Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Historia  Przekraczanie granic

MACIEJ RYCHŁY: - Chopin i Ukraina, muzyka Chopina i pieśń ukraińska: co łączy i co dzieli te światy?

MIECZYSŁAW TOMASZEWSKI: - Chopin miał okazję nasłuchać się dosyć dużo pieśni ukraińskich od Bohdana Zaleskiego, przyjaciela z czas贸w warszawskich, może także od Stefana Witwickiego, drugiego z poet贸w kresowych, zaliczanych niekiedy do tzw. szkoły ukraińskiej. Do jego sł贸w skomponował Chopin, tuż po opuszczeniu Warszawy, w Wiedniu - tak w tonie, jak i w rytmie - typowo ukraińską balladową dumkę: Narzeczonego. Potem, w Paryżu, pośr贸d emigrant贸w, śpiewanie pieśni było czymś zwyczajnym. Chopin włączał się w te śpiewy, towarzysząc im przy klawiaturze. Środowisko polskie podzielone było tam w贸wczas na parę frakcji: litewską, Koronę, a także ukraińską. Można sądzić, że w atmosferze tej ostatniej zrodziła się pieśń do sł贸w Bohdana Zaleskiego: Dwojaki koniec. Jest przejmującą, nostalgiczną dumką o losach kozaka i dziewczyny. Przeorałem parę zbior贸w oryginalnych tekst贸w pieśni ukraińskich i nie znalazłem nic dosłownego. Można przypuszczać, że chodzi zatem, w obu przypadkach, nie o przekłady, lecz o parafrazy jakichś tekst贸w oryginalnych. Tak jak poeci uchwycili charakter ukraińskiej melicznej poezji ludowej, tak Chopin uchwycił charakter ukraińskiego ludowego melosu. Czuje się go w obu pieśniach.

W kompozycjach Chopina są więc odwołania także do melodyki ukraińskiej?

- Tak. Muzykolodzy poodkrywali u Chopina parę moment贸w, w kt贸rych nastąpiło to odwołanie się do ukraińskiego zabarwienia muzycznej narracji. Nie chodzi tu o cytaty, nawet nie o aluzje - lecz o reminiscencje. Rozumie się przez to odblask rzeczy kiedyś zasłyszanej, kt贸ra jeśli dochodzi do głosu, to przez kompozytorską podświadomość. Stefania Pawliszyn, muzykolożka ukraińska, intonacje ukraińskie "wysłyszała" niegdyś w Chopinowskich nokturnach. W obu Nokturnach g-moll (z op. 15 i 37), w Nokturnie fis-moll (z op. 48) i f-moll (z op. 55). Wszędzie tam znalazła intonacje tęskne na spos贸b szczeg贸lny, ukraiński. Ale nie tylko w nokturnach obecna jest owa intonacja - pojawia się r贸wnież we wczesnych, folkloryzujących utworach Chopina. Warto sobie uprzytomnić, że w jego czasach dumy i dumki ukraińskie były powszechnie zaliczane do repertuaru śpiew贸w polskich. Należały do wielkiego wsp贸lnego obszaru pieśniowego. Stąd też w muzyce Chopina - między kujawiakiem a krakowiakiem - znajdujemy odblask kozaka, odblask kołomyjki. Piękna kołomyjka rozbrzmiewa jako epizod w zapomnianym Rondzie C-dur na dwa fortepiany. A w Fantazji na tematy polskie pojawia się melodia, kt贸rą Chopin nazwał "tematem Kurpińskiego". Ma charakter szumki, kołomyjki.

Kołomyjkę można zaśpiewać?

- Tak, one wszystkie były śpiewane, a zarazem można było je tańczyć.

Myślałem, że słuchając "ukraińskiego" Chopina przekraczam granicę polskiego matecznika, wchodzę w kresy, a to nie jest żadne wykroczenie!

- Dla Chopina to nie jest "wykroczenie". Dumki ukraińskie były mu bez wątpienia bliższe niż choćby śpiewki g贸ralskie lub kaszubskie. Można sądzić, że gdyby je słyszał, byłyby dla niego folklorem nieco egzotycznym. A dumki ukraińskie to była w czasach romantycznych integralna część kultury polskiej.

Słuchając Chopinowskich pieśni, nie przekraczamy więc granicy polskiego matecznika, natomiast przekraczamy granicę woli kompozytora. Przecież nie mieliśmy znać tej tw贸rczości, ta tw贸rczość miała być zniszczona - o to wszak prosił spadkobierc贸w i przyjaci贸ł...

- Owszem. To jest kwestia z zakresu kulturowej moralności. Do jakiego stopnia można nie zgadzać się z ostatnią wolą tw贸rcy? A jeśli jest to tw贸rca, kt贸ry stworzył dobro narodowe i sam ocenia je niżej niż inni, stawiając sobie kryteria wyższe ponad miarę? To zdanie dotyczące inedit贸w zostało przez Chopina wypowiedziane kategorycznie: "Proszę o spalenie ich wszystkich". Sam wydał 65 opus贸w, a 65 drobnych utwor贸w, szkic贸w, urywk贸w, fragment贸w - kazał rzucić w ogień. Jak wiadomo, tego nie zrobiono. Wśr贸d odrzuconych, co zrozumiałe, znalazło się wiele rzeczy istotnie słabszych. Takich, kt贸rych wprawdzie z przyjemnością słuchamy dziś, ale jako utwor贸w dziecka lub młodzieńca, kt贸ry kogoś naśladuje. Sam uznał po latach, że to, co skomponował w latach dziecięcych czy młodzieńczych, znajduje się poniżej granicy, jaką sobie wyznaczył. Jak wiemy, Julian Fontana, działając wbrew Chopinowi, wydał owych inedit贸w dwa zeszyty; w pierwszym znalazły się utwory fortepianowe, w drugim pieśni, te, kt贸re uznał za godne Fryderyka Chopina. Parę najsłabszych opuścił. Inna rzecz, że właśnie w odniesieniu do pieśni nie jesteśmy całkiem pewni, czy istotnie Chopin nie chciał ich wydać? W Biblioth膷que Nationale w Paryżu znaleziono bowiem zeszyt jego pieśni przepisanych przez jakiegoś kopistę, przypuszcza się, że na zlecenie kompozytora. Dlaczego je zebrał? Może chciał je tylko podarować komuś? Wśr贸d przeznaczonych na spalenie miniatur fortepianowych znalazły się utwory tak przez wielu lubiane, jak Fantazja-Impromptu cis-moll. Czy Chopin, przekazując swą kategoryczną decyzję, miał na myśli wszystkie niewydane utwory? Może tylko te niedokończone, przede wszystkim te bardzo wczesne, mocno jeszcze naśladowcze? Nie jesteśmy tego do końca pewni.

Pozostały jeszcze marginalia. W spisie utwor贸w Chopina zobaczyłem tytuł "Doyna Vallacha". Czy Chopin zapisał rumuńską doinę?

- Tak, ale nic bliższego o niej nie wiadomo. Może zaśpiewał mu ją Mikuli, pochodzący z mołdawskich Czerniowiec? To jedynie zapis, notatka, całkowity margines. Ale nic nie wiemy o losach rzeczywistych pieśni Chopina skomponowanych do sł贸w Wincentego Pola. Według relacji Fontany, skomponował ich Chopin dziesięć czy dwanaście, a zachowała się jedna, wydana przez Fontanę: Leci liście z drzewa. Podobno komponował je improwizując, z tomikiem poezji Pola na pulpicie. Czy poza tą jedyną jeszcze jakąś utrwalił w nutowym zapisie? Jest taki piękny wiersz Wincentego Pola z wydanego w Paryżu tomiku, Pieśni Janusza, kt贸ry Fryderyk miał w ręku: "Panna młoda jak jagoda stoi w drzwiach i płacze...". Znam z dzieciństwa melodię tej pieśni. Jest bardzo chopinowska. I stylistycznie rymuje się z innymi pieśniami Chopina.

Istnieją rozproszone, zagubione po świecie utwory Chopina. Co dziś wiadomo na temat zbioru Kornelii Parnasowej, tego zbioru, kt贸ry przekazała w 1936 roku do Muzeum Narodowego we Lwowie? Było tam kilkaset eksponat贸w związanych z Fryderykiem Chopinem, listy, jakieś utwory. Może to jest temat do zbadania? Widzę, że Pan zagląda do własnej biblii...

- Dlatego, że chcę się upewnić.

Chodzi mi o te zbiory, kt贸re Karol Mikuli, uczeń Chopina, przekazał Parnasowej i o kolejne eksponaty, kt贸re ona przez lata zbierała.

- We Lwowie działa muzykolog zajmujący się postacią Mikulego i spuścizną po nim: Luba Kijanowska-Kamińska. Myślę, że gdyby znalazły się w papierach po Mikulim jakieś nieznane rękopisy Chopina, to nie ma wątpliwości, że zostałyby natychmiast ujawnione i opublikowane. A wracając do Kornelii Parnasowej: jej nazwisko związane jest ze zbiorem zatytułowanym Maria, zawierającym rękopis pieśni podarowanych Marii Wodzińskiej. 脫w zbi贸r uchodził za pisany ręką Chopina, zanim nie odkryto, że z autografu brata przepisała go Ludwika. Jak wiadomo, od czasu do czasu wychodzi na jaw coś nowego, co zmienia nasze dotychczasowe wyobrażenia. W latach trzydziestych pojawił się na przykład nowy utw贸r zatytułowany Largo Es-dur. Opublikował go Bronarski. Okazało się jednak niedawno, że chodzi tu nie o utw贸r Chopina, lecz o pierwszą wersję pieśni Boże coś Polskę. Jesienią roku 1825 powierzono Chopinowi funkcję "licejskiego organisty". W liście do Jana Białobłockiego, 贸wczesnego przyjaciela, pisał: "gram co tydzień, w niedzielę u Wizytek na organach, a reszta śpiewa". Ale co oni śpiewali? Na zakończenie mszy śpiewali Boże coś Polskę, lecz jeszcze w wersji, w kt贸rej to na końcu prosili Boga o opiekę nad kr贸lem Polski i zarazem... carem. Pieśń zgubiła potem, w czasie Listopadowego Powstania, ten zwrot, następnie zmieniła także melodię, stając się jednym z hymn贸w narodowych. Chopin grywał ją w wersji pierwotnej; miała kształt owego Larga Es dur.
Od czasu do czasu pojawiają się także falsyfikaty. Gdzieś, ktoś, coś podrzuci jako utw贸r Chopina, co wywołuje dyskusję. W monografiach trafiają do działu kompozycji domniemanych i fałszywych. Młody Fryderyk napisał dużo utwor贸w znanych dzisiaj jedynie z tytuł贸w i informacji og贸lnych. Na przykład wiadomo, że jakieś jego młodzieńcze utwory znalazły się w posiadaniu kresowej rodziny Grabowskich. I gdzieś się podziały? Może ktoś kiedyś je odnajdzie? Może w pełnej polonik贸w Bibliotece Sałtykowa Szczedrina w Petersburgu? Może w zbiorach muzycznych Państwowej Centralnej Biblioteki Publicznej w Moskwie? Byłem tam w latach siedemdziesiątych. Miałem niedużo czasu, może z p贸ł godziny i udało mi się trafić na rękopis Chopina. Zupełnie przypadkiem.

● Jak to było?

- Zapytali: co chce pan u nas zobaczyć? Pomyślałem: Chopin miał parę uczennic z Rosji. Przyszła mi na myśl rodzina Szeremietiew贸w. Spytałem więc o "fond" Szeremietiew贸w. Po 15 minutach przyniesiono parę karton贸w, z kt贸rych wysypano na st贸ł śmietnik list贸w, notatek i czego tam jeszcze. Nie minęła chwila i wpadło mi w ręce pismo znajome. Był to wprawdzie nie nowy utw贸r, lecz nieznana wersja utworu znanego: dwudziestego Preludium, tego w c-moll. A ile takich "fond贸w" w Moskwie jeszcze się znajduje? Uczni贸w z Rosji Chopin miał wielu. Było w dobrym tonie, żeby jechać do Paryża i uczyć się u Chopina. On był w Europie dobrze znany, za szczęście uważano uzyskanie u niego paru lekcji fortepianu.

Interesujące są nuty uczni贸w z zapisami Mistrza na marginesach, uwagi dotyczące interpretacji utworu. Czy to się bada?

- Owszem, choć dopiero od jakiegoś czasu. Okazało się, że egzemplarze uczni贸w mogą stanowić źr贸dło istotnych informacji. Dam przykład: miałem szczęście wydać pod postacią facsimile Nokturn Des-dur. oryginał znajduje się w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Rękopis wspaniały. Cztery kartki wypełnione pismem niezwyczajnie subtelnym, a zarazem cudownie prostym. Arcydzieło absolutne! Dla Schumanna to był szczyt gatunku. I co pan powie? Pianiści nie grają go w zgodzie z tym pięknym rękopisem. Dlaczego? Grają wersję odmienną, także Chopinowską, doskonalszą. Wersję zapisaną w nutach uczni贸w: u Jane Stirling, u Camille O'Meara i w egzemplarzu, kt贸ry Chopin posłał siostrze Ludwice. Owa zmiana zapisana oł贸wkiem w uczniowskich nutach była pozornie stosunkowo nieduża, ale ważna: zmieniała charakter utworu. W swej wersji pierwotnej nokturnowa narracja toczy się czy też płynie niemal od początku do końca w niezmiennie przyciszonej dynamice, jakby zapowiadając Debussy'ego. W wersji ostatecznej, wyrażonej zmianami wprowadzonymi do egzemplarzy uczni贸w, Nokturn stał się nagle utworem dramatycznym. Ten sam temat powraca trzy razy. W rękopisie i pierwodruku brak zr贸żnicowania, natomiast uczniom powroty tematu kazał Chopin r贸żnicować: pierwszy raz należało więc grać piano, drugi raz pianissimo, a trzeci raz forte fortissimo (fff), co u Chopina w nokturnach raczej rzadkie. Tak więc ostatecznie pierwsza faza Nokturnu wnosi nastr贸j, druga oddana została szczeg贸lnej intymności, w trzeciej - fortissimo i appassionato - wybucha namiętność. Gdyby nie to, że w trzech egzemplarzach dydaktycznych znalazła się ta sama wskaz贸wka, można by wątpić w autentyczność tej odmiany. Wątpliwości jednak odpadają, tym bardziej, że intencję Chopina znał także Fontana, kt贸ry przekazał ją Kleczyńskiemu. Tą drogą opublikowana została nowa wersja utworu. W tej chwili wszyscy grają już... Powiedziałem: "wszyscy". Trafiają się wyjątki: Fu Ts'ong gra wersję pierwotną, nastrojową.

Nie wiadomo jeszcze, co odnajdzie się w przyszłości i do czego doprowadzi ta przygoda z Chopinem?

- Na rozstrzygnięcie paru rzeczy czekamy. Rozstrzygnięcie przez jakiś szczęśliwy traf. Mamy na przykład wiadomość, że Chopin w roku 1846 napisał Veni Creator - jedyny sw贸j sakralny utw贸r. Krystyna Kobylańska, zbierając wiadomości do katalogu rękopis贸w, dowiedziała się o istnieniu manuskryptu w kręgu rodziny Bourbon贸w. Przyjaciel Chopina, Bohdan Zaleski poznał w Paryżu przybyłą z Warszawy na naukę u Chopina pianistkę, Zofię Rosengardt. Pobrali się. Chopin był świadkiem i na ślub ten napisał 贸w Veni Creator. Podobno. Lecz nikt rękopisu dotąd nie widział. Może pojawi się kiedyś na jakiejś aukcji? Może zbiednieje ktoś z tej niegdyś kr贸lewskiej rodziny i będzie zmuszony do sprzedaży rękopisu? Może?

W "Ruchu Muzycznym" ukazał się kiedyś artykuł pana Stefańczyka pod tytułem "Po co jeździć do Poturzyna"? Ten tekst, powiem oględnie, nie zachęcał do wyjazdu na lubelską wieś. A ja chciałem tam pojechać. Panie Profesorze, po co jeździć do Poturzyna?

- Poturzyński pałac, dom rodzinny Tytusa Woyciechowskiego, został w czasie ostatniej wojny spalony. Myślę, że razem z nim mogły spłonąć jakieś materiały. Chopin miał w ciągu życia paru polskich przyjaci贸ł. Pierwszym był Białobłocki z Sokołowa koło Szafarni, drugim - Tytus Wojciechowski. Trzech następnych to Jan Matuszyński, Julian Fontana i Wojciech Grzymała. To są wszyscy. Zdaniem tak Franciszka Liszta, jak i George Sand, Chopin był niedostępny. Wszystko co miał do powiedzenia m贸wił poprzez muzykę, inaczej nie można było do niego dotrzeć. Ot贸ż tak miała prawo m贸wić George Sand albo Franciszek Liszt, natomiast nie m贸głby tego powiedzieć nikt z przyjaci贸ł polskich. Listy do nich wszystkich stanowią, jak się to m贸wi, "kopalnię" znajomości wnętrza Chopina. Wobec nich otwierał się nieprawdopodobnie szczerze. Był okres, w kt贸rym owo otwarcie się nastąpiło szczeg贸lnie wobec Tytusa Wojciechowskiego. W roku 1830 przebywał Chopin u niego, w Poturzynie. Złapał w lipcu chwilę wolnego czasu, by przez dwa tygodnie pobyć u niego w gościnie. Tam właśnie m贸gł nasłuchać się ukraińskich pieśni. 脫w pobyt stanowił chwilę wytchnienia w roku niesłychanie dla Chopina bogatym w wydarzenia. Był to rok, w kt贸rym komponował i prezentował na estradzie oba koncerty. Niebawem z Tytusem pojedzie do Wiednia. Od tamtego czasu już się nie zobaczą. Poturzyn stał się świadkiem szczytu ich przyjaźni.

Czego zatem jeszcze nie wiemy o Fryderyku Chopinie?

- Jest tego nieco. Mimo wszystko nie wiemy - z absolutną pewnością - kiedy się urodził. W środowisku chopinolog贸w przyjęta została wprawdzie data 1 marca, ale za 22 lutego też wiele przemawia. Jeśli to była pomyłka, to skąd się wzięła? Przez dobrych parę lat za rok urodzenia Chopina uważano nie rok 1810, lecz 1809! Panowało duże zamieszanie. Nadal jeszcze nie wszystko wiemy o rodzicach Chopina i jego rodzinie. Mimo serii cennych, źr贸dłowych publikacji, jakie się ostatnio ukazały. Czy rzeczywiście dalekimi przodkami ojca byli nie tylko kołodzieje, ale i przemytnicy? Albo: nie znamy powod贸w dla kt贸rych Chopin, żyjąc we Francji - gdzie miał dwie ciotki i paru kuzyn贸w z rodziny swojego ojca - nie pr贸bował nawiązać z nimi kontaktu. A przez Lotaryngię przejeżdżał tam i z powrotem. Dlaczego jego ojciec zerwał kontakty ze swym rodzinnym środowiskiem? W odniesieniu do matki także nie całkiem zostały rozwiane pewne niejasności. Była, jak wiadomo, z domu Krzyżanowska, stąd zrodziło się przypuszczenie, że pochodzi z rodziny frankistowskiej. Zbadano wprawdzie skrupulatnie drzewa genealogiczne kilkunastu rodzin tego nazwiska, ale nie wszystkie luki w jej rodowodzie udało się wypełnić.

Chciałem wr贸cić do pytania o moment styku muzyki tradycyjnej z tw贸rczością Chopina: czy ten moment jest rzetelnie uchwycony?

- Nie we wszystkich zakresach. Na przykład nie podjęto dotychczas żadnych gruntowniejszych badań nad ewentualnym związkiem tw贸rczości Chopina z muzyką żydowską. A problem to interesujący. Sam nawet wdałem się kiedyś przelotnie w polemikę na ten temat. Rzecz tyczy Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej, czyli regionu, w kt贸rym Fryderyk spędzał wakacje, biorąc pełny i spontaniczny udział w życiu tamtejszej wsi. A było to życie szczeg贸lne. Jak można wyczytać w kujawskim tomie Kolberga, kiedy odbywało się chłopskie wesele, to wszyscy z kościoła jechali wprost do karczmy, by tańczyć do wieczora lub do rana, a tam grały kapele żydowskie. I co grały? Repertuar polski. Tyle że - co zrozumiałe - na spos贸b żydowski. Stąd też polskie mazury - w wykonaniu kapel żydowskich - stawały się kujawiakami. Odmianą mazura granego w wolniejszym tempie, najchętniej w tonacji mollowej, sentymentalnej, z tęsknymi zwrotami, niekiedy ze zwiększoną sekundą. Można zobaczyć to wszystko na przykładzie Mazurka a-moll, kt贸rego nazywano niegdyś Żydkiem.

Kiedy?

- Jedni nazywali, inni oponowali. Sprawa jest skomplikowana. Istniał utw贸r, kt贸rego Żydkiem nazwał sam Chopin. Poprzez tradycję rodzinno-przyjacielską, utrwaloną przez pierwszych biograf贸w, nazwa Żydek przylgnęła do wspomnianego właśnie mazurka. Opory przeciw temu kojarzeniu wzbudziło jego wyrafinowanie. Uważano, że utw贸r, kt贸ry 14-letni Chopin skomponował i grał w Szafarni, nie m贸gł być aż tak doskonały. Choć mogła tam przecież powstać wtedy jego prostsza, pierwotna wersja, obdarzona tytułem, kt贸ry p贸źniej towarzyszył nadal wersji ostatecznej, tej wysublimowanej, jaką znamy. Paru muzykolog贸w - niezależnie od siebie - dosłyszało się w Mazurku a-moll intonacji orientalnych i to wprost żydowskich. A wszystko zaczęło się od tego, że w jednym z list贸w, tak zwanych "Kurier贸w Szafarskich", znalazła się wiadomość o granym przez Chopina "Żydku", utożsamionym potem przez Kolberga z Mazurkiem a-moll z op. 17. Prawdopodobieństwo skojarzenia wzmocniły inne partie "Kurier贸w Szafarskich". Szczeg贸lnie ta, m贸wiąca o prośbie, by pozwolono Chopinowi grać wesp贸ł z kapelą żydowską na zbliżającym się weselu: "bo on tak gra jak rodzony Żyd". Widać tak opanował ten specyficzny spos贸b grania. Sam o tym pisze. Tak więc pobyt Chopina w Szafarni i w dwudziestu paru wsiach okolicznych, może stać się punktem wyjścia dla daleko idących przemyśleń na temat charakteru jego związk贸w z kulturową tradycją. Chodzi przecież o dwa najdłuższe pobyty na wsi. O wakacje, w czasie kt贸rych rozchwytywano go i obwożono od dworu do dworu, jako młodego wirtuoza, ale zarazem o czas, kiedy to brał udział w wiejskich zabawach i obrzędach. Tam poznał folklor kujawski, a także - jak wynika z list贸w - spos贸b muzykowania kapel żydowskich. Można przypuszczać, że właśnie wtedy owe sposoby i intonacje żydowskie dostały się do niekt贸rych jego wczesnych mazurk贸w. Stąd też zrodziła się hipoteza tycząca kujawiaka, jako mazura granego przez kujawskie kapele żydowskie. Może analogicznie do muzyki węgierskiej granej przez Cygan贸w? Być może analogicznie do muzyki andaluzyjskiej, czyli hiszpańskiej wzbogaconej o intonacje żydowskie i cygańskie, zestrojone we wspaniałe canto hondo? Andaluzyjskie duende zdaje się odpowiednikiem Chopinowskiego rubata. A Chopinowskie rubato zdaje się mieć kujawską proweniencję, wynikającą z interpretacji rozchwianego i tęsknego kujawiakowego grania, nie zaś z mazura granego z przytupem, buńczucznie i wyraziście - od początku do końca. Wszystko to są oczywiście jedynie hipotezy i domniemania, tyle że w humanistyce domniemania stać się mogą forpocztą nauki.
MACIEJ RYCHŁY

ROK LVII • NR 16/17 • 4 SIERPNIA 2013

Mysz w Ruchu


ROK LVII • NR 16/17 • 4 SIERPNIA 2013


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa