Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  Najważniejsza jest Energia

Rozmowa z Marcinem Stańczykiem, zwycięzcą Toru Takemitsu Composition Award w Tokio

  Marcin Stańczyk odbiera Taru Takemitsu Composition Award, Fot. Michiharu Okubo  
  Marcin Stańczyk odbiera Taru Takemitsu Composition Award, Fot. Michiharu Okubo  
Marcin Stańczyk
(*1977, Łęczyca) ukończył prawo na Uniwersytecie Ł贸dzkim oraz teorię muzyki i kompozycję w klasie Zygmunta Krauze w ł贸dzkiej Akademii Muzycznej. Studia podyplomowe odbył w Accademia Nazionale di Santa Cecilia w Rzymie u Ivana Fedele. W sezonie 2011/2012 uczestniczył w kursie muzyki elektronicznej i nowych technologii w IRCAM-ie. Jego utwory były wykonywane m.in. przez Neue Vocalsolisten, Ensemble Linea, Bang on a Can All Stars, Oslo Sinfonietta, Nikel Ensemble, Algoritmo Ensemble, Zone Exp茅rimentale Basel, Meitar Ensemble, Divertimento Ensemble, Orkest de Ereprijs, Orkiestrę Muzyki Nowej. Jest laureatem kilkunastu międzynarodowych konkurs贸w kompozytorskich, m.in. Toru Takemitsu Award i Tokyo Compeititon for Chamber Music Composition w Japonii, Reading Panel IRCAM, Franco Donatoni Competition w Mediolanie, Biennale/ISB David Walter Competition w San Francisco, Salvatore Martirano Award w Illinois, Sun River Competition w Chengdu. Pracuje w Wojew贸dzkim Sądzie Administracyjnym w Łodzi oraz w Filharmonii Ł贸dzkiej im. Artura Rubinsteina. Wykłada wsp贸łczesne techniki kompozytorskie oraz historię muzyki elektronicznej w Akademii Muzycznej w Łodzi, gdzie w roku 2013 otrzymał stopień doktora sztuki. Ważniejsze utwory: Geysir - Grisey na zesp贸ł (2005-2006), Three Afterimages na kontrabas (2007-2008), Laterna na zesp贸ł i taśmę (2008), Analessi Rotte na zesp贸ł (2009), SIGHS - hommage 艜 Fryderyk Chopin na orkiestrę (2009-2011), Mosaique na wiolonczelę i elektronikę (2011-2012).



AGNIESZKA LEWANDOWSKA-KĄKOL:
● Dźwięk tego telefonu pewnie na długo zostanie w Pana pamięci?

MARCIN STAŃCZYK:
Zadzwonił rano, zaczynałem pracę w Sądzie. Byłem jeszcze trochę nieprzytomny, nie mogłem skojarzyć, skąd dzwonią. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do mnie, że właśnie zostałem zaproszony do Tokio na finał Konkursu Kompozytorskiego im. Toru Takemitsu.

To najbardziej prestiżowy konkurs kompozytorski w Japonii, ceniony w całym muzycznym świecie. Czy kt贸ryś z polskich tw贸rc贸w został już w nim wyr贸żniony?

- Od organizator贸w wiem, że jestem pierwszym nagrodzonym Polakiem, choć ten konkurs odbywa się co roku od szesnastu lat.

Do konkursu pasuje określenie "minimalistyczny": jeden juror i jeden skład wykonawczy - orkiestra.

- Tak to wymyślił pomysłodawca: Toru Takemitsu, najsłynniejszy japoński kompozytor (1930-1996), szerszej publiczności znany z muzyki do film贸w Akiro Kurosawy. Jako fundator gł贸wnej nagrody (milion jen贸w) ustalił jego zasady: o tym, kto zostaje zakwalifikowany do koncertu finałowego i kto otrzymuje tytuł zwycięzcy decyduje jeden juror. To rzadko spotykana reguła, kt贸ra świadczy o zaufaniu Japończyk贸w do uznanych autorytet贸w. Takemitsu wyznaczył trzech, najbardziej przez niego cenionych wsp贸łczesnych kompozytor贸w - Henri Dutilleux, Gy枚rgy Ligeti, Luciano Berio - na kolejnych juror贸w Toru Takemitsu Composition Award. Potem wyznaczano następc贸w. Lista dotychczasowych juror贸w jest naprawdę imponująca. Poza trzema wspomnianymi byli to: Louis Andriessen, Magnus Lindberg, Steve Reich, Helmut Lachenmann, Tristan Murail, Salvatore Sciarrino, Toshio Hosokawa. Od roku 2003 kolejnych juror贸w powołuje rada, w kt贸rej skład, opr贸cz dotychczasowych juror贸w, wchodzą dyrygenci: Simon Rattle, Esa-Pekka Salonen, Hiroyuki Iwaki, Oliver Knussen, Kent Nagano i Kazushi Ono.

To zaufanie do jednego autorytetu jest niecodzienne, może nawet bulwersować. Przecież do 2007 roku juror nie musiał nawet przedstawiać uzasadnienia swego werdyktu.

- Tak, ale właśnie od tego roku jest zobowiązany uzasadnić wyb贸r utwor贸w do koncertu finałowego, a następnie wyb贸r zwycięzcy.

W tym roku jurorem był Sir Harrison Birtwistle.

- To jeden z najwybitniejszych kompozytor贸w brytyjskich, jeden z prekursor贸w nurtu "new complexity", cieszący się ogromnym autorytetem.

Ogłaszając tytuły czterech utwor贸w zakwalifikowanych do koncertu finałowego, Pańską kompozycję SIGHS - hommage 艜 Fryderyk Chopin Birtwistle scharakteryzował następująco: "Niezwykle ambitna kompozycja, nie znam niczego podobnego. To chyba utw贸r, kt贸ry chciałbym napisać, a z pewnością usłyszeć. Pociąga mnie w nim r贸wnoczesność perspektyw pomysł贸w i muzycznej inwencji..." ("What attracts me is the simultaneity of the perspective of the ideas and the music's invention"). Jak Pan rozumie to stwierdzenie - "r贸wnoczesność perspektyw pomysł贸w i muzycznej inwencji"?

- Tłumaczenie sł贸w kompozytor贸w bywa bardzo trudne; sam niekiedy mam kłopot z wyjaśnianiem koncepcji własnych utwor贸w. Wypowiedzi Sir Birtwistle'a są zwykle enigmatyczne: m贸wi mało, kr贸tkimi zdaniami, często używa skr贸t贸w myślowych. Chyba nie bez powodu jest legendą "nowej złożoności". Poważnie m贸wiąc - chodziło mu o to, jak mi się wydaje, że utw贸r rozgrywa się jednocześnie na wielu poziomach. Od początku do końca występuje kilka pomysł贸w muzycznych, kt贸re dzięki odmiennym ukształtowaniom tekstury, faktury, artykulacji nabierają wciąż nowych znaczeń.

● SIGHS zostały wybrane spośr贸d 97 utwor贸w zgłoszonych do Konkursu, młodzi kompozytorzy pochodzili z 28 kraj贸w, a w finale był Pan jedynym Europejczykiem, obok Chińczyk贸w i Japończyk贸w. Kompozycji tej nie napisał Pan specjalnie na Toru Takemitsu Award, powstała ona znacznie wcześniej...

- Pisałem ją w latach 2008-2009 na zam贸wienie katowickiego festiwalu "Brand New Music 2009". Miała ją w贸wczas zagrać Orkiestra Muzyki Nowej pod dyrekcją Szymona Bywalca. Po pierwszych pr贸bach doszliśmy jednak wsp贸lnie do wniosku, że mamy zbyt mało czasu na zadowalające przygotowanie utworu i nie został on wykonany. Dopiero rok potem, na "Poznańskiej Wiośnie Muzycznej", utw贸r zabrzmiał pod batutą Szymona Bywalca. W roku 2010 dokonałem w nim istotnych zmian, między innymi wydłużyłem część środkową o charakterze lirycznym, rozszerzyłem skład smyczk贸w i perkusji oraz rozbudowałem aparat wykonawczy o muzyk贸w, kt贸rych zadaniem jest wykonanie przede wszystkim partii wokalnej, a dopiero jeśli potrafią - partii instrumentalnej.

Z tego wnoszę, że - podobnie jak inne Pana utwory - i ten jest bardzo trudny dla wykonawc贸w?

- Wymaga on nie tylko znakomitego warsztatu, ale r贸wnież maksymalnego zaangażowania. Każdy z muzyk贸w - opr贸cz rozbudowanej partii instrumentalnej, rozpisanej niekiedy na dw贸ch systemach - ma jeszcze partię "wokalną", niekiedy także czwarty system dla dźwięk贸w o bardziej perkusyjnym charakterze. Proszę sobie wyobrazić, że każdy sam wykonuje minipartyturę...

W wielu Pana partyturach zanotowane są dźwięki, kt贸re mogą się nie odezwać, zresztą zgodnie z Pana dążeniem, by każde wykonanie utworu było choć trochę inne. Twierdzi Pan r贸wnież, że same dźwięki nie są tu najważniejsze, bowiem istotą wykonania jest przekazanie energii i zrozumienie, o co w utworze chodzi. Takie podejście wymaga intensywnego Pana udziału w pr贸bach i może się nie sprawdzić w sytuacji konkursu, kiedy przeważnie pr贸b jest niewiele, a wykonawcy po raz pierwszy spotykają się z Pana muzyką. Jak podszedł Pan do tego w Tokio?

- Regulamin Konkursu Takemitsu przewiduje przed koncertem finałowym trzygodzinne pr贸by, czas ich trwania przestrzegany jest co do minuty. Utwory zakwalifikowane do finału wykonywała Tokyo Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Toshiyuki Kudo - najstarszy zesp贸ł japoński, działający już ponad sto lat i specjalizujący się w interpretacjach muzyki klasycznej. Zdawałem więc sobie sprawę, że czeka mnie ciężka praca, polegająca nie tylko na tłumaczeniu konkretnych dźwięk贸w, ich muzycznego sensu, ale też zamysłu całości. Na pierwszej pr贸bie koncertmistrz oświadczył, że nie będzie pocierał smyczkiem po pudle rezonansowym skrzypiec, gdyż jego niezwykle cenny instrument może się zniszczyć. Koncertmistrz drugich skrzypiec got贸w był natomiast dokładnie realizować zalecenia w partyturze. By załagodzić sp贸r, pozwoliłem na delikatne pocieranie skrzypiec opuszkami palc贸w - orkiestra się podzieliła, lecz na kolejnych pr贸bach coraz więcej muzyk贸w używało jednak smyczka. Tego rodzaju kwestie sprawiły, że na pierwszym spotkaniu zagraliśmy zaledwie p贸łtorej minuty utworu.

Nie wpadł Pan w panikę? Pozostały przecież tylko dwa godzinne spotkania?

- Na drugą pr贸bę przygotowałem listę wskaz贸wek obejmującą zar贸wno to, co już zagraliśmy, jak i to, co dopiero przed nami. M贸wiłem kr贸tko o konkretnych dźwiękach, po czym prosiłem poszczeg贸lnych muzyk贸w, by zagrali. Byli zaszokowani - przypuszczam, że przedtem takich dźwięk贸w nie słyszeli. Stopniowo jednak przekonywali się do nich i w końcu tak się zaangażowali, że sami podchodzili do mnie i powtarzali je do skutku. Na ostatniej pr贸bie dobrnęliśmy do końca utworu, nie grając go jednak w całości, lecz same drobne fragmenty. Mimo to orkiestra pracowała z ogromnym zaangażowaniem; w pewnym momencie przerwałem pr贸bę i pokazałem muzykom "gęsią sk贸rkę" na rękach. Perkusistka krzyknęła - "ja też mam!". Chyba wtedy zrozumieli o co chodzi: że najważniejsza jest dla mnie energia, jaką dali z siebie - energia przepływająca między partyturą, jej dźwiękowym wyobrażeniem, ich zaangażowaniem i wykonaniem, następnie zaś publicznością. Takie chwile są dla mnie ważniejsze niż koncerty i nagrody.

Koncert finałowy odbył się 26 maja w Tokyo Opera Concert Hall. Czy to, co pokazała tokijska orkiestra, zadowoliło Pana?

- Muszę wyznać, że nie potrafię odpowiedzieć - zbyt duże były to dla mnie emocje. Pamiętam tylko, że muzycy dali z siebie wszystko i że, jak na tak niewielką liczbę pr贸b, poziom wykonania był bardzo dobry. Reszty dosłucham z nagrania i z retransmisji koncertu w radiu japońskim pod koniec czerwca.

Z doniesień prasy wynika, że SIGHS spodobały się słuchaczom.

- Tak, odbi贸r był bardzo gorący, emocjonalny. Zwłaszcza ucieszyły mnie słowa Asaki Takemitsu, wdowy po patronie Konkursu, i jego japońskiego następcy Toshio Hosokawy, kt贸rzy stwierdzili, że utw贸r jest "muzykalny". Określenie to zwykle odnosimy raczej do ludzi niż do kompozycji, ale charakteryzuje ono utw贸r lepiej niż wyświechtane już w stosunku do muzyki wsp贸łczesnej słowo "ciekawy". Myślę, że sztuka w pierwszym rzędzie powinna odwoływać się raczej do emocjonalnej niż poznawczej sfery człowieka. Nuty to przecież martwe kropki na papierze i często nie wystarczają, by przekazać emocje. Dlatego zwykle najpierw zapisuję przebieg energetyczny, mikstury dźwiękowe, emocje, jakie chciałbym wzbudzić u wykonawc贸w, a następnie u słuchaczy, a dopiero potem ubieram to wszystko w konkretne dźwięki.

Jak Pan zapisuje utwory?

- Mam tyle zajęć, że muszę wykorzystywać każdą chwilę na chwytanie muzycznych pomysł贸w. Do tego służą mi właśnie zwykłe notatniki. Niestety, kiedy biegam albo leżę w saunie, nie mam jak zapisać, dlatego ostatnio posługuje się też notatnikiem w iPhonie. Potem wszystkie te notatki przepisuję i odpowiednio "ustawiam" w komputerze, w najprostszym edytorze tekstu, dopiero na koniec zaczynam myśleć o konkretnych nutach - często wynikają one z morfologii użytych mikstur dźwiękowych. Wtedy jednak wszystko poza nutami, czyli koncepcja, pomysły na dźwięki, artykulację, dynamikę, przebieg formalny są już w dużej mierze gotowe. Oczywiście wszystko to potem, w trakcie pisania nut, często podlega korektom, ale na odwieczne pytanie o program używany do edycji muzyki: "piszesz w Finale czy Sibeliusie?", odpowiadam zazwyczaj: "moje utwory piszę w Wordzie".

Ze względu na specyfikę swej muzyki przywiązuje Pan dużą wagę do stałych kontakt贸w z instrumentalistami.

- Owszem, konkretne pomysły muzyczne konsultuję przeważnie z młodymi pedagogami ł贸dzkiej Akademii Muzycznej, kt贸rymi zwykle kieruje Maciej Salski, związany z Teatrem Wielkim. Ostatnio na przykład intensywnie wsp贸łpracuję z gitarzystą Darkiem Trzcińskim, z kt贸rym pr贸bujemy m贸j najnowszy utw贸r solowy z cyklu "Posłuchy". O bardziej og贸lnych, abstrakcyjnych ideach dyskutuję nie z muzykami, lecz z poetami i plastykami, jak choćby ł贸dzkim malarzem Łukaszem Leszczyńskim.

● SIGHS poświęcił Pan Chopinowi - czy miało to jakieś znaczenie przy powstawaniu utworu, czy w jakiś spos贸b jest to w nim dostrzegalne?

- Na początku pracy nie miało to żadnego znaczenia. Utw贸r pisałem "na raty" przez kilka lat, także wtedy, gdy mieszkałem w Rzymie. Być może odległość od kraju sprawiła, że dla wytchnienia "kaleczyłem" sobie mazurki Chopina. Zachwycałem się tempem rubato, tymi cudownymi "zawieszeniami" - tak odmiennymi od świata, w kt贸rym teraz żyjemy. Myślę, że tytuł Westchnienia wziął się właśnie z refleksji nad rubato Chopina.

W jednym z wywiad贸w powiedział Pan, że "w konkursach najcenniejsze jest to, że nagroda najczęściej wiąże się z wykonaniem utworu, i to przez dobry zesp贸ł, a ponadto można pojechać gdzieś za granicę, skonfrontować partyturę z wykonawcami, poznać nowe miejsca, nową kulturę". W przypadku Toru Takemitsu Composition Award konfrontacja z wykonawcami była trudna, lecz uwieńczona sukcesem. Czy miał Pan choć trochę czasu, by pozwiedzać ten kraj?

- Cały m贸j pobyt w Japonii był doskonale zorganizowany i sfinansowany przez Tokyo Opera Foundation. Przelot, zakwaterowanie w tokijskim "Hiltonie", diety. Pomyślano też o fachowym sporządzeniu głos贸w dla muzyk贸w Orkiestry. Byłem pięć dni w Tokio i jeden w Kamakura, dawnej stolicy Japonii. Zbyt kr贸tko, żeby zrozumieć ten kraj, ale wystarczająco, by doświadczyć jego kultury i mieć ochotę na jeszcze.

Czy w najbliższym czasie zamierza Pan wziąć udział w innych konkursach?

- Mam bogate plany, ale raczej niekonkursowe. Na najbliższej "Warszawskiej Jesieni" zabrzmi m贸j utw贸r Zamienione głowy do tekstu noweli Tomasza Manna. To takie dziwne pomieszanie utworu koncertowego, teatru tańca, teatru dramatycznego... Coś, co można odbierać na pierwotnym poziomie energii i odczuć, ale także w odniesieniu do treści noweli. Zachowane są gł贸wne postaci i chronologia wydarzeń, choć nie zostało wykorzystane ani jedno słowo. Piszę także utw贸r kameralny na zam贸wienie Instytutu Polskiego w Rzymie: prawykonanie odbędzie się na Biennale Musica w Wenecji, na koncercie poświęconym Witoldowi Lutosławskiemu. W ramach programu "Zam贸wienia kompozytorskie" przygotowuję kompozycję dla Sinfonii Varsovii, kt贸ra ma być wykonana jeszcze w tym roku. W planach mam też dwie opery kameralne: zam贸wioną przez Teatr Wielki - Operę Narodową Solarize, kt贸rej bohaterem będzie południowoafrykański artysta hip-hopu Leon Botha - jego postać daje pretekst, by zająć się zjawiskiem mody i popularności oraz zmaganiami artysty z samym sobą, oraz Odetchnienie do libretta Antoniego Ferency, kt贸re jest dalszym ciągiem powieści Isaaca Bashevisa Singera Sztukmistrz z Lublina. Mam jeszcze trochę innych plan贸w, o kt贸rych na razie wolałbym nie m贸wić.
AGNIESZKA LEWANDOWSKA-KĄKOL

ROK LVII • NR 14 • 7 LIPCA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 14 • 7 LIPCA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa