Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Opera  Halka romantyczna, nie narodowa

  Jolanta Wagner (Halka), Tadeusz Szlenkier (Jontek) <b>, Fot. </b>Marek Chełminiak  
  Jolanta Wagner (Halka), Tadeusz Szlenkier (Jontek) , Fot. Marek Chełminiak  
Wystawienie Halki uwolnionej przez reżyserkę od narodowych serwitut贸w, pojmowane jako realizacja opery romantycznej po prostu, powoduje, że staje się ona dziełem intrygującym i poruszającym. Uważna lektura libretta - kt贸rej świadectwem jest zamieszczone w programie znakomicie napisane streszczenie, będące wszakże inteligentnym esejem interpretacyjnym - oraz zdanie sobie sprawy z jego niekonsekwencji, zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko, kt贸re nie wiadomo, czy w og贸le się poczęło, czy też jest tylko fantazmatem-fantomem bohaterki, stanowiły niewątpliwie punkt wyjścia pracy nad koncepcją bydgoskiego przedstawienia. A jest ono nie tylko interpretacją dzieła, lecz także grą z pewnymi schematami scenicznymi i wokalnymi, kt贸rych potraktowanie serio mogłoby grozić kolejnym banałem teatralnym i muzycznym.
Że do zrozumienia koncepcji Natalii Babińskiej nieodzowny jest dystans, przekonamy się już podczas uwertury. Nie skupiamy się na samej muzyce, nie zachwycamy się dobrze znanymi melodiami ani idiomem ludowości: uczestniczymy w pozornie niezwiązanej z akcją pantomimie. Oto z pijackiego snu budzi się czterech młodzieńc贸w, trzech dzielnych i jeden ciapowaty, kt贸rzy za chwilę, gdy tylko się przebiorą, będą uczestniczyć w zdarzeniach scenicznych. Może jest tak, że na całą historię mamy popatrzeć ich oczami, obejrzeć ją z ich perspektywy - ludzi zapewne bliskich Januszowi, Stolnikowi i Zofii, kt贸rzy jednak nie umieją traktować ceremonii całkiem serio - czy to ze względu na sw贸j charakter, czy też na jakąś wiedzę o bohaterach.
Już za chwilę zacznie nas zachwycać i uwodzić scenografia. Bizancjum, chciałoby się powiedzieć, zamiast prowincjonalnego miasteczka, w kt贸rym stoi dom Stolnika. Przestrzeń to elegancka, wytworna, wysmakowana, a także - mimo wszystko - przyjazna wszystkim, kt贸rzy w niej goszczą. Janusz (Łukasz Goliński), Stolnik (Leszek Skrla) i Zofia (Darina Gapicz) nie są złymi ludźmi, skoro tu bywają. Janusz nie ma wobec Halki niecnych intencji, raczej nie bardzo wie, co z nią zrobić, jak sobie poradzić ze skomplikowaną sytuacją emocjonalną - ale pow贸d tego nie jest oczywisty. Być może dziewczyna jest sama sobie winna, być może młodzieniec wyczuwa jej szaleństwo, być może wie o jej urojeniach. Nie ma więc miłosnego czworokąta. Nie ma też sygnału, że Janusz musi poddać się tradycji, stanąć na wysokości zadania, jakie stawia przed nim jego pozycja społeczna. Co prawda Stolnik jest ubrany w kontusz, sugerujący etos sarmacki, ale nieprzypadkowo tego etosu zostaje jakoś pozbawiony, skoro siedzi cały czas na krześle na k贸łkach i musi liczyć na pomoc młodych, może im nawet (zwłaszcza Zofii) ulegać.
Jontek (Tadeusz Szlenkier) wie doskonale, jak poruszać się między złotym światem pan贸w a szarym, mrocznym, przyziemnym (w pierwszych dw贸ch aktach) światem Halki, kt贸ra nie należy już ani do wiejskiej gromady, ani do świata Janusza. Czasami dziwnie transakcentuje słowa, co wywołuje - zamierzony przecież - efekt komiczny. Ten z kolei jest doskonale r贸wnoważony, choćby przez akcję, towarzyszącą arii "Szumią jodły". Skoro Halka jest operą romantyczną, aria - zamiast banalną scenką rodzajową - staje się pejzażem semantycznym, komentującym nieszczęsny los ukochanej. Tę zaś dręczy fantazmat-fantom dziecka, kt贸re - zmultiplikowane i wiekowo zr贸żnicowane, a przez to nie całkiem realne - ściga jej myśli, dręczy umysł i emocje. Dodajmy, że dziecko jest dziewczynką, nie chłopcem, jak w libretcie.
No i wreszcie zakończenie. Halka, duchowo ocalona, umiera na pustej scenie, a jej dusza wstępuje do nieba niby panna młoda w białej sukni. I to porusza. Bardziej niż zamierzony przez Wolskiego obraz topielicy niesionej przez Jontka. Czyżby i on ją opuścił? Czyżby została sama ze swymi demonami, kt贸rych nie potrafiła zwyciężyć?
Halka Babińskiej to przedstawienie inteligentne i poruszające. Ocalające i eksponujące wszystko, co w dziele Moniuszki i Wolskiego egzystencjalne, przemykające się zaś nad idiomem "narodowym" (zwr贸ćmy uwagę choćby na to, że poloneza nikt nie tańczy, a mazur jest bardzo kameralny...). Taki polski Wolny strzelec, przystosowany do potrzeb naszej postmodernistycznej wrażliwości i wyobraźni.
Soliści doskonale rozumieją konwencję, w kt贸rej umieściła ich reżyserka. Zwłaszcza Halka (Jolanta Wagner), wydobywająca z kreowanej postaci paletę emocji, i dzięki temu pokazująca ewolucję postaci. Ciemna barwa głosu Jontka mniej niż zwykle kontrastuje z barytonem Janusza. A to sygnalizuje, że nie chodzi o prostą opozycję dobry - zły; to raczej dw贸ch mężczyzn, kt贸rzy zakochali się w obłąkanej dziewczynie. Czy obłąkanej z powodu miłości do Janusza, czy też z natury swojej, tego - oczywiście - nie wiemy.
Do tego dodać trzeba nowocześnie i sensownie zakomponowaną, piękną przestrzeń sceniczną, kt贸rej tw贸rcy operują i cytatem, i kontrastem; przemyślane ustawienie i prowadzenie dobrze brzmiącego ch贸ru; świetnie wkomponowany w całość balet; precyzyjnie grającą orkiestrę, kt贸ra w przypadku dzieł Moniuszki musi zmierzyć się z niezbyt atrakcyjnie zinstrumentowaną partyturą. Rzadko zdarza się przedstawienie, o kt贸rym można napisać same dobre rzeczy. Do takich należy Halka Natalii Babińskiej, kt贸ra świetnie zainaugurowała XX Bydgoski Festiwal Operowy.


Stanisław Moniuszko Halka. Kierownictwo muzyczne: Piotr Wajrak. Reżyseria: Natalia Babińska. Scenografia: Diana Marszałek, Julia Skrzynecka. Kostiumy: Paulina Czernek-Banecka. Choreografia: Iwona Pasińska. Premiera 27 kwietnia 2013 w Operze Nova w Bydgoszczy.
PIOTR URBAŃSKI

ROK LVII • NR 12 • 9 CZERWCA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 12 • 9 CZERWCA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa