Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Siedem dni tłustych

10. Festiwal "Misteria Paschalia" w Krakowie, 5-31 marca

Wielki Poniedziałek
Jubileusz stał się naturalną okazją do podsumowania dziesięcioletniej historii Festiwalu "Misteria Paschalia". Po wyrażonych w ubiegłym roku obawach, dotyczących zbytniej eksploatacji włoskiego repertuaru barokowego, byłem jednak ciekaw, jaki kierunek obierze Filip Berkowicz w tym roku. Pierwszy koncert Festiwalu w Filharmonii Krakowskiej przyni贸sł pewne wskaz贸wki i odpowiedzi. Usłyszeliśmy oratorium Il trionfo del Tempo e del Disinganno George'a Friedricha H盲ndla w wykonaniu legendarnego już włoskiego zespołu "Il Giardino Armonico" pod kierunkiem Giovanniego Antoniniego. Już sam skład solist贸w był interesujący: obok Włoszek Roberty Invernizzi (sopran) i Sary Mingardo (alt) wystąpili Krystian Adam Krzeszowiak (tenor) oraz odnosząca spektakularne sukcesy Rosjanka Julia Lezhneva (sopran).
Młodzieńcze i mało znane dzieło 22-letniego H盲ndla dało pretekst do szerszego spojrzenia na tw贸rczość oratoryjną kompozytora. Napisane w 1707 roku w Rzymie do libretta kardynała Benedetta Pamphiliego, nie wykazuje istotnych związk贸w z p贸źniejszymi "angielskimi" oratoriami, będącymi de facto sakralnymi dramatami, kt贸rych gł贸wnym wyr贸żnikiem są potężnie brzmiące ch贸ry. Widoczne są natomiast wyraźne wpływy opery włoskiej - stąd choćby następstwo recytatyw贸w i arii oraz ogromny ładunek emocjonalny zawarty w partiach wokalnych. W Triumfie Czasu i Prawdy brak jest akcji jako takiej, bohaterami zaś są postaci alegoryczne: Belezza (Piękność), Piacere (Przyjemność), Disinganno (Prawda) i Tempo (Czas). Kluczowy dla dramaturgii jest konflikt między tym, co powierzchowne, przyjemne i ulotne a prawdziwymi wartościami, kt贸re są niezmienne i ponadczasowe.
Z solist贸w podobała mi się śpiewająca głębokim altem Mingardo (Disinganno), z bardzo dobrej strony zaprezentował się r贸wnież Krzeszowiak (Tempo). Kłopot miałem z lubianą przez publiczność Invernizzi (Belezza), kt贸ra po raz kolejny w Krakowie nie zawsze panowała nad swoim głosem, a niedociągnięcia intonacyjne pr贸bowała nadrabiać ekspresją. Prawdziwą radością było zaś słuchanie skromnej Lezhnevej (Piacere), kt贸ra cieszyła ucho swoją piękną barwą i oszałamiającą techniką. Rosjanka bez trudu odnalazła się zar贸wno w brawurowych ariach gniewu ("Un pensiero nemico di pace", "Tu giurasti di mai non lasciarmi"), jak lirycznej "Lascia la spina" ("Zostaw kolce, zerwij r贸że"), kt贸rą wykonała niezwykle subtelnie, pięknie ozdabiając w da capo. Idealnie zabrzmiał r贸wnież zesp贸ł, kt贸ry miał kilka swoich "moment贸w", jak choćby ciekawie skontrastowana Sonata z wirtuozowską partią organ贸w oraz dwie wolne arie, w kt贸rych Antonini dyrygował, grając na flecie.

MATEUSZ BORKOWSKI


Wielki Wtorek
Specjalnie na jubileuszowy Festiwal Jordi Savall przygotował nowy program. Dedykował go postaci Mikołaja Kopernika i wypełnił częściowo muzyką polską. W komentarzu do programu czytamy: "W okresie renesansu, kt贸ry po długim, mrocznym i burzliwym średniowieczu w końcu umieścił człowieka w centrum wszystkiego, Kopernik strącił swoją planetę na pozycję podrzędną Słońcu. Była to doskonała lekcja pokory". Do ułożonych chronologicznie dat z życia astronoma i wybranych wydarzeń historycznych jego czas贸w - od pokoju toruńskiego (1466) do śmierci Kopernika (1543) - dopasowane zostały fragmenty muzyczne mające stanowić ilustrację wydarzeń. Pod względem muzycznym program jest urozmaicony, mamy tu "motety i pieśni, psalmy i modlitwy, batalie i lamenty, fantazje i tańce, tasimy i makamy", utwory anonimowe oraz autorstwa kompozytor贸w burgundzkich, czeskich, germańskich, hiszpańskich, francuskich, otomańskich, polskich i włoskich. Muzykę polską reprezentują m.in.: O nadroższy kwiatku, Laus Cracovi膰, Wesel się Polska Korona, Ortus de Polonia Jerzego Libana z Legnicy, Alleluja Sebastiana z Felsztyna, Nakłoń Panie ku mnie ucho Twoje Wacława z Szamotuł. Proste melodie przeplatają się tu z polifonią, fragmenty wokalno-instrumentalne z instrumentalnymi. Pod względem formy program ten o tyle r贸żni się od dotychczas wykonywanych przez Katalończyka na "Misteria Paschalia", że nie zawiera recytacji i improwizacji.
Nim w kościele św. Katarzyny w Krakowie rozpoczęło się premierowe wykonanie, Jordi Savall odebrał z rąk wiceprezydent miasta Magdaleny Sroki symboliczne klucze do bram miasta. Dziękując, przypomniał że przyjeżdża do Krakowa już od czterdziestu lat. Po raz pierwszy odwiedził miasto w 1973 roku - uczestniczył wtedy w festiwalu "Muzyka w Starym Krakowie".
Wykonawcami koncertu byli La Capella Reial de Catalunya i Hesperion XXI. Jordi Savall przywi贸zł do Krakowa znakomitych wokalist贸w i instrumentalist贸w. La Capella Reial de Catalunya, w kt贸rej składzie znalazła się Magdalena Podkościelna, polska sopranistka zamieszkała w Hamburgu, śpiewała ze szlachetną prostotą, zesp贸ł instrumentalny zaś, jak zwykle, urzekał r贸żnorodnymi możliwościami brzmieniowymi, z kt贸rych Jordi Savall zrobił użytek r贸wnież w opracowaniach utwor贸w polskich. Program nosił jeszcze pewne znamiona świeżości - szczeg贸lnie polskim fragmentom wokalno-instrumentalnym brakowało nieco precyzji i płynności.
Największym walorem Copernicusa raczej nie jest jego koncepcja - pod jej adresem można by wyrazić szereg wątpliwości, chociażby dotyczących doboru dat wydarzeń historycznych, kt贸re nie miały bezpośredniego związku z życiem Mikołaja Kopernika. A i ukazanie postaci ogranicza się tutaj właściwie do chronologii życia człowieka i astronoma, nie oddając uniwersalnego wymiaru jego pracy i dokonań. Niewątpliwą zaletą jest za to przedstawienie muzyki polskiej w kontekście europejskim - przygotowując program, Jordi Savall wsp贸łpracował z muzykologiem Jakubem Kubieńcem z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Na razie trudno przewidzieć, jakie będą dalsze losy Copernicusa: dotąd nie ma sponsora na wydanie płyty, a w gęsto zapisanym kalendarzu koncertowym artysty na najbliższe miesiące program ten nie figuruje. Pod koniec kwietnia zabrzmią jedynie jego fragmenty na festiwalu w Schwetzingen, w ramach koncertu "Armonia universalis. Muzyka czas贸w Kopernika i Galileusza". Tak czy inaczej, warto trzymać kciuki za wykonania i za nagranie - byłaby to szansa na promowanie muzyki polskiej.

BEATA KORNATOWSKA


Wielka Środa
Choć por贸wnania kulinarne są ostatnio zdecydowanie nadużywane, nie mogę sobie odm贸wić nazwania Orfeusza w wykonaniu Claudia Caviny i jego zespołu La Venexiana wykwintną muzyczną ucztą. Przełomowe dzieło Monteverdiego zabrzmiało na Festiwalu po raz pierwszy - powiało świeżością. Dla części słuchaczy, jak się okazało, aż nazbyt, argumentowali oni bowiem, że wyb贸r baśni opiewającej muzykę wykorzystującej mit orficki, nie wsp贸łgrał z charakterem Wielkiej Środy, z tym jednak zupełnie się nie zgadzam. Ot贸ż, stosując takie kryterium, trudno byłoby w pełni uzasadnić i obronić inne punkty programu Festiwalu, choćby Copernicus Savalla. Jak słusznie napisała w książce programowej Aleksandra Patalas, "Dramat L'Orfeo nie należy [...] do tw贸rczości lekkiej i łatwej, choć - niewątpliwie - bardzo przyjemnej dla ucha, poruszającej intelekt i wzbudzającej silne emocje".
Już od fanfarowej Toccaty, kt贸rą muzycy zagrali z balkonu, miałem wrażenie, że choć nie było teatralnych kostium贸w i dekoracji, biorę udział w szczeg贸lnym spektaklu teatralnym. W Prologu cudownie zaśpiewała włoska sopranistka Roberta Mameli, jako upersonifikowana Muzyka. Na kr贸tko jeszcze powr贸ciła w niewielkiej partii Eurydyki. Spośr贸d sopran贸w, jakie słyszałem na całym Festiwalu, Mameli wyr贸żniała się czystym, ciepłym i łagodnym głosem. Szkoda, że nie mogliśmy cieszyć się jej śpiewem trochę dłużej. W roli Orfeusza wystąpił Florentczyk Anicio Zorzi Giustiniani, dysponujący ładną barwą. Śpiewał bez zarzutu, wiarygodnie wypadł zwłaszcza w ariach, w kt贸rych m贸gł oddać radość - tak jak w początkowej arii "Rosa del ciel, vita del mondo", lecz nie słyszałem istotnej r贸żnicy w momentach, kiedy jego bohater pełen jest b贸lu i rozpaczy. Dobrze wypadła śpiewająca ekspresyjnym altem Marina de Liso (La Messagera/Speranza), nie przekonała mnie natomiast Giorgia Milanesi (Proserpina/Ninfa), kt贸rej głos był zbyt rozwibrowany.
Z głos贸w męskich, opr贸cz basa Ugo Guagliardo (Plutone/Apollo) i Salvo Vitale (Charon), wyr贸żniłbym śpiewak贸w w partiach pasterzy (Luca Cervoni, Alessio Tosi, Raffaele P茅 i Tony Corradini). Moich oczekiwań nie zawi贸dł Ch贸r Kameralny Capelli Cracoviensis, kt贸ry wystąpił na Festiwalu po raz drugi: niezmiernie ważny w Orfeuszu, żywo komentujący akcję ch贸r odznaczał się lekkością i doskonałym brzmieniem. Kierujący muzykami od klawesynu Cavina zwracał uwagę na wszelkie niuanse dynamiczne i eksponował zastosowane przez Monteverdiego chwyty retoryczne, nie zapominając kiedy trzeba o tanecznym charakterze. Taka właśnie była finałowa Moresca, w kt贸rej słychać było radość muzykowania.

MATEUSZ BORKOWSKI


Wielki Czwartek
Tego dnia w Filharmonii Krakowskiej usłyszeliśmy program ułożony z neapolitańskiej muzyki maryjnej, przygotowany przez Christophe'a Rousseta i prowadzony przez niego francuski zesp贸ł Les Talens Lyriques. Były to utwory związane z Wielkim Tygodniem, rozważające przeżycia Matki Bożej pod Krzyżem. Rousset m贸wił w wywiadzie, że to niemal modelowa muzyka kontrreformacji, a barokowy styl otrzymał w贸wczas najbardziej ekspresyjną formę - muzyka miała być jak najbliżej człowieka i jego emocji. Łączyła złożoność pod względem formalnym z sentymentalnym charakterem i koncentracją na uczuciach.
Wśr贸d wykonawc贸w koncertu znaleźli się realizujący zar贸wno partie solowe, jak i tworzący ch贸r: Maria Espada, Monica Piccinini - soprany, Ann Hallenberg, Milena Storti - alty, Emiliano Gonzalez Toro, Magnus Staveland - tenory, Fr茅d茅ric Caton, Jussi Lehtipuu - basy oraz zesp贸ł smyczkowy, uzupełniony w drugiej części koncertu o oboje. Całość poprowadził od klawesynu/pozytywu Christophe Rousset.
Na początek usłyszeliśmy antyfonę Salve Regina Giovanniego Battisty Pergolesiego, najprawdopodobniej ostatni utw贸r tego kompozytora. Pergolesi czerpie tutaj inspirację ze stylu operowego - gł贸wnym nośnikiem ekspresji jest partia wokalna. Towarzyszy jej akompaniament smyczkowy o lekkiej fakturze. Interpretacja świetnej hiszpańskiej sopranistki Marii Espady była tyleż ekspresyjna, co ascetyczna pod względem brzmienia. Kolejny utw贸r, motet Judica me, Deus Leonarda Leo w wykonaniu ch贸ru z towarzyszeniem grupy basso continuo, stanowił ciekawy kontrast tematyczny i formalny - zabrzmiała prośba do Stw贸rcy o wsparcie w konfrontacji ze złem i grzechem, kompozycja oszczędna w środkach, przemawiająca językiem tradycyjnej włoskiej muzyki kościelnej. Pierwszą część koncertu zamknęło wykonanie kantaty Giunta l'ora fatal, znanej jako Il pianto di Maria, do niedawna przypisywanej G.F. H盲ndlowi. Z najnowszych badań muzykolog贸w niemieckich i włoskich wynika jednak, że to utw贸r o pokolenie młodszego Giovanniego Battisty Ferrandiniego. To p贸źnobarokowe nawiązanie do tradycji lament贸w operowych, wyposażone w bogactwo środk贸w retorycznych i emocji. B贸l, gniew i żal pulsowały odcieniami w znakomitej, owacyjnie przyjętej interpretacji szwedzkiej mezzosopranistki Ann Hallenberg. Była to nie tylko kulminacja koncertu, ale i jeden z najintensywniejszych moment贸w całego festiwalu.
W drugiej części koncertu usłyszeliśmy Stabat Mater o siedemnaście lat młodszego od Pergolesiego Tommasa Traetty, ucznia Porpory i Durantego. Rękopis utworu został odnaleziony w bibliotece w Monachium i opracowany na potrzeby zespołu. Traetta idzie tutaj śladami Pergolesiego, kt贸rego Stabat Mater była punktem odniesienia dla kompozytor贸w w wieku XVIII. Znajdziemy tu zar贸wno cechy 贸wczesnej opery, jak i wiele moment贸w żarliwości religijnej. W opracowaniu tekstu kompozytor stosuje, obok kr贸tkich odcink贸w solowych, partie ch贸ralne. W partiach solowych zaprezentowali się Fr茅d茅ric Caton (bas), Milena Storti (alt), Emiliano Gonzalez Toro (tenor) oraz Monica Piccinini (sopran). Na bis zabrzmiał fragment Stabat Mater Pasquale Cafaro.
Program "Mater Dolorosa" przygotowany przez Rousseta przekonał mnie wyważoną formą - szef Les Talens Lyriques ułożył go, by jak najpełniej ukazać r贸żnorodność technik kompozytorskich i środk贸w wyrazu. Wielkoczwartkowe wykonanie łączyło w sobie skupienie i ekspresję, elegancję i głębię interpretacji.

BEATA KORNATOWSKA


Wielki Piątek
Na koncercie Marca Minkowskiego w Filharmonii Krakowskiej barok spotkał się z klasycyzmem, muzyka protestancka z katolicką, a Wielką Mszę c-moll Mozarta uzupełniły pod względem tekstu Bachowskie kantaty wielkanocne - w Credo niedokończonej Mszy brak bowiem fragmentu o śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa.
Nim jednak zabrzmiała muzyka w wykonaniu dziesięciorga solist贸w i zespołu Les Musiciens du Louvre, Marc Minkowski odebrał z rąk Magdaleny Sroki, zastępcy prezydenta Krakowa, symboliczne klucze do bram miasta. Zadedykował je swemu dalekiemu krewnemu, malarzowi Maurycemu Minkowskiemu (1881-1930), kt贸ry studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie m.in. u Jana Stanisławskiego i Leona Wycz贸łkowskiego.
Na pierwszą część wieczoru złożyły się dwie kantaty wielkanocne Bacha: Der Himmel lacht! Die Erde jubilieret BWV 31, przygotowana na Wielkanoc 1715 roku w Weimarze, oraz Christ lag in Todesbanden BWV 4, najprawdopodobniej z roku 1707-1708, najstarsza ze znanych nam kantat Bacha. Partie solowe w Der Himmel lacht! wykonali kolejno Norman Patzke (bas), Colin Balzer (tenor) oraz Ditte Andersen (sopran), w Christ lag in Todesbanden - Jan Petryka (tenor) oraz Charles Dekeyser (bas), pierwszy duet zaś Ana Quintans (sopran) i Carlos Mena (alt).
Koncert zaczął się efektowną wokalno-instrumentalną eksplozją "śmiechu nieba i radości ziemi" ze Zmartwychwstania. Druga z kantat kontrastowała z nią ascetycznym charakterem i głębią duchowości. Oparta w całości na chorale luterańskim, kt贸rego melodia jest obecna we wszystkich częściach, stylem nawiązująca do wieku XVII, ma posmak archaizującej szorstkości, doskonale oddany w tej interpretacji. Szczeg贸lnie przejmująco wypadł duet Den Tod niemand zwingen kann (Quintans / Mena).
Po przerwie usłyszeliśmy Wielką Mszę c-moll Mozarta. Dziesięcioosobowy zesp贸ł solist贸w emanował tutaj wokalnym splendorem, tak we fragmentach solowych, jak ch贸ralnych, szczeg贸lnie zaś błyszczały Marianne Cr茅bassa (sopran) w Laudamus te, Ana Quintans i Ditte Andersen w Domine Deus i Ditte Andersen w Et incarnatus est. Opr贸cz wymienionych wyżej śpiewak贸w partie ch贸ralne realizowali r贸wnież Pauline Sabatier - sopran i Owen Willetts - alt.
Tego wieczoru miałam wrażenie, że słyszę Wielką Mszę w takiej okazałości po raz pierwszy w życiu - oszołomiła mnie rozmachem, wewnętrzną r贸żnorodnością i słodyczą fragment贸w solowych. Dzięki zastąpieniu ch贸ru zespołem wokalist贸w wysokiej klasy i związanej z tym indywidualizacji brzmienia w partiach ch贸ralnych oraz zmianie zwyczajowych proporcji między partią orkiestry i ch贸ru, objawiło się w pełnej krasie bogactwo fakturalne utworu, szczeg贸lnie uderzające we fragmentach polifonicznych. Podziw budziły wielość interpretacyjnych niuans贸w oraz wysoka temperatura wykonania. Marc Minkowski i jego Muzycy z Luwru udowodnili, że język muzyczny Mozarta opanowali w stopniu doskonałym, że posługują się nim elokwentnie, żarliwie i z finezją. Cenieni są zresztą za to m.in. w Salzburgu - regularnie goszczą na tamtejszych festiwalach, francuski dyrygent zaś od niedawna piastuje funkcję dyrektora artystycznego festiwalu Mozartwoche.
Nastroju drugiej części koncertu nie była w stanie zepsuć nawet awaria organ贸w. Marc Minkowski przerwał wykonanie i poprosił słuchaczy o chwilę cierpliwości. Po kilkuminutowej interwencji specjalisty instrument odzyskał sprawność, a dyrygent zarządził powt贸rzenie części sprzed przerwy na potrzeby rejestracji radiowej. Skupienie powr贸ciło od pierwszego taktu, dramaturgia nie doznała uszczerbku. Na bis zabrzmiało Kyrie, a raczej wolno wynurzyło się ono z ciszy, niesione pełnym napięcia wejściem smyczk贸w.

BEATA KORNATOWSKA


Wielka Sobota
Przemyślany i sp贸jny program "Concinunt Insulae", wykonany w Kaplicy św. Kingi w wielickiej kopalni soli, przyni贸sł zadowolenie tym, kt贸rzy czekali na sacrum ukryte w dźwiękach i liczyli na chwilę zadumy i wewnętrznego wyciszenia. Położona 101 metr贸w pod ziemią kaplica stwarza ku temu idealne warunki i - co istotne - ma dobrą akustykę. Koncert, poświęcony w całości średniowiecznej muzyce z wysp P贸łnocy i Południa, przygotowały zespoły: wokalny Ensemble Peregrina, kierowany przez Agnieszkę Budzińską-Bennett, oraz instrumentalny La Morra pod kierownictwem Michała Gondko. Zespoły te, wywodzące się z kręg贸w Schola Cantorum Basiliensis, zaproponowały odmienne spojrzenie na to, co nazywamy muzyką peryferii Europy p贸źnego średniowiecza. Pierwsza grupa utwor贸w, jaką usłyszeliśmy, pochodziła z archipelagu Orkad贸w i Wysp Brytyjskich. Otwierający koncert XII-wieczny hymn Nobilis humilis poświęcony był jedynemu świętemu rodem z Orkad贸w - jarlowi Magnusowi Erlendssonowi. Tematem angielskiej pieśni z końca XIII wieku Worldes blis ne last no throwe było moralne oczyszczenie, kt贸re jest odpowiedzią na marność ludzkiego losu.
W grupie utwor贸w z Cypru usłyszeliśmy przede wszystkim utwory instrumentalne na lutnię (Gondko), flety i klawicymbał (Corina Marti) oraz vielle (Elizabeth Rumsey). Ronda i ballady z początku XV wieku dały poznać tw贸rczość związaną z dworem Lusignan, w kt贸rej obecne były silne wpływy francuskie. Dla odmiany angielska cantilena a cappella z paralelnymi tercjami Salve mater misericordiae, zaśpiewana przez członkinie Peregriny (Budzińską-Bennett, Kelly Landerkin oraz Hannę J盲rvel盲inen), wskazywała na popularną w Europie P贸łnocnej technikę gymel. Interesująco zabrzmiał dwugłosowy i dwutekstowy motet a cappella Sancta mater gratiae/Do way, Robin wykorzystujący popularny świecki tenor ("Przestań, Robinie, bo dziecko będzie płakać, Robinie przestań!"), zaś anonimowa pieśń Ar ne kuth ich sorghe non została wykonana przez Budzińską-Bennett z właściwym jej surowym pięknem. Na zakończenie godzinnego koncertu usłyszeliśmy utwory związane z wiosną i radosnym czasem Wielkanocy: najpierw znany kanon Sumer is icumen in w łacińskiej kontrafakturze Perspice christicola, a następnie pieśń w języku średnioangielskim Mirie it is ("Wesoło jest, gdy lato trwa").

MATEUSZ BORKOWSKI


Wielka Niedziela
Na koncert zamykający Festiwal w Filharmonii Krakowskiej czekałem z zaciekawieniem, nie słyszałem bowiem dotąd na żywo Viviki Genaux, kt贸ra miała być gwiazdą wieczoru. Towarzyszył jej goszczący stale w Krakowie zesp贸ł Europa Galante, kierowany od skrzypiec przez Fabia Biondiego. Na program złożyły się utwory instrumentalne, m.in. concerti grossi, przeplatane ariami z oper H盲ndla. W pierwszej części Włosi wykonali Sinfonię z opery La Griselda RV 718 Vivaldiego oraz Concerto grosso e-moll op. 3 nr 3 Francesca Geminianiego.
Często słucham zespołu Biondiego i odniosłem wrażenie, że tym razem muzykom brakowało energii - grali bez właściwej im werwy, sprawiali wrażenie po prostu zmęczonych. Amerykańska mezzosopranistka Vivica Genaux śpiewała na Festiwalu trzy lata temu arie Vivaldiego, znane mi z płyty Pyrotechnics. Tym razem przyjechała promować najnowszy album A Tribute to Faustina Bordoni z programem H盲ndlowskim.
W jej wykonaniu usłyszeliśmy m.in. lamentacyjną arię "Cara sposa" z opery Rinaldo oraz "Vorrei vendicarmi" z Alciny. Nie byłem szczeg贸lnie oczarowany jej śpiewem. Niespodzianką okazała się wykonana przez Włoch贸w nadprogramowo ośmioczęściowa taneczna Suita Rodrigo HWV 5 H盲ndla. W drugiej części koncertu zesp贸ł brzmiał znacznie lepiej, ale też żywsze były utwory. Dobrze wypadło Concerto grosso d-moll "La Follia" Geminianiego, kt贸re jest wierną aranżacją orkiestrową wirtuozowskich wariacji opartych na basie folia Corellego. Urozmaiceniem był r贸wnież Koncert na violę d'amore i lutnię d‑moll RV 540 Vivaldiego, w kt贸rym grający na violi Biondi dialogował z lutnistą Giangiacomo Pinardim. Genaux zaśpiewała ponadto arię "Coll'ardor" z opery Agrippina, "Dopo notte" z Ariodante oraz "Tu guriasti" z oratorium Il trionfo del Tempo e del Disinganno. Tę ostatnią słyszeliśmy w Wielki Poniedziałek w znacznie lepszym wykonaniu Julii Lezhnevej. Głos Amerykanki był słabo słyszalny i zanikał w średnim rejestrze, przez co wybijały się dźwięki najniższe i najwyższe. Jej wykonań nie nazwałbym też zachwycającymi, publiczność była jednak innego zdania. Genaux wykonała na bis arię "Son qual misera colomba" z opery Cleofide Johanna Adolfa Hassego. Szkoda, że artystka nie poprzestała na jednym bisie, bo nawet zaczynała mi się podobać. Niestety - zaśpiewała jeszcze kultowy hit muzyki dawnej, czyli arię "Agitata da due venti" z opery Griselda Vivaldiego, nie pozostawiając dobrego wrażenia. Koncert finałowy Festiwalu "Misteria Paschalia" był więc pewnym rozczarowaniem, wypada zatem mieć nadzieję, że w przyszłym roku będzie tylko lepiej.

MATEUSZ BORKOWSKI



Podsumowanie
Za najważniejszy walor dziesiątego Festiwalu "Misteria Paschalia" uważam r贸żnorodność jego repertuaru. To było siedem dni tłustych w życiu miłośnika muzyki dawnej -usłyszeliśmy m.in. oratorium H盲ndla, operę Monteverdiego, mszę Mozarta, kantaty Bacha, dawną muzykę polską, neapolitański repertuar maryjny, średniowieczne pieśni franko-cypryjskie i angielskie. Ciekawie wypadło por贸wnanie temperament贸w znakomitych orkiestr oraz osobowości artystycznych ich szef贸w. Intrygujące okazały się efekty kreatywnego podejścia do repertuaru muzyki dawnej, kt贸rego trzech r贸żnych przykład贸w mogliśmy doświadczyć w programach Jordiego Savalla, Christophe'a Rousseta oraz zespoł贸w Peregrina i La Morra. M贸j najpoważniejszy niedosyt dotyczył w tym roku obsadzenia roli tytułowej w Orfeuszu Monteverdiego. Nie zawiodły za to śpiewaczki. Najwięcej wzruszeń dostarczyły mi (w kolejności występ贸w): Julia Lezhneva, Roberta Mameli, Ann Hallenberg, Ditte Andersen, Marianne Cr茅bassa i Agnieszka Budzińska-Bennett.
Wspominając sw贸j pierwszy pobyt w Krakowie, Christophe Rousset, szef Les Talens Lyriques, zwr贸cił uwagę na jeszcze jedną istotną zaletę Festiwalu: "Jako Francuz, przyzwyczajony do publiczności zwabionej bardziej blichtrem i samą otoczką koncertu, zawsze ze wzruszeniem gram dla ludzi, kt贸rzy potrafią docenić to, co oferujemy, jako wartość samą w sobie: dzięki temu mamy wrażenie łączności duchowej, wsp贸łdzielenia pasji, co jest doświadczeniem dającym jeszcze większą satysfakcję". Mam podobne odczucia z perspektywy obserwatorki Festiwalu - w Krakowie fascynacja muzyką dawną umożliwia intensywne spotkanie artyst贸w, słuchaczy i organizator贸w.

BEATA KORNATOWSKA
BEATA KORNATOWSKA, MATEUSZ BORKOWSKI

ROK LVII • NR 9 • 28 KWIETNIA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 9 • 28 KWIETNIA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa