Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Recenzje  Portret i portrety

Oto jedno z reprezentacyjnych przedsięwzięć Towarzystwa im. Witolda Lutosławskiego związanych z jego Rokiem (nota bene drugim z kolei, poprzedni obchodzono w 2004, w dziesiątą rocznicę śmierci kompozytora): album. Wydać album na stulecie urodzin - nie jest to pomysł szczeg贸lnie oryginalny, za to narzucający się z całą oczywistością.
Z inicjatywami tego rodzaju wiąże się uzasadniona nadzieja na podw贸jny efekt: doraźny (podkreślenie rangi rocznicy) i zarazem długofalowy (stworzenie wartościowej publikacji, do kt贸rej czytelnicy będą przez wiele lat powracać). Oczywiście do warunk贸w powodzenia należy odpowiednia jakość koncepcji, materiału, kompozycji, technicznego poziomu wykonania. W przypadku albumu zatytułowanego (aż nadto bezpretensjonalnie) Lutosławski 1913-2013 na pewno można m贸wić o powodzeniu: tę pozycję z zaciekawieniem weźmie do rąk każdy, kto zetknął się z muzyką Lutosławskiego. Kto zaś miał szczęście zetknąć się z nim osobiście (a wciąż jest takich wielu), z radością odświeży w swej pamięci obraz tego niezwykłego człowieka, obdarzonego błyskotliwą inteligencją, cieszącego się wielkim autorytetem artystycznym i moralnym, a zarazem skromnego, powściągliwego, ujmująco łagodnego i otwartego na sprawy innych ludzi.
Chociaż publikacja spełnia profesjonalne standardy, nie jest bynajmniej zastrzeżona dla specjalist贸w. Nie ma tu skomplikowanych analiz utwor贸w i technik kompozytorskich, a tematem jest nie tyle dzieło, co tw贸rca - tak, jak postrzegał on sam siebie i jak widzieli go inni.
Koncepcję albumu opracowała i wyboru materiał贸w dokonała Elżbieta Markowska, była dyrektor Programu 2 Polskiego Radia, autorka świetnych audycji z udziałem polskich kompozytor贸w (Witold Lutosławski był jednym z jej najciekawszych rozm贸wc贸w). Oglądanie i czytanie pokaźnego, ciężkiego tomu, liczącego ponad trzysta stron na matowej kredzie, można zacząć w dowolnym miejscu, kontakt z tą książką bowiem - jak to zwykle bywa z albumami - nie wymaga ciągłości, lektury "od deski do deski", wiadomo wszak, że będzie się do niej od czasu do czasu powracać. Całość zresztą, ujęta w ramy wyrazistego planu (Kompozytor - Pianista - Dyrygent - Obywatel - Krąg - Rodzina - Radio), ma strukturę luźną, mozaikową. To swego rodzaju "wypisy" czy też antologia, bo opr贸cz licznych fotografii, o kt贸rych nieco dalej, zawartość albumu tworzą gł贸wnie teksty wcześniej publikowane. W pierwszym rzędzie są to zapisy wypowiedzi Lutosławskiego z rozm贸w z Elżbietą Markowską w radiowej "Dw贸jce" (publikowane w "Ruchu Muzycznym" w latach 1990 i 1991), fragmenty wspomnień os贸b z jego otoczenia rodzinnego i towarzyskiego zaczerpnięte z książki Grzegorza Michalskiego (Lutosławski w pamięci, 2007), a także wyjątki z rozm贸w z kompozytorem Iriny Nikolskiej (Muzyka to nie tylko dźwięki, 2003), książek Tadeusza Kaczyńskiego (Lutosławski. Życie i muzyka, 1994) i Zofii Owińskiej (Lutosławski o sobie, 2011) oraz jeszcze kilku innych publikacji.
Warto podkreślić, że wszystkie te materiały - zwierzenia artysty, dokumenty, świadectwa wsp贸łczesnych, wspomnienia - mają wartość źr贸dłową, słusznie zatem pomyślano o udostępnieniu ich na szerszą skalę, obok wersji polskiej wydając angielską. Do tego autorka koncepcji dorzuciła garść list贸w (niepublikowanych) i dokument贸w, a Małgorzata Gąsiorowska - dość szczeg贸łowe kalendarium. Szlachetny i czysty jest design publikacji.
Wspomniane teksty składają się na wielostronny portret artysty i człowieka - poczynając od profesjonalnej działalności w dziedzinie muzyki, poprzez aktywność obywatelską, po sferę jego życia prywatnego - najmniej znaną, bo pieczołowicie przezeń chronioną. Wypowiedzi kompozytora, wyrażane komunikatywnym i precyzyjnym językiem, odnoszą się przede wszystkim do jego ewolucji artystycznej, pogląd贸w estetycznych, postawy etycznej. Niejedno sformułowanie brzmi tu jak "skrzydlate słowa":
"Uważam, że muzyka jest domeną świata idealnego. Świata, kt贸ry powstaje w naszej wyobraźni, w naszych pragnieniach, naszych pojęciach o ideale".
"Pisząc nie dla siebie, lecz dla kogoś, kto czegoś od nas żąda albo oczekuje, podejmuje się wielkie ryzyko. Jest to zdrada samego siebie, a nawet więcej niż zdrada - r贸wnież oszustwo. Kiedy człowiek nie jest wierny samemu sobie i nie pisze tego, co sam chciałby usłyszeć - oferuje fałszywą monetę".
O charakterze, usposobieniu, sposobie bycia Witolda Lutosławskiego najwięcej można dowiedzieć się z wypowiedzi jego przyjaci贸ł i członk贸w kręgu rodzinnego. Lista jest dosyć długa, więc muszę Czytelnika odesłać do omawianej tu publikacji, cytując tylko fragment wypowiedzi Ryszarda Kapuścińskiego: "Lutosławski to był ktoś taki, kogo się chciało zapraszać, mieć w swoim otoczeniu, bo się wiedziało, że on nie tylko podnosi rangę otoczenia, ale że będzie kompanem wnoszącym dużo światła, pogody i r贸wnowagi. To był ktoś, kogo się chciało mieć przy sobie".
Fotografie tworzą integralną, r贸wnie ważną jak tekstowa warstwę tej książki, jest ich tu z g贸rą p贸łtorej setki, nie licząc reprodukcji list贸w i dokument贸w. Zaletą, kt贸rą trudno przecenić, są duże rozmiary zdjęć (bywa, że jedno zajmuje dwie sąsiadujące ze sobą strony formatu 21 na 23 cm) - dzięki temu fotografie, kt贸re widywało się już nieraz w rozmaitych publikacjach, stają się na nowo interesujące. Odczuwa się co prawda pewną przewagę pozowanych portret贸w na niekorzyść zdjęć sytuacyjnych, "w akcji", czasem też mogą nas niecierpliwić powtarzające się motywy lub ujęcia (np. cztery pod rząd fotografie kompozytora przy fortepianie w tej samej pozycji) , z drugiej jednak strony przeglądając album czujemy że kompozytor należał do os贸b, o kt贸rych się m贸wi, że obiektyw ich lubi. Czytając zaś zamieszczoną na końcu książki listę, trudno nie zauważyć, że Lutosławski - już jako znany kompozytor - miał szczęście do wysokiej klasy fotograf贸w: wystarczy przytoczyć nazwiska takie, jak Erazm Ciołek, Zbigniew Dłubak, Lucjan Fogiel, Marek Holzman, Włodzimierz Pniewski, Bolesław Lutosławski, Jan Zegalski czy wsp贸łpracujący z "Ruchem Muzycznym" Andrzej Zborski i Marek Suchecki.
O wiele skromniej przedstawia się zas贸b zdjęć z dzieciństwa i wczesnej młodości kompozytora, a z czas贸w okupacji, jak się zdaje, ocalało tylko jedno: z Eugenią Umińską i Andrzejem Panufnikiem. Z lat powojennych znajdujemy tu zaledwie trzy lub cztery (m.in. z Fitelbergiem, Smendzianką i Henrykiem Sztompką w Katowicach). O większej obfitości dokumentacji fotograficznej można m贸wić właściwie od czas贸w pierwszych "Warszawskich Jesieni", dokumentowanych zdjęciami Andrzeja Zborskiego. Z kolejnych "Jesieni" pochodzi zresztą spora część fotografii zamieszczonych w albumie.
Oczywiście nie mogło zabraknąć portret贸w kompozytora w towarzystwie międzynarodowych sław muzycznych: jest Leopold Stokowski (1958), są Boulez, Rostropowicz, Holliger, Pears, Rattle, Solti, Martha Argerich, także Krystian Zimerman z Anne-Sophie Mutter; to ostatnie zdjęcie, zrobione podczas Festiwalu Salzburskiego 1988 (z prywatnych zbior贸w Gabrieli i Marcina Bogusławskich), zachwyca relaksowym, radosnym nastrojem - tu jak ulał pasuje sformułowanie Jana Krenza, kt贸ry wspominając kompozytora stwierdził: "Była w nim wieczna młodość". Z kolei fotografia wykonana w Cincinnati w trakcie pr贸by z Kwartetem LaSalle (1977), pełna powagi i koncentracji, wydaje się bardzo celnym portretem psychologicznym. Pośr贸d wielu ujęć gładkich i konwencjonalnych całkiem wyjątkowa jest scena uchwycona w roku 1989 przez słynnego fotografa "Solidarności" Erazma Ciołka w przerwie obrad Komitetu Obywatelskiego w kościele przy Żytniej: "największy po Szymanowskim" za stołem z topornych desek, schylony nad talerzem zupy.
Mało kto dziś pamięta, że Lutosławski był zapalonym żeglarzem. W albumie znajdujemy reprodukcję jego książeczki żeglarskiej, piękne zdjęcia z rejs贸w po Jeziorach Mazurskich i takie oto wyznanie z wywiadu udzielonego w 1969 roku magazynowi "Żagle": "Mam wprawdzie doskonałą załogę - moją żonę, ale choć najbardziej lubimy pływać we dw贸jkę, mamy często duże trudności z balastowaniem - ważymy oboje razem niewiele ponad sto kilogram贸w. Dlatego też musimy czasem zapraszać trzecią osobę, nie tylko ze względ贸w towarzyskich".
Myślę, że czytelnika tej książki wiele może zaskoczyć.

Lutosławski 1913-2013. Koncepcja albumu, wyb贸r materiał贸w i opracowanie: Elżbieta Markowska. Towarzystwo im. Witolda Lutosławskiego, Warszawa 2012.

OLGIERD PISARENKO

ROK LVII • NR 15 • 21 LIPCA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 15 • 21 LIPCA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa