Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Relacje  Zarośnięta ścieżka

W 2011 roku Piotr Anderszewski ogłosił przerwę w koncertowaniu i nie występował p贸łtora roku. Sądzono, że artysta planuje jakąś spektakularną odmianę lub potrzebuje czasu na przygotowanie nowego repertuaru. I oto powr贸cił, dając recital najpierw w Kaliszu (16 marca), następnie powtarzając go - ponoć zupełnie inaczej - 21 maja w Filharmonii Narodowej w Warszawie. 脫w nowy repertuar stanowiły Fantazja C-dur op. 17 Schumanna oraz druga część zbioru Na zarośniętej ścieżce Janaczka. Resztę wieczoru wypełniła ulubiona i dobrze znana pianiście muzyka Bacha: III Suita angielska g-moll BWV 808 oraz V Suita francuska G-dur BWV 816; oba utwory Anderszewski wykonywał na wielu koncertach i wydał na płytach.
Pianista rozpoczął od Bacha, nieco inaczej niż w Kaliszu wykonując za jednym zamachem obie suity. Jaki był jego Bach? Zmęczony, jakby przećwiczony, w częściach szybkich niespokojny, w częściach wolnych - nieostry. Homofoniczny, kantylenowy, lecz pozbawiony trzeciego wymiaru, strukturalnej głębi. Architektura formy, czyli to, co zawsze było atutem interpretacji Anderszewskiego, pozbawiona została punkt贸w oparcia. Pianista podkreślał wprawdzie harmoniczne zmiany, w Sarabandach dał się jednak porwać improwizatorskiej swobodzie i zrobił wszystko, aby frazy przelały się przez kreskę taktową w jeden rozległy odmęt melancholii.
To zatrzymanie muzycznej narracji, wyciszenie i introwertyzm wolnych ogniw obu suit miały w sobie uwodzicielski czar, kazały wstrzymać oddech, zasłuchać się w pięknie wykończone detale, słodycz dźwięk贸w. Tańce traciły tu jednak sw贸j charakter, a po powrocie do szybkiego tempa w Gigue zn贸w dawały o sobie znać niepokorne palce.
Szczeg贸lnie kojarzony z Piotrem Anderszewskim, grany wielokrotnie i od lat Bach nie miał świeżości odczytania nowego, co stało się jasne wraz z rozpoczęciem utwor贸w Janaczka. Dyskretny, słowiański modernizm czeskiego kompozytora, oferujący pianiście meandry rozszerzonej tonalności, okazał się jego żywiołem. Utw贸r zabrzmiał jak czysta poezja, pozbawiona jakiejkolwiek maniery (tu melancholia jest czymś zupełnie naturalnym), choć pełna wieloznaczności i niedom贸wień. Podobnie jak przedtem Szymanowski, teraz Janaczek ukazał oryginalną wrażliwość pianisty, kt贸ry nie popisuje się przed publicznością, nie stara się też na siłę niczego udziwniać. Bo też sama muzyka jest już wystarczająco dziwna!
Schumann, kt贸ry dopełnił programu wieczoru, był romantycznie rozmarzony i młodzieńczo tryumfalny, a miejscami i demoniczny. Tu po raz pierwszy fortepian zabrzmiał pod palcami Anderszewskiego pełnym dźwiękiem, uświadamiając, jak rozległa i bogata w odcienie jest jego skala dynamiki piano. Nie udało się jednak powt贸rzyć tym utworem "efektu Janaczka", kt贸ry był punktem kulminacyjnym występu pianisty w Warszawie.
W trakcie koncertu pojawiła się refleksja nad kondycją wsp贸łczesnego wykonawstwa. Ostatnie dziesięciolecia przyniosły niespotykane przyspieszenie, gdy chodzi o nowatorskie reinterpretacje muzyki samego tylko Bacha. Raz po raz pojawiały się kolejne innowacje, jak szybkie tempa, ozdobniki, wykonawstwo historycznie poinformowane, dawne instrumenty itd. Z drugiej strony techniczno-wyrazowy perfekcjonizm sięgnął niemal granic ludzkich możliwości. Czy ta interpretacyjna "logika poprawiania wyniku" (脺berbietungslogik), kt贸ra rządzi dzisiejszym wykonawstwem, nie sprawiła przypadkiem, że muzyka stała się jak "zarośnięta ścieżka", na kt贸rej coraz trudniej odnaleźć się wykonawcy i słuchaczowi? Powtarzanie przez lata jednego utworu lub granie tylko jednego kompozytora - choćby za każdym razem nieco inaczej, a nawet lepiej - prędzej czy p贸źniej wiedzie wykonawcę w ową gęstwinę poplątanych język贸w, estetyk, aluzji i nawiązań, kt贸ra osłabia jego indywidualny głos, nie obiecuje też wcale nowego i świeżego doświadczenia słuchaczowi. Piotr Anderszewski, kt贸ry uchodzi za osobowość nieszablonową i artystycznie niezależną, zdaje się niestety posuwać w tym kierunku. P贸łtora roku przerwy okazało się czasem niewystarczającym do odnalezienia innej drogi.
Pianista zagrał na bis dwa fragmenty z utwor贸w Bacha i Schumanna. Ponoć nie był z nich zadowolony.
MONIKA PASIECZNIK

ROK LVII • NR 13 • 23 CZERWCA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 13 • 23 CZERWCA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa