Muzyka wsp蟪czesna
Relacje
Opera
Historia
P硑ty
Archiwum Artyku硑 Ksią縦i P硑ty Autorzy Koncerty Prenumerata Reklamy i Og硂szenia Forum Kontakt
Muzyka wsp蟪czesna  W świetle pism

Może wydać się dziwne, że w setną rocznicę urodzin Profesor Zofii Lissy (r贸wnież mojej Pani Profesor), publikuję esej o jednej z jej wcześniejszych rozpraw, chybionej i "wstydliwej". Publikuję go bez złych intencji. Przeciwnie: z zamiarem wytłumaczenia motyw贸w, jakie kierowały Autorką. Muzykolodzy nie mają, niestety, takiego jak kompozytorzy zwyczaju wycofywania swych dzieł. Jest to bowiem niemożliwe. Raz opublikowana rozprawa wchodzi nieodwracalnie do obiegu społecznego. Można się do niej odnieść lub ją zlekceważyć. Rozprawa, o kt贸rej piszę, była znakiem czasu. Jeśli sama nie jest warta poważniejszego zastanowienia się, wart jest tego signum temporis, jakim była. Cokolwiek by o niej sądzić, nie przesłoni ona ani nie przekreśli p贸źniejszych świetnych dokonań Zofii Lissy: naukowych (choćby znakomite i nadal aktualne Szkice z estetyki muzycznej albo pionierska Estetyka muzyki filmowej), organizacyjnych (m.in. zorganizowanie międzynarodowych kongres贸w - chopinowskiego czy Musica Antiqua Europae Orientalis) i wreszcie pedagogicznych (wykształcenie dużej grupy muzykolog贸w).

Lepiej powiedzieć prawdę, niż ją usłyszeć.

W czerwcu 1950 roku ukazał się w moskiewskiej "Prawdzie" artykuł Josifa Wissarionowicza Stalina W sprawie marksizmu w językoznawstwie. Stalin zabrał głos w związku z teoriami głoszonymi przez językoznawcę sowieckiego, Nikołaja Jakowlewicza Marra. Stalina mogło słusznie zaniepokoić, że Marr uznał języki kaukaskie, a wśr贸d nich gruziński, za stojące na najniższym szczeblu rozwoju; mogło zaniepokoić także i to, że Marr uznał język w og贸le za składnik nadbudowy struktury społeczno-ekonomicznej narodu, sugerując w ten spos贸b jego klasowy charakter. W każdym razie Stalin pouczył, że język jako narzędzie komunikacji ma charakter ponadklasowy i "zajmuje pozycję szczeg贸lną między bazą i nadbudową" 1. Teoria Marra została odrzucona, Marr - odsunięty.

P贸łtora roku p贸źniej, w listopadzie 1951, na specjalnej konferencji naukowej zorganizowanej przez Uniwersytet Warszawski oraz Państwowy Instytut Sztuki była referowana i dyskutowana rozprawa Zofii Lissy Zagadnienia estetyki muzycznej w świetle artykuł贸w J. Stalina o marksizmie w językoznawstwie. Rozprawa ta i jej wersje były kilkakrotnie publikowane w latach następnych, a także tłumaczone na niemiecki, chiński i japoński 2. Już 13 grudnia 1951 roku została wręczona autorce nagroda Związku Kompozytor贸w Polskich, a 1 marca następnego roku Zarząd Gł贸wny "uznał konieczność [...] szkolenia ideologicznego wszystkich członk贸w ZKP" 3 ; pierwszym tematem szkolenia miała być "Stalinowska nauka o bazie i nadbudowie".

Marksizm był filozofią materialistyczną i monistyczną, to znaczy, że uznawał istnienie tylko i wyłącznie materii. Materia - według tej filozofii - może przyjmować r贸żnorodną postać, znajduje się bowiem w ciągłym ruchu i rozwoju. W każdej rzeczy (a każda jest materialna!) zachodzą stosunkowo powolne zmiany ilościowe, kt贸re w pewnym momencie, jak gdyby skokowo, dają nową jakość. W ten spos贸b jedne rzeczy obumierają, a inne się rodzą; lub inaczej: jedne - na zasadzie dialektyki, czyli ścierania się przeciwieństw - są wypierane przez drugie, opozycyjne wobec pierwszych. Na tej też zasadzie pewne rodzaje materii martwej osiągają postać materii żywej, ta zaś - z czasem - zyskuje świadomość. Świadomość jednak nie może się obyć bez materialnego podłoża. Jest ona funkcją wysoko zorganizowanej materii ożywionej.

Można się z takim rozumieniem ruchu i rozwoju materii częściowo zgodzić - przynajmniej w odniesieniu do przyrody. Ruch i rozw贸j rozmaitych postaci materii znajdują potwierdzenie w odkryciach nauk szczeg贸łowych: fizyki, chemii, biologii, były też sugerowane przez Darwinowską teorię ewolucji, podkreślającą rolę walki o byt w życiu organizm贸w i gatunk贸w. Ale dialektyczna walka przeciwieństw, starego z nowym, dotyczy - według marksizmu - nie tylko przyrody, także społeczeństwa. A przecież w świecie człowieka pr贸cz walki o byt, pr贸cz postaw wojowniczych, pr贸cz egoizmu, zawiści i nienawiści, znane są też takie postawy i uczucia, jak altruizm, litość, wsp贸łczucie, bezinteresowność, solidarność czy wreszcie po prostu miłość.

Wątpliwości może budzić także zapiekły monizm marksizmu, uznawanie materii - choćby wielopostaciowej - za jedyny możliwy byt. Marksizm wykluczał bowiem istnienie Boga lub jakiegokolwiek innego bytu duchowego stojącego ponad lub poza materią, toteż zwalczał religię, uznając ją za przesąd, niebezpieczne złudzenie, wręcz "opium dla ludu". Aliści religia od wiek贸w towarzyszyła ludziom, ukazywała pojedynczemu człowiekowi sens jego życia, ale zwykle też uzasadniała istniejącą strukturę społeczną, uzasadniała aktualną władzę; wszak władc贸w: kr贸l贸w i cesarzy, wodz贸w i kacyk贸w we wszelkich społecznościach namaszczali zawsze najwyżsi kapłani, czarownicy lub szamani.

  Narada przedstawicieli związk贸w kompozytor贸w w Pradze, 1950. ZOFIA LISSA, w głębi ANDRZEJ PANUFNIK. N.N., WITOLD LUTOSŁAWSKI  
  Narada przedstawicieli związk贸w kompozytor贸w w Pradze, 1950. ZOFIA LISSA, w głębi ANDRZEJ PANUFNIK. N.N., WITOLD LUTOSŁAWSKI  
W komunizmie, kt贸ry drogą krwawej rewolucji i wojny domowej doszedł do władzy pod koniec drugiej dekady minionego wieku, nie było miejsca dla prawdziwej religii i jej kapłan贸w, sam bowiem stał się on quasi-religią i potrzebował uzasadnienia, potrzebował egzegezy. Miejsce teologii zajęły w nim teoria i filozofia, miejsce kapłan贸w i teolog贸w - teoretycy i filozofowie. Komunizm miał swoich prorok贸w: Marksa i Engelsa, miał swoje Pismo Święte: Kapitał autorstwa tego pierwszego, miał swoich papieży: Lenina i Stalina oraz dogmaty o nieomylności tychże, i miał swoich męczennik贸w - z wyboru, choć najczęściej bez jakiegokolwiek wyboru. Komunizm stał się w Związku Sowieckim nową wiarą, wiarą państwową, gdyż narzuconą przez państwo. I taką też wiarą miał się stać w państwach obozu socjalistycznego. Potrzebował rzeszy teolog贸w i egzeget贸w. Rolę jednego z takich egzeget贸w odgrywała, choć przejściowo, Zofia Lissa.

Urodzona 19 października 1908 roku we Lwowie, studiowała tam muzykologię u Adolfa Chybińskiego oraz filozofię u takich mistrz贸w, jak Kazimierz Twardowski i Roman Ingarden. Uzdolniona muzycznie, a jeszcze bardziej naukowo, uzyskała błyskawicznie - bo w 22 roku życia - doktorat na podstawie rozprawy o harmonii w utworach Skriabina. Jednym ze skutk贸w paktu Ribbentrop-Mołotow było zajęcie w 1939 roku przez wojska sowieckie wschodnich ziem Polski, m.in. Lwowa. Lissa rzuciła się tam wtedy w wir działalności publicystycznej i pedagogicznej. Gdy w 1941 roku ruszyła ofensywa niemiecka, ewakuowała się wraz z cofającą się Armią Czerwoną w głąb Związku Sowieckiego. Uczyła muzyki w Uzbekistanie, kierowała działem muzycznym Związku Patriot贸w Polskich. Po wojnie wr贸ciła do Polski, już Ludowej, włączyła się w budowanie nowego ustroju, zaszczepiając jego idee na polu muzyki i muzykologii.

"U nas - pisała we wspomnianej rozprawie - w Polsce, gdzie umysły znacznej większości tak teoretyk贸w, jak i praktyk贸w muzycznych uformowane są idealistycznymi pojęciami o sztuce, o jej istocie, o jej stosunku do rzeczywistości - tym ważniejsze i pilniejsze staje się rozważenie podstawowych zagadnień muzycznych opartych na założeniach historycznego i dialektycznego materializmu. Im szybciej świadomość naszych kompozytor贸w przestawi się na nowe tory, tym szybciej, głębiej i uczciwiej dokona się też przewr贸t w ich tw贸rczości. Im szybciej nasi teoretycy przejmą zasady światopoglądu marksistowskiego, tym trafniejsze staną się ich wywody" 4.

Zdaniem Zofii Lissy muzykologia polska "w wypowiedziach tow. Stalina znalazła zar贸wno wytyczne co do rozwiązania niekt贸rych dawnych problem贸w, jak też impuls do postawienia nowych. Przede wszystkim w nowym świetle występuje zagadnienie muzyki jako odcinka ideologii, a w szczeg贸lności problem muzyki jako fragmentu nadbudowy" 5.

Przez moment wydawało się, że autorka zabrnie, jeśli nie w ślepy, to odległy od muzykologii zaułek rozważań ekonomicznych, kiedy stwierdziła, że wszelka tw贸rczość jest pracą. Owszem, tw贸rczość jest pracą, ale rozpatrywanie jej jako pracy byłoby r贸wnie jałowe z punktu widzenia ekonomii, jak dajmy na to fizyki. Ani ekonomia, ani fizyka nie wyjaśniłyby istoty tw贸rczości. Ta ryzykowna, choć niezbyt daleka wycieczka w stronę marksistowskiej ekonomii potrzebna była Lissie tylko po to, żeby podkreślić klasowy charakter tw贸rczości.

Właściwym punktem wyjścia rozprawy stały się tezy Stalina o bazie i nadbudowie, a w gruncie rzeczy jedna og贸lna, podana przez niego definicja: "Baza jest to ustr贸j ekonomiczny społeczeństwa na danym etapie jego rozwoju, nadbudowa - to polityczne, prawne, religijne, artystyczne, filozoficzne poglądy społeczeństwa oraz odpowiadające im instytucje, polityczne, prawne i inne" 6.

Należy zauważyć, że definicja ta, m贸wiąc o poglądach artystycznych, nie m贸wi nic o sztuce, a więc i o muzyce. Nie wiadomo zatem, czy jej autor włącza muzykę w skład nadbudowy, tak jak włączył poglądy artystyczne. Inne nieliczne wypowiedzi Stalina na ten temat, przytaczane przez Lissę, r贸wnież nic o muzyce nie m贸wią. Cały wysiłek autorki skierowany jest przeto na wydedukowanie, jaki pogląd na muzykę byłby zgodny z domniemanym poglądem Stalina; wysiłek raczej daremny, gdyż Stalin o muzyce nic istotnego nie napisał, chociaż z dramatycznego życiorysu choćby Szostakowicza wiadomo, że dość żywo interesował się tą dziedziną sztuki.

  ZOFIA LISSA ze swą ulubienicą, owczarkiem węgierskim Gamą, ok. 1970, Fot. Andrzej Zborski  
  ZOFIA LISSA ze swą ulubienicą, owczarkiem węgierskim Gamą, ok. 1970, Fot. Andrzej Zborski  
Początek rozprawy to rozważania autorki na temat r贸żnic między poglądami artystycznymi względnie estetycznymi a samą sztuką. "Poglądy estetyczne określonego typu giną - stwierdza w pewnym miejscu - ulegają przemianie, gdy zmienia się sztuka, kt贸ra je realizowała, kiedy zmieniają się warunki społeczne, kt贸re wyznaczały treść, charakter i funkcje danej sztuki. Tylko że poglądy estetyczne określonego typu zanikają całkowicie, ustępując miejsca innym, dzieła sztuki zaś oparte na danych poglądach mogą nadal działać jako twory artystyczne, mimo że bieżąca tw贸rczość operuje już odmiennymi normami i realizuje nowe poglądy artystyczne. Poglądy artystyczne nie są zatem identyczne ze sztuką, mimo to pozostają z nią w organicznej łączności, co pozwala nam wypowiedź tow. Stalina interpretować w tym sensie, że i sztuka, podłoże pogląd贸w estetycznych, jest fragmentem nadbudowy. Sztuka stanowiąc wyraz pogląd贸w estetycznych swojej epoki jest związana z nadbudową, jest jej fragmentem. W tym znaczeniu i muzyka jest fragmentem nadbudowy. Ale tu właśnie - ciągnie Lissa - wyłania się zasadnicza trudność: jeżeli stwierdzamy, że muzyka, jako jeden z rodzaj贸w sztuki, jest fragmentem nadbudowy, to zarazem musimy jednak stwierdzić, że jej przejawy nie [podkr. Z.L.] spełniają tych wszystkich warunk贸w, kt贸re znajdujemy w wyżej podanych określeniach nadbudowy tow. Stalina" 7.

Ot贸ż Lissa powiedziała tu wyraźnie i z mocą "nie"!
Przypomina to sytuację, kiedy na jakimś bankiecie w Moskwie wzniesiono toast za towarzysza Stalina, a pewien - mający już w czubie - artysta wykrzyknął gdzieś z kąta bełkotliwie: - Aaa jaaa nie wypiję!
Już niewielu z nas może sobie wyobrazić, jaką wtedy grozą powiało po sali. Aresztowania, zsyłki, a może nawet razstriełki wisiały w powietrzu.
- Aaa jaaa nie wypiję - powt贸rzył podchmielony artysta i uzasadnił: - Bo mnieee nieee nalano!

Powodem, dla kt贸rego powiedziała to samo "nie" Lissa, była niepełna i tym samym niejasna definicja nadbudowy, podana przez Stalina.

Oczywiście autorka rozprawy zaraz usprawiedliwia się ze swego "nie". "Dzieła sztuki - wyjaśnia - nie likwidują się i nie znikają wraz z likwidacją bazy, kt贸ra stworzyła warunki ich powstania [...]. Dzieła sztuki mają to do siebie, że wytworzone [...] w pewnej określonej historycznie epoce [...], mogą potem wejść w skład twor贸w kulturowych, a więc i świadomości społecznej innych epok" 8. Innymi słowy: Bach, Mozart, Beethoven i Chopin nadal są dla nas aktualni. Szkopuł w tym, że towarzysz Stalin nawet nie napomknął o takiej możliwości. Co wobec tego robi Lissa? Podpiera się egzegezami estetyk贸w sowieckich. Wprowadzili oni bowiem pojęcie zjawisk typu nadbudowowego (jakże piękne określenie), a więc takich zjawisk, "kt贸re potencjalnie są nadbudową, tj. mogą te funkcje [funkcje wspierania bazy] pełnić, ale ich w danej formacji nie pełnią" 9.

To już wystarcza Lissie do snucia dalszych wywod贸w. Trzeba przyznać, że wychodząc od kr贸tkiej, ale i mętnej Stalinowskiej definicji bazy i nadbudowy oraz od kilku pomocniczych definicji podanych przez teoretyk贸w sowieckich, przedstawia ona własną, dość konsekwentną wizję estetyki muzycznej, oczywiście podporządkowanej postulatom filozofii marksistowskiej, ale wizję opartą na ogromnej erudycji autorki, na własnych przemyśleniach i oryginalnych rozwiązaniach. Lissa rozmaicie postępuje badając przedstawiony materiał: socjologizuje, gdy kładzie nacisk na zr贸żnicowanie form i gatunk贸w muzyki r贸żnych grup, warstw lub klas społecznych; psychologizuje, gdy wydobywa treści muzyki tych grup, warstw lub klas; sięga po metodę genetyczną, gdy bada genezę form i gatunk贸w muzycznych, a po metodę funkcjonalną, gdy szuka ich funkcji społecznych.

Trudno tu zreferować wszystkie poruszone w rozprawie zagadnienia. Wymieniła je wcześniej sama autorka. Są to: "zagadnienia klasowego charakteru muzyki, wartości trwałych w muzyce, stosunku muzyki do języka, zagadnienie narodowego charakteru kultury muzycznej, klasowości instytucyj związanych z tą kulturą i wiele innych" 10. Jedne z nich zwietrzały, zdezaktualizowały się, drugie, takie jak trwałe wartości w muzyce, stosunek muzyki do języka albo narodowy charakter muzyki, cieszą się zainteresowaniem do dziś.

Proszę nie oczekiwać, że skrytykuję i wyśmieję wszystko, co Zofia Lissa w tej rozprawie napisała. Owszem, są tam też rzeczy domagające się krytyki i rzeczy wprost śmieszne. Przede wszystkim sam punkt wyjścia rozprawy: Stalinowska teoria bazy i nadbudowy, kt贸ra nie wniosła niczego specjalnego do nauki. Teoria ta miała bardziej polityczny niż naukowy charakter. Chodziło o wykazanie antagonizmu między ustępującym a nastającym ustrojem, o uzasadnienie walki z przeciwnikami nowego ustroju, o wciągnięcie do tej walki wszystkich, r贸wnież artyst贸w i naukowc贸w. Nawet język tej teorii, toporny i grubo ciosany, był językiem bezpardonowej walki. O nowej nadbudowie Stalin pisał wprost, że "czyni [ona] wszystko, aby dopom贸c nowemu ustrojowi w dobiciu i zlikwidowaniu [podkr. K.B.] starej bazy i starych klas" 11. Dobijano więc i likwidowano.

Pr贸ba nagięcia przez Lissę systemu estetyki muzycznej do teorii zarysowanej z grubsza i dość mętnie przez Stalina dała karykaturalny rezultat. W estetyce zaakcentowane zostało nie to, co piękne lub brzydkie, co harmonijne lub dysharmonijne, lecz to, co przydatne lub nieprzydatne, co warte zachowania lub kwalifikujące się do dobicia i zlikwidowania. Sama jednak metoda rekonstrukcji, metoda budowania nowego systemu estetycznego, pełna oryginalnych pomysł贸w, ujawniająca gruntowną wiedzę autorki, jest godna podziwu, choćby ze względu na swą ekwilibrystykę naukową. Zofia Lissa zaangażowała się w złą sprawę, robiła dobrą minę do złej gry, kt贸ra jeszcze wtedy wydawała się jej grą dobrą, choć o niejasnych regułach. Pr贸bowała dociec reguł tej gry. Przegrała.

Będę jednak bronił Zofii Lissy, nie tylko jako wybitnego naukowca (co oczywiste), ale i jako człowieka. M贸wi się, że była ona gł贸wnym teoretykiem socrealizmu w polskiej muzyce i muzykologii. Ale przecież w podobnym duchu pisali r贸wnież i Łobaczewska, i Chomiński, i wielu innych. Zresztą romans Lissy z socrealizmem skończył się raz na zawsze po przełomie październikowym 1956 roku.

M贸wi się, że zlikwidowała ona wrocławską katedrę muzykologii ks. prof. Hieronima Feichta. No c贸ż, wymagała tego 贸wczesna centralizacja. Cały nar贸d budował wtedy swoją stolicę. Do Warszawy wywożono nie tylko z Wrocławia, i nie tylko biblioteki muzyczne. Zofia Lissa jednak nie zapomniała o Księdzu Profesorze i przygarnęła go do warszawskiego Instytutu Muzykologii, kt贸rego była założycielką.

M贸wi się, że niszczyła Lutosławskiego. Nic podobnego! To właśnie ona była autorką entuzjastycznego, pionierskiego i wnikliwego artykułu o jego Koncercie na orkiestrę. Lutosławski być może czuł się nieswojo w towarzystwie obcej mu w贸wczas ideowo Lissy, ale ta na pewno nie była do niego wrogo nastawiona. Jako jedna z pierwszych poznała się na jego talencie kompozytorskim.

*
W roku 1979 dyrekcja Państwowego Wydawnictwa Naukowego zadecydowała o wydaniu czegoś w rodzaju leksykonu lub encyklopedii o ZSRR. Artykuły tego leksykonu, napisane przez autor贸w sowieckich, były już przetłumaczone na język polski. Do redaktor贸w poszczeg贸lnych dział贸w (prowadziłem wtedy dział muzyki) należało zredagowanie tych tłumaczeń. Nikt nie kwapił się do pracy, wszyscy zdawali sobie sprawę z anachroniczności i bezużyteczności takiego leksykonu, ale decyzja o jego wydaniu zapadła widać na szczeblu znacznie wyższym.

Zwr贸ciłem się do prof. Zofii Lissy z prośbą o zrecenzowanie przetłumaczonego tekstu o muzyce. Niebawem otrzymałem odpowiedź. Oto jej istotniejsze fragmenty: "Artykuł do encyklopedii o muzyce radzieckiej napisany został przez dwu wybitnych muzykolog贸w radzieckich, prof. J[urija] Kiełdysza i nieco młodszego prof. z Leningradu A[rnolda] Sochora, kt贸ry niedawno zmarł. Zgodnie z generacją, do kt贸rej należą obaj autorzy, ujęcie odpowiada w pełni wytycznym 扭żdanowowskiej钮 epoki: akcent leży na stronie ideologicznej omawianej tw贸rczości, a nie na walorach czysto estetycznych. Nazwiska kompozytor贸w nastawionych bardziej eksperymentalnie są przemilczane, podobnie brak wielu nazwisk muzykolog贸w młodszego pokolenia, hołdujących nowszym ideałom.

Szczeg贸łowe uwagi do stron tekstu [są] zaznaczone w samym tekście gł贸wnym i w spisie, kt贸ry załączam. W razie przekładu i wydrukowania w polskim wydaniu należy poprawić: L[eopold] Auer nie był Rosjaninem, Grzymała - r贸wnież. Zlikwidować frazesy, kt贸re nic nie m贸wią i dziś brzmią wręcz źle. Usunąć wymienianych kompozytor贸w trzeciej kategorii [...]. Usunąć frazesy, kt贸re dla polskiego czytelnika są niestrawne. Na str. 22 ma być 扭sztuka narod贸w ZSRR钮, a nie sztuka narodowa, to jest wina tłumacza. Nigdzie nie ma definicji pojęcia 扭realizmu socjalistycznego钮, kt贸rym autorzy często się posługują. Dodać - [i dodaje sarkastycznie] jeśli to możliwe. [...]. Najgorszy jest rozdział o muzykologii, w kt贸rym autor nie wymienia muzykolog贸w młodszego pokolenia, [takich] jak Chołopow czy Tarakanow, czy Mioduszewski i in., a wymienia nazwiska słabych starego pokolenia. Widać, że frazesy żdanowowskiego pochodzenia jeszcze zawsze są w obiegu".

I końcowa konkluzja: "Nie nadaje się w og贸le w Polsce do publikacji. Opuszczone całe średniowiecze aż do muzyki 18 w. włącznie: nawet Bortniańskiego nie uwzględniono należycie. Nazwisk kompozytor贸w 17 w. i starszych w og贸le brak. Jakby muzyka rosyjska zaczynała się od 19 wieku".

Recenzja nie była opatrzona datą. Tę jednak można w przybliżeniu określić. Pani Profesor napisała recenzję prawdopodobnie w grudniu 1979 lub w początkach następnego roku, zatem kilka miesięcy, może nawet kilka tygodni przed swoją śmiercią - zmarła 26 marca 1980 roku. Na czym opieram swe przypuszczenie?

Lissa miała zwyczaj pisania na odwrotnej stronie zapisanych już papier贸w. Tym razem napisała recenzję na odwrocie... nekrologu czeskiego muzykologa, prof. Jana Racka, zmarłego 5 grudnia 1979 roku. Jestem przekonany, że recenzja prof. Lissy i w swojej formie, i w treści, zrobiła wrażenie na moich przełożonych. Na pewno przesadą byłoby twierdzić, że wpłynęła na decyzję o zaniechaniu wydania zbędnej publikacji. Była jednak wyrazem niezależnego myślenia Pani Profesor i nawet swoistym aktem odwagi. Tego rodzaju jednostkowe wystąpienia, w贸wczas coraz liczniejsze, zwiastowały wybuch niezadowolenia społecznego. Po kilku miesiącach miała się w tamtym pamiętnym roku narodzić "Solidarność".

Tekst ten jest skr贸coną wersją referatu wygłoszonego na Polsko-Litewskiej Konferencji Muzykologicznej w Akademii Muzycznej w Krakowie (14-16 grudnia 2006). Konferencja poruszała między innymi sprawę uwikłań muzyki w ideologię socrealizmu.

1 A. Heinz Dzieje językoznawstwa w zarysie, Warszawa 1978, s. 328.
2 W I tomie "Studi贸w Muzykologicznych" (z 1953), w skrypcie Z. Lissy Podstawy estetyki muzycznej (t. 1-2, Warszawa 1953) oraz w formie nadbitki wydanej w 1952 przez PWM; tłumaczenia: na niemiecki (Berlin 1954), japoński (Tokio 1956), i chiński (Pekin 1962).
3 50 lat Związku Kompozytor贸w Polskich, Warszawa 1995, s. 66-67.
4 Z. Lissa Zagadnienia estetyki muzycznej w świetle artykuł贸w tow. Stalina o marksizmie w językoznawstwie. W: tejże Podstawy estetyki muzycznej, t. 1-2 Warszawa 1953, t. 1, s. 149.
5 Tamże, s. 151.
6 Cyt. za Z. Lissa, op. cit., s. 154.
7 Tamże, s. 156-157.
8 Tamże, s. 157-158.
9 Tamże, s. 158.
10 Tamże, s. 151.
11 Cyt. za Z. Lissa, op. cit., s. 155.
KRZYSZTOF BILICA

ROK LII • NR 22 • 26 PAŹDZIERNIKA 2008

Mysz w Ruchu


ROK LII • NR 22 • 26 PAŹDZIERNIKA 2008


2013r - Terminarz nadsy砤nia materia丑w


Biblioteka narodowa
Oficjalna witryna banku PKO BP

  Wstecz  Do g髍y  Napisz do nas  DrukujSkomentuj

© 2006-2009 Biblioteka Narodowa