Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  'Audio art', czyli wszystkie dźwięki

Jak co roku na organizowanym przez Stowarzyszenie "Muzyka Centrum" i zaprogramowanym przez Marka Chołoniewskiego festiwalu można było usłyszeć prawie wszystko, co dałoby się objąć pojemnym terminem "sztuka dźwięku". Były zatem instalacje, muzyka elektroniczna tworzona na żywo i muzyka dawniej określana mianem "na taśmę", performanse, improwizacje, utwory skomponowane i odgrywane z nut oraz wszelkie formy pośrednie między kompozycją a improwizacją.

Spośr贸d "instalator贸w" najoryginalniejszy pomysł przedstawiła Christina Kubisch, jedna z najbardziej znanych postaci tego nurtu; berlińska artystka od wielu lat zajmuje się odkrywaniem akustycznych element贸w przestrzeni i czasowych wymiar贸w sztuk wizualnych. Jej Elektryczne spacery po Krakowie były zaproszeniem do badania akustycznego środowiska, kt贸rego istnienia nie uświadamiamy sobie na co dzień. Każdy m贸gł wypożyczyć (zostawiając w Bunkrze Sztuki dow贸d tożsamości) elektromagnetyczne słuchawki z wbudowanymi cewkami indukcyjnymi reagującymi na pola elektryczne i elektromagnetyczne otoczenie, by następnie ruszyć na miasto podążając według opracowanej przez Kubisch mapy i stwierdzić, że "nic nie wygląda tak, jak brzmi, i nic nie brzmi tak, jak wygląda" (cytat z autorskiego komentarza). Kr贸tki spacer wystarczy, aby przekonać się, że akustyczny pejzaż miasta tworzą systemy świetlne, transformatory, systemy antywłamaniowe, kamery przemysłowe, telefony kom贸rkowe, komputery, windy, anteny i bankomaty - na r贸wni z samochodami, tramwajami i innymi dobrze znanymi odgłosami ulicznymi.

Zainteresowanie i sympatię słuchaczy wzbudził działający od kilku miesięcy we Wrocławiu zesp贸ł "Małe instrumenty", w kt贸rego skład wchodzą zar贸wno wykształceni muzycy, jak amatorzy. Zgodnie z nazwą, instrumentarium obejmowało najrozmaitsze przedmioty: od instrument贸w właściwych (okaryny, flety proste), poprzez instrumenty-zabawki, do przedmiot贸w codziennego użytku, jak służąca do krojenia jaj na twardo "harfa", a wszystko w połączeniu z prostą elektroniką. Wyglądało to oczywiście zabawnie, lecz wrocławscy muzycy na tym nie poprzestają, realizując swoje pomysły bez ścisłego zapisu wprawdzie, lecz w spos贸b od strony brzmieniowej i formalnej dobrze przemyślany. Ich muzyka ma specyficzną aurę, klimat i swoisty wdzięk; plany żywią ambitne, m.in. opracowanie na małe instrumenty utwor贸w Pendereckiego, P盲rta i Feldmana, zatem ich pionierskie poczynania już przynoszą im sukcesy.

Przeziębienie uniemożliwiło mi wysłuchanie większości koncert贸w "alternatywnej" elektroniki; z tego co usłyszałem najbardziej przypadła mi do gustu agresywna, lecz bynajmniej nie puszczona na żywioł muzyka Amerykanina Keira Neuringera (r贸wnież saksofonisty o freejazzowych skłonnościach). Sporo było muzyki tworzonej w studio, bo aż sześć koncert贸w. Trzy z nich wypełniło 18 kompozycji mało znanych tw贸rc贸w z wielu kraj贸w, przedstawionych w ramach działalności Międzynarodowej Konfederacji Muzyki Elektroakustycznej (CIME). Były wśr贸d nich pomysły lepsze i gorsze, i oczywiście niesprawiedliwie byłoby potraktować je hurtowo, w sumie było jednak dość monotonnie, co w moim odczuciu wynikało poniekąd z nadmiaru możliwości brzmieniowych, jakie niosą elektroakustyczne media; przedstawiona muzyka brzmiała często jak drobiazgowa i sprawnie przeprowadzona, lecz "przyrodnicza" obserwacja obiekt贸w dźwiękowych. Niemal od początku zacząłem odczuwać coś na kształt głodu wartości "dyskretnych" - skal, rytm贸w, punkt贸w orientacyjnych i form; nieciekawemu wrażeniu winne oczywiście nie medium, lecz wątpliwa estetyka, bo przecież ono samo w sobie niczego nie wymusza. Czasem jednak było czego posłuchać: choćby ciekawych harmonii w Exospheres Katarzyny Głowickiej.

Z zainteresowaniem oczekiwałem koncertu chińskiej muzyki elektronicznej przywiezionej z Pekinu przez Zhanga Xiaofu, dyrektora tamtejszego Centrum Muzyki Elektroakustycznej i pioniera tego gatunku w Kraju Środka. Z grających na chińskich instrumentach tradycyjnych zapowiedzianych artyst贸w do Krakowa dojechała tylko Wang Dan z basową odmianą fletu bambusowego. Najbardziej rozbudowane utwory przedstawił sam Zhang Xiaofu: Le Chant int茅rieur z fletem bambusowym i Visages Paintings of Peking Opera z udziałem pięciu perkusist贸w (studenci krakowskiej Akademii Muzycznej). W elektroakustycznej warstwie tych kompozycji (dotyczy to r贸wnież pozostałych punkt贸w programu) tw贸rca ten nie sięga prawie wcale po dźwięki syntetyczne, a specyficzny chiński koloryt uzyskuje m.in. dzięki wykorzystaniu głosu, odgłos贸w natury i dźwięk贸w tradycyjnych instrument贸w jako gł贸wnych źr贸deł materiału. Choć Zhang nie jest tw贸rcą tej klasy co Guo Wenjing, Xu Yi albo Chen Qigang, jego muzyki słuchało się z przyjemnością.
Sięganie po brzmienia MIDI bywa traktowane jako zajęcie mało tw贸rcze, ale to właśnie na ich podstawie Amerykanin James Dashow stworzył muzykę, kt贸ra w połączeniu z pięknymi, nasyconymi treściami obrazami wideo złożyła się na pasjonującą całość. Opera Archimedes to, według określenia kompozytora, full immersion theater przeznaczona do wykonania w planetarium, z obrazem i dźwiękiem dochodzącym ze wszystkich stron. W Krakowie poznaliśmy zaledwie wyjątki w wersji przestrzennie zredukowanej, niemniej wystarczającej, by szeroko otworzyć oczy i uszy. Ludzki głos usłyszeliśmy tylko w opisującym stworzenie świata Prologu; z następnych części kompozytor przedstawił te, kt贸re nie wymagały żywych wykonawc贸w, lecz jego kr贸tkie wygłoszone przed koncertem wprowadzenie w treść opery pozwalało odnieść do niej to, co było widać i słychać. W warstwie wizualnej dominowała wyrafinowana geometryczna abstrakcja i przetworzone elementy krajobrazu tworzące atmosferę bliską niekiedy poetyce Odysei kosmicznej Kubricka i kierującej uwagę w stronę mistyki liczb i natury. Biografia Dashowa-kompozytora i teoretyka pozwala umiejscowić jego tw贸rczość w kręgu elitarnego grona amerykańskich postserialist贸w, kt贸rym niekiedy dorabia się opinię akademickich nudziarzy. Często mija się to z prawdą, jak choćby w tym przypadku: muzyka Archimedesa wciąga rysunkiem złożonej i nieuchwytnej geometrii oraz brzmieniową urodą - jakościom bliskim R茅pons czy Sur Incises Bouleza.

Poza operą Dashowa za najciekawsze wydarzenie Festiwalu uznałbym spektakl Subterr芒neos do Corpo przygotowany przez młodych artyst贸w portugalskich: choreografkę Anę Martins, kompozytora Simăo Costę, tancerki In膷s Oliveirę Santos i Francescę Bertozzi oraz Anatola Waschke (światło). Fascynowały niezwykłe kształty, jakie przybierały ciała tancerek - rzadko można było odgadnąć, z kt贸rej właściwie strony je oglądaliśmy. Wystarczył ułamek sekundy na zaciemnienie, by formy zmieniały się całkowicie, co dawało wrażenie dziwnego skokowego ruchu. Piwnica "Krzysztofor贸w" zamieniła się w podziemia zamieszkane przez piękne, choć niepokojące i tajemnicze istoty. Przedstawieniu towarzyszyła elektroniczna muzyka całkiem innego rodzaju niż ta z koncert贸w CIME: pod względem barwy niby bardziej surowa, choć w brzmieniowych szczeg贸łach dopracowana, z przejrzyście zdefiniowanymi warstwami. Przedtem Simăo Costa dał się poznać jako pianista i kompozytor-improwizator z wyczuciem dialogujący z elektroniką w czasie realnym.

Zważywszy z jak surową powagą besztano po ostatniej "Warszawskiej Jesieni" Marijan Ensemble z Brna za brak należytej głębi i złożoności, mam ochotę powiedzieć ciepłe słowo o ich krakowskim występie: przedstawiona przez zesp贸ł multimedialna kompozycja zespołowa sp贸jnie łączyła instrumenty akustyczne, ludzki głos z syntezatorami, samplerami, uprzednio nagraną muzykę i warstwy interaktywne. Projekcja wideo z początkowymi obrazami samopowielającej się rośliny dobrze wsp贸łgrała z całością i z kształtem odsłoniętego pod koniec występu instrumentu perkusyjnego, składającego się z pomalowanych na czerwono blach.

Na Festiwalu Audio Art można się czasem nieźle ponudzić; odnoszę wrażenie, że jego tw贸rca i Komisja Repertuarowa w jednej osobie jakby wcale się nie bał, że do programu wkradnie się czasem coś poniżej przyzwoitego poziomu (co tłumaczyłbym liberalizmem i życzliwością dla eksperyment贸w), ale za to zawsze trafi się tu coś niezwykłego, czego nie można posłuchać i pooglądać gdzie indziej.
KRZYSZTOF KWIATKOWSKI

ROK LII • NR 1 • 6 STYCZNIA 2008

Mysz w Ruchu


ROK LII • NR 1 • 6 STYCZNIA 2008


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa