznym sensie tego przymiotnika, zważywszy że po łacinie catholicus znaczy "powszechny", a nawet "uniwersalny". Bo też, od inauguracji w 1995 roku, formuła programowa FMJ wyraźnie ewoluowała, rozszerzając się na polifonię renesansu (pamiętny występ The Hilliard Ensemble w 2008 roku), świeckie "pieśni wiosenne i letnie z XIII-XV wieku" (Ensemble Nimmerselich z Lipska trzy lata wcześniej), a nawet na fuzję muzyki sakralnej i jazzu (responsorialny koncert Tomasza Stańki i Bornus Consort w 2001 roku). Dość regularnie pojawiała się przy tym sztuka wokalna słowiańszczyzny wschodniej, zar├│wno w sensie religijnym (ch├│r Woskresinnia soboru katedralnego w R├│wnem w 2000 roku, rewelacyjny moskiewski Sirin Ensemble trzy lata p├│źniej), jak i świeckim (ukraińskie pieśni ludowe w znakomitym wykonaniu zespołu Drewo w 2002 roku). Sięgano nawet do bizantyjskich korzeni śpiew├│w kościoła prawosławnego, choćby udane występy rumuńskiego ch├│ru Byzantion dwa lata temu i niemiecko-francuskiego duetu Per-Sonat w zeszłym roku.
Można wręcz powiedzieć, że ten ostatni koncert, harmonijnie łączący rzymskokatolicką i bizantyjską tradycję muzyki sakralnej, okazał się nieledwie wzorcowy dla Festiwalu dziewiętnastego (15-17 marca), po raz pierwszy bowiem w dziejach tej imprezy chrześcijaństwo zachodnie i wschodnie spotkały się w niemal idealnie wyważonej proporcji p├│ł na p├│ł.
Wiecz├│r inauguracyjny poświęcono, zgodnie z założeniem festiwalu, najdawniejszej muzyce kościoła rzymskiego, konkretnie zaś gregoriańskim i ambrozjańskim śpiewom chorałowym. Były to przede wszystkim antyfony i responsoria, zakończone epilogiem w postaci znanej sekwencji "Stabat Mater" i hymnu "Te decet laus" - całość, zatytułowana Ecce quomodo moritur iustus, miała bowiem charakter opowieści w czterech "rozdziałach" o męce i śmierci Chrystusa. Jakkolwiek wiadomo, że chorał ambrozjański (alias mediolański) r├│żni się od rzymskiego (czyli de facto pregregoriańskiego, bo z nim właśnie mieliśmy tu do czynienia) bogatszą ornamentyką czy melizmatyką, odnosiło się wrażenie niemal całkowitej jednorodności muzycznej narracji. Było to zasługą idealnie wręcz sp├│jnych intonacji żeńskiego oktetu wokalnego Mulierum Schola Gregoriana Clamaverunt Iusti, kt├│ry tworzą absolwentki muzykologii UKSW w Warszawie i studentki UMFC, świetnie łączące praktykę wykonawczą z naukową kompetencją w dziedzinie zapis├│w muzycznych z IX-XI wieku. Kierownikiem artystycznym i dyrygentem zespołu jest Michał Sławecki, w responsoriach udzielający się też wokalnie.
Drugi wiecz├│r festiwalu okazał się pod względem programu powt├│rką wspomnianego koncertu Per-Sonat z roku ubiegłego, usłyszeliśmy bowiem ponownie wyb├│r kompozycji Kassii, bizantyjskiej opatki, poetki, hymnografki i pierwszej znanej z imienia średniowiecznej kompozytorki (wiek IX), oraz obdarzonej co najmniej r├│wnie bogatą osobowością tw├│rczą katolickiej mistyczki św. Hildegardy z Bingen (wiek XI-XII). Wykonawcą był tym razem niemiecki żeński kwartet wokalny VocaMe - w Płocku jako trio, z towarzyszeniem muzyka grającego na zestawie instrument├│w strunowych z epoki. Opinie prasy zza naszej zachodniej granicy, że "jeśli chcemy usłyszeć prawdziwą muzykę niebiańską, to właśnie śpiew VocaMe daje o niej wyobrażenie", są wprawdzie dyskusyjne o tyle, o ile sztuka wykonawcza bohaterek poprzedniego wieczoru zasługiwałaby na komplementy niemal identyczne - mieliśmy tu jednak niewątpliwie do czynienia z pokazem kunsztu wokalistyki zespołowej na miarę co najmniej norweskiego Trio Mediaeval, ECM-owskiej gwiazdy Festiwalu sprzed lat trzech. Co zaś, być może, najważniejsze: mimo nieuchronnych r├│żnic w sposobie prowadzenia i ornamentowania melodii u Kassii i św. Hildegardy, cały czas wyczuwało się głębszą, niejako ejdetyczną jedność tej muzyki - zgodnie z Augustyńską zasadą "unum in unum ad unum", sformułowaną na kilka wiek├│w przed wielką schizmą wschodnią.
Katolicko-prawosławna symetria dziewiętnastego Festiwalu Muzyki Jednogłosowej dopełniła się w jego dniu ostatnim, dzięki występowi oktetu Kalophonia, kt├│rego członkowie to zarazem śpiewacy Filharmonii Lwowskiej. Choć przybyli do Płocka z dawnych kres├│w wschodnich Rzeczpospolitej, przedstawili śpiewy z kręgu ruskiej bądź staroruskiej tradycji liturgicznej: od cerkwi unickiej po tkwiącą u podstaw tej tradycji monodię grecką. Śpiewy pod względem faktury bardziej zr├│żnicowane, miejscami burdonowe, czy nawet polifoniczne - pod względem dynamiki zaś rozpięte między dyskretnym, modlitewnym piano a tryumfalnym, hymnicznym forte. Śpiewy zachwycające pełnią, soczystością i swoistym ciepłem wsp├│łbrzmień wokalnych, tak charakterystycznymi dla ch├│r├│w z obszaru słowiańszczyzny prawosławnej. Śpiewy niewątpliwie godne miana "pięknego brzmienia" - jak wykłada się po polsku starogreckie określenie kalophonia.
Był to chyba jedyny możliwy finał kolejnego Festiwalu, kt├│ry - wbrew niepokojącym pogłoskom o planowanej na ten rok zmianie jego profilu - po raz kolejny okazał się wierny własnej tradycji. Można tylko mieć nadzieję, że będzie tak nadal, jest to bowiem impreza w skali kraju wyjątkowa i ze wszech miar godna większej niż dotychczas promocji, tym bardziej że z założenia niejako skazana na ograniczony rezonans wśr├│d odbiorc├│w. Impreza w znacznym stopniu skupiona na muzycznych zabytkach średniowiecza i przez to w sensie historycznym kształcąca, choć zarazem jakże aktualna. Uzmysławia ona przecież fundamentalną jedność chrześcijańskiego świata lub też, m├│wiąc bardziej wsp├│łcześnie, cywilizacji europejskiej.


PS Obowiązki gospodarza imprezy - z racji dłuższej niedyspozycji cenionego dziennikarza muzycznego Piotra Orawskiego, "mistrza ceremonii" FMJ od 1996 roku - zmuszony był przejąć Robert Majewski, w Płocku znany przede wszystkim jako ch├│rmistrz i konferansjer musicalowo-operetkowych koncert├│w miejscowej orkiestry, nie wiedzieć czemu zwanej symfoniczną i tym bardziej nie wiedzieć czemu chlubiącej się patronatem Witolda Lutosławskiego.
ANDRZEJ DOROBEK

ROK LVII • NR 8 • 14 KWIETNIA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 8 • 14 KWIETNIA 2013


2013r - Terminarz nadsy│ania materia│ˇw


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do gˇry  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa