Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
P硑ty  PIXIS, THALBERG

"Od tego czasu Pixis nie może się wychwalić mojego talentu przed wszystkimi editorami, a szczeg贸lniej przed Schlesingerem, kt贸ry mię angażował pisać coś z temat贸w Roberta, kt贸rego od Meyer­beera za 24000 frank贸w kupił!" - pisał rozbawiony Fryderyk Chopin po spotkaniu z Johannem Peterem Pixisem (1788-1874) w Paryżu w grudniu 1831 roku. W liście do Tytusa Woyciechowskiego, datowanym 12 grudnia, przedstawia awanturę, jaką Pixis zrobił - w jego obecności - swej młodocianej wychowanicy "z kt贸rą (jak m贸wi) żenić się myśli", gdy owa - czekając na opiekuna - zabawiała Fryderyka na schodach rozmową. Jednakże opinii kompozytora, pianisty i pedagoga, kt贸rego Chopin spotykał i zachwycił już wcześniej, "starego", "bzdyczyska" - jak maluje w liście starszego o pokolenie, ale w贸wczas raptem 43-letniego Pixisa - nie należało lekceważyć. Chopin tak lekkomyślny nie był, a Pixisowi dedykował, napisaną w Warszawie, drukowaną w Paryżu Fantazję na tematy polskie.
Koncert fortepianowy C-dur op. 100 jest widocznym dowodem kunsztu niemieckiego mistrza. Utw贸r powstał w roku 1829, kiedy to Chopin bawił w Wiedniu i być może zaczynał myśleć o pisaniu koncert贸w własnych. Forma dzieła Pixisa (układ części i ich charakter) mogłaby być wzorem dla obu Koncert贸w Chopina. Stylistycznie należałoby jednak Koncert op. 100 umieścić w poprzedniej "podepoce": to jeden z najczystszych przykład贸w stylu brillant, w kt贸rym niewiele znajdziemy wycieczek w stronę romantyzmu. Może tylko nokturnowa część druga, bliższa wprawdzie gustom Fielda niż Chopina, z kantylenowymi fioriturami świadczyłaby o tym, że nowe nadciąga.
W utworze zachwyca sentymentalna łagodność temat贸w lirycznych, umowność majestatycznych akord贸w gł贸wnej myśli partii fortepianu części pierwszej (takie samo oznaczenie tempa, Allegro maestoso, znajdziemy w Koncercie e-moll Chopina). W podziw wprawiają zar贸wno wirtuozowskie wymagania finałowego Ronda, jak mistrzowsko rozpisana partia orkiestry, do żywego przypominająca miejscami partytury oper tamtego czasu. Pokaźny segment przetworzenia części pierwszej Koncertu C-dur toczy się w tonacji Fis-dur - czy stąd nasz mistrz czerpał natchnienie do swoich tonalnych podr贸ży?
R贸wnie miło, wręcz beztrosko brzmi wierne tej samej estetyce, pięć lat wcześniejsze Concertino Es-dur op. 68 Pixisa. Zwartość jego formy podkreślają gładkie, bez wyraźnych oddech贸w, przejścia między częściami.
Koncert f-moll Sigismunda Thalberga (1812-1871) z roku 1830 należy już do epoki nowej. Podobnie jak pisane w tym samym czasie oba Koncerty Chopina, jego forma wypełnia schemat wyznaczający styl brillant, ale treść i język muzyczny - zwłaszcza temat贸w lirycznych i orkiestry (podobne do Chopinowskich długie akordy dodające partii fortepianu przestrzeni) - zwiastuje romantyzm.
Osiemnastoletni kompozytor nie okazał się jednak r贸wnie pomysłowy, jak dwudziestolatek Chopin i nie należy się dziwić, że utw贸r - choć wart wysłuchania - popadł w zapomnienie. Tu temat pierwszy (także Allegro maestoso) jest już majestatyczny bez miary i silnie kontrastuje z pełną wdzięku, operową w charakterze myślą poboczną. W partii fortepianu nie brak romantycznych trzepotań, wręcz cech "Elfenmusik", tak pięknie uprawianej w dw贸ch najczęściej grywanych Koncertach Mendelssohna, z roku 1831 i 1837 - refren Ronda ma wyraźnie taneczny i ludowy charakter. Thalberga gubi jednak granicząca z naiwnością prostota temat贸w czułych i słodkich, a niemal Chopinowskie fioritury upiększające kantylenę centralnego Adagio nie podnoszą na wyżyny ich podstawy harmonicznej, opartej raptem na trzech funkcjach. I chociaż - co z żalem zauważa Jeremy Nicholas w komentarzu do płyty - Thalberg nie zastosował tu jeszcze żadnego ze swych wspaniałych pomysł贸w fakturowych, tak cenionych przez kompozytor贸w-pianist贸w działających w drugiej połowie XIX wieku, nie brak w Koncercie f-moll wzbudzających podziw trudności technicznych, figur repetowanych i - bagatela! - w szybkim tempie granych pochod贸w decymowych ("decymy bierze jak ja oktawy" - pisał Chopin z Wiednia, gdy spotkał tam Thalberga).
Howard Shelley z wymaganiami technicznymi wszystkich trzech Koncert贸w radzi sobie znakomicie. To ceniony mistrz klawiatury i erudyta, znawca muzyki przełomu XVIII i XIX wieku. Zachwyca lekkością uderzenia (to walor absolutnie niezbędny do właściwego wykonania muzyki w stylu brillant) i czarownym tonem wsp贸łczesnego fortepianu, bardzo czytelną, przyciągającą uwagę artykulacją. Odczytanie przezeń poetyckiego przesłania tych kompozycji oraz kultura, z jaką pianista podchodzi do pełnych naiwnej egzaltacji westchnień wczesnego romantyzmu, budzi najwyższe uznanie. Sprawna i dobrze zgrana Orkiestra Tasmańska, prowadzona przez Howarda Shelleya od fortepianu, towarzyszy mu r贸wnie trafnie i akuratnie, podkreślając walory swych partii.
Płyta - choćby dla pamięci o znajomości pan贸w Pixisa, Thalberga i Chopina - godna jest najszczerszego polecenia.


PIXIS
Koncert fortepianowy C-dur op. 100, Concertino na fortepiani orkiestrę Es-dur op. 68
THALBERG
Koncert fortepianowy f-moll op. 5
Howard Shelley fortepian, dyrygent, Tasmanian Symphony Orchestra
Hyperion CDA 67915 (2012)
KACPER MIKLASZEWSKI

ROK LVII • NR 16/17 • 4 SIERPNIA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 16/17 • 4 SIERPNIA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa